Kroniki Rodu Kane Tom 2 Ognisty Tron

Autor: Rick Riordan

Okładka wydania

Kroniki Rodu Kane Tom 2 Ognisty Tron


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Beatrice

Co zrobiłam gdy usłyszałam o premierze książki? Wszczęłam poszukiwania karty z Matrasu i niezwłocznie się tam udałam. Niestety na Ognisty Tron musiałam czekać i prawie codziennie odwiedzałam księgarnie, sprawdzając, czy oby moja ulubienica nie znalazła się już na jej półkach. I oto wreszcie- mam!

 

Ognisty Tron opowiada nam o kolejnych przygodach Sadie i Cartera Kane. Młodzi magowie stają twarzą w twarz z kolejnym wyzwaniem i starają się mu sprostać. Rodzeństwo pochodzi z potężnego domu magów i są obdarzeni szczególnymi mocami, jednak nim zdążyli nauczyć się choćby podstaw, nie mają na to czasu. Otóż zbliża się kolejna przygoda, tym razem stawka jest o wiele większa. Po raz kolejny biją się z czasem, by uratować świat i siebie, tym razem muszą jednak powstrzymać węża chaosu Apopisa przed powstaniem, które na dobre zniszczy świat.

 

Jednak by mieć jakiekolwiek szanse, Sadie i Carter muszą przywrócić do życia boga słońca Ra- a żeby to zrobić przeciwstawią się nie tylko magom, ale i Bogom. Mówiłam już, że jest to zadanie przekraczające wszystko, co do tej pory dokonał jakikolwiek mag? Dodatkowo nikt nie wie, gdzie ów Ra się znajduje i co się stanie gdy go obudzą.

 

Innymi słowy: zwykły dzień rodziny Kane.

 

Tak, kolejna przygoda którą proponuje nam Rick Riordan, wygląda apetycznie, ale co w niej jest naprawdę? Dlaczego tak wielu czytelników zachwyca się książkami autora? Spróbuję to po krótce wyjaśnić.

 

Zacznijmy od tego, że autor wprowadza do współczesnego świata już wcześniej nam znane (przynajmniej częściowo) mity. Jeśli czytelnik zapoznał się już innymi seriami pana Riordana, o bogach greckich, czy rzymskich, wie, że te światy nie wykluczają siebie nawzajem, a „Manhattan rządzi się swoimi prawami" jak to było wyjaśnione w Czerwonej Piramidzie, a potem również w Ognistym Tronie. To jednak jest opowieść o Bogach egipskich, co wydaje mi się jeszcze ciekawsze, bo jak o Bogach greckich wiele dowiedziałam się na historii, to o Egipcie miałam jedynie mgliste pojęcie.

 

Wiele intrygi i akcji. To nigdy się tu nie kończy, a jednak mimo iż spodziewamy się wszystkiego, autor zawsze potrafi nas zaskoczyć. Dodatkowo świetne umiejscowienie w czasie, w tym przypadku dał bohaterom jedynie 5 dni na ocalenie świata, co wydawało się wyjątkowo mało. Nadal dziwie się, że zdążył rozwinąć cały ciąg opowiadania i nieustannej akcji jedynie w pięciu dniach!

 

Można by również powiedzieć, że autor niczego nie wymyślił, a wszystko czerpie z mitów i opowieści o Bogach egipskich. Jest to jednak wyjątkowo nietrafne stwierdzenie. Rick Riordan posługuje się bogatą wyobraźnią, a to widać gdy czyta się jego książkę. Autor po prostu bardzo zgrabnie połączył mity z teraźniejszością i wymyślił dalszy ciąg opowieści. Najpierw rozłożył wszystko na kawałki pierwsze, a potem znalazł dobre wytłumaczenie i skleił mam wspaniałą opowieść. Nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale również dla dorosłych.

 

Kolejnym plusem są bohaterzy. Carter i Sadie Kane. Przez większość powieści nie wyobrażałam Sadie jako trzynastolatkę, to po prostu do niej nie pasowało. Może niektóre jej zachowania wskazywały na młody wiek, ale udowodniła nam, że jest o wiele bardziej dojrzała i dla mnie była bohaterką. Tutaj zaczynają się również jej problemy miłosne. Bóg pogrzebów i śmierci Anubis, czy Walter ze swoją smutną tajemnicą? No tak, to dosyć znany schemacik, ale i tak mnie zaciekawił, gdyż mamy tutaj bardzo nietypowych bohaterów.

 

Co mam jednak poradzić na to, że najbardziej zaciekawiła mnie historia Cartera? Szczególnie jego miłosne problemy. Oh Ziya, to przez nią serca Cartera tak płakało. I to on był w stanie porzucić wszystko, by tylko ją odnaleźć. Kochał ją, ale.. istniało pewne ryzyko. Ona mogła go po prostu nie rozpoznać. Mogła go nie pamiętać, albo nie pokochać. Mogła nie wiedzieć o tym, ile razem przeżyli. Ale przecież to nie było ona... Co by zrobił chłopak, jeśli jego obawy stałyby się prawdą? Przeżyłby to, czy okazałoby się to bardziej śmiercionośne, niż prawdziwy wróg...

 

Rick Riordan ma świetny styl pisania. Książkę czyta się naprawdę szybko i jest przepełniona dobrym humorem. Podczas czytania Ognistego Tronu czytelnika przepełniają różne emocje, od strachu, po radość. Dodatkowo patrzymy z dwóch różnych punktów widzenia, raz opowiada nam Carter, a raz Sadie. Nagrywają oni pełną wersję swoich przygód, by potem porozsyłać swój przekaz innym magom na całym świecie, by przekonać ich do zjednoczenia sił. No taka jest przynajmniej oficjalna wersja.

 

Serdecznie zapraszam do lektury. Naprawdę bardzo ciekawa książka i serdecznie do niej zapraszam.

 

Caroline Ratliff

Książki Ricka Riordana to dla mnie pewnego rodzaju świętość. Na każdą z nich wyczekuję z wielką niecierpliwością. Uwielbiam jego fantastyczne pomysły, sposób budowania akcji oraz bohaterów przez niego wykreowanych. Moja przygoda z tym autorem rozpoczęła się od serii 'Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy', w której zakochałam się od 'pierwszego przeczytania'. Potem przyszedł czas na 'Olimpijskich Herosów', aż w końcu sięgnęłam po 'Kroniki Rodu Kane'. 'Ognisty Tron' to drugi tom tej serii. Pierwszy, 'Czerwona Piramida', podobał mi się bardzo, także grzechem byłoby nie kontynuować czytania pisarskich wypocin tego pana.

 

Carter i Sadie Kane, rodzeństwo, mają niezwykłe moce. Są potomkami starożytnego rodu faraonów. Jednak bogowie nie dają cienia szansy młodym magom na rozwinięcie chociażby podstawowych umiejętności magicznych. A byłyby bardzo potrzebne - ich przerażający nieprzyjaciel, wąż chaosu Apopis rośnie w siłę. Jeśli w ciągu kilku dni nie zdołają zapobiec jego uwolnieniu, nastąpi koniec świata. Aby mieć jakiekolwiek szanse na zwycięstwo, Sadie i Carter mają za zadanie obudzić boga słońca Ra. Muszą znaleźć trzy Księgi Ra, by potem je przeczytać i przywrócić starożytnego boga do jakiegokolwiek stanu używalności. Przypomnijmy, że nikt nie wie, gdzie księgi ani sam Ra się znajdują...

 

W każdej swojej książce Riordan czaruje napiętą akcją, świetnymi pomysłami, a przede wszystkim genialnym humorem, który sprawia, że czytelnik z ogromną przyjemnością zapoznaje się z dalszymi losami bohaterów. Przy 'Czerwonej Piramidzie' bawiłam się wyśmienicie (no proszę, zaczynam rymować), i tego samego spodziewałam się po drugim tomie serii. Nie zawiodłam się. Po raz kolejny miałam przyjemność wkroczyć w magiczny świat egipskich bogów. I zbliżamy się do kolejnego momentu, w którym zaczynam wychwalać genialność autora. Fanką wszelkich mitologii jestem wielką (aczkolwiek grecka to moja ulubienica, zaś rzymska to okropny chłam), dlatego jestem niezwykle ucieszona, że Riordan w swoich kolejnych powieściach nawiązuje do coraz to innych mitów. W przypadku 'Percyego Jacksona i Bogów Olimpijskich' była to mitologia grecka. W 'Olimpijskich Herosach' - rzymska. Tutaj mamy styczność z mitologią egipską, która jest równie interesująca (dla mnie), co i grecka. Dzięki autorowi mamy możliwość przyjrzeć się egipskiej kulturze, poznać władców Egiptu i poszczególnych bogów. Moją faworytką jest Bastet, bogini - kot. Spytacie pewnie, dlaczego. Ano, dlatego iż... kocham koty.

 

'Ognisty Tron' to kolejna świetnie napisana powieść autorstwa Amerykanina. Jest to drugi tom 'Kronik rodziny Kane'. I tak jak w pierwszej części, występuje tu narracja pierwszoosobowa, prowadzona raz z punktu widzenia Cartera, raz zaś z punktu widzenia Sadie. Moim zdaniem jest to świetny zabieg, gdyż na wszystko możemy spojrzeć z dwóch stron. Fabuła jest doskonale rozplanowana, nasi bohaterzy wciąż są w tarapatach, a autor nie zanudza czytelnika zbędnymi opisami. Na każdej stronie występują nagłe zwroty akcji, które trzymają w napięciu. A wszystko to okraszone jest naprawdę świetnym humorem. Czego chcieć więcej?

 

Bohaterowie, bo i o nich rzec trzeba. Sadie Kane to zwariowana nastolatka. Kolorowe pasemka we włosach, glany na nogach. A na dodatek ten buntowniczy charakter! Jednak nie dajmy się zwieść pozorom, Sadie to naprawdę mądra i zdeterminowana dziewczyna. Polubiłam jej postać od samego początku, i muszę się przyznać, że o wiele lepiej czyta mi się rozdziały, w których to ona jest narratorką, nie Carter. Taka żeńska solidarność, o. Carter to chłopak o mocnych nerwach, równie zdeterminowany co jego siostra. Zakochany niegdyś w uszebti, postanawia odnaleźć tę właściwą dziewczynę, którą ów uszebti udawał. Dzięki temu, że Carter od dziecka podróżował z ojcem po świecie, jest w stanie rozwikłać zagadki, o których Sadie w ogóle nie ma pojęcia. Oboje diametralnie różnią się od siebie, jednak gdy działają razem, doskonale się uzupełniają i tworzą zgraną drużynę. Co z tego, że dwuosobową. Ach, napomknę jeszcze o bohaterach drugoplanowych, bo i tacy się pojawili (prócz tych wszystkich wścibskich egipskich bogów). Rodzeństwo Kane dorobiło się swoich uczniów (z pośród których najstarszy jest studentem). Znaczącą rolę w 'Ognisty Tronie' odgrywa Walt, cały obwieszony amuletami mag, z których to właśnie czerpie swoją moc. I tak, dobrze myślicie. Sadie jest w nim zakochana. Standard. A dlaczego tak ważną rolę odegra ta postać w tym tomie? Przeczytajcie, to się dowiecie.

 

Anubis, o nim też słów parę muszę rzec. Wielki Pan LubięImprezyPodZiemią. Genialna, seksowna postać. Szkoda, że jedynie epizodyczna. Powiem szczerze, że nie jestem zdziwiona, iż Sadie czuje do niego miętę. Też bym czuła. Może nawet oddałabym własną duszę, by chwilę poimprezować z nim na jakimś starym cmentarzu? Kto to wie...

 

'Ognisty Tron' to druga część serii 'Kroniki rodu Kane'. Autor, Rick Riordan, po raz kolejny spisał się doskonale i stworzył magiczną, pełną humoru i egipskich bogów opowieść. Polecam z całego serca nie tylko tę serię, ale i całą resztę książek, które wyszły z pod pióra tego Amerykanina. Naprawdę warto.

 

"- Myślałem, że jesteście kapłanami - burknął Klaudiusz Wściekły. - Przecież to bóg Ptah!
- Ptah? - słyszałam już sporo dziwacznie brzmiących imion egipskich bogow, ale to była nowość. - Ptah syn Ptaka? To bóg pitu-pitu?"

 

Dosiak

Niedawno miałam okazję przeczytać pierwszą część Kronik Rodu Kane - nowego cyklu dla młodzieży napisanego przez Ricka Riordana. Powieść przypadła mi do gustu ze względu na lekkie i zgrabne połączenie wątku historycznego z fantastycznym. Mając świeżo w pamięci zdarzenia z pierwszego tomu, ochoczo zabrałam się do lektury drugiej części z nadzieją na tę samą dawkę wrażeń i emocji. Po raz kolejny dałam się porwać niezwykle dynamicznej i trzymające w napięciu akcji.

 

Odkąd Carter i Sadie Kane wiedzą, że w ich żyłach płynie krew władców starożytnego Egiptu, nie mają ani chwili wytchnienia. Rodzeństwo postanowiło zorganizować coś na kształt szkoły dla magów, w której potomkowie faraonów będą zdobywać podstawową wiedzę o swoim dziedzictwie oraz nabędą umiejętności pozwalające na obronę przed licznymi wrogami. Niestety czasu na naukę nie ma zbyt wiele, ponieważ młodzi magowie po raz kolejny muszą zmierzyć się z niszczycielską siłą chaosu, którą tym razem uosabia przerażający wąż Apopis. Bohaterowie mają jedynie cztery dni na odnalezienie boga słońca Ra, który może stanąć do walki z Apopisem i nie dopuścić do tego by chaos zwyciężył. Jeżeli misja się nie powiedzie nastąpi koniec świata, a zło zatryumfuje już na zawsze.

 

Akcja Ognistego tronu rozgrywa się zaledwie w ciągu czterech dni, ale autor nagromadził tyle niewyobrażalnych zdarzeń, że miałam wrażenie jakby bohaterowie, co najmniej przez kilka miesięcy musieli zmagać się z nowym zagrożeniem. Książkę z czystym sumieniem mogę nazwać przygodową, ponieważ dawno nie spotkałam tak dynamicznie opisanej historii. W tej powieści nieustannie coś się dzieje, sprawiając, że moja uwaga była maksymalnie skupiona na wydarzeniach przez całą lekturę. Druga część cyklu niemal pod każdym względem przypomina pierwszą. Tak jak w Czerwonej piramidzie narratorami są Sadie i Carter, co uważam za uzasadnionych zabieg, pozwalający zżyć się z bohaterami i z napięciem śledzić ich przygody. Nadal pojawiają się przerywające akcje wtrącenia, mające charakter słownych utarczek między rodzeństwem. W poprzedniej książce bardzo mnie irytowały, ale ku mojemu zdziwieniu, w przypadku tej powieści miałam do nich raczej obojętny stosunek. Jestem przekonana, że niektórych czytelników będą one bawić, stanowiąc jeden z wielu humorystycznych akcentów.

 

Główni bohaterowie są już starsi o rok, co oznacza, że Sadie ma lat trzynaście, a Carter piętnaście. Więź między rodzeństwem znacznie się pogłębiła od czasu, gdy dowiedzieli się o swoim pochodzeniu. Nadal żartują z siebie, czasem się kłócą lub gniewają, ale mają świadomość, jak bardzo są do siebie podobni i ile ich łączy. W powieści pojawia się także bogini Bastet, która jako przyjaciółka i opiekunka rodzeństwa Kane zawsze jest gotowa udzielić im rady i pomocy. Nowym bohaterem jest karzeł Bes, towarzyszący Sadie i Carterowi w każdej wyprawie. Wątek z nim związany uważam za intrygujący i nieco hamujący pędzącą akcję. Trochę żałuję, że Besowi autor nie poświęcił więcej uwagi.

 

Jak już wspomniałam w recenzji Czerwonej piramidy, seria o przygodach rodzeństwa Kane skierowana jest raczej do młodszych czytelników. Nie twierdzę, że starszym nie będzie się podobać, ale moim zdaniem autor zrezygnował z jakichkolwiek elementów grozy właśnie ze względu na wiek odbiorców. W powieści pojawia się walka z demonami, bohaterowie często narażają swoje życie żeby wypełnić misję, ale od początku miałam świadomość, że cała historia musi obyć się bez trudnych wyborów czy też dramatycznych wydarzeń. Na moje przewidywania ogromny wpływ miał język powieści, który łagodzi wszelkie niebezpieczne sytuacje. Bohaterowie posiadają specyficzny rodzaj humoru, dzięki któremu nawet w obliczu zagrożenia potrafią żartować czy też ironizować. Mnie taka konwencja nie przeszkadzała w żadnym razie, ale myślę, że przed rozpoczęciem lektury warto mieć świadomość, że to historia, w której nic prawdziwie dramatycznego nie ma prawa się pojawić. Ognisty tron to sympatyczna i odstresowująca opowieść dla każdego, kto ma ochotę przenieść się do rzeczywistości, w której można spotkać starożytne bóstwa, mitologiczne demony oraz współczesnych potomków faraonów. Mnie ta seria przypadła do gustu i czekam na kolejną część Kronik Rodu Kane, która, mam nadzieję, pojawi się już niedługo.

 

Egzemplarz recenzyjny otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater oraz wydawnictwa Galeria Książki.

Violy

Po serii "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" Rick Riordan uzyskał znaczące miejsce w moim sercu. Kiedy dowiedziałam się o nowym cyklu byłam zachwycona i zniecierpliwiona. Była już mitologia grecka, rzymska, a teraz nastał czas na egipską. Jako że kocham starożytny Egipt, pomysł ten wydał mi się fenomenalny. Po "Ognistym tronie" spodziewałam się wiele... no cóż, może zbyt wierzyłam w świetność tej książki?

 

Odkąd bogowie starożytnego Egiptu zostali wyzwoleni we współczesnym świecie, Carter Kane i jego siostra Sadie znaleźli się w tarapatach. Ich potężny wróg, wąż chaosu Apopis rośnie w siłę. Jeśli w ciągu kilku dni nie zdołają zapobiec jego uwolnieniu, nastąpi koniec świata. Aby mieć jakiekolwiek szanse w walce z siłami chaosu, muszą przywrócić do życia boga słońca Ra - to zadanie przekraczające wszystko, czego dokonał jakikolwiek mag. Ale najpierw muszą go odnaleźć...

 

Zanim zabrałam się za "Ognisty tron" postanowiłam poczytać inne recenzje i opinie o tym utworze. Wszystkie były zgodne: to arcydzieło. Przykro mi jest, że odstąpie od grupy pasjonatów tej lektury. W książce zabrakło mi lekkości, jaką czułam czytając poprzednią serię autora. Do tego, każdy już po przeczytanym opisie znał zakończenie, co jeszcze bardziej zubożyło wartość utworu. "Ognisty tron" przeczytałam szybko, jednak z trudem. Co prawda pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy i dobrze przekazany, ale czegoś mi brakowało. Autor już od początku zadaje nam pytania, na które gorączkowo poszukujemy odpowiedzi. Nie było tu jednak humoru, którym Rick Riordan mnie urzekł. Widać było, że się stara, ale to mnie nie przekonało.
„Było to niemal tak samo prawdopodobne, jak to, że Ra i Apopis zostaną przyjaciółmi na Facebooku, ale nie odezwałem się"

 

Bohaterowie, których wykreował autor byli barwni i wielowymiarowi. To jeden z walorów utworu. Sadie, z jej fioletowymi końcówkami i glanami musiała robić piorunujące wrażenie. Obok niej lojalny Carter, typowy myśliciel. Wszystkie postaci miały w sobie coś przyciągającego. Też macie to uczucie, że czytacie, a po chwili z żalem przypominacie sobie: a tak, to tylko bohaterowie fikcyjni?

 

Do gustu przypadł mi dodatek do utworu, który obejmował imiona egipskich bogów, zaklęcia używane przez magów oraz terminy związane ze starożytnym Egiptem. Dodatkowo przy wielu zaklęciach w książce znajdowaliśmy wspaniałe i tajemnicze hieroglify.

 

"Ognisty Tron" to druga część serii "Kroniki rodu Kane". Mimo, iż mnie nie przekonała pod wieloma aspektami, uważam, że warto ją polecić. To obowiązkowa lektura dla każdego fana Ricka Riordana. Mityczny obraz oraz współczesne realia mieszają się ze sobą stwarzając wspaniały, tajemniczy świat, który być może wciągnie was na dobre.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!