Ojciec

Autor: Karol Arentowicz

Okładka wydania

Ojciec


Dodatkowe informacje

  • Autor: Karol Arentowicz
  • Tytuł Oryginału: Ojciec
  • Gatunek: Filozofia
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 98
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 130 x 190 mm
  • ISBN: 978-83-62734-03-0
  • Wydawca: IMG Partner
  • Oprawa: Miękka
  • Ocena:

    5.5/6

    5.5/6

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Alina

Już nie będę mówić o małych, niepozornych książeczkach, które kryją w sobie niezwykłe treści. To uwłacza tym tekstom. Teraz będę po prostu mówić o książkach, które mają duży wpływ na myślenie człowieka.

 

Jedną z takich książek jest właśnie „Ojciec". Po raz kolejny podeszłam do czytania z innym nastawieniem, niż je zakończyłam, tym razem jednak było bardzo pozytywnie, ponieważ mogłam się emocjonalnie rozprawić z osobą ojca – jakie on ma znaczenie dla dziecka i być może dla świata? Jak poradzić sobie z patologią, brakiem miłości i być może jej nadmiarem? Jak zrozumieć ojca i być dobrym dla własnych dzieci?

 

W tej książce najpiękniejsze jest to, że tak naprawdę mamy wrażenie, iż czytamy spowiedź autora, jego własną rozprawę ze sobą samym jako ojcem swojej córki. Przy okazji analizuje on również wpływ czterech ojców z historii świata, których zachowanie miało wpływ na jego losy – ojca Stalina, Hitlera, Jezusa oraz samego Boga i tego, jakim on jest ojcem lub mógłby być. Z mojego punktu widzenia ta książka nie pozostawia suchej nitki na nikim, a na samym Bogu w szczególności, dlatego zapewne autor napisał, że osoby wierzące nie powinny czytać tego rozdziału.

 

Bez wątpienia ojciec jest ważną postacią w życiu dziecka, jednak nieodpowiedni może to życie zrujnować, a przy odrobinie szczęścia doprowadzić do wybuchu jakiejś wojny. Bo jakim człowiekiem byłby Jezus, gdyby Józef był dla niego złym przykładem? A czy gdyby dzieciństwo Hitlera było usłane różami, czy zginęłoby w latach 1939-1945 tyle milionów ludzi? Nie sądzę. Wydaje mi się, że obecny świat byłby zupełnie inny i autor podziela ten pogląd (a może ja podzielam jego?)

 

„Ojciec" jest naprawdę wart przeczytania. Potrafi wzbudzić w czytelniku wiele przemyśleń i możliwe, że doprowadzić do zmiany w światopoglądzie. Gorąco ją polecam każdemu. Bo taka mała, a jaka wielka!

 

Sil

...to, kim jesteś, krzyczy głośno... za głośno...

 

Kilka dni temu spotkała mnie niezwykła przyjemność. Do domu zawitał listonosz dostarczając mi przesyłkę „z niespodzianką". W mych skromnych progach pojawiła się najnowsza, przedpremierowa powieść Karola Arentowicza, której autor nadał dość przewrotny tytuł: „Ojciec". Ze wspomnianym pisarzem miałam już wcześniej styczność, przy okazji lektury jego poprzedniej książki, czyli „Bajek dla niektórych dorosłych". Książka mnie oczarowała i zmusiła do myślenia. Tym chętniej przygarnęłam „Ojca" i wyczekiwałam momentu, gdy będę mogła po „niego" sięgnąć. Właściwa chwila nadeszła i z przyjemnością zagłębiłam się w lekturę, w której znalazłam... cóż, to co znalazłam pokrótce przedstawię poniżej, a reszta... będzie moją, może niezupełnie słodką, tajemnicą.

 

„Karol Arentowicz" to, jak się okazuje jedynie pseudonim artystyczny. Autor nie ujawnia szerszej publice swoich prawdziwych personaliów. Co więcej, Bajki... i Ojciec nie są jedynymi powieściami jego autorstwa, przy czym inne podpisuje zupełnie inaczej. Mimo tego, iż Pan Karol stara się zachować maksimum anonimowości, nie do końca mu się to udaje. W swej ostatniej książce zaprezentował czytelnikom prawdziwego siebie. Przedstawił swoją rodzinę, swoje przemyślenia i problemy z jakimi borykał się od najmłodszych lat. Może właśnie dlatego ta książka tak mnie urzekła. Może dlatego tak mną wstrząsnęła? Tak to przecież zwykle bywa, że największe wrażenie robi na nas... najzwyklejsza na świecie prawda...

 

„Szacunek do innych ludzi (lub jego brak) kształtuje się na gruncie zachowań ojca wobec dziecka. Jaki jest najbardziej prawdopodobny przyszły scenariusz? Jeśli na przykład syn jest bity, będzie bił; jeśli jest poniżany, będzie poniżał; jeśli nigdy nie ma racji, nie będzie przyznawał racji innym... Nie nauczy się szanować ich – stanie się równie bezwzględny i „nieomylny" jak ojciec".*

 

Powyższy cytat to tylko drobny fragment książki, niewielki skrawek tego, co zaparło mi dech w piersi i nie pozwoliło się oderwać się od niej póki nie poznałam zakończenia.

 

„Ojciec" Karola Arentowicza to powieść o, jak nie trudno się domyślić, ojcu. Ale nie jednym, konkretnym człowieku, tylko całym ich zbiorze. Bohaterów jest więc tak wielu, jak wielu jest na świecie mężczyzn pełniących w życiu rolę taty. Nadmienić od razu muszę, że nie chodzi tu o czysto biologiczną nomenklaturę. Bo takim „ojcem" może być i prawdziwy tata i dziadek i wujek i brat. A czasem nawet człowiek, który z pozoru wydać może się zupełnie obcy albo niezapamiętany przez dziecko. Czemu? Bo okres dzieciństwa to czas, w trakcie którego zamiast wspomnień gromadzone są emocje. Dobry przykład, czułe słowa, ciepło ciała, przyjazne gesty. To wszystko zostaje zmagazynowane i rzutuje na dalsze życie człowieka. Niestety wzorce wyniesione z tych najmłodszych lat nie zawsze są dobre a to właśnie one nas kształtują.

 

Zasadniczo w książce odnajdziemy kilka rysopisów ojców. I tak autor zaprezentował nam swojego wuja - Władka, który wywarł ogromny wpływ na życie autora, ale nie został przez niego zapamiętany. Karol Arentowicz „przedstawia" nam również swojego ojca, z którym przeżył lepsze i gorsze chwile. O tym, który był stał się wzorem dla autora przekonać będziecie musieli się sami. Pan Arentowicz nie poprzestał jednak tylko na przykładach z życia. Posunął się o krok dalej i zaprezentował czytelnikom jeszcze trzech innych ojców. I to właśnie rozdziały im poświęcone, oraz kolejne, zawierające przemyślenia autora na temat ojcostwa i jego skutków, najbardziej wryły się w mój umysł i nie chcą go opuścić. Bo, jeśli zastanowić się głębiej, to to wszystko może być prawdą, a jeśli nią jest, to kim jestem ja? Kim jest mój mąż? A brat? Kim jesteś Ty? Czy mając za sobą taką a nie inną przeszłość i wiedząc, kim są nasi rodzice, jesteśmy gotowi założyć własne rodziny i obarczyć nasze dzieci takim a nie innym dziedzictwem? Nie jestem już tego taka pewna. Nie mogę więc jednoznacznie stwierdzić, że w stu procentach zgadzam się z każdą postawioną w książce tezą. Bo jeślibym się zgodziła, to przekreśliłabym przyszłość właśnie tworzonej przeze mnie rodziny. Bo czy ktokolwiek ma idealnych rodziców? Ile jest na świecie ojców, którzy swoje dzieci stawiają na pierwszym miejscu? Którzy nie podniosą głosu, którzy się nie wściekają? Ilu jest ojców, którzy codziennie przytulają swoje dzieci i pomagają im, kiedy to konieczne? Czy istnieją idealni rodzice? Czy ktokolwiek chciałby takich mieć?

 

Ja nie miałam idealnego dzieciństwa. Ale nie było ono również tragiczne. Jak to rzutuje na moją przyszłość? Co ze związku moich rodziców przeniosę na łono własnej rodziny? Jak wychowam dzieci? Jakim ojcem będzie mój mąż? Czy dzieci będą przychodziły do niego by podzielić się swoimi uczuciami? Czy on będzie chciał ich wysłuchać? Jak mogłabym sprowadzić na świat potomstwo, wiedząc, wątpiąc, że zazna ono ojcowskiej miłości?

 

Setki a nawet tysiące podobnych myśli kłębi się w mojej głowie. I z każdym kolejnym zapisanym zdaniem, z każdym nowym przemyśleniem boje się bardziej. A przecież nie powinnam. Staram się więc ukierunkować bardziej pozytywnie. W końcu od każdej reguły są wyjątki. Ludzie uczą się na błędach. Zwykle najlepszym nauczycielem są błędy własne, nie oznacza to jednak, że nikt nie uczy się na cudzych błędach. Może dzięki obserwacji i analizie zachowania naszych bliskich będziemy w stanie tworzyć nowe, lepsze wzorce? Oby.

 

Czy moje przemyślenia mają jakikolwiek sens? Czy ktokolwiek cokolwiek z nich zrozumiał? Czy przesłanie jest jasne? A może jest zupełnie zamazane? Mnie samej trudno to stwierdzić, liczę jednak, iż zwróciłam Waszą uwagę na powieść „Ojciec" Karola Arentowicza i że znajdziecie chwilę czasu, by się w nią zagłębić. Bo warto. Warto ją przeczytać, zatrzymać się na chwilę i pomyśleć. Zastanowić się co czeka nas w przyszłości.

 

Na koniec dodam, że jeszcze nim skończyłam tę książkę wymogłam na mężu, by obiecał, że ją przeczyta. Liczę, że dotrzyma przyrzeczenia. Powieść choć cieniutka i niepozorna, niesie za sobą wielkie przesłanie. Może nie dla każdego zrozumiałe, może nie zawsze zgodne z naszymi przekonaniami, ale na pewno warte tego, by poświęcić mu odrobinę. Pomyśleć. Zachęcam do lektury. Wszystkich. Bez wyjątku.

 

„Dobry człowiek rzadko jest złym ojcem, zły ojciec rzadko jest dobrym człowiekiem. Synowie (dzieci) złych ojców na ogół stają się złymi ludźmi."** Warte przemyślenia...

*str. 69
** str. 73

 

Marta_25

Z twórczością Karola Arentowicza zetknęłam się za sprawą „Bajek dla niektórych dorosłych", które wzbudziły we mnie mieszane uczucia. Zmuszały one do postawienia sobie istotnych pytań dotyczących relacji z drugim człowiekiem oraz bezinteresownej pomocy, jednak nie do końca przemówili do mnie główni bohaterowie, w moim odczuciu trochę zbyt wyidealizowani. Po „Ojca" sięgnęłam zatem, aby sprecyzować swoje odczucia względem twórczości pana Arentowicza.

 

„Ojciec" to powieść o tym jaką rolę pełni ojciec w życiu dziecka oraz wpływie na jego dorosłe życie. Nie chodzi tutaj o biologicznego ojca, ale o człowieka, który ma zasadniczy wpływ na kształtowanie się osobowości dziecka, jego emocji, światopoglądu oraz relacji z innymi ludźmi. Takim „ojcem" może być zatem wujek, dziadek czy brat.

 

W powieści autor przedstawił sylwetki kilku ojców. I tak poznajemy mężczyznę, który miał ogromny wpływ na Karola Arentowicza, a mianowicie jego wujka, Władka. Mimo znaczącej roli nie został on zapamiętany przez autora (wujka zna głównie z opowiadań siostry). Arentowicz szczerze i otwarcie opowiada także o relacjach ze swoim ojcem, które nie były idealne. Analizie poddaje także swoje relacje z córką. Przyznaje się do błędów i ma świadomość, że wiele z nich popełnił również jego ojciec. Autor w swoich rozważaniach na temat ojcostwa wykracza poza granicę własnych doświadczeń. Próbuje ocenić jakim ojcem jest Bóg oraz jakimi ludźmi byli ojcowie Hitlera, Stalina oraz Jezusa. Stawia pytania: czy Hitler i Stalin doprowadziliby do zakłady miliomów ludzi, gdyby ich ojcowie nie byli tyranami? Jak duży wpływ na Jezusa wywarł Józef? I czy Bóg nie jest dla ludzi zbyt surowym ojcem? Odpowiedzi nie są oczywiste. Autor pozostawia tę kwestię do rozważenia czytelnikowi.

 

Muszę przyznać, że w przeciwieństwie do „Bajek dla niektórych dorosłych", które szczególnie mnie do siebie nie przekonały „Ojciec" wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Książka kłania do przyjrzenia się swoim relacjom z rodzicami, relacjom ze swoimi dziećmi. Do zadania sobie pytania, kto tak naprawdę miał największy wpływ na to jakimi ludźmi jesteśmy teraz.

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: