Okładka wydania

Mój Pierwszy Maraton

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Tim Rogers
  • Tytuł Oryginału: Be Your Best At Marathon Running
  • Gatunek: SportPoradniki
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Anna Siecińska
  • Liczba Stron: 214
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 150 x 220 mm
  • ISBN: 9788393264322
  • Wydawca: Buk Rower
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    4/6

    3/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Mój Pierwszy Maraton | Autor: Tim Rogers

Wybierz opinię:

 

Marta_25

Tim Rogers swoją przygodę z bieganiem rozpoczął w 1996 roku. Początkowo, jak sam twierdzi biegał, aby się zrelaksować i odprężyć, jednak bardzo szybko bieganie stało się ważną częścią jego życia. Mężczyzna uczestniczył w 62 maratonach, trenował wiele osób, aż wreszcie napisał książkę, która ma posłużyć za przewodnik wszystkim tym, którzy dopiero myślą o wzięciu udziału w maratonie.

 

 

Rogers w swojej książce „Mój pierwszy maraton" przedstawia 24- tygodniowy plan treningowy dla początkujących biegaczy przygotowujących się do startu w maratonie. Każdy tydzień rozpisany jest w odrębnej tabelce, gdzie umieszczone zostały informacje ile czasu w danym tygodniu należy poświęcić zarówno na trening, jak i na regenerację. Systematycznie zwiększanie treningu powinno być zdaniem autora wzbogacone o ćwiczenia na siłowni, które dodatkowo wzmocnią mięśnie i korzystnie wpłyną na całą sylwetkę. Autor nie ograniczył się jedynie do planu treningowego, odrębne rozdziały poświęcił na omówienie odpowiedniego ubioru do biegania (od podkoszulek po kurtki, w zależności od pory roku). Zwraca także uwagę na właściwe odżywianie (dieta bogata w węglowodany) oraz nawodnienie organizmu. Z przewodnika początkujący sportowiec dowie się również jak należy postępować w przypadki najczęściej występujących u biegaczy kontuzji, na co należy zwrócić uwagę po ukończeniu maratonu, a także jak przygotować najbliższych na zmiany, bowiem sport wymaga zaangażowania i czasu, co wpływa na życie całej rodziny.

 

Autor zadbał także o odpowiednią motywację czytelnika (być może przyszłego biegacza) dzieląc się z nim historią telewizyjnej prezenterki sportowej, Sue Thearle. 38-letnia kobieta otrzymała propozycję od samego Tim'a Rogers'a wzięcia udziału w maratonie organizowanym przez jedną z instytucji charytatywnych. Sue nie zgodziła się, twierdząc, że kobieta w jej wieku z nadwagą po ciąży oraz kompletnym brakiem kondycji nie podoła takiemu wyzwaniu. Po licznych namowach zdecydowała się spróbować. Sue opowiada o codziennym treningu, o chwilach zwątpienia, a także o pokonywaniu barier i cudownym uczuciu w chwili zwycięstwa. Zwraca również uwagę na to, jak ogromne znaczenie w przygotowywaniu się do maratonu miało wsparcie ze strony rodziny i znajomych. Ta historia to dowód na to, że biegać może każdy.

 

Choć nie interesuje się bieganiem, musze przyznać, ze książkę czytało mi się dobrze. „Mój pierwszy maraton" to dobry, a przede wszystkim przejrzysty poradnik dla amatorów. Całość podzielona została na czternaście rozdziałów oraz liczne podrozdziały, które ułatwiają wyszukanie interesujących nas informacji. Na wstępie każdego rozdziału autor umieścił informację o tym, czego z danego rozdziału możemy się dowiedzieć. Wszelkie wskazówki zostały umieszczone w ramkach, dzięki czemu z łatwością możemy w dowolnym momencie czytania do nich wrócić. Każda z czternastu części zawiera podsumowanie w postaci dziesięciu najważniejszych wniosków wysnutych na podstawie danego rozdziału. Książkę polecam wszystkim tym, którzy o bieganiu dopiero myślą, bądź stawiają pierwsze kroki, zawiera ona bowiem podstawową wiedzę dotyczącą tego sportu.

 

Zaczytana Mery

Coraz więcej osób uprawia biegi, gdyż z punktu widzenia medycyny sportowej są one jedną z najbardziej zdrowych i efektywnych dyscyplin sportowych. Nie ulega wątpliwości, iż w dzisiejszych czasach są one czymś więcej niż tylko sezonową modą a osoby korzystające z takiej aktywności fizycznej nie tylko podnoszą sprawność swojego organizmu, ale także chronią go przed różnymi chorobami.

 

 

Chcesz biegać? Nie wiesz, od czego zacząć? Może już biegasz a Twoim największym marzeniem i wyzwaniem jest ukończenie maratonu? Dla wszystkich zaawansowanych i początkujących pasjonatów biegania Tim Rogers stworzył poradnik zatytułowany Mój pierwszy maraton.

 

Książka składa się z czternastu rozdziałów, w których autor bardzo przejrzyście i czytelnie przedstawia nam jak najlepiej przygotować się do biegania, aby uniknąć różnorodnych kontuzji już na samym początku przygody z owym sportem. Skierowana jest przede wszystkim do osób, które nie brały jeszcze udziału w maratonie a chciałyby się dobrze przygotować do tego biegu. Jest przeznaczona także dla osób, które nie biegają wcale lub miały niewielką styczność z owym sportem oraz dla wszystkich, którzy kiedykolwiek marzyli, aby przekroczyć metę najdłuższego biegu świata. Jeśli jesteś taką osobą to dobrze trafiłeś kupując tę książkę.

 

Mój pierwszy maraton to dokładny opis podstaw i porady, których powinniśmy się trzymać, aby nie nabawić się kontuzji a biegi sprawiały przyjemność. Autor już na samym początku uświadamia nam jak wielkie zmiany nastąpią w naszym życiu. Ile czeka nas poświęceń i wyrzeczeń abyśmy mogli dotrzeć do naszego celu, którym jest meta maratonu. Stawia sprawę jasno – przygotowanie do maratonu wymaga poświęcenia kilku miesięcy na trening.
„W maratonie nie ma drogi na skróty. Aby ukończyć bieg musisz przygotować swój organizm na pokonanie dystansu 42,195 km." *

 

Tim Rogers strona po stronie wprowadza nas szczegółowo w tajniki odpowiedniego przygotowania do biegu. Doradza zakup odpowiedniego sprzętu, obuwia, ubioru. Zachęca do prowadzenia dziennika oraz udziału w zawodach na krótkich dystansach. Pokazuje jak ważna dla osiągnięcia celu jest odpowiednia dieta i systematyczny trening.

 

Mój pierwszy maraton to doskonały poradnik dla osób chcących przekroczyć linie mety biegu maratońskiego, ale również dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z biegami. Znajdziemy w niej wiele podstawowych informacji, co konieczne i potrzebne każdemu biegaczowi. Wszystko opisane w bardzo czytelny sposób z podziałem na rozdziały i bez zbędnych definicji. Książka to swoiste kompendium wiedzy niezbędne w biblioteczce każdego biegacza.

 

Leanne

"Do biegu, gotowi, start !"

 

 

Masa spoconych ciał sunących w jednostajnym rytmie. Niektórzy ciężko dyszą, pozostając na tyłach. Inni prą uparcie naprzód, gnani myślą o święceniu triumfu. Słychać gwizdy, motywujące okrzyki tłumu. W górze masa rąk, ludzie wrzeszczą dopingując swych ulubieńców. Docierasz do mety, jeszcze nie wierząc, że pokonałeś taki ogrom kilometrów. Ktoś wciska ci puchar w śliską dłoń, dobiegają cię błyski fleszy, widzisz mikrofon popularnego dziennika podetknięty pod twoje usta: "Jak się panu to udało?" I jeszcze nie wiesz, co wypadałoby odpowiedzieć. Zaledwie kilka miesięcy temu, na dźwięk słowa 'maraton' wybuchałeś szyderczym śmiechem, oz najmując: "Ja? 42 kilometry? W życiu!"

 

Maraton, ach, maraton... Gdyby nie spektakularna publikacja Tima Rogersa, najprawdopodobniej owo zagadnienie wciąż pozostawałoby dla mnie najzupełniej obojętne, a kilkudziesięciokilometrowy bieg byłby absolutną abstrakcją, o której od czasu do czasu słyszymy dzięki mediom, korzystając więc z okazji można odegrać rolę prześmiewcy i wykpić śmiałków którzy na podobne zadania się porywają. Londyński Maraton niezmiennie jawił mi się jako przeznaczona wyłącznie dla zawodowej rangi sportowców, impreza, których pragnienie pokonania zatrważająco długiego dystansu wiodło przez całe dzieciństwo, wyznaczając cele na życie późniejsze. Po "Moim pierwszym maratonie" byłam zdziwiona, że tenże jest w stanie przebiec zupełnie przeciętny człowiek, z którego sportsmen raczej marny. A przede wszystkim, wręcz zaszokowało mnie to, iż czytanie o treningach, węglowodanach i przygotowaniach mogło okazać się.. . świetną zabawą.

 

Książki wbrew pozorom nie stanowią suche, schematyczne porady dotyczące wyrabiania formy czy pozyskiwania kondycji. To przede wszystkim cholernie niezłe dzieło, które - mając na uwadze kategorię pod jaką jest, zresztą słusznie przypisywane - zasługuje na naprawdę wysoką ocenę każdego maratończyka, każdego wybitnego literata i każdego przeciętnego Czytelnika. Tim Rogers zainteresowania sportem we mnie wzbudzić nie zdołał. Niemniej jednak, chwile spędzone nad "Moim pierwszym maratonem" niewątpliwie można uznać za udane.

 

Pod względem zarówno czysto technicznym, jak i merytorycznym poradnik prezentuje wysoki poziom, jest niezwykle umiejętnie skonstruowany; jasno, czytelnie, klarownie, przede wszystkim - przystępnie. Pan Rogers posługuje się prostym w odbiorze, plastycznym językiem, który całkiem dobrze radzi sobie z wtłaczaniem sugestywnych obrazów - obrazów zwycięstwa, a jakże - do naszego umysłu. Autor pozornie banalny, niezbyt interesujący temat, uczynił fascynującą podróżą, coraz bliżej pokonania własnych słabości, osiągnięcia sukcesu, przy czym niekoniecznie jest nim stanięcie na podium. Co ciekawe, w "Moim pierwszym maratonie" dostrzec można cząstkę całkiem przyzwoitego tła psychologicznego, wszak wiele uwagi poświęcono tu istocie motywacji, przełamywaniu swoich lęków, obawom, konwenansom. Nie jestem jednak nastawiona do tego motywu jednoznacznie entuzjastycznie, nie jestem przekonana, czy dziedziny sportowe i stadium natury ludzkiej należy mieszać. Ukończenie lektury nie jest równoznaczne z przeżyciem duchowego olśnienia, odnalezienia osobistej ścieżki ku samospełnieniu. Powiem więcej, nie jest również równoznaczne z przebiegnięciem jakiegokolwiek maratonu. Ale z podjęciem decyzji o próbie, być może. Bo Tim uczy nas, że o marzenia warto walczyć, warto próbować. Tylko one nadają życiu sens.

 

Podczas czytania, miałam spore wahania - były momenty które autentycznie mnie zainteresowały i z którymi zapoznanie się sprawiło mi dużą radość i satysfakcję. Niestety uraczono Czytelników także tymi mniej pochłaniającymi, przy których zaśnięcie z nudów było mocno prawdopodobne. A może wszystko to, jest istotnie sporną kwestią? Może każdy z nas posiada indywidualne uczucia względem tego woluminu? Grzechem byłoby zatem, pozbawić innych prawa do wyrażenia swojej, unikalnej opinii. Nie jest to historia w poszukiwaniu której winno się przejechać pół świata. Nie jest to nawet historia której należy szczególnie wyczekiwać na księgarnianych półkach. Ale jeśli przypadkiem, wpadnie Wam w ręce "Mój pierwszy maraton" to zachęcam - nie przechodźcie obojętnie. Warto dać mu szansę.

 

Książkę otrzymałam od Portalu Sztukater, za co serdecznie dziękuję.

 

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial