Sensownik Matki Polki

Autor: Konrad T. Lewandowski

Okładka wydania

Sensownik Matki Polki


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Marta_25

„Sensownik matki Polki" to moje drugie spotkanie z twórczością pana Konrada T. Lewandowskiego. Pierwszą książką, którą miałam przyjemność poznać była powieść „Anioły muszą odejść" o konfliktach niebiańsko-ziemskich, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie zarówno oryginalną fabułą, jak i stylem pisarskim autora. Zatem po wspomniany „Sensownik" sięgnęłam z wielkim zainteresowaniem.

 

Klaudia i David White'owie to polsko-amerykańskie małżeństwo mieszkające w Luizjanie wraz z maleńkim synkiem, Stadasiem. Ich spokojnie życie diametralnie się zmienia kiedy David, zawodowy żołnierz zostaje wysłany na misję do Iraku. Klaudia będzie musiała sprawdzić się w roli samotnej matki oraz uporać się z nieustanny, strachem o męża i tęsknotą. Mija rok. Mężczyzna wraca z frontu, jednak nie sam. Towarzyszy mu PTSD – zespół stresu pourazowego, który nie będzie łatwym przeciwnikiem. Kiedy kolejni lekarze bezradnie rozkładają ręce twierdząc, że nie są w stanie pomóc Davidowi, Klaudia postanawia sama pomóc mężowi kierując się kobiecą intuicją. Kobieta wraz z rodziną wyrusza w podróż, która ma przywrócić Davidowi spokój. Czy jej się to uda? Przekonajcie się sami.

 

Tytułowa „matka Polka" to kobieta trochę szalona, trochę roztrzepana, na dodatek w ciąży i wszelkimi towarzyszącymi jej zachciankami. Z dwiema najlepszymi przyjaciółkami, Darią i Kamą tworzą bardzo oryginalne trio, które niejednokrotnie zaskakiwało mnie swoimi zwariowanymi pomysłami. Jest jednak coś, co trochę mnie drażniło, a mianowicie te wszystkie słowiańskie obrzędy w których tak chętnie uczestniczyła główna bohaterka, wierząc, że to uzdrowi jej męża. Historię z kołaczem uznałam za znośną, jednak „odrodzenie" w Wiśle to już dla mnie było za dużo. Po prostu tego typu praktyki do mnie nie przemawiają.
„Sensownik" to lektura lekka, z dużą dawką humoru i bohaterami, którzy nie pozwolą czytelnikowi się nudzić. Wielu osobom z pewnością przypadnie do gustu, sama (pomijając rytuały) z ciekawością śledziłam walkę dzielnej „matki Polki" z PTSD. I z pewnością sięgnę po następne książki pana Lewandowskiego.

 

Meme

 

Wojna, choć zakończyła się za naszych przodków, nadal niesie swoje nieograniczone spustoszenie, nie tylko wśród ludności, ale także w psychice walczących o dobro, pokój i godne życie dla mieszkańców wojennych terenów. Ziemia, mimo skalania ją krwią niewinnych ludzi, zregeneruje się i znów będzie oddawać plony i zapewniać dobrobyt. A dusza? Czy psychika ludzka może ot tak, szybko, jak rola wrócić do normalnego działania, chowając w najdalsze zakamarki bitewne wspomnienia?

 

Pan Konrad T. Lewandowski to nie tylko pisarz, ale także dziennikarz i redaktor. W Internecie posługuje się pseudonimem Przewodas. Konrad T. Lewandowski jest doktorem filozofii i autorem opracowań na temat metafizyki oraz wizji alternatywnych, które uzasadniają jego teorię metafizyczną. Uznanie czytelników zdobył cyklem opowiadań science-fiction o perypetiach dziennikarza Radosława Tomaszewskiego z brukowej gazety "Obleśne Nowinki" oraz cyklem fantasy o kotołaku Ksinie. W 1995 roku otrzymał Nagrodę im. Janusza A. Zajdla za opowiadanie Noteka 2015. Był sześciokrotnie nominowany do tej nagrody. Jest autorem pięciu klimatycznych powieści kryminalnych z udziałem nadkomisarza Jerzego Drwęckiego, których akcja dzieje się w miastach międzywojennej Polski. Jest także autorem publikacji przygodowej pt. „Bursztynowe królestwo"

 

Pozornie przedstawiana przez współwyznawców współczesna komedia romantyczna, a jednocześnie niesamowicie emocjonalna powieść, która została oparta na autentycznych faktach. Jest ona owocem wieloletniej korespondencji Autora z alter ego głównej bohaterki. Serce młodej Klaudii skrada przystojny Amerykanin David. Wkrótce pobierają się i przeprowadzają do ojczyzny mężczyzny. W połowie sierpnia 2001 roku, aby zapewnić byt rodzinie, David podpisuje zawodowy kontrakt wojskowy. Dni spędzone na rozmowach z żonami innych żołnierzy, opieka nad Synkiem i sprawdzanie list zabitych wydają się nie mieć końca. Choć David szczęśliwie powraca do domu, wojna nie kończy się wraz z ponownym pojawieniem się ukochanego w domu lecz wkracza do codzienności Klaudii. Dla dziewczyny zaczyna się znacznie poważniejsze niż dotąd wyzwanie, które podejmuje z humorem, godnością i wyobraźnią, wspierana przez dwie szalone przyjaciółki.

 

Kiedy zdecydowałam się na lekturę „Sensownika Matki Polki" z jednej strony czułam pewne obawy – czy mężczyzna sprosta napisaniu przede wszystkim prawdziwej i emocjonalnej komedii romantycznej, jak przystało na ten gatunek? Gdzieś podświadomie czułam jednak, że będzie to „coś" więcej niż zwykła historia, jak można byłoby wnioskować po przeczytaniu opisu. Dziś te dwie niewiadome zyskały już, jak w matematyce – swoje rozwiązanie.

 

„Mężczyzna musi wybrać swoją drogę honoru, a kobieta, która go kocha, musi go wspierać, nieważne, czy jest matką, czy żoną." str. 220

 

PTSD – co to jest? Przyznam, że przed lekturą nie miałam pojęcia. Zespół stresu pourazowego, z którym to borykanie się przedstawił w swojej publikacji Pan Lewandowski, to jedna z wielu objaw walki na niebezpiecznym, pełnym okrucieństwa froncie. Autor przekonuje czytelnika, że nie zawsze w trudnej sytuacji może pomóc specjalista – lepszym i z pewnością skuteczniejszym lekarstwem jest kochająca rodzina.

 

„Naprawdę wiele bym dała, aby żadna wojna mnie nie dotyczyła, jednak skoro mam być całkiem szczera, przyznam się, że jest jeden wyjątek – nie oddałabym pokoju w zamian za miłość do Davida." str. 218

 

Pan Konrad ma niezwykle lekkie i przystępne pióro, choć przychodziło mu pisać nie tylko o rzeczach zabawnych i nieznanych szaremu, zwykłemu człowiekowi, ale także o tym, co jest niewątpliwie trudne, bolesne i przykre. Utrzymując cały czas jeden punkt widzenia – Klaudii – świetnie przekazywał wewnętrzne sprzeczności pozostałych bohaterów.

 

Szczególnie spodobało mi się to, że Autor opisując konkretne historie z życia rodziny głównej postaci, często przyrównywał je do zdarzeń, które miał miejsce w znanych i lubianych pozycjach oraz szkolnych lekturach. Byłam niezwykle zaaferowana, kiedy odnajdywałam motywy z moich ulubionych publikacji, z uśmiechem na ustach przypominając sobie ich czytanie.

 

W utworze Pana Lewandowskiego nie zabrakło także bogatych opisów otaczającego świata, które ubogacały lekturę, pozwalając czytelnikowi jeszcze bardziej poczuć się, jakby był częścią tego niezwykłego i niesamowicie magicznego świata. We włosach czuło się powiewający wiatr, a przed oczyma widziało się połacie rozpościerającego się wokół lasu. Nawet promienie słoneczne okalały zziębnięta skórę, kiedy w rzeczywistości za oknem padał deszcz ;)

 

„Zachód słońca był najpiękniejszy ze wszystkich, jakie widziałam w życiu. Czerwona poświata podświetliła obłoki, które zabarwiły się wszystkimi odcieniami różu i purpury z karmelowymi akcentami. Widok ten dosłownie wyciągał przez oczy duszę, która pragnęła wzlecieć i rozpłynąć się w czystym pięknie." str. 238

 

Świetnie w moim odczuciu wypadł również opis tła obyczajowo-społecznego. Pisarz idealnie oddał klimat jaki panuje na wsi, jednocześnie podkreślając uroki takich miejsc. Z wielkim realizmem przedstawił również typowe wiejskie kobiety, - panie, które mają ogromną wiedzę o świecie, choć potrafią wyrazić ja w najbardziej prozaicznych słowach - oraz istotę mieszkańców wiosek:

 

„(...) na wsi wszyscy wiedzą o wszystkich wszystko." str. 267

 

Pan Konrad ciekawie przedstawił też obraz polskiej rodziny i otaczających jej ludzi – wiernych przyjaciół. Po lekturze „Sensownika Matki Polki" mogę śmiało powiedzieć: Chyba każdy chciałbym mieć takiego przyjaciela, który mimo wszystko, powędruje za człowiekiem na koniec świata i będzie gotowy podać pomocną dłoń, kiedy podwinie się noga, jak Kama i Daria.

 

W swoim dziele Pan Lewandowski mierzył się również ze „stąpaniem po krawędzi" - wiele miejsca poświęcił wierze, która we współczesnym czasach często jest obiektem sporów, niedomówień etc. Myślę, iż Autor świetnie poradził sobie z tym tematem, ukazując wiarę przodków, wiarę w naturę i życie. Opisując coś zupełnie rzadkiego i nieczęsto spotykanego, pokazał czytelnikowi szacunek innych wobec przekonań Klaudii i tolerancję, jaką powinien charakteryzować się każdy, bez względu na to, co wyznaje.

 

Monoteizm czy politeizm? Nieważne! Dogmaty, księgi i rytuały, nieważne! (...) kapłani, duchowni, teolodzy, nie oni są istotni! Ważne, że życie, maleńka iskierka życia oraz wola istnienia przeciwstawiły się całemu zły panującemu nad tym miejscem ogromowi destrukcji i zbrodni i odbierały mu coś, co wydawało się na zawsze śmierci przynależne." 358 str.

 

Podsumowując, muszę przyznać, że nie warto sądzić po pozorach – lekka, nieco wakacyjna, pełna humoru pozycja, zawsze może okazać się bardziej wartościowa niż Nam się wydawało. Szczerze polecam lekturę szczególnie tym, którzy nie tylko chcieliby poznać nietypową chorobę, ale również tym, którzy chcieliby rozsmakować się w mieszance kulturowej, jak funduje nam Pan Lewandowski ;)

 

Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości portalu Sztukater oraz wydawnictwu G+J Gruner+Jahr.

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!