Długi Marsz

Autor: Sławomir Rawicz

Okładka wydania

Długi Marsz

Dodatkowe informacje

  • Autor: Sławomir Rawicz
  • Tytuł Oryginału: Długi Marsz
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 272
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 135 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-932574-0-9
  • Wydawca: Gord
  • Oprawa: Twarda
  • Ocena:

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Bibliofilka

"Długi marsz", wydany po angielsku w 1956 roku, ukazał się Polsce po raz pierwszy dopiero w 1993 roku; miał potem jeszcze jedno wydanie - wszystko razem skończyło się na paru tysiącach egzemplarzy i nie spowodowało żadnego poruszenia. Co innego w Anglii i Stanach Zjednoczonych, gdzie książka stała się bestsellerem.

 

Ja miałam dość mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Losy Rawicza, polskiego oficera kawalerii w kampanii wrześniowej, były podobne do setek tysięcy żołnierzy i cywilów, którzy trafili, znajdując się pod sowiecką okupacją, do więzień. Sfingowane procesy, najczęściej z zarzutem szpiegostwa i działań na szkodę państwa sowieckiego, kończyły się jeśli nie wyrokami śmierci, to w najlepszym wypadku gułagiem. Tortury w więzieniu w Charkowie i moskiewskiej Łubiance, następnie droga na Sybir do obozu nr 303 koło Jakucka pod Kołem Podbiegunowym. I z tego obozu udaje mu się uciec. Jemu i sześciu innym. W końcu siedem osób: trzech Polaków, Amerykanin, Łotysz, Litwin i Jugosłowianin. Jedyne wyposażenie to nóż i siekiera, skromny prowiant. I ponad 6 tysiące kilometrów. Na południe przez arktyczną Syberię, wzdłuż Bajkału, poprzez Mongolię, pustynię Gobi, Tybet, Himalaje, aż do miejscowości Kalkuta. Ten dystans Rawicz wraz trzema towarzyszami pokonał w rok, na piechotę.

 

Znamy wielu podróżników, którzy pokonywali olbrzymie odległości i przeżyli, pomimo straszliwych przeciwności losu. Jednak żaden z nich dokonał tego co Rawicz. I tutaj pojawiają się wątpliwości.

 

Po pierwsze, co do autentyczności tej historii. Taki dystans, przy takich warunkach, wydaje się do pokonania nieprawdopodobny.

 

Po drugie - Witold Gliński. To podobno on, nie Rawicz uciekł z sowieckiego łagru i dotarł pieszo do Indii. Sam, bez towarzyszy, a Sławomir Rawicz ukradł tę historię.

 

Po trzecie, obecność w syberyjskim łagrze Polaków, Bałtów czy mieszkańca Bałkanów jest w pewnym sensie oczywista i nie dziwi. Amerykanin jednak to w tym towarzystwie postać egzotyczna. Autor dość szybko to logicznie wyjaśnia: Smith był inżynierem pracującym przed wojną przy budowie moskiewskiego metra, pewnego dnia został porwany z mieszkania przez NKWD, oskarżony o szpiegostwo i skazany. Właśnie - ale. Czy rząd amerykański tak łatwo i szybko zapomniałby o swoim inżynierze i nie próbował go odnaleźć?

 

Ale nie tylko to sprawiło, że miałam mieszanie uczucia. Przez pierwsze 180 stron historia Rawicza i jego towarzyszy jawi się jako zwykła przygoda. Niby jest im zimno, muszą zmagać się z mrozem, głodem, ale jakoś wszystko im się szczęśliwie udaje i pokonują trudności, mimo nie sprzyjających warunków. Poza tym pobyt w sowieckich łagrach, najpierw mozolna podróż koleją, potem długa wędrówka pieszo w kajdanach, nie złamuje ich charakterów. A przecież łagry to coś nieludzkiego, wstrząsającego, trudnego do wyobrażenia, gdzie zanika człowieczeństwo, wyzwalają się zwierzęce instynkty, wszystko po to, by przetrwać. A tu? Wszyscy bohaterowie do końca pozostają honorowi, mężni, niezłamani, zachowują godność. Zupełnie odmienny obraz jak w "Innym świecie" Grudzińskiego, a przecież opowiadał o tych samych łagrach. Dopiero wtedy, gdy umiera jeden z towarzyszy, historia ta wydała mi się prawdopodobna.

 

Jednak mimo kontrowersji i zagadek wiążących się z książką i jej autorem "Długi marsz" jest fascynującą lekturą, która wciąga od pierwszych stron, ponieważ czytelnik chce się dowiedzieć jak się ona skończy. Czyta się świetnie, dlatego z czystym sumieniem gorąco ją polecam. Problem więc prawdziwości konkretnej postaci w tym wypadku nie ma znaczenia. Sowieckie łagry były faktem i o tym trzeba mówić. I dziwne jest również to, że wszystkie wątpliwości pojawiły się nagle po śmierci autora i tuż przed premierą filmu, opartego na tej książce. "The Way Back" właśnie wszedł na ekrany kin w USA. Polska premiera (pod tytułem "Niepokonani") przewidywana jest na 8 kwietnia. Najnowsze dzieło Petera Weira (twórcy "Pikniku pod wiszącą skałą" i Stowarzyszenia umarłych poetów") po raz pierwszy w Hollywood opowiada o łagrach, opowiada historię Polaków, opowiada o ich heroizmie i walce. I może po obejrzeniu tego filmu, niektórzy, szczególnie ludzie z Zachodu, będą zadawali sobie pytanie: dlaczego nigdy nic nam o tym nie mówiono?

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: