Okładka wydania

Jeszcze Jeden Dzień

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Mitch Albom
  • Tytuł Oryginału: For One More Day
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Dominika Lewandowska
  • Liczba Stron: 224
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: II
  • Wymiary: 130 x 185 mm
  • ISBN: 9788324706389
  • Wydawca: Znak
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    4,5/6

    -

    -


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Jeszcze Jeden Dzień | Autor: Mitch Albom

Wybierz opinię:

Sylwuch

Książki można podzielić na wiele kategorii - wszystko zależy od wiedzy czy inwencji twórczej danej osoby. Na pewno można dokonać podziału na książki, które są bestsellerami, a także na te, które są niezbyt znane, co nie oznacza, że są mniej wartościowe. Dobra reklama potrafi zdziałać cuda, nawet wtedy, gdy dana lektura nie zasługuje na to. Uważam, że nieważne, jakim mianem można określić książkę - liczy się jej wnętrze, które pozwala poznać wartość pozycji. Uwielbiam wartościowe powieści niosące konkretny przekaz, skłaniające do refleksji nie tylko nad otaczającą rzeczywistością, ale także nad sobą. Taką lekturą jest Jeszcze jeden dzień Mitcha Alboma, którą mogę polecić wszystkim.

 

Charley Benetto, na którego większość osób mówi Chick, to mężczyzna w średnim wieku, będący przedstawicielem handlowym, niespełnionym bejsbolistą, a co najważniejsze - przegranym człowiekiem. Mężczyzna ma za sobą nieudane małżeństwo, do czego dochodzą także problemy z nadużywaniem alkoholu, kłopoty finansowe, próby samobójcze oraz brak bliższych kontaktów z córką. Charley, po raz kolejny, dochodzi do wniosku, że jego życie nie ma sensu. Kiedy podejmuje decyzję o samobójstwie, postanawia ostatni raz odwiedzić rodzinny dom. Spotyka w nim matkę, która... zmarła osiem lat wcześniej. Czy to sen, iluzja, halucynacja, a może pijacka wizja bądź fantazja? Główny bohater nie potrafi wytłumaczyć tego, co się dzieje, ale w końcu poddaje się temu, co przynosi mu los - wraz z matką odwiedza umierających ludzi, którzy wspominają ją w swoich ostatnich dniach. Ta podróż uświadamia mężczyźnie, jak niewiele wiedział o swojej matce, a także całej rodzinie.

 

Jeśli ktoś jest w twoim sercu, nigdy tak naprawdę nie odchodzi. I może do ciebie wrócić, nawet w mało prawdopodobnych sytuacjach.

 

Mitch Albom ukazuje, jak dzieciństwo w znacznym stopniu wpływa na dorosłe życie ludzi. Główny bohater, jako małe dziecko, staje przed wyborem, słysząc słowa ojca: Możesz być syneczkiem mamusi albo syneczkiem tatusia. Nie możesz być jednym i drugim. Trudno wyobrazić sobie, jakie skonsternowane i zagubione może czuć się dziecko, które musi podjąć tak ważną decyzję. Charley zaczyna robić wszystko, aby przypodobać się ojcu i nie zawieść go pod żadnym pozorem. Jednocześnie odsuwa od siebie matkę, która jest gotowa uchylić mu nieba. Wszystko kończy się, kiedy ojciec Chicka odchodzi, gdy chłopiec ma jedenaście lat. Od tej pory musi radzić sobie z nową sytuacją, która w znaczny sposób wpłynie na jego całe życie.

 

Jeszcze jeden dzień to książka, którą czyta się błyskawicznie i bardzo przyjemnie. Autor posługuje się niezwykle przystępnym językiem, co sprawia, że kartki przewracają się w szybkim tempie. Powieść składa się nie tylko z wiadomości o aktualnym stanie, w jakim znajduje się główny bohater, ale także z licznych wspomnień oraz zapisków i liścików, jakie otrzymywał od matki przez większość swojego życia. Do gustu przypadł mi także pewien zabieg, którym posłużył się autor, dotyczący przedstawienia zdarzeń zawartych na stronach książki. Wydarzenia są przedstawiane z perspektywy pewnej pisarki, która spisała to, co Charles Benetto opowiedział jej podczas pewnej porannej rozmowy. Do tych wspomnień kobieta dołączyła także swoje osobiste notatki, a także fragmenty dziennika, który później znalazła u mężczyzny. Spodobało mi się, iż autor dopiero na sam koniec wyjaśnia, kim jest owa pisarka, co może powodować niemałe zaskoczenie.

 

Czy straciliście kiedyś kogoś, kogo kochaliście, i pragnęliście jeszcze jednej rozmowy, jednej szansy, by odrobić ten czas, gdy myśleliście, że ta osoba będzie zawsze przy was? Jeśli tak, to wiecie, że możecie przejść przez całe życie, kolekcjonując dni, ale żaden nie dorówna temu, który chcielibyście odzyskać.

 

A gdybyście odzyskali?

 

Ta lektura uświadamia wiele istotnych kwestii, nad którymi warto się pochylić. Mitch Albom pokazuje, jak ważne jest odpowiednie wychowanie dziecka. Młode istoty są niezwykle podatne na wszelkie wpływy, zwłaszcza rodzicielskie, przynajmniej we wczesnym okresie życia, zatem na rodzicach ciąży ogromna odpowiedzialność za swoje pociechy. Dorośli ludzie powinni być świadomi tego, jak oddziaływują na własne dzieci, a w związku z tym - kierować się mądrością, miłością i wyrozumiałością. Dzieci często ślepo naśladują matkę bądź ojca, nie zauważając ich wad i złego postępowania, co często zaważa na ich rozwoju i zapatrywaniu się na różnorodne sprawy. Warto pamiętać, że nawet rozstanie rodziców nie powinno znacznie wpłynąć na relacje pomiędzy dziećmi i ich opiekunami, które dalej powinny być bliskie. Drugą, niezwykle ważną refleksją, jaka nasunęła mi się po tej lekturze, jest kwestia dotycząca relacji międzyludzkich. Przeraża mnie to, jak dzisiejszy świat pędzi ku lepszemu i wygodniejszemu życiu, tracąc to, co jest wartościowe. Życzliwe i zażyłe kontakty z ukochanymi ludźmi powinny być niezbędnym, obowiązkowym elementem istnienia każdego człowieka. Warto rozmawiać, dbać i doceniać relacje z bliskimi osobami, ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie czas rozstania z nimi. Starajmy się o to, aby pewnego dnia nie okazało się, że jest już za późno...

 

Cieszę się, że jakiś czas temu zdecydowałam się na zakupienie tej powieści. Pewnie, gdybym nie miała takiej okazji, nie sięgnęłam po nią, widząc ją chociażby na bibliotecznej półce. Skusiła mnie jednak niska cena tej lektury, a fabuła wydawała się niezła. Teraz wiem, że nabycie Jeszcze jednego dnia było dobrym posunięciem. Zachęcam Was do poszukania tej książki, ponieważ myślę, że warto zapoznać się z nią, chociażby po to, aby wygospodarować sobie odrobinę czasu na pewne refleksje.

 

Obywatel_Śliwka

Mitch Albom to autor (przyznam, nie skojarzyłem jego wcześniejszych książek, a okładka wyglądała bardzo niemęsko, toteż wziąłem go za autorkę), który, choć bardzo popularny, wymyka się wszechobecnej sławie. Po prostu wchodzi i wszyscy go czytają. To można prawdopodobnie wytłumaczyć faktem, że to co tworzy zachowuje lekkość i przystępność nie popadając w banał. Jest odrobinę uniwersalny i to zazwyczaj jest u pisarzy wadą, bowiem jeśli cos jest dla wszystkich, jest dla nikogo, jednak autorowi udało się stworzyć coś dla większości. To nie lada sztuka, by jednocześnie wprawić czytelnika w półsenny stan zrelaksowania jednocześnie trzymając go odrobinę w napięciu, skłaniając do przemyśleń i zastanowieniem nad własnym życiem.

 

Obawiałem się tej książki, gdyż za damskimi czytadłami, co nie dziwne, nie przepadam. Ale lubię ryzyko, które wielokrotnie się opłaciło. Tak stało się i tym razem. Już wiem, że ta powieść na pewno nie będzie ostatnią jaką przeczytam autorstwa Mitcha Alboma. I nie dajcie się zmylić okładce, bo jej sugestia, że ta książka to damskie czytadło jest dosyć myląca. Książka co prawda nie tyle skupia się co stara odzwierciedlić uczucia, ale w ogólnym rozrachunku nie wygląda to ani ckliwie, ani przesadnie wzruszająco, choć przyznam szczerze zakończenie mnie zaskoczyło na tyle, bym popłakał się wewnętrznie (i tylko tak!)

 

Na uwagę zasługują bohaterowie. Prawdę powiedziawszy, mam dylemat, bowiem nie powinni mi się podobać – są zwyczajni, tacy, jakich moglibyśmy spotkać każdego dnia na ulicy. Nie podobają mi się takie kreacje, bowiem po cóż miałbym czytać o ludziach, których widzę codziennie? Ale mi się podobali. Ich realność jest przedstawiona w sposób bardzo nienachlany, przez co nie ma się poczucia, że autor na siłę starał się ich wpisać w ramy ''zwykłych ludzi''. Po prostu są, a ich neutralność i realność jest ich największą zaletą, bowiem budują piękno tej powieści.

 

Powieść w swojej konstrukcji wykorzystuje jeden z motywów z książki, która niedługo będzie miała swoją ekranizację. Nie powiem o jaki motyw chodzi ani z jakiej książki pochodzi, bo zakrawałoby to o spoiler, poza tym autor tak zgrabnie wplątał go w fabułę, tak umiejętnie zatracił czytelnika w swojej rzeczywistości, że fakt iż pomysł jest zerżnięty schodzi na drugi plan. Nie jest on ukryty, ale nie musi być, gdyż został wkomponowany w książkę w sposób tak płynny, że nie wydaje się częścią intrygi która miała wciągnąć czytelnika ale elementem tła, który miał tę powieść pogłębić i rozbudować. Imponujące.

 

W największym stopniu zawiodłem się na sposobie pisania autora. To samo co tu otrzymywałem już w wielu książkach, i tak jak w innych tak i tu bez skrupułów i z pełną świadomością mych słów nazywam to banałem. Autor niewątpliwie umie pisać, problem w tym, że wydaje się, iż nie poświęcił ani chwili refleksji nad tym w jaki sposób to jest napisane. Wszystko jest spójne, ale w porównaniu z pięknem jakie prezentuje ta historia styl którym nie pogardziłby utalentowany gimnazjalista to naprawdę porażka. Nie twierdzę, że wszystkie książki muszą być napisane z elokwencją Eco i finezją Zafóna, ale byłoby miło, gdyby chociaż odstawało to trochę od banalnych młodzieżówek.

 

To opowieść dla dwóch osób. Dla matki i dziecka. Każdy zobaczy w niej coś innego, może siebie z innej perspektywy, takiej, której nie spodziewał się ujrzeć, lub której istnienie było zbytnio niepokojące by o niej myśleć. To ważna książka, która pozwoli docenić codzienność. Jeśli popatrzymy na nią z perspektywy historii obyczajowej jest to podejrzewam jeden ciekawszych pomysłów, na który na pewno warto zwrócić uwagę. Pięknych książek nigdy dość.

 

Jezyna22

Mitch Albom – bestsellerowy pisarz, którego powieści rozeszły się na całym świecie w nakładzie ponad 35 milionów. Trzy z jego książek zostały sfilmowane.

 

Często zdarza się, że w dorosłym życiu przez natłok obowiązków, czy po prostu dużą odległość, nasz z kontakt z rodzicami nie jest taki jakbyśmy chcieli. Krótkie rozmowy telefoniczne nie wystarczają na omówienie codziennych spraw i często łapiemy się na tym, że z chęcią spędzalibyśmy z nimi więcej czasu. Główny bohater książki Charles Bennet ma podobny problem. W dniu śmierci własnej matki, uświadamia sobie o ilu sprawach chciałby z nią jeszcze porozmawiać, i ile problemów pozostało jeszcze nie rozwiązanych. Przypomina sobie wiele sytuacji w których matka wstawiała się za nim i brała jego stronę, i wiele takich, kiedy to on właśnie w ogóle się nie sprawdza i zamiast ją słusznie wspomóc bierze stronę ojca. Rodzice Charlesa rozwodzą się. On i jego siostra zostają razem z matką. Staje się to przyczyną wielu konfliktów jak i ingerencji otoczenia. Jak łatwo mu było obwiniać matkę o wiele spraw w życiu młodzieńczym, tak w chwili jej śmierci widzi wyraźnie ile razy był niesprawiedliwy w stosunku do niej. Jest mu ogromnie ciężko żyć z wszechogarniającymi go wyrzutami sumienia. Lecz los zsyła mu szansę. Otrzymuje jeszcze jeden dzień, który mogą razem spędzić i choć Charles w duchy nie wierzy, zaczyna do niego docierać, że naprawdę widzi matkę, rozmawia z nią, jedzie do jej pracy. Przede wszystkim zaczyna patrzeć na nią zupełnie z innej strony i zaskakuje go to jak bardzo jego widzenie różni się od tego z młodości. Czy potrafi przekazać jej te wszystkie emocje jakie nim zawładnęły? Czy jego miłość do niej jest inna, czy to ona, ta sama tylko jak szczelnie wcześniej ukryta?

 

Tak naprawdę to dla mnie osobiście książką numerem jeden tego autora jest „Zaklinacz czasu" . Otworzył mi oczy na wiele aspektów życia i przypomniał o wielu istotnych sprawach, które w codziennym pośpiechu mi umykały. Była to powieść, którą czytałam można napisać z pewnym namaszczeniem, powolutku, aby nie przegapić żadnego zdania. „Jeszcze jeden dzień" jest powieścią uważam dla mniejszego grona odbiorców, lecz jest tekstem równie ważnym. Warto przemyśleć nasz osobisty kontakt z matką, nasze wspólne spory jak i radości. I nie jest nic zdrożnego w tym, że inspiracją jest opowieść co prawda rodzinna, ale jakby nie było o duchach. Jeżeli daje nam to możliwość do lepszego poznawania swoim uczuć i umiejętności rozpoznawania swoich emocji to nie ma znaczenia co było tego przyczyną. Czasem naprawdę trzeba dorosnąć zarówno do pewnych uczuć, jak i obiektywnej oceny sytuacji. Rozumiem, że trudno mówić o obiektywizmie jeśli mamy do czynienia z osobami najbliższymi, lecz spróbować zawsze trzeba. Autor ukazuje nam cienką linię życia i jego niesamowitą kruchość. Historię opisała, jak i jest narratorem - dziennikarka, która śledziła losy Charliego i wysłuchała jego historii. Świetnie ukazuje nam niedocenienie jego matki i początkowe gloryfikowanie ojca. Ten pomysł autora bardzo mi się spodobał, ponieważ powoduje pewną neutralność jeśli chodzi o komentarz. Nie sposób przecież wpychać się w relacje matka- syn, nawet jeśli jedno jest ukazane jako duch. Wykorzystujmy więc każda szansę jaką mamy daną, aby nie dopadł nas nigdy problem Charlesa. Nie szukajmy dnia wtedy, kiedy zapadnie już noc. Polecam!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial