Koszmary I Fantazje. Listy i eseje

Autor: Howard Phillips Lovecraft

Okładka wydania

Koszmary I Fantazje. Listy i eseje


Dodatkowe informacje

  • Autor: Howard Phillips Lovecraft
  • Tytuł Oryginału: The Shunned House
  • Gatunek: EsejeListy
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Mateusz Kopacz
  • Liczba Stron: 384
  • Rok Wydania: 2013
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 140 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-63248-86-4
  • Wydawca: Sine Qua Non
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    6/6

    6/6

    6/6

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 4 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Palanee

Jakie świadectwa mówią najwięcej o pisarzu? Pamiętniki i dzienniki, które mozolnie prowadził i w których skrupulatnie umieszczał obserwacje poczynione w ciągu dnia? Czy może eseje i artykuły publikowane w prasie? Choć każde z nich wydaje się właściwym źródłem wiedzy o pisarzu, nierzadko okazuje się, że są to tylko elementy autokreacji własnego życiorysu. Opinie znajomych i przyjaciół mogą być równie mylne i prowadzące na manowce, gdyż czytelnik nie zna prawdziwych relacji ich łączących. Najprawdziwszym źródłem wiedzy o człowieku, który jest znany i który tworzy swój wizerunek, wydają się być listy do przyjaciół i rodziny. To tam, można w pełni poznać człowieka – jego życie, poglądy, zmartwienia. Nawet jeśli nie zawsze zdradza wszystkie swoje myśli, to najprędzej w listach poznamy go jako człowieka. I właśnie w taki świat, świat pisarza i jego życia, zabiera nas publikacja składająca się z listów, szkiców i esejów popełnionych przez Lovercrafta, jednego z najsłynniejszych twórców opowieści grozy (weird fiction).

 

„Koszmary i fantazje" to uporządkowana, choć nie według tradycyjnego klucza, książka, która przybliża nam świat nietypowego, lecz jakże utalentowanego człowieka. Lovercraft pozostawił po sobie spuściznę docenianą przez osoby kochające fantastykę, po części horror, inspirującą do dziś twórców filmowych jak i pisarzy. Lovercraft, choć zasłynął głównie z opowiadań, prowadził intensywną korespondencję z innymi pisarzami, wydawcami i przede wszystkim przyjaciółmi. Szacuje się, że od 1912 roku do śmierci napisał aż 87 000 listów. Warto również dodać, że jego korespondencja nie ograniczała się do kilku słów nakreślonych na prędce. Większość listów, które wysłał, liczyło kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt stron zapisanych drobnym maczkiem. Trudno więc ignorować tak ogromną liczbę „miniatur", które stworzył.

 

Każdy list, nieważne czy pisany do przyjaciela czy oponenta, był pewnego rodzaju opowiadaniem, w którym zamiast fikcyjnych postaci i nierzeczywistego świata, odnajdziemy przede wszystkim samego Lovercrafta. Amerykański pisarz z początku XX wieku, choć niezwykle zdolny, w swych listach, jawi się jako osoba wątpiąca w swe literackie umiejętności. Nie umiał docenić swego kunsztu, marginalizując go i poddając niezwykle ostrej krytyce. Wysyłając swe opowiadania do wydawców, potrafił napisać długą i szczegółową krytykę swoich dzieł, podważając tym samym ich wartość. Z drugiej strony nie bał się sprzeciwić poglądom głoszonym przez dziennikarzy, krytyków czy innych pisarzy, wysyłać czy to do gazety czy to do nich samych długie rozprawy broniące danego stanowiska. Swoje zdanie wyrażał zawsze, a przy tym popierał się celnymi i mądrymi argumentami.

 

Wróćmy jednak na chwilę do samej publikacji „Koszmary i fantazje". Wspomniałam, że jest to zbiór nietypowy, bo niechronologiczny. Nie oznacza to jednak, że jest on chaotyczny – wręcz przeciwnie. Wydawca postanowił uporządkować słowa napisane przez Lovercafta tematycznie, dzięki czemu czytelnik ma możliwość porównania, ale także śledzenia ewolucji myśli, które potrafiły ubezwłasnowolnić umysł Lovercrafta. Tłumacz wybrał takie listy, które dają pewien obraz człowieka będącego ojcem Cthulhu. Poznajemy więc jego poglądy polityczne, ale i obyczajowe. Czytamy jego porady dla młodych twórców dotyczących pisania powieści i opowiadań jak i zagłębiamy się w dyskusje prowadzone z oponentami. I nie ważne, czy w danej chwili Lovercraft skupia się na kotach i psach czy też stara się wyłożyć wyższość materializmu nad religią czy idealizmem, za każdym razem otrzymujemy wyśmienitą porcję prozy ubranej w intrygujące i wciągające zdania. I choć czytelnik nie otrzymuje całości prezentowanych listów i tak ich lektura jest niezwykle ciekawa, czasem lepsza niż niejedna książka dostępna obecnie na półkach w księgarni.

 

Lovercraft okazał się człowiekiem, który na niemal każdy temat potrafił stworzyć kilkunastostronicowy list, wyczerpujący niemal wszystkie aspekty i dający pogląd na poruszaną sprawę. Przy tym Lovercraft pozostawał człowiekiem skromnym, a jednocześnie z aspiracjami osoby z wyższych sfer. Jest to pisarz złożony, który wielbiąc umysł i naukę, skupił się na opowiadaniach, które z rzeczywistym światem nie mają wiele wspólnego (choć jednocześnie opierał się na wszelkich dowodach naukowych). Lektura listów i esejów zebranych w książce „Koszmary i fantazje" to lektura fascynująca, pozwalająca poznać człowieka niezwykłego. A przy tym sama publikacja została niezwykle starannie przygotowana zarówno przez tłumacza, jak i samego wydawcę. Na kilku stronach odnajdziemy rysunki nakreślone przez Kaję Kasprowicz, które pozbawione kolorów świetnie oddają ducha Lovercrafta. Warto również dodać, że Mateusz Kopacz, tłumacz, dokonał „kawał dobrej roboty", dzięki czemu lektura listów staje się jeszcze bardziej fascynująca.

 

Pozycję „Koszmarów i fantazji" polecam każdemu, bez względu na stopień znajomości utworów pozostawionych przez Lovercrafta. Bowiem każdy powinien poznać tak fascynującego człowieka, który potrafił ze zwykłego listu uczynić ucztę literacką, stawiając wysoko poprzeczkę współczesnym twórcom, którzy nierzadko mają problem z przygotowaniem poprawnej powieści.

 

PJK

"Oto outre wszelkiego koszmaru - apogeum kapryśnej fantazji"

 

Howard Phillips Lovecraft to, można powiedzieć, tatuś grozy. Najsłynniejszy twórca podgatunku zwanego weird fiction żył w latach 1890-1937. Pozostawił po sobie niemałą spuściznę literacką, z czego najbardziej znaną jest mitologia Cthulhu.

 

"Malitia vetus - malitia vetus est... venit... tandem venit..." *

 

"Koszmary i fantazje" to zbiór listów i esejów pisanych do różnych osób, w różnym czasie i o różnych sprawach. Lovecraft był dość płodnym korespondentem, pisywał listy chętnie i często. Dzięki zgromadzonym dokumentom - zarówno listom, jak i notatkom, esejom i felietonom - jego postać staje się jeszcze bliższa czytelnikom, którzy mają skłonność ku jego prozie. Jego przemyślenia na tak wiele tematów dają obraz całej jego osobowości, która z kolei może przyczynić się do głębszego zrozumienia i wejrzenia w ten niewątpliwy geniusz literacki. Z listów wyziera człowiek o wielu twarzach - czasem przemądrzały i egocentryczny, czasem zaś skromny i pozbawiony wiary w sukces. Rasista (co nie dziwi, zważywszy na czasy) odznaczający się niejednokrotnie hipokryzją (niektóre jego twierdzenia w różnych listach kłócą się ze sobą), zawsze jednak - lekkim, charakterystycznym piórem. Jakie jest to pióro? Ci, którzy nie czytali opowieści Lovecrafta i tak zapewne znają jego język. To tak specyficzne konstrukcje, że ogromna rzesza późniejszych pisarzy - świadomie bądź nie - czerpała z nich, wzorowała się i próbowała naśladować lovecraftowski styl. Niezwykle charakterystyczna dla autora maniera tworzenia niezwykle długich, rozbudowanych zdań, wprowadzanie racjonalizmu w teksty traktujące o niesamowitych zjawiskach, pozbawione patosu opisy odczuwania dziwactw przez bohaterów to tylko kilka elementów specyficznych dla ekspresji Lovecrafta. Dodając do tego bujną, albo wręcz wybujałą wyobraźnię, minimalną ilość dialogów i umiejętność wiarygodnego stawiania swoich bohaterów w najbardziej niedorzecznych sytuacjach Lovecraft stworzył niejako poprzeczkę, którą trudno współczesnym autorom grozy przeskoczyć. A może w tym tkwi geniusz, że Lovecraft tworzył wiek temu? Jako prekursor gatunku nie tylko przetarł szlaki swoim naśladowcom, ale ustanowił pewną jakość. Jakość, która - być może - gdyby została stworzona dzisiaj, zostałaby całkowicie zlekceważona.

 

I tak też było w jego czasach. Niejednokrotnie sfrustrowany, wylewał swoje żale, pretensje i porażki w listach do przyjaciół. Głęboko chowając urazę, śmiertelnie obrażał się i wykpiwał tych, którzy jego geniuszu nie dostrzegli; w tym między innymi zawiera się wspomniana wcześniej hipokryzja. Z jednej strony przemądrzały i pewny swojego talentu, z drugiej zniechęcony ciągłymi odmowami i zrozpaczony, Lovecraft jednak - ku naszej uciesze - nie przestawał pisać. I wreszcie jego trud został wynagrodzony.

 

Sztuka pisania zajmuje spore miejsce w korespondencji i notatkach autora. Znajdziemy tu porady dotyczące tworzenia opowieści grozy, sposoby tworzenia nazw i języków potworów, przestrogi przy oddawaniu praw autorskich i skrupulatne zwierzenia o mentorach czy wzorcach samego Lovecrafta. Ujrzymy bój, jaki autor toczył z każdym utworem, a także poznamy kilku zapomnianych twórców. Lovecraft dotyka różnych sfer życia, od religii, przez trudy pisania, biedę i sławę. Przez listy staje się niejako postacią, z którą chętnie usiedlibyśmy w kawiarni i pogadali o świecie.

 

"Najwyraźniejszym z odwiecznych konfliktów ludzkiej myśli jest spięcie między rozumem a wyobraźnią; pomiędzy tym, co rzeczywiste i materialne, a tym, co wyidealizowane lub duchowe" [z eseju "Idealizm i Materializm - refleksja"]

 

A moje dwa ulubione teksty, do których z pewnością będę wracać, to zapis pomysłów na opowieści (doprawdy, facet miał w głowie karuzelę) oraz... esej na temat wyższości kota nad psem: "Pies to chłop, a kot to arystokrata". Z zainteresowaniem czytałam także szkice różnych opowiadań i fragmenty tych, których wcześniej nie miałam okazji poznać (przede wszystkim - fragment Lovecrafta w opowiadaniu "Wyzwanie spoza światów" - palce lizać!).

 

Nie jestem pewna, czy ten zbiór listów i esejów trafi do wszystkich. Jak sam Lovecraft pisze:

 

"[...] proszę sobie ani trochę nie zawracać głowy weird fiction, jeśli nie czuje pani prawdziwej skłonności do tego gatunku. Jest to najtrudniejszy z wszelkich materiałów przeznaczonych do profesjonalnej sprzedaży, a krąg ludzi prawdziwie zadowalanych przez weird fiction i doceniających jej przedstawicieli jest zniechęcająco niewielki" [z listu do Natalie H. Wooley]

 

Sądzę, że to pozycja przede wszystkim przeznaczona dla fanów prekursora gatunku, jak i dla tych, którzy dopiero planują go poznać - z pewnością niniejsza pozycja ułatwi zrozumienie motywów, przesłanek i inspiracji, z jakich czerpał Lovecraft przy tworzeniu swoich dziełek. Piszę zdrobniale z rozmysłem, gdyż, niestety, nie stworzył nigdy samodzielnej, długiej powieści. Jednak wiele opowiadań zgrabnie się ze sobą łączy (jak choćby mitologia Cthulhu, którą tworzy siedem opowiadań, w Polsce zebranych w tomie "Zew Cthulhu"). Niemniej te krótkie formy prozatorskie są bardzo rozbudowane symbolicznie, choć - paradoksalnie - treściowo nie powalają. Największą zaletą prozy Lovecraft jest jej klimat, który - nawet w zestawieniu z małą ilością tekstu zawiera w sobie znacznie więcej, niż słowa.

 

I muszę jeszcze nadmienić o wydaniu. Jest przepiękne! Twarda oprawa, tłoczone litery, piękna czcionka sprawiają, że ten zbiór jest jeszcze bardziej wartościowy. Wydawnictwo godnie uhonorowało estetycznie tego zwariowanego pisarza i każdy fan grozy absolutnie powinien to piękne dzieło mieć na półce.

 

 

Ach, i czapki z głów dla tłumacza! Zrobił kawał wyśmienitej roboty, przekładając specyficzny, czasem archaiczny język Lovecrafta na nasze. Nie zgubił przy tym lovecraftowskiego stylu, który nawet w najbardziej prywatnych listach jest widoczny, choć czasami połakomił się o kolokwializmy. Pisarz dotykał w swoich listach wielu różnych tematów, przez co z pewnością Mateusz Kopacz musiał zarywać noce, by nic mu umknęło. Wyposażenie książki w drobiazgowy indeks to jeszcze jedna zaleta, nie tylko ułatwiająca czytanie, ale i pozwalająca na swobodne powracanie do ulubionych tekstów. Gratuluję, naprawdę jest czego.

 

Cóż więcej mogę powiedzieć? "Koszmary i fantazje" to perełka dla fanów grozy, wisienka na torcie twórczości pisarza, absolutne uwieńczenie jego sztuki i dopełnienie brakujących elementów. Teraz Howard Phillips Lovecraft jawi się jako namacalny człowiek z krwi i kości, z wadami, zaletami, acz nieodmiennie - z ogromnym, niedoścignionym wręcz geniuszem literackim.

 

Parafrazując Lovecrafta: "opowieść ta sprawiła mi prawdziwą arcyuciechę roku 2013!"

 

_________
* łac. ''Prastare zło... to zło jest prastare... przyszło... w końcu przyszło...";
z tekstu "Starodawny lud"

AgnieszkaZietek.pl

„Żyję tylko po to, by uchwycić pewną cząstkę tego ukrytego, wprost nieuchwytnego piękna; piękna, które całkowicie przynależy do sfery snu i które, jak czuję, znałem blisko, upajając się nim przez długie eony przed moimi narodzinami lub narodzinami tego czy jakiegokolwiek innego świata." H.P. Lovecraft (list do Donalda Wandreia, 21 kwietnia 1927)

 

Howard Phillip Lovecraft (1890-1937) jest uważany za jednego z najwybitniejszych twórców z gatunku weird fiction, a jego fikcyjny twór Cthulu (uśpione bóstwo na dnie Pacyfiku) stał się jednym z najpowszechniej rozpoznawalnych przejawów pop kultury. Książki i opowieści niniejszego autora silnie wbiły się w świadomość współczesnych ludzi, którzy pokochali jego niebagatelny styl i wyjątkową umiejętność do budowania napięcia za pomocą klimatycznych opisów i niespodziewanych zwrotów akcji.

 

H. P. Lovecraft będąc twórcą rozbudowanej mitologii Cthulhu stworzył ponadczasowe dzieła, których styl niewątpliwie był autorski, a same pomysły na wątki nie sposób porównać do jakichkolwiek innych. Pisarz zdawał się wskazywać, że życie jest czymś niepojętym dla ograniczonych umysłów ludzkich, a samo otoczenie człowieka oraz natura są jego wrogami. Uciekając od rzeczywistości skrzętnie konstruował swój własny świat, którego cegłami były sny, fantazje i próby podejrzenia istoty rzeczy. Twórczość Lovecrafta z pewnością jest poruszająca i niesamowicie oddziałuje na wyobraźnię, ale sama jego postać jeszcze do niedawna wydawała się bardzo tajemnicza dla polskiego czytelnika. Aż do momentu, gdy wydawnictwo SQN postanowiło wydać zbiór osobistych listów i esejów pisarza, które pozwoliły odkryć Lovecrafta na nowo.

 

„Według mnie poczucie nieznanego jest prawdziwą i faktycznie niezmienną — chociaż rzadko kiedy dominującą — częścią ludzkiej osobowości; jest elementem na tyle podstawowym, że nie zniszczy go nowoczesna wiedza, według której nadnaturalne nie istnieje" (list do Harolda S. Farnese, 22 września 1932)

 

Pisarz był w regularnym kontakcie z wieloma ważnymi dla niego osobami, z którymi łączyła go szeroka i często bardzo rozbudowana korespondencja (jego listy miewały nawet 60 stron). Z kolei jego eseje pozwoliły poznać go jako filozofa, myśliciela, który nieustannie poszukiwał życiowych prawd. Tematyka jego prac jest niewysłowienie szeroka: od spraw politycznych i filozoficznych, przez literaturę, po analizy codzienności. W tym wszystkim nadal ujawnia się jego zgrabny styl literacki, gry słowne, specyficzny humor oraz swoiste nieokiełznanie. Dlatego książka niewątpliwie stanie się niebywałą gratką nie tylko dla fanów tego autora, ale także dla tych, którzy lubują się w pociągających i dających do myślenia esejach i specyficznych kompozycjach językowych.

 

„Czymże jest sztuka, jeśli nie tworem powstałym z wrażeń, obrazów, uczuć oraz harmonijnych uniesień? Sztuka musi zawierać w sobie przenikliwość i piękno, nic więcej się nie liczy" (W gabinecie redaktora)

 

TomG

Wszyscy wiemy, jak to jest być fanem, prawda? Fanem zespołu, muzyka, aktora, pisarza – kogoś, kto swoimi umiejętnościami, cechami charakterystycznymi, wyglądem czy wirtuozerią w danej dziedzinie imponuje nam tak bardzo, że niejednokrotnie nas po prostu zdumiewa. Ja również doskonale wiem, jak to jest być wielbicielem. W tym przypadku: miłośnikiem literackiej twórczości Howarda Philipsa Lovecrafta, Samotnika z Providence, jednego z największych twórców weird fiction.

 

Poziom literackich umiejętności HPL'a przestał mnie zdumiewać już lata temu, gdyż po przeczytaniu kilku pierwszych zbiorów opowiadań doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, na jak wysokim pułapie te umiejętności się znajdują. W kwestii stylu i tworzenia atmosfery grozy Lovecraft nie ma sobie równych, ale jest jeszcze druga strona medalu. Pisarz ten, jakże niedoceniany za życia, charakteryzował się nie tylko literackim kunsztem, ale także szeroką erudycją, której dawał wyraz w tysiącach listów napisanych do znajomych i przyjaciół. Dzisiaj uznawany jest nie tylko za pisarza i poetę, ale i za myśliciela, inspirującego wielu późniejszych pisarzy grozy.

 

Wydawnictwo Sine Qua Non dokonało czegoś, czego żadne inne wydawnictwo w Polsce dotąd nie zrobiło: poważyło się na stosunkowo ryzykowny w sensie wydawniczym krok, a mianowicie wydało zbiór zebranych listów i esejów HPL'a. Ryzykowny w tym sensie, iż jest to publikacja skierowana do określonego odbiorcy, do fanów imponującego, niezwykłego umysłu pisarza żyjącego na przełomie XIX i XX wieku. Czy warto było?

 

Koszmary i fantazje zawierają przeważnie listy z okresu ostatniej dekady życia pisarza, choć niektóre sięgają także kilkunastu lat poprzedzających jego śmierć. Podobnie zamieszczone w zbiorze eseje pochodzą z różnych okresów życia Lovecrafta i dotykają bardzo różnej tematyki, wszystkie jednak łączy jedno: dokładne, analityczne podejście HPL'a do opisywanego przez niego zagadnienia. Tak dokładne, że po lekturze każdego eseju mamy wrażenie, iż temat został zupełnie wyczerpany, że nie zostało już nic do dodania. I nie ma w tym niczego dziwnego, gdyż – choć bez wątpienia Lovecraft był humanistą – miał w sobie także ogromny pociąg do nauki i krytyczne podejście do każdego problemu.

 

Powróćmy jednak teraz do listów, których zbiór zawiera znacznie więcej niż esejów. Charakteryzują się one bardzo szerokim wachlarzem tematycznym, począwszy od pisarstwa i sposobów pracy nad tekstami, poprzez procesy czarownic mające miejsce w Nowej Anglii i słynneMalleus Maleficarum Niemców Sprengera i Kramera, a skończywszy na historii Rhode Island, skąd pisarz pochodził. HPL wyraża swoje poglądy bardzo pewnie, nie stroniąc od dosadnej i skrupulatnie dowodzonej krytyki, wypowiada się – na przykład – na temat wykorzystywania praw autorskich przez wydawców, a niektórych z nich określa „ograniczonymi umysłowo redaktorami".

 

Niektóre z listów dotykają także bardzo osobistej, prywatnej strony życia pisarza. Czytając je uświadamiamy sobie, że wielki umysł potrafi być naprawdę niedoceniany, że często potrzeba czasu, by społeczeństwo świata dopiero dojrzało do oryginalnych i kontrowersyjnych tworów. W liście do Jamesa Mortona z 1926 roku czytamy o opłakanym stanie finansów HPL'a, o poświęceniach i wyborach, do których dokonywania nieustannie był zmuszony. Choć wyjątkowo utalentowany, jego twórczość pozostawała niedoceniana przez wydawców i częstokroć krytykowana przez czytelników. Jednak, jak sam pisze:

Ostatecznie jest bodaj siedem osób naprawdę przepadających za moimi pracami – mnie tyle wystarczy.

 

Powyższy cytat obrazuje także podejście HPL'a do sztuki pisarskiej, jego punkt widzenia na artyzm, który jeszcze wyraźniej odzwierciedla się w poniższych słowach:

Nie interesuje mnie poparcie oraz zainteresowanie publiki – piszę wyłącznie dla własnej satysfakcji. Pisanie w jakimkolwiek innym celu przestałoby być sztuką – zawodowy pisarz jest krańcową antytezą artysty.

 

Kondycję wydawniczą jego utworów doskonale oddadzą natomiast słowa pochodzące z listu do Vincenta Starretta z 1927 roku:

Nigdy nie wydano mojej twórczości w książce i wątpię, by jakość moich koszmarów i fantazji dawała do tego podstawy.

 

Dzisiaj wiemy, jak bardzo mylił się w tych słowach co do swojej twórczości, jednakże wtedy, jeszcze za jego życia, pisarza cechował ogromny autokrytycyzm. Bardzo krytycznie wyraża się niejednokrotnie o sobie samym, ale kiedy indziej cechuje go również wyjątkowa wyniosłość, pewność siebie i brak tolerancji. Listy odkrywają przed czytelnikiem postać nietuzinkową, wyjątkowego intelektualistę i erudytę, czego bez wątpienia dowodzą także bardzo rozbudowane, szczegółowo dopracowane eseje. Podobnie jak listy, dotykają bardzo różnorodnych tematów. Czytamy w nich na temat pisania weird fiction, czytamy o starodawnym pogańskim ludzie i bachanaliach, o kompozycji utworów literackich, bardzo interesujących refleksjach na gruncie idealizmu i materializmu, a także doskonale udowadnianej wyższości kotów nad psami. Teksty te są niezwykle ciekawe nie tylko z literackiego punktu widzenia, ale także filozoficznego oraz praktycznego, bo któremu pisarzowi nie przyda się wiedza na temat tego, jak tworzyć opisy, dobierać i rozwijać słownictwo, analizować kompozycję?

 

Zagłębiwszy się w tematykę pisarstwa i literatury, Lovecraft nie pomija także swoich własnych wzorców i pisarzy, których uznaje za mentorów i liderów sztuki opowiadania. Opisuje nieszczęśliwe życie i twórczość Edgara Allana Poego, niedoścignionego w jego mniemaniu twórcę opowiadań grozy, ale sporo miejsca poświęca także Lordowi Dunsany (Edward John Moreton Drax Plunkett, osiemnasty baron Dunsany), o którym mówi nie tylko jako o pisarzu, ale także o człowieku z krwi i kości. Obie te sylwetki literackie bardzo mu imponowały, co wyraźnie w tekstach widać.

 

Kolejnym ciekawym punktem zbioru jest notatnik z pomysłami pisarza, zawierający ponad dwieście krótkich i dłuższych uwag wykorzystanych w twórczości bądź niewykorzystanych, oraz wstępny szkic jednego z najlepszych – moim zdaniem – opowiadań HPL'a, a mianowicie Widma nad Innsmouth. Na końcu zbioru zamieszczono także spis najważniejszych znajomych Lovecrafta, wśród których znajdują się takie sławy jak Robert Bloch (autor „Psychozy" sfilmowanej przez Hitchcocka), Robert E. Howard (twórca znakomitych opowiadań o Conanie Barbarzyńcy), jak również August Derleth, pisarz opowieści detektywistycznych i horroru, a także założyciel wydawnictwa Arkham House.

 

Są jednakże jeszcze inne plusy zbioru, bardziej współczesne. Nie można nie docenić wyjątkowo dobrej pracy nad przekładem tekstów Mateusza Kopacza; spisał się naprawdę świetnie, oddając z prawdziwą pieczołowitością ducha oryginalnego i rozbudowanego języka HPL'a. Kolejną rzeczą zasługującą na odnotowanie jest samo wydanie zbioru: twarda okładka z tłoczonymi napisami, klimatyczne szkice i przejrzystość są bez wątpienia warte każdej złotówki wydanej na niego. Nie każdy jednak odnajdzie się w jego lekturze: jak wspomniałem na początku, zbiór jest skierowany raczej do miłośników twórczości Lovecrafta niż do przeciętnego czytelnika. Ci pierwsi bez wątpienia będą z niego zadowoleni, natomiast drudzy poznają analityczny umysł i przemyślane idee, ale niekoniecznie zrozumieją kwestie dotyczące mitologii Cthulhu. Osobiście polecam jego lekturę wszystkim, jednak ze szczególnym naciskiem na fanów HPL'a.

 

Na koniec przytoczę jeszcze słowa Oskara Wilde'a, legendarnego już dzisiaj autoraPortretu Doriana Greya:

Sztuka stanowi największy atrybut indywidualizmu, jaki kiedykolwiek znał świat.

 

Nie sposób nie zgodzić się z tymi słowami. Można jedynie dodać, iż Howard Philips Lovecraft był niezwykłym indywidualistą doskonale zdającym sobie sprawę z ich sensu.

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!