Okładka wydania

Pokój Na Wodzie

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Pokój Na Wodzie | Autor: Roberto Pazzi

Wybierz opinię:

Miiincik

W starożytności wyznacznikiem zakładania miast, tworzenia różnorakich społeczności była woda. Bo bez wody nie ma życia, a okres czasu z dopiskiem 'przed naszą erą' w tytule nie przewidywał nie wiadomo jakich rozwiązań technologicznych, ażeby tą wodę dostarczyć. Tak więc gatunek homo sapiens rozpoczął osiedlanie się blisko jezior, potoków, strumyków, a przede wszystkim rzek. Jedną z największych i najbardziej ważnych rzek w historii ludności był Nil. To tam, w delcie Nilu powstała jedna z najpotężniejszych cywilizacji. Egipt- pełen faraonów, piramid i... miłości!

 

Cezarion wie, że musi uciekać. Będąc synem Kleopatry grozi mu okropne niebezpieczeństwo. Wie, że musi wyemigrować i opuścić krainę, gdzie się wychował. Ma do dyspozycji statek, służących i znaczną część dobrobytu, lecz co mu po tym, skoro nie wie komu zaufać? Lecz decyzja już dawno została podjęta, a Cezarionowi nie pozostaje nic innego jak wsiąść na statek i wyruszyć w nieznane. W trakcie drogi, kiedy rozciągała się przed chłopakiem niezmierzona połać Nilu, Cezarion dostrzegł wielki, czarny statek. Jakoś tak się złożyło, że dochodzi do wymiany zdań pomiędzy załogą z obydwu statków, a nasz bohater poznaje kobietę. I to nie byle jaką, bo piękną i jakże tajemniczą córkę władcy Etiopii. Połączy ich miłości i coś jeszcze. Chcesz się przekonać co? Przeczytaj książkę!

 

Roberto Pazzi urodził się w roku 1946, jest mieszkającym w Ferrarze włoskim poetą, prozaikiem i dziennikarzem. Co więcej jest autorem bestsellerowego "Konklawe", a jego twórczość jest porównywana z dziełami Umberto Eco, Orhana Pamuka i Itala Calvina. Jest wieloletnim redaktorem działu kulturalnego we włoskiej gazecie, współpracuje z wieloma znanymi i cenionymi dziennikami. Wielokrotnie wyróżniany prestiżowymi, włoskimi nagrodami literackimi. Książki Pazzi'ego przetłumaczono na ponad dwadzieścia języków.

 

Znany jest frazes 'nie oceniaj książki po okładce', a czy ktoś z Was słyszał 'nie oceniaj książki po jej objętości'? Nie? Ja również jeszcze o tym nie słyszałam, toteż sama wymyśliłam sobie takie zdanie i wykorzystałam do celów własnych. Mianowicie dręczyła (i chyba niestety nadal dręczy) niemoc czytelnicza i mimo, że książka, którą miałam czytać zapowiadała się niezwykle kusząco to była strasznie gruba i doszłam do wniosku, że nie jestem w stanie przebrnąć przez taką cegłę. Jesień zbliża się nieubłaganie, a moja psychika to potwierdza, bo już od kilku dni zauważam tendencję do zaszywania się pod ciepłym kocem z książką w ręce prawej i herbatką w ręce lewej. Wracając do tematu, miałam ochotę na książkę cienką (w sensie objętościowym, oczywiście), niewielką, taką do przełknięcia na jeden wieczór. Akuratnie dostałam przesyłkę od Sztukatera, z której wyciągnęłam dwie powieści i całą masę zakładek. Jedną z książek wyciągniętych z koperty był właśnie "Pokój na wodzie", który wydawał się być idealny na zimny, już prawie jesienny wieczór. Zwłaszcza słowo 'miłość', które aż bije z okładki symbolizowało lekką lekturę. Zmęczona problemami dnia codziennego usiadłam sobie wygodnie i wyruszyłam w podróż do Starożytnego Egiptu. Już od początku było ciężko, bo ten lekki styl, którego się spodziewałam, zapodział się w jakiejś innej książce, przez co trochę się umęczyłam, a książka nie był a na jeden wieczór, tylko na wieczorków kilka.

 

Generalnie to fabuła jakoś szalenie skomplikowana nie jest i gdyby autor posłużył się bardziej przystępnym językiem, to byłaby szansa, że dany fragment czytałabym tylko po jednym razie, a nie po trzy. Wyglądało to tak, że czytam sobie czytam, nagle coś mi się nie zgadza, cofam się parę stron dalej, wysilam swe szare komórki i czytam od początku. Maksymalnie skupiona zaczęłam ogarniać o co w tej 'bajce' chodzi i szczęśliwa, że nagle cała fabuła jest czysta i klarowna zaczęłam się relaksować. A przy okazji znowu gubić w tej całej akcji od siedmiu boleści. I tak zatacza się nam okrąglutkie kółeczko, a ta męka trwałaby dalej gdyby nie to, że powiedziałam: stop! i po prostu zaczęłam czytać, a fakt że wszystko mi się plątało naprawdę nie miał znaczenia... Lecz winy nie zrzucę na mój kolor włosów, a na narodowość autora. Ja rozumiem, że włosi to taki romantyczny naród, że w głowie im same amory, lecz niech poetycki język będzie w poezji, a romans- historyczny niech będzie pisany względnie normalnym językiem. Taka mała rada.

 

Z racji tego, że akcja była taka strasznie pokręcona i nie zdążyłam zgłębić osobowości poszczególnych bohaterów, to za wiele Wam powiedzieć nie mogę. Niemniej postaci nie cechowały się jakąś szczególną wyrazistością, po prostu sobie były. Wegetowały. Nic pożytecznego nie robiły, po prostu żyły sobie w tej książkowej rzeczywistości z zadaniem zmiany życia Czytelnika, lecz zadania nie wykonały,życia Czytelnika nie zmieniły. Bo musisz wiedzieć, drogi Czytelniku, że "Pokój na wodzie" pomęczysz, pomęczysz, aż wreszcie przemęczysz i natychmiast rzucisz się na inną powieść, a ta nietrafiona przygoda będzie spychana w coraz to dalsze zakamarki podświadomości, aż wreszcie po tygodniu zupełnie zapomnisz o tym dziwnym czymś. O nudnej akcji, a przede wszystkim o wątku romantycznym, który miał być ponadczasowy, a był zbyt namiętny i taki, hm... nieludzki. Nieludzko nieprawdopodobny.

 

Ja tu tak ględzę i ględzę i powracam do starych nawyków, a Wy pewnie jesteście ciekawi, czy oprócz mojego ględzenia, przeczytacie tu o czymś innym. A ja Was zaskoczę ipowiem napiszę, że owszem! Tak, tak teraz będzie o zaletach. Choć było ich doprawdy mało, ja jedną znalazłam. To, co w "Pokoju na wodzie" mnie zauroczyło to klimat powieści. Przez kilka wieczorów nie byłam polską nastolatką z XXI wieku, a dziewczyną, biorąc pod uwagę tamte czasy to kobietą, odkrywającą rzekome uroki starożytnych krain. Klimat był wyjęty z czasoprzestrzeni zupełnie tak, jakby autor miał okazję egzystować w tamtych czasach,a teraz by nam to opisywał. Nie ma tu zbyt wielu żmudnych opisów, mamy za to żywe dialogi, pełne emocjonalności, a także historycznych faktów. Mimo, że klimatem jestem oczarowana, to prze pryzmat tylko i wyłącznie klimatu nie będę książki oceniać. Bo jak zachce mi się starożytnych czasów i chwili rozrywki to włączę sobie Asterixa i Obelixa...

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial