Okładka wydania

Otchłań Tom 1 W Potrzasku

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Otchłań Tom 1 W Potrzasku | Autor: Alexander Gordon Smith

Wybierz opinię:

Bookworm

"Poniżej niebios, piekło się rozpościera, poniżej piekieł czeka na was Otchłań".

 

Siedemnastoletni Alex Sawyer zostaje wrobiony w morderstwo i skazany na dożywocie w Otchłani. To więzienie dla młodocianych przestępców, prawdziwa podziemna twierdza, w której czai się czyste zło. Alex ma tylko dwie opcje: ulegnie okrutnym regułom więziennego życia, nieludzkim strażnikom i bezlitosnym gangom skazańców albo spróbuje uciec, choć nikomu to się jeszcze nie udało. Chłopak wraz z grupą przyjaciół decyduje się na niemożliwe...

 

Przyznaję się, że omijałam tę książkę szerokim łukiem i w ogóle nie "ciągnęło" mnie do niej. Jednak chcąc nie chcąc sięgnęłam wczoraj po tę powieść raczej nie spodziewając się niczego specjalnego. I znowu się myliłam :D

 

Zacznę może najpierw od okładki, która początkowo była jednym z tych elementów, które momentalnie odpychały mnie od tej lektury. Powiem szczerze, że nie lubię tego typu "coverów" książek, które zawsze kojarzyły mi się z jakimiś dennymi historiami. Jednak teraz już po przeczytaniu pierwszego tomu serii "Otchłań" moje poglądy trochę się zmieniły i uważam, że jeśli chodzi o okładkę nie można chyba było dokonać lepszego wyboru. Stwór, który na niej figuruje jest przerażający i wprowadza nas w równie okropny i spędzający sen z powiek świat.

 

Jak już mówiłam nie byłam przekonana co do tej książki, również z powodu jej tematyki, która wydała mi się po prostu przereklamowana. Mimo tego, że także to przekonanie zostało obalone w trakcie lektury tej powieści ciągle kojarzyła mi się ona z filmem i opowiadaniem Stephena Kinga "Skazani na Shawshank". Nie zarzucam teraz autorowi braku oryginalności, czy coś w tym stylu, po prostu tak mi się skojarzyło, a wpłynął na to pewnie fakt, że nie tak dawno oglądałam właśnie ten film i byłam nim oczarowana.
Jeszcze raz więc podkreślam, że jeśli wydaje się wam, że ta książka jest jedną z wielu nie ulegajcie swojej intuicji i przeczytajcie pierwszą część wspomnianej serii.

 

Według mnie na największe ,gromkie brawa zasługuje głównie wyobraźnia autora. Stworzył on przerażający świat, w którym nikt nie zaznaje litości i sprawił, że czytelnikowi wydaje się on bardzo realistyczny. Zabrakło mi tu tylko choć kilku pobocznych wątków o takim zwykłym ludzkim życiu, co by jeszcze lepiej skontrastowało świat Otchłani z normalnym otoczeniem. Smith wykreował też bardzo barwnego i wyrazistego bohatera, z którym było mi bardzo łatwo się utożsamić i razem z nim brać udział w tych strasznych epizodach.

 

Spodobał mi się również styl pisania autora - niby taki zwyczajny i normalny, a zarazem inny i wyróżniający się. Dzięki temu, że pisarz użył właśnie takiego prostego języka czytelnikowi jest o wiele łatwiej przenieść się do świata tej powieści i razem z bohaterami odczuwać i brać udział w ich cierpieniu.

 

Podsumowując muszę powiedzieć, że znowu moja intuicja mnie zawiodła i książka, która wydawała mi się kolejną porażką okazała się wielkim, pozytywnym zaskoczeniem. Zachęcam więc was wszystkich do przeczytania tej jakże zaskakującej i przerażającej lektury. Naprawdę warto :-)

Sil

Piekło... to Mały Pikuś przy Otchłani...

 

Poniżej niebios piekło się rozpościera, poniżej piekieł czeka na was Otchłań!*

 

Przerażająca. Straszna. Potworna. W zasadzie opis tej książki mogłabym zakończyć na tych kilku przymiotnikach. Ale czy zachęciłabym Was w ten sposób do lektury? Raczej nie. Dlatego postaram się powiedzieć na jej temat nieco więcej.

 

Coś mnie do tej książki przyciągnęło. Co? Sama nie jestem do końca pewna. Może był to zdawkowy opis? Może przerażająca okładka? Może jakaś nadprzyrodzona siła? Powód jest jednak mało ważny. Ważne jest to, że przeczytałam tę książkę i że absolutnie mną wstrząsnęła. Siedzę więc teraz, z szeroko otwartymi oczami i... nie mogę uwierzyć, że ktoś, dokładnie A.G. Smith, wymyślił taki horror.

 

Bliżej nieokreślone dziś. Bliżej nieokreślone tutaj. Bardzo wyraźnie określeni włamywacze. Toby i Alex. Dzieci. W tym punkcie, zaraz na początku powieści, przeżyłam pierwszy szok. Na okładce wspomniano, że książka opowiada o 17-to letnim Alexie. Mnie z wyliczeń wychodzi czternaście. Zasadniczo jednak, mało ważne jest ile dokładnie chłopcy mieli lat. Liczy się to, co zgotował im „los".

 

Kolejny włam, kolejna szansa na podniesienie poziomu adrenaliny. Bo czy chłopcy rabowali domy dla pieniędzy? Dla fajnego sprzętu czy biżuterii? Może po trosze, ale to ten dreszczyk emocji był głównym motywatorem działania. Tak miało być i tym razem, tyle że na nieco większą skalę. Niespodziewanie podczas przeszukiwaniu domu, Alex natknął się na mężczyznę o srebrnych oczach. I tak zaczął się koszmar. Po chwili Toby już nie żył, a wszystkie dowody wskazywały na to, iż zabił go sam Alex. Schwytany przez policję nie miał szans na wybronienie się, a polityka „zero tolerancji dla nastoletnich zbrodniarzy" sprawiła, iż trafił do Otchłani. A Otchłań to istny koszmar. Nie ma tam nic z normalnego więzienia. Placówka prowadzona jest przez prywatną firmę, a znajduje się... głęboko pod ziemią. Wszystkie trafiające tam dzieci odsiadują dożywocie. Po osiągnięciu 18-tego roku życia więźniowie przenoszeni są na dwunasty poziom, skąd nigdy nie wracają. Skazańcy żywieni są ohydną papką. Brak tam świeżego powietrza, brak ciepłej wody. Są nieziemsko ciężkie prace do wykonania i brak zainteresowania losem podsądnych. Ktoś kogoś zabił? Ktoś popełnił samobójstwo? To codzienność, wręcz rozrywka dla osadzonych i strażników. Czasem jednak, gdy ktoś przesadzi, nie zastosuje się do niepisanych reguł postępowania, musi uciekać, jeśli nie zdąży – zginie. Przerażające są też noce. Nieznany jest w końcu ani dzień ani godzina. Mogą przyjść po ciebie w każdej chwili. A gdy przyjdą... znikasz! Wiem, że to wszystko brzmi abstrakcyjnie, mało prawdopodobnie i jakoś tak nieprawdziwie. Ale nie dla tych dzieci. Nie dla tych, którzy trafili do Otchłani w skutek spisku. Jak Alex to przetrwa? Czy wytrwa? Czy będzie jednym ze skoczków? A może nie zdoła uciec przed rozszalałym potworem? Czy zabiorą go w nocy? Może sami się przekonacie?

 

Nie mogę zrobić nic innego, jak zachęcić Was do tej bardzo pouczającej lektury. Wciąż wyciągam z niej wnioski. Do czego możne doprowadzić nadmierne rozpieszczenie dzieci? Jaki jest skutek powierzenia systemu penitencjarnego w prywatne ręce? Obie skrajności doprowadzić mogą do tragedii, którą nie będzie łatwo cofnąć. Czy Alexowi i grupce jego nowych przyjaciół uda się coś zmienić? Nadzieją napawać powinien fakt, iż „Otchłań. W potrzasku", to pierwsza część serii.

 

Przyznać muszę jeszcze, że czasami miałam wrażenie, jakbym czytała książkową wersję Prison Break, szczególnie pod koniec powieści. Nie zmienia to jednak faktu, że książka wciąga od pierwszych stron i nie daje wytchnienia aż do samego końca, pozostawiając dręczący niedosyt i chęć natychmiastowego sięgnięcia po kolejną część.

*63

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu Sztukateria i Wydawnictwa Otwarte

Książkowo

Alex Sawyer zgubił się w rzeczywistości go otaczającej. To w głębi serca dobry nastolatek, który jednak wpadł w złe towarzystwo i zaczął powoli łamać prawo - rozboje, kradzieże, włamania. Jednakże nigdy w życiu nie zamordowałby najlepszego kumpla. A oto właśnie zostaje oskarżony - o zastrzelenie Toby'ego.

 

Alex ma pecha - żyje w czasach, w których istnieje Otchłań. To najcięższe więzienie dla dzieci powstało po pewnym lecie, gdy młodzieży upał chyba wypalił mózg i zaczęła się seria mordów, zapanowała wręcz plaga zarzynania innych. Społeczeństwo nie mogło o tym zapomnieć i od tej pory dzieci sądzone są według nowego, surowego prawa i bardzo często trafiają do Otchłani. Nawet jeżeli oskarżenie jest sfałszowane, z władzą nie da się wygrać.

 

Alex musi podjąć decyzję: dostosować się do brutalnego i wręcz nierzeczywistego życia w Otchłani lub zatrzymać choć resztki człowieczeństwa i spróbować uciec. Tylko jak uciec z takiego więzienia?

 

Otchłań to miejsce jak z najgorszego koszmaru. By zbudować takiego typu więzienie postanowiono zagospodarować olbrzymią dziurę w ziemi. Dookoła są więc same skały, zero świeżego powietrza, widoku przez okno, zero spacerów. Tylko skały, klatki, praca ponad siły i... koszmary. Bo jakże inaczej można nazwać karabiny automatycznie przyczepione do ścian, bezlitosne gangi młodocianych, zmutowane bestie mordujące kilkoma ugryzieniami, nieziemsko silni i wytrwali strażnicy, koszmarne karzełki przeniesione z lat drugiej wojny światowej. To nawet nie jest piekło, to najgorsze, przeraźliwie koszmarne wyobrażenie piekła.

 

Mimo napięcia, ciągłego zagrożenia życia, napaści i maltretowania "W potrzasku" to książka wypełniona dobrymi emocjami. Bo Alex z grupą przyjaciół mimo wszystko potrafi czynić dobro, potrafią sobie pomagać. Mimo obietnicy, że się nie zaprzyjaźnią, bo każdy prędzej czy później zostanie zamordowany, to i tak to uczucie rozwija się i cementuje ich losy. To także opowieść o wytrwałości i poświęceniu. I o tym, że w każdej sytuacji znajdzie się rozwiązanie. Chociaż, czy ja wiem... Książka kończy się w taki sposób, że właściwie nie wiadomo, co będzie dalej. Jak skończyłam czytać, to miałam ochotę zatłuc autora, bo nie powinno się kończyć tak książki, kiedy ja nawet nie znam daty premiery kolejnych tomów! Sadyzm w czystej postaci ;).

 

"W potrzasku" napisane jest prostym językiem, który jednak zdecydowanie pasuje do tego typu fabuły. Świat stworzony przez autora jest brutalny i przejmujący, przyznam, że trochę mnie poruszyły wizje kreowane przez Smitha. Postaci np. karłów są stworzone tak realistycznie, że było mi miejscami nieswojo. Atmosfera jest praktycznie cały czas pełna zagrożenia, nie wiemy, z której strony spadnie cios i jak potoczy się akcja. Można się domyślić, że główny bohater nie zginie, bo jak mógłby być pociągnięty cały cykl? Ale generalnie dzieje się sporo, akcja jest zróżnicowana, często łapałam się na kibicowaniu bohaterom!

 

"W potrzasku" to świetna książka dla starszej młodzieży i młodych dorosłych. Nie polecam młodszej młodzieży, bo jest pełna okrucieństwa. Jednak dzięki pozytywnemu przesłaniu dobrze nadaje się dla starszej młodzieży. Jest to prosta, jednak bardzo interesująca książka, pierwszy tom świetnie zapowiadającego się cyklu.

MirandaKorner

Ciemność. Głośne krzyki, w których brzmi tylko przerażenie. Czerwień. Okropne, zmutowane istoty wędrują korytarzami, wybierając więźniów. Kto wie, może dziś padnie właśnie na Ciebie? Jeśli tak się stanie, spotka Cię coś znacznie gorszego od śmierci. Zabiorą Cię do miejsca, z którego wracają tylko nieliczni. Jeżeli padnie na Ciebie, będziesz modlił się o koniec.

 

Alex Sawyer to nastolatek, który pozornie niczym nie różni się od rówieśników. Wyjątkiem są nocne eskapady, podczas których chłopak wraz z przyjacielem okrada domy, by zapewnić sobie byt. Zazwyczaj wszystko idzie po jego myśli; jeszcze nigdy nie został złapany. Podczas jednego z napadów dzieje się coś, czego nastolatek nie przewidywał nawet w najczarniejszym ze scenariuszy: do mieszkania przybywają mężczyźni w czerni i wrabiają Aleksa w morderstwo. Chłopak szybko staje przed sądem, oskarżony o zabójstwo swojego najlepszego przyjaciela. Nikt nie wierzy, że to nie Alex zrobił to, o co został obwiniony. Otrzymuje on wyrok skazujący i tym oto sposobem zostaje dożywotnio wysłany do Otchłani.

 

„To oczywiste, że powiedziałem im o wszystkim (...) Ale nawet dla mnie ta opowieść brzmiała niedorzecznie, była zupełnie niewiarygodna. Wcale ich nie winię za to, że wyśmiali tę historię, sam nigdy bym w nią nie uwierzył, gdyby nie była koszmarem, którego doświadczyłem na własnej skórze."*

 

Po Letniej Rzezi, która miała miejsce parę lat przed tymi wydarzeniami, postanowiono zbudować więzienie dla nieletnich o zaostrzonym rygorze, z którego nie sposób się wydostać. Po tym, jak gangi nastolatków zamordowały większość społeczeństwa, uznano to za odpowiednie wyjście. Z Otchłani nie ma powrotu: kto raz się tam znajdzie, już nigdy nie wróci. Społeczeństwo zaczęło uważać przebywających tam więźniów za zmarłych.
„Poniżej niebios piekło się rozpościera, poniżej piekieł czeka na was Otchłań! Mam nadzieję, że się wam tu spodoba."**

 

Przywołajcie swój najgorszy koszmar, pomnóżcie go razy tysiąc, a otrzymacie zaledwie namiastkę miejsca, do którego został – niesłusznie zresztą – wysłany Alex. Więzienie znajdowało się wiele kilometrów pod ziemią. Każdy, kto w nim przebywał, ostatni raz widział powierzchnię w czasach, gdy był wolny. W Otchłani rządził terror. Porządku pilnowały diabelskie psy, które nie miały oporów przed pożeraniem więźniów żywcem. Gdy dzwoniła syrena, rozpoczynała się walka o życie: kto nie zdążył dotrzeć do swojej niewielkiej celi przez zatrzaśnięciem krat, mógł jedynie liczyć na możliwie najmniej bolesną śmierć. Na stołówce podawana była breja, której składników lepiej nie znać. Mieszkańcy Otchłani każdego dnia wypełniali męczące i często obrzydliwe prace. Spokoju nie sposób było zaznać nawet nocą: zmutowane stworzenia mogły przyjść po dowolną osobę w każdej chwili, by potem przeprowadzać na niej eksperymenty. Ucieczka z takiego miejsca wydaje się być niemożliwa, jednak trzech zdesperowanych i tęskniących za wolnością więźniów: Alex, Donovan i Zet, postanawia jej spróbować.

 

„W moich żyłach pulsowała adrenalina, serce waliło jak skrzydła kolibra, a wszystkie zmysły działały na najwyższych obrotach. Miałem świadomość każdego ruchu i dźwięku, byłem gotów rzucić się do ucieczki przy najmniejszej nawet oznace zagrożenia."***

 

Podczas lektury książki „Otchłań. W potrzasku" nie można pozostać obojętnym. W trakcie czytania towarzyszył mi strach, lęk i napięcie, zdarzało się również, że uśmiech. Zupełnie nie mogłam oderwać się od powieści, a gdy byłam zmuszona to zrobić, moje myśli krążyły wokół „Otchłani...". Alexander Gordon Smith świetnie wykreował postaci bohaterów. Główną trójkę od razu polubiłam, do innych czułam sympatię, niektórzy denerwowali mnie do granic możliwości... Krótko mówiąc, każdy zdobył moje uczucia.

 

Jeżeli chodzi o przedstawione w powieści zdarzenia, niektóre z nich spędziły mi sen z powiek. Często martwiłam się o Alexa, Donovana i Zet, dopingowałam im, kiedy podejmowali próbę ucieczki, a także umierałam ze strachu przed tym, że spotka ich coś złego: w końcu w takim miejscu o to nietrudno. Z niecierpliwością i podenerwowaniem przekręcałam kolejne strony, a gdy dotarłam do ostatniej, byłam niemal pewna, że kilku kartek brakuje. „Otchłań. W potrzasku" zakończyła się w takim miejscu, że wręcz torturą jest oczekiwanie na następną część serii.

 

Choć przepełnione okrucieństwem więzienie jest bez wątpienia strasznym miejscem, nawet tam tworzą się przyjaźnie. Daje to nadzieję i przepełnia otuchą. Między bliskimi sobie towarzyszami panuje zasada „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego"; przyjaciele są gotowi poświęcić za siebie życie.

 

Tę książkę mogłabym określić jednym słowem: niesamowita. Taka właśnie jest: pokazuje, jak ważna jest przyjaźń, jak wielką wartość ma życie i to, że jesteśmy wolni. Przekazuje, by zawsze dążyć ku wyzwoleniu, nawet jeśli może się wydawać, że nie ma to żadnych szans. Jest to powieść godna polecenia zarówno młodym, jak i tym starszym czytelnikom. Tak innego i wyróżniającego się dzieła po prostu nie można nie przeczytać.

 

Czy znajdziesz w sobie wystarczająco dużo odwagi, by postawić choć jeden krok w Otchłani? Będziesz walczył czy się poddasz? Uciekniesz czy zostaniesz? Wszystko zależy od Ciebie...

Tristezza

"Poniżej niebios piekło się rozpościera, poniżej piekieł czeka na was Otchłań!"*

 

Alexander Gordon Smith jest autorem horrorów i powieści dla nastolatków. Pisze od zawsze – jego pierwsze opowiadania powstały, gdy miał sześć lat. Uwielbia gry komputerowe. "Otchłań. W potrzasku" to pierwsza część bestsellerowej serii.

 

Alex nie spodziewał się, że przez zwykłe włamanie jego życie zamieni się w koszmar. W tym dniu jego przyjaciel zostaje zamordowany przez dziwnych ludzi w czarnych garniturach, a Alex zostaje wrobiony w te morderstwo, za co zostaje skazany na dożywocie w Otchłani. Jest to więzienie dla młodocianych przestępców, które znajduje się głęboko pod ziemią. Alex może albo przyjąć codzienną rutynę i patrzeń beznamiętnie na krzywdy wyrządzane w Otchłani bądź spróbować ucieczki, choć niejedni ginęli podjąwszy tą decyzję. Chłopak wraz z przyjaciółmi postanawia podjąć się niemożliwego...

 

Otchłań jest miejscem gdzie śmierć jest nieraz lepszym wyjściem od życia. Niektórzy z więźniów zdecydowali się nawet na samobójstwo, gdy reszta młodzieży i strażnicy przyglądali się z fascynacją widowisku. Tam bójki są na porządku dziennym, a wszyscy przyzwyczajeni są do przelewu krwi. Boją się, że zostaną zabrani w środku nocy przez charłaki, kreatury, z przyczepionymi rzeczami do twarzy, które wyglądają jak maski gazowe, i nigdy nie wrócą, bądź wrócą jako zniekształcone kreatury, niezdolne do logicznego myślenia. Jedzenie także nie może dać nadziei, tam składa się z odpadków, które dostają z góry, po zmieszaniu w szarą breję, posoloną szarą breję zostaje podane. Jeżeli zaś jest zamknięcie cel, a ktoś jest po za nią najprawdopodobniej zostanie rozszarpany przez psy, które nie mają skóry. To miejsce jest gorsze od piekła, osoby które tam trafiają, nigdy juz nie zaznają światła dziennego, nie poczują świeżego powietrza i nigdy nie będą wolne.

 

Akcja powieści nie wlecze się, jednak nie leci także na złamanie karku. Czytelnik nie ma kiedy się nudzić, jednak nie jest także przytłoczony natłokiem wydarzeń. Fabuła jest ciekawa i pozwala łatwo zatopić się w świecie przedstawionym przez autorkę. Co jakiś czas pojawiają się oczywiście zaskakujące momenty, a książka nie jest do przewidzenia w żadnym calu.

 

Co mi się rzuciło w oczy to brak szczegółowych opisów wyglądu zewnętrznego postaci. W pozycji tej mamy zarysowaną postać, niekiedy podane są też jakieś bardziej szczegółowe informacje, jednak pojedynczo, wiemy na przykład, jakie jeden bohater ma oczy, u drugiego zaś znamy kolor włosów. Przez taki brak opisu trudniej było sobie dobrze wyobrazić bohaterów powieści i jest to według mnie największy jej minus.

 

Chciałam także zwrócić uwagę na pewne podobieństwo, które możliwe, że nie zostałoby przez innych zauważone. Otóż, gdy Alex i inne "świeżaki" mieli zostać przydzieleni do swoich cel, to sposób w jaki ten proces przebiegał, przywiódł mi na myśl ceremonię przydziału w Harrym Potterze, tyle że w bardziej nieprzyjemnej wersji.

 

Humor, pojawiający się w książce, bardzo ubarwił nam, czas spędzony z tą lekturą. W miejscu, gdzie nadzieja umiera, a ludzie poddają się rutynie codzienności można było się tego nie spodziewać. Jednak nawet, tam pod ziemią, możliwe, że u bram piekieł, brak humoru nas nie znalazł. Szczególnie jeden cytat mnie bardzo rozśmieszył, przy zaistniałej sytuacji.

 

"- W porządku. Cichy dzieciak. Nie wystraszyłby nawet gęsi, jak mawiała moja babcia.
- Trudno go za to winić – stwierdziłem. - musiałem kiedyś uciekać przed gęsią, która goniła mnie po parku. Przysięgam, że chciała złamać mi rękę. Gęsi to samo zło."

 

Rozmowa dotyczyła tego, że znaleźli się w samym piekle i właśnie omawiali z kim dzielą celę w tym podziemnym więzieniu.

 

Pan Smith ma lekki styl pisania i używa prostego języka, kierując swą książkę szczególnie ku młodzieży. Pisze pierwszoosobowo, a cały świat przedstawiony poznajemy ze strony głównego bohatera.

 

"Otchłań. W potrzasku" jest powieścią o przyjaźni i poświęceniu, w miejscu gdzie nadzieja opuszcza każdego. Chłopcy, szukając drogi ucieczki, zbliżają się do siebie i w swym podziemnym życiu odnajdują ważne wartości. Czytelnik chłonąc powieść od pierwszych stron, nie może czuć się tylko jak postronny obserwator, a angażuje się w tamto życie. Śmieje się, wzrusza i przeżywa chwile prawdziwego strachu. Podsumowując, książkę tę polecam każdemu, gdyż wprowadzi ona na pewno świeży powiew, na postrzegania świata, a jeżeli nie, to i tak zapewni mile spędzony czas.

 

*cytat z "Otchłań. W potrzasku"

Samash

Alexander Gordon Smith jest autorem horrorów i powieści dla nastolatków. Smith, jak twierdzi, pisze od zawsze. Jego pierwsze opowiadania powstały, gdy miał tylko 6 lat. Autor uwielbia gry komputerowe.

 

Otchłań. W potrzasku. Jest pierwszą książką Alexandra Gordona Smitha., którą czytałam. Powieść jest opowieścią o fragmencie życia chłopaka, który nazywa się Alex Sawyer. Ma on 17 lat i zostaje wrobiony w morderstwo przyjaciela Toby'ego podczas wspólnego włamania. Zostaje skazany na dożywocie w nowopowstałym więzieniu dla młodocianych przestępców, Otchłani.

 

Życie Alexa zmieniło się w wieku 12 lat w szkole. Od tego momentu zaczął kraść. Po pewnym czasie doszedł w tym do perfekcji.

 

Pewnego dnia postanowili wraz z Toby'm włamać się do domu pełnego sprzętu elektronicznego. Gdy wszystko wydawało się przebiegać zgodnie z planem nagle pojawili się mężczyźni w garniturach, postawni, o srebrnych oczach. Pojawił się z nimi także stwór w masce gazowej. Na oczach Alexa zabijają Toby'ego. Wrabiają siedemnastolatka w morderstwo. W ekspresowym procesie zostaje skazany na dożywocie w podziemnym więzieniu, Otchłani.

 

Owo więzienie powstało, tuz po letniej rzezi, czyli wtedy, gdy młodzież nagle w ciągu wakacji zaczęła masowo zabijać. Otchłań była miejscem koszmarnym.

 

Alex, jako więzień o numerze 2013834 trafia do celi F11 na poziomie 6, a jego sąsiadem z celi jest Carl Donovan. Po pewnym czasie chłopacy zaczynają się kumplować. Do tej dwójki dołączyła jeszcze Zet Hatcher, w połowie powieści także Toby. Przy pracy w kopalni Alex wpadł na pomysł – ucieczka tunelem nr 2, który kilka miesięcy wcześniej się zawalił. Alex sprawdzał czy jest możliwość ucieczki.

 

W międzyczasie w Otchłani pojawił się nowy więzień – Gary Owens. Jest on, w przekonaniu więźniów, psychopatą. Siłą przejął władzę nad Czerepami, grupą bandytów w Otchłani.

 

Alex na swoje nieszczęście zadarł z Owensem. Wszyscy przewidują, że skończy to się tragicznie. Donovan jednakże w ostatniej chwili zawiera pakt, który ratuje Alexa. Niestety za dość dużą cenę.

 

Przygotowania do ucieczki trwają. Następuje ostateczna chwila. I wtedy plany się drastycznie krzyżują. Pojawiają się komplikacje. Przez nie zaczyna się pościg srebrnookich i krwiożerczych psów za uciekinierami.

 

Czy uda im się uciec? Co stanie się w tunelu nr 2?

 

Powieść jest zaskakująca i porywająca. Wciągnęła mnie od pierwszych stron. Dawno żadnej książce to się nie udało. Zafascynowała mnie historia i losy Alexa w Otchłani. Zaskoczona byłam wyglądem podziemnego więzienia oraz zasad w nim panujących. Do tej pory nie mogę uwierzyć w to, że tak może wyglądać więzienie dla młodzieży.

 

Zastanawiający jest fakt, iż Alex oraz wielu więźniów zostało „wrobionych". Zastanawiam się, jaki cel mieli w tym postawni, srebrnoocy mężczyźni w garniturach. Po co to robili i na zlecenie kogoś.

 

Przerażał mnie fakt, iż do Otchłani zostali skierowani chłopcy, którzy mają ok. 10 lat. Zastanawiałam się także, kim są tajemnicze stwory w maskach gazowych, które przychodzą w nocy i zabierają niektórych więźniów.

 

Styl autora jest bardzo interesujący. Smith potrafi zaciekawić czytelnika historią opisaną w książce. Nie spotkałam się jeszcze z taka powieścią.

 

Czytając informację z tyłu okładki dowiedziałam się, że Otchłań. W potrzasku. Jest pierwszą częścią bestsellerowej serii o więzieniu dla nastolatków. Naczelnik Otchłań określa tak:
„Poniżej niebios piekło się rozpościera, poniżej piekieł czeka na was Otchłań!"

 

Już się nie mogę doczekać kolejnych części!

Fonin

Biegniesz nocą przez las, a drzewa wyciągają po ciebie swoje gałęzie niczym macki. Otaczają cię ze wszystkich stron. Z mroku wyłaniają się niewyraźne postaci. Jedna straszniejsza od drugiej. Wiesz, że są już coraz bliżej, zaraz cię dopadną, serce wali ci z siłą dzwonu, krew szumi w uszach. Czujesz, że coś łapie cię za kostkę...
I nagle siadasz na swoim łóżku, serce nadal galopuje przed siebie, ciągle strach trzyma cię w swoim uścisku. Ale przychodzi też wielka ulga. To tylko sen, koszmar. Wiesz, że nocny majak nie jest rzeczywistością. Upiorne drzewa zamieniają się w znajome, przytulne ściany pokoju.

 

Niestety Alex Sawyer nie miał tyle szczęścia. Trafił do koszmaru, który rozgrywał się na jawie.

 

Nasz bohater jest zwykłym chłopcem mieszkającym w Wielkiej Brytanii. Ma niestety to nieszczęście, że żyje w okolicy, w której grasują różnorodne gangi, przestępcy i inne ciemne typki.
Alex również coraz bardziej zanurza się w tym mrocznym świecie. Nie jest złym chłopcem. Może to złe towarzystwo, może zwykła nuda sprawiają, że zaczyna kraść.

 

Kolejny pewny skok. Właścicieli nie ma w domu, a w środku mnóstwo sprzętu elektronicznego i pieniędzy. Jednak to właśnie wtedy życie Alexa zamieniło się w piekło. Toby, jego najlepszy przyjaciel nie żyje, a jego samego szuka policja. Kiedy w końcu trafia do aresztu, nikt nie daje wiary jego zapewnieniom, że jest niewinny i ktoś próbuje go wrobić. Nawet jego rodzice odwracają się od niego.
Krótka rozprawa. Wszystkie dowody świadczą przeciwko niemu. Sąd jest nie ugięty. Po wydarzeniach mających miejsce kilka lat wcześniej, kiedy to ulice spłynęły krwią, młodzi ludzie mordowali bez cienia wyrzutów sumienia, rząd wprowadził program w którym nieletni przestępcy nie mogli liczyć na jakąkolwiek litość. Zostaje wybudowane więzienie o zaostrzonym rygorze, przed którym drżą wszyscy bez względu na wiek. I właśnie tam wyrok dożywocia odsiadywać będzie zaledwie czternastoletni Alex.

 

Alexander Gordon Smith jest autorem wielu poczytnych horrorów. Widać, że zna się na tym co robi, bo „W potrzasku" to fenomenalna powieść trzymająca w napięciu, zaskakująca i przeszywająca lękiem. Pierwszoosobowa narracja pozwala nam przeżywać wszystkie wydarzenie tak mocno jak główny bohater. Jest to tylko dziecko i miejsce do którego trafił jawi mu się niczym najstraszniejszy nocny koszmar. W dodatku czuje wielkie rozgoryczenie niesprawiedliwością jaka go spotkała. Musi resztę życia spędzić w tak okropnym miejscu za grzechy, których nie popełnił, otoczony takimi samymi bezbronnymi dzieciakami jak on.

 

Autor doskonale wykreował miejsce wydarzeń. Więzienie opisane jest bardzo szczegółowo i dreszczem strachu napawa obraz wyłaniający się z tekstu. Dodać do tego należy jeszcze ogromnych strażników o okrutnych stalowych oczach, naczelnika, który wygląda jak wysłaniec piekieł wraz z jego psami, krwiożerczymi bestiami bez skóry, zabiającymi nieposłusznych więźniów oraz nienaturalne monstra w skórzanych płaszczach z maskami gazowymi przyszytymi do głowy.
Nikt z nas nie chciał by mieć choć raz takiego koszmaru, a Alex trafił tam na kolejne kilkadziesiąt lat.

 

Książka napisana jest przyjemnym i łatwym w odbiorze językiem. Jest to pewna wada, ponieważ nie uświadczymy tu slangu, ani przekleństw, a przecież więzienie w większości zamieszkane jest przez zdemoralizowanych kryminalistów. Wynika z tego, że w Wielkiej Brytanii mają przestępców wyrażających się tylko i wyłącznie poprawnie, bez żadnych upiększeń.

 

Bohaterowie przedstawieni są tu bardzo ogólnikowo. Niemal do samego końca pozostają bardzo tajemniczy. Nie spotkamy się ze szczegółowymi opisami poszczególnych postaci. Nie mamy więc możliwości ich sobie zwizualizować. O tym wiemy, że ma zielone oczy, a o tamtym, że posiada znamię na ramieniu. I tyle. Sprawia to, że każdy z nas może się wczuć w sytuację głównego bohatera, bo w końcu jest on zwyczajnym, niczym niewyróżniającym się nastolatkiem.

 

Smith przedstawia nam świat okrucieństwa, strachu, rozpaczy. Świat w którym ludzie okazują się nic niewartymi przedmiotami, które można usunąć z tego świata jednym prostym gestem. Więźniowie stają się własnością naczelnika, którą dysponuje wedle własnego uznania. Pozostaje on bezkarny w swoich poczynaniach.

 

Polecam ją każdemu, kto lubi dobre horrory z elementami science-fiction. Nie czytałam jeszcze książki tego typu napisanej tak dobrze. Akcja mknie do przodu, wciąga już od pierwszej strony i nie raz zaskakuje. Zakończenie jest wręcz idealne, by rozpalić w czytelniku ogień ciekawości, by z niecierpliwością oczekiwał kolejnego tomu.

 

Książka podoba się również fanom serii "Tunele". Bardzo podobny motyw zejścia pod powierzchnię ziemi, gdzie życie toczy się zupełnie innym torem.

 

Okładka może wydawać się trochę makabryczna, ale według mnie idealnie pasuje do utworu. Oddaje całą atmosferę i grozę, którą czuje się w każdym rozdziale.
Czy mówiłam już jak lubię, kiedy każdy rozdział nosi inny tytuł? Jeśli nie, to właśnie o tym wspominam i „W potrzasku" otrzymuje ode mnie za to dodatkowe punkty. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, który jak mam nadzieje wydawnictwo planuje wydać.

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial