Okładka wydania

Hera, Moja Miłość

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 97.58% - 39 votes
Akcja: 97.23% - 34 votes
Wątki: 97.52% - 38 votes
Postacie: 97.59% - 38 votes
Styl: 97.29% - 34 votes
Klimat: 97.75% - 51 votes
Okładka: 97.54% - 30 votes
Polecam: 99.89% - 29 votes

Polecam:


Podziel się!

Hera, Moja Miłość | Autor: Anna Onichimowska

Wybierz opinię:

Meme

Dzisiejsze społeczeństwo boryka się z wieloma nałogami. Jedni mają problem z alkoholem, inni z narkotykami czy nikotyną. Śmiało można też powiedzieć, że jednak niektórym udaje się z tego wybrnąć – rzucają z używką lub/i poddają się odwykowi. Kolejna pozycja, która miałam możliwość przeczytać porusza właśnie problem, jakim jest nadużywanie narkotyków. Na publikację nie trafiłam przypadkowo – była to lektura w konkursie „Mól książkowy", o który wspominałam kilka miesięcy temu. Autorkę kojarzyłam głównie z książek dla dzieci, które często widziałam na bibliotecznych półkach ;)

 

Pani Anna Onichimowska, która pochodzi z Warszawy, tworzy literaturę dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Pisze też sztuki teatralne, scenariusze, słuchowiska radiowe. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Po studiach podjęła pracę w wydawnictwie dziecięcym, gdzie zajmowała się oceną maszynopisów. Jej debiutem książkowym był zbiór wierszy „Gdybym miał konia", wydany w 1980. Do swoich czytelników podchodzi bardzo poważnie. Sugestie dzieci są dla niej wyjątkowo cenne i bywało, że wpływały na kształt jej książek. Zachęca najmłodszych, by pisali do niej listy. Pytana o inspiracje, mówi: „Pomysły leżą na ulicy, trzeba tylko umieć je podnieść." Lubi otwarte zakończenia swoich utworów, ponieważ uważa, że to jeszcze bardziej przywiązuje czytelnika do kreowanych przez nią postaci. Ogromny wpływ miała na nią twórczość J. Korczaka, o którym napisała pracę magisterską. Została za nią nagrodzona w konkursie na prace naukowe o twórczości dla dzieci. Dziś jest już profesjonalną pisarką (literatura to jej główne źródło utrzymania), posiadającą w swoim dorobku wiele prestiżowych nagród, m. in. Nagrodę Literacką im. K. Makuszyńskiego za „Dobry potwór nie jest zły" czy też Książka Roku 2001 za „Sen, który odszedł". Jej powieści dla młodzieży „Hera moja miłość" i „Lot komety" stały się bestsellerami. Książki Onichimowskiej przetłumaczono na wiele języków, np. niemiecki, włoski, chiński.

 

Ten niesamowity bestseller kolejnej polskiej autorki, którą czytam traktuje o losach siedemnastoletniego Jacka, który nie tylko pochodzi z bogatej rodziny, ale również dobrze się uczy i ma dziewczynę. W przyszłości chce studiować psychologię. Ponadto pali trawkę od czasu do czasu dla lepszego samopoczucia. Uważa, że nie grozi mu uzależnienie. Udaje mu się zachować tajemnicę przed rodzicami, ale nie przed młodszym bratem... Nie zdaje sobie sprawy, jak krótka jest droga od spróbowania narkotyku do nałogu i tragedii. Wstrząsająca, znakomicie napisana opowieść dla młodzieży i ich opiekunów, nie zawsze poświęcających wystarczająco dużo uwagi swoim dzieciom. Może być przestrogą dla osób, najczęściej zabieganych, zajętych własnymi sprawami i codziennymi kłopotami.

 

„Oni się tylko mijają - myśli. Ciągle gdzieś pędzą, a nawet kiedy są na miejscu, każdy zamyka się u siebie. Tu nigdy nie ma otwartych drzwi."

 

Przyznam szczerze, że gdy chwytałam za „Hera, moja miłość" nie miałam wygórowanych oczekiwań, ale miałam nadzieję, że będzie to kolejna perełka, którą przyniesie mi konkurs. I nie pomyliłam się. Pozycję „połknęłam" w zaledwie dwa, może trzy wieczory, pełna wrażeń i wszelakich emocji. Za dzieło Pani Onichimowskiej chwyciła także moja siostra, która również uległa urokowi tej lekkiej, ale nie pozbawionej wdzięku prozy. Choć publikację czytałam dobre trzy, cztery miesiące temu, pamiętam z niej każdy szczegół. No może prawie każdy ;P Krótko mówiąc – to lektura, której nie zapomina się od tak.

 

Po pierwsze przypadł mi do gustu, nie tylko styl autorki, ale również to jak cała książka jest napisana. Mianowicie Pani Anna podzieliła swoją publikację na dwie części: w pierwszej opisuje rodzinę i czas, kiedy Michaś żyje, w drugiej zaś przedstawia wszystko po tym tragicznym wydarzeniu i powolny rozpad rodziny. Moją uwagę przeciągnęły tytuły poszczególnych podrozdziałów. Nigdy nie spotkałam się z takim podziałem i to chyba dlatego z tak wielkim entuzjazmem zaczytywałam się w pozycję ;) Lubię, gdy pisarz zaskoczy mnie czymś nowym i niespotykanym, a zarazem intrygującym.

 

Atutem lektury jest nie tylko wspomniany przeze mnie podział,a le również bohaterzy. Spodobało mi się, jak Pani Onichimowska wprowadziła nas w ich świat – każdego przedstawiła w osobnym podrozdziale, dzięki czemu czytelnikowi łatwiej było zorientować się w sytuacji, nie tylko całej rodziny, ale również każdego z osobna. Myślę, że takie posunięcie było bardzo dobre, gdyż czytelnik może poznać punkt widzenia wszystkich postaci. Oczywiście, jak w każdej pozycji, i tu miałam swoje ulubione postaci. Polubiłam Michasia – wydawał mi się od początku nie tylko mały dzieckiem, ale również mądrym i rozsądnym chłopcem. Żal mi go było, że zginął z takiej przyczyny i w ten sposób. Kolejną osobą, która przypadła mi do gustu była siostra Komenty, tzn. Ali – Dorota. Od początku zaimponowała mi tym, że mimo nałogu siostry nie odwróciła się od niej, ale starała się jej pomóc. Za samym Jackiem, który jest głównym bohaterem, przepadałam, ale było mi szkoda tego chłopaka, że nałóg go wciągnął. Ciekawym posunięciem Pani Anny był wybór zainteresowań siedemnastolatka. Robienie zdjęć nieznanym osobą i wymyślanie ich historii, było jedną z wielu rzeczy, które mnie zaintrygowały.

 

Przechodzą dalej chcę wspomnieć o temacie pozycji. Narkotyki to jedna z wielu używek dostępnych w dzisiejszych czasach. Ale czyt tak naprawdę wiemy o nich wystarczająco dużo ? Pod koniec trzeciej klasy gimnazjum, na zajęciach z Panią Dyrektor, mieliśmy możliwość, wraz z moim rówieśnikami, dowiedzieć się więcej na ich temat. Narkotyki to nic innego jak środki odurzające, które mogą prowadzić do bolesnych skutków. Myślę, że pisarka świetnie opisała wszystkie sytuacje i choć się na tym nie znam, w moich oczach wszystko wypadło bardzo realnie. Wiadomo, że z narkotykami jest pewnie tak jak w tym cytacie:

 

"Bywają takie dni i noce, które zmieniają wszystko.
Bywają takie rozmowy, własne lub usłyszane, które są w stanie
wywrócić do góry nogami cały nasz świat.
Nie możemy ich przewidzieć.
Nie możemy się na nie przygotować.
Czyhają gdzieś na nas, zapisane w łańcuchu pozornych przypadków,
nieuchronne jak świt po ciemności"

 

Mimo to, powinniśmy trzymać się od nich z daleka, bo wątpię, żeby to był „zakazany owoc" warty spróbowania.

 

Ostatnią rzeczą, o której chciałam wspomnieć, jest zakończenie. Pani Onichimowska zastosowała zakończenie otwarte. Pomimo że czytelnik czuje się przez to nie do końca nasycony, moim zdaniem to ciekawy pomysł. Każdy z nas może dzięki temu wymyślić własny, dalszy ciąg zdarzeń, a co za tym idzie – przywiązuje się do wykreowanych przez pisarkę bohaterów. Ponadto może to też zwróci uwagę na kolejną część, którą, jak powiedziała Pani Anna na spotkaniu autorskim, można czytać również niezależnie.

 

Podsumowując, śmiało mogę stwierdzić, że kolejna polska autorka wykonała kawał bardzo dobrej pracy ;) Nie tylko pokazała niezwykłą, ale i przykrą historię pewnej rodziny, ale również przedstawiła swoim czytelnikom czego warto unikać. Na koniec chciałabym przytoczyć jeszcze jeden cytat, który z pewnością zachęci choć niektórych do tej lektury:

 

„Składam ten świat po kawałku, ponieważ lustro, w którym się kiedyś odbijał, rozsypało się na drobny mak. Bo wystarczy, że zabraknie jednego kawałka puzzli, a obraz nigdy nie będzie kompletny."

Sara

Książkę Anny Onichimowskiej "Hera moja miłość" wypożyczyłam tylko dlatego, że nie znalazłam więcej nic ciekawego, a mam zasadę, że wypożyczam trzy książki, ponieważ rzadko robię wypady do biblioteki. Lubię temat narkomanii, dlatego też uznałam, że ta powieść na pewno mnie zaciekawi. Jednak po przeczytaniu stwierdziłam, że nie wszystkie książki o narkomanach muszą być dobre.

 

Jacek, siedemnastolatek, dobrze się uczy, ma dziewczynę, chce studiować psychologię. Pochodzi z dobrze sytuowanej rodziny. Pali trawkę od czasu do czasu dla lepszego samopoczucia. Uważa, że nie grozi mu uzależnienie. Udaje mu się zachować tajemnicę przed rodzicami, ale nie przed młodszym bratem..

 

Była to pierwsza moja książka tej autorki i niestety ogromnie się zawiodłam. Jest ona podzielona na dwie części, które diametralnie się od siebie różnią - jedna jest tuż przed śmiercią i uzależnieniem od heroiny, a druga tuż po. Biorąc ją z biblioteki liczyłam na coś bardziej wciągającego, wstrząsającego i doprowadzającego człowieka do powiedzenia tego "nie". Jednak po jej przeczytaniu nie odczułam tego, ani trochę mnie nie zniechęciła do narkotyków, nie dała tego kopa, nie pokazała tak naprawdę konsekwencji, które mógłby wryć mi się na trwałe w głowę. Dobra, scena z młodszym bratem "chwyta za serce", ale tak naprawdę to chyba nie zdarza się zbyt często w ludzkim życiu.

 

Pani Anna pokazała kilka różnych rodzajów uzależnień: od pracy, papierosów, narkotyków, alkoholu. Niby wszystko ładnie, pięknie ale zabrakło mi tego "czegoś", to coś jakby jej uciekło, kiedy zaczęła pisać tą powieść. Ta książka miała pokazać to, co dzieje się "w domu" - wszystko jest, tylko gdzie się podziały emocje? Gdzie dreszcz na ciele i przyśpieszony oddech? Nie ma. Ogólnie mogłabym podsumować tą książkę jako nudną, nużącą, nie oddającą problemu i stratą czasu - i taka rzeczywiście jest, mogłabym wymienić z dziesięć, albo więcej lepszych tytułów na ten sam temat... Ona po prostu nic nowego nie wnosi i pozostawia straszną pustkę z myślą: "I po jaką cholerę ją czytałam?".

 

W trakcie czytania, już przy ostatnich rozdziałach, myślałam, że może akcja się rozwinie i zadziała tutaj zasada - koniec na pewno zmieni twoje zdanie o książkę. Ale, jeśli mam być szczera, to tylko je pogorszył - szczegółowy opis tego zapadania się w czarną dziurę - koszmar, już po kilku linijkach nie zwracałam uwagi, co czytam - po prostu brnęłam do końca, marząc, aby to się w końcu skończyło. W ogóle mnie nie wciągnęła. Dobrze, że chociaż jest krótka:) Jedyna postać, która tak naprawdę mnie zaciekawiła to Kometa / Ala, która jest ciekawą, pełno niespodzianek i tajemnic postacią. Uważam, że autorka powinna skupić się bardziej na tej bohaterce.

 

Cóż, jak dla mnie pani Anna Onichimowska niezbyt się postarała, ale nie skreślam jej całkowicie. Czytałam gdzieś, że druga część "Lot komety" jest znacznie lepsza - mam zamiar po nią sięgnąć, ale zapewne minie jeszcze sporo czasu zanim to zrobię.

Asertyslem

Alma Mater pani Ani to Uniwersytet Warszawski, na którym skończyła filologię polską, a jej debiut literacki nastąpił w 1976 roku. Były to wiersze skierowane do dorosłych, zamieszczonych w dzienniku Sztandar Młodych i tygodniku Kultury. Autorka, można rzec, jest wielowarstwowo uzdolniona, pisze prozę, wiersze, dramaty, książki dla najmłodszych, młodzieży i dorosłych, a także tworzy scenariusze radiowe, telewizyjne i filmowe. Jej bodaj najbardziej znana książka, Hera, moja miłość ukazała się w 2003 roku i stała się bestsellerem na półkach polskich księgarni, a teraz, mamy przyjemność zapoznać się z jej nowym wydaniem.

 

Książki o zagadnieniu, temacie narkomani rzadkie nie są, na poczekaniu można wymienić parę tytułów niejako powiązanych z „tematem przewodnim", ot choćby – My, dzieci z dworca ZOO. Jednak, sam temat na pewno oklepany, trywialny czy nużący nie jest, tylko idzie mi tu o przedstawienie problemu narkomani z innego punktu. Wcale często, książki takie, pisane są z perspektywy osób porzuconych przez los, zagubionych, biednych, uciekających od okrutnego świata nędzy, głodu i biedy, do świata silnych, odurzających używek. Są to osoby zazwyczaj bezdomne, tułające się od przytułku do dworca, i vice versa. Onichimowska poszła natomiast w nieco inną stronę, pokazała narkomanię na „salonach" i przedstawiła ją, w jakże prawdziwy sposób. Ot, błahe „skosztowanie" czym w ogóle są narkotyki na początku, poprzez niepostrzeżone wpadanie w nałóg, kończąc na dużym problemie, a raczej PROBLEMIE. Co jest jednak najważniejsze w tej historii – jest oparta na rzeczywistym incydencie.

 

Oto wspaniała, zamożna rodzina: Matka, której całkiem nieźle idzie w pracy; Ojciec, który uwielbia uczcić „sukces" wyśmienitym trunkiem; Michał, grzeczny, ciekawy świata chłopiec dla którego autorytetem jest starszy brat; i Jacek, pierworodny państwa Niwicckich. Pozornie poukładana, ckliwa wręcz rodzina, której wszystko się układa. Dzieci nie sprawiają kłopotów, stan majątku jest wcale przyzwoity, stabilnie zapowiadająca się przyszłość, wspaniały dom – wszystko czego potrzeba do szczęśliwego życia. Niestety, udana i spokojna powierzchowność to zaledwie pozory. Matka, Grażyna zajęta jest sobą, to typowa karierowiczka, nie mająca czasu dla własnych dzieci. Głowa rodziny, Kamil boryka się z problemem alkoholizmu, starszy syn, Jacek odczuwa swój pierwszy, poważny kryzys i, z niemałą pomocą, osoby postronnej, sięga po nic nieznaczący narkotyk. Jedyna, niewinna osoba – właściwie osóbka – mały Michał, jako jedyny zauważa otaczające i trawiące jego rodzinę problemy, w szczególności narastający problem starszego brata, który – nota bene – staje się fascynacją małego chłopca. Jak z samego tytuły wynika, miłości i narkotyków, nie powinno się ze sobą łączyć (w gruncie rzeczy tego drugiego nie powinno się z niczym łączyć, a zwalczać. Wszystkimi dostępnymi środkami. Z tego mogła wyniknąć, li tylko tragedia, a jej skala zależała, nie zaledwie od stopnia problemu, tylko od braku reakcji otoczenia, braku obserwacji i troski ze strony rodziców, zatraceniu i toksycznej beztrosce.

 

Hera, moja miłość to nie tylko opowieść o jednym problemie, to nie tylko spojrzenie na genezę narkomani u młodego człowieka, to historia wzruszająca, miejscami makabryczna i okrutna, obrazująca współczesny świat, otaczających nas używek, dający zupełnie nagminnie katastrofalny finał. Książeczka, choć krótka, zawiera w sobie moc skrajnych uczuć i doznań, związanych z wieloma problemami „dwudziestego wieku", które uwijają sobie przytulne gniazdka, przy ogniskach domowych naszych sąsiadów, a czasem, i w naszych. Anna Onichimowska stworzyła historię, która może być odbierana pod wieloma aspektami, historia bezlitosna, ociekająca zapomnieniem i porzuceniem, tragiczna... prawdziwa.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial