Na Południe Od Granicy, Na Zachód Od Słońca

Autor: Haruki Murakami

Okładka wydania

Na Południe Od Granicy, Na Zachód Od Słońca


Dodatkowe informacje

  • Autor: Haruki Murakami
  • Tytuł Oryginału: Kokkyō-no Minami, Taiyō-no Nishi
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Japoński
  • Przekład: Aldona Możdżyńska
  • Liczba Stron: 224
  • Rok Wydania: 2013
  • Numer Wydania: IV
  • Wymiary: 110 x 175 mm
  • ISBN: 978-83-7758-504-7
  • Wydawca: Muza
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5,5/6

    5/6

    5/6

    5,5/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Meme

Od niedawna powstał ogromny szum wokół książek Murrakamiego i sama chciałam się przekonać, czy są one naprawdę tak dobre. Ów Autor – Haruki Murakami urodził się w Kioto, lecz dorastał w Kobe. Ciekawostką jest to, że jego dziadek był buddyjskim duchownym. O samym Harukim wiemy, że studiował na Wydziale Literatury tokijskiego Uniwersytetu Waseda teatrologię, w tym pisanie scenariuszy. Pisarz prowadził ponadto przez kilka lat ze swoją żoną klub jazzowy "Peter Cat" w dzielnicy Kokubunji w Tokio. Mając zaledwie 30 lat wydał swoją debiutancką powieść Hear the Wind Sing (1979). Po napisaniu wysłał ją na konkurs literacki, zajmując pierwsze miejsce i zdobywając nagrodę Gunzō. Kolejnymi utworami Murakami'ego były: Pinball, 1973 (1980) i Przygoda z owcą (1982). Te trzy utwory nazywane są Trylogią "Szczura", od przydomka narratora. Następne książki: Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland (1985, nagroda Jun'ichirō Tanizaki), Tańcz, tańcz, tańcz (1988) i Na południe od granicy, na zachód od słońca (1992) ugruntowały jego pozycję jako pisarza, a także przyniosły mu sławę na Zachodzie, głównie w Stanach Zjednoczonych. Mieszkając we Włoszech napisał jedną z nielicznych powieści realistycznych w swoim dorobku, Norwegia Wood (1987). Książka odniosła oszałamiający sukces, a Murakami stał się gwiazdą mediów. Następnie, już po przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych pracował na Uniwersytecie Princeton, potem na Uniwersytecie Williama Howarda Tafta w Santa Ana. Po trzęsieniu ziemi w Kobe, a także ataku gazowym sekty Najwyższa Prawda w tokijskim metrze w 1995 r. powrócił do kraju. W tym samym roku ukazała się Kronika ptaka nakręcacza, oceniana przez krytyków jako największe osiągnięcie literackie pisarza (nagroda Yomiuri w 1996 r.). W 1997 napisał Underground, w 1999 r. Sputnik Sweetheart, a w 2002 – Kafka nad morzem. Ponadto ten świetny Autor jest także autorem kilku zbiorów opowiadań i tłumaczem. Murakami przełożył z angielskiego utwory takich autorów, jak m.in. Francis Scott Fitzgerald, Raymond Carver, John Irving, Truman Capote. Jak sam mówi, poczuł chęć pisania na meczu baseballowym w 1978 r., sam nazywa to "objawieniem". Najbardziej zadziwiającą rzeczą jest to, że regularnie bierze udział w maratonach.

 

Spoglądając na dość bogaty zbiór książek autorstwa Murakamiego w pobliskiej bibliotece nie wiedziałam na co się zdecydować. A, że nie było tej, którą sobie upatrzyłam wcześniej ( „Wszystkie boże dzieci tańczą") zdecydowałam się na tą, która najbardziej kusiła mnie tytułem i opisem z tyłu okładki. Hajime i Shimamoto przyjaźnili się w dzieciństwie. dziewczynka, kiedy była mała, zachorowała na polio i od tego czasu miała sparaliżowaną jedną nogę. Chłopiec był jedynakiem, trochę rozpuszczonym i egoistycznym. Można powiedzieć, że byli zakochaną parą: po szkole godzinami słuchali razem płyt, rozmawiali i trzymali się za ręce. Potem ich drogi się rozeszły. Hajime, już dorosły ma żonę, dwójkę dzieci i prowadzi bar jazzowy. Można powiedzieć, że jest człowiekiem sukcesu – nie ma problemu z pieniędzmi. I wtedy w jego życiu, po dwudziestu pięciu latach, ponownie zjawia się Shimamoto. Nie widzieli się od czasu, gdy mieli dwanaście lat. Już nie jest kaleką - miała operację i jej noga jest zupełnie sprawna. Hajime patrzy na nią zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy słuchali razem muzyki. Teraz naprawdę dostrzega w niej kobietę. A Shimamoto najwyraźniej skrywa przed nim jakąś mroczną tajemnicę. Jest jednak przez to bardziej pociągająca. Co zrobi mężczyzna ? Czy wróci do swojej pierwszej ukochanej porzucając tym samym wszystko co dotąd osiągną i wszystko to co dotąd kochał?

 

Muszę przyznać się, że dołączam do wielu osób, które uległy prozie Murakamiego. Lekkość z jaką pisze pozwalałam mi wręcz płynąć po stronach i poznawać kolejne sceny z życia Hajime. Już od początku swej wędrówki po pierwszym rozstaniu z Shimamoto, główny bohater poszukuje swojej drogi życiowej. Historia opowiedziana słowami mężczyzny, potrafi wciągnąć. Sama chwilami zastanawiałam się co dalej zrobi bohater, co wydarzy się w kolejnych etapach jego życia. Mimo iż spodobał mi się styl autora, początkowo nie polubiłam Hajime. Od początku wyrządzał kobietą krzywdę, nieraz nawet pozostawiając w ich życiu rysę w pamięci, której nie udało się naprawić. Najbardziej złe odczucia w stosunku do owej postaci zdrada swojej pierwszej dziewczyny z jej kuzynka. To był dla mnie druzgocący fakt. Rozumiem jeszcze, że czasem może dojść do zdrady ( zwłaszcza w tak młodym wieku), ale z rodziną swojej „ukochanej" ? Jednak z czasem zaczynałam się przekonywać do bohatera – wcale nie miał w życiu tak „z górki". Gimnazjum, ciężkie lata studenckie, pierwsza praca, która była dla niego nudna. Potem pojawiła się wspaniałą kobieta, z którą ma dwie córki. Prowadzi bar. Wszystko wydaje się być w dobrym porządku, ale kiedy pojawia się Shimamoto wszystko wywraca się do góry nogami. Myślę, że bohatera trzeba ocenić pozytywnie, gdyż mimo swojego złego startu, z niewielkimi potknięciami na drodze zrozumiał w końcu, co tak naprawdę jest, było i będzie dla niego ważne.

 

Kolejną ważną kwestią, którą porusza Pan Murakami jest samotność. Dwa zdania dotyczące owej samotności, które zostały zapisane piórem autora szczególnie utkwiły mi w pamięci : „To, czego ci brakuje, nigdy się nie zmienia. Może się zmienić otoczenie, ale wciąż pozostaje tą samą niekompletną osobą." . Myślę, że pisarz ma racje. Nieraz sama tak mam. Odczuwam brak czegoś, ale nic mi nie pomaga. Mogę spotykać nowych ludzi, zmieniać miejsce, w którym przebywa, ale nadal czuje, że czegoś mi brak. W końcu gdy to dostane, czuję, jakby jakiś ciężar zleciał mi z serca i coś przestało blokować moje myśli, które przez to dążyły tylko w jednym kierunku.

 

Zainteresowało mnie także jeszcze jedne stwierdzenie : „Na tym świecie niektóre rzeczy można zmienić, a innych się nie da. Upływ czasu to jedna z rzeczy, których nie można odkręcić. Jeśli się znalazłeś w pewnym punkcie, to nie możesz już wrócić.". I znów w pełni się z nim zgadzam – co się stało nie odstanie. Czas płynie nieustannie, a my nie możemy już zmienić tego co powiedzieliśmy wczoraj. Możemy to jedynie zmienić, wyprostować itd.

 

Podsumowując stwierdzam, że „Na południe od granicy na zachód od słońca" to jedna z lepszych książek, jakie czytałam w ostatnim czasie. Autor swoją prozą pokazuje nam, że niektórych rzeczy nie pójdzie już naprawić i lepiej się zastanowić dwa razy zanim coś powiemy, zrobimy. Kończąc zacytuje jeszcze jeden wspaniały tekst z owej książki: „Wydawało nam się, że wiele wspólnie zbudowaliśmy, ale nie udało nam się osiągnąć ani jednej rzeczy. Byliśmy zbyt szczęśliwi."....

 

Bibliofilka

On - 37-letni, Hajime, mąż i ojciec dwóch córek, dość dobrze ustawiony finansowo, posiada czteropokojowy apartament, mały domek w górach Hakone, BMW, Jeepa Cherokee, jest właścicielem dwóch jazzowych barów, z entuzjazmem wykonuje swoją pracę, w wolnych chwilach chodzi na basen, siłownię i spędza czas z rodziną.

 

Ona - 37-letnia Shimamoto, piękna i tajemnicza kobieta, w niemowlęctwie chorowała na polio, od czego później powłóczyła lewą nogą, po latach przeszła operację i wada stała się niewidoczna.

 

Hajime i Shimamoto razem spędzili dzieciństwo, chodzili do tej samej szkoły, razem się uczyli i słuchali ulubionej muzyki, oboje byli jedynakami. Ponadto Hajime czuł się odpowiedzialny i opiekował się Shimamoto ze względu na jej chorą nogę. Rozstali się jednak w wieku 12 lat, dostali się do innych szkół i ich znajomość się urwała. Spotkali się dopiero po 25 latach.

 

Co przez taki okres może się zmienić? Czy możliwy jest powrót do przeszłości? Czy to będzie ta sama osoba? Hajme, od czasu rozstania się z Shimamoto, porównuje do niej każdą napotkaną dziewczynę. Nawet obsesyjnie przyglądał się wszystkim innym kobietom, które kulały na jedną nogę, mając nadzieję, że to będzie Shimamoto. I jako spełniony zawodowo i rodzinne dorosły mężczyzna, nadal pielęgnował wspomnienia. W głębi duszy czuł się nieszczęśliwy i cały czas miał wrażenie, że czegoś, raczej kogoś mu brakuje. A jak się skończy tak historia? Niestety dość banalnie. Ale czy dawna fascynacja przetrwa? Czy można porzucić swoje ustabilizowane życie w imię niespełnionej w dzieciństwie miłości? Ile można czekać na ideał? I czy rzeczywiście ta pogoń za niespełnieniem będzie tego warta?

 

Nie wiem co ma w sobie ten Murakami, który pisze o banalnych sprawach, a jednak przedstawia to w taki sposób, że jego książki po prostu się połyka. Bo jak można napisać 190 stron o tym, o czym się myśli, kiedy się biega; jak można napisać 232 strony o kryzysie wieku męskiego i typowych trójkątach: on, żona i kochanka? Dalej nie wiem czy proza Murakamiego podoba mi się, czy nie? Ale skoro jego książki można przeczytać w jeden wieczór, to musi być w nim coś specyficznego. Mnie w pewien sposób urzekł, choć przeczytałam na razie tylko dwie jego książki. Nie podoba mi się jednak, że pewne wątki pozostawia niedokończone. Po czym pozostaje lekki niedosyt.

 

I dawno już tego nie robiłam, ale teraz sobie na to pozwolę. Cytaty :) Uwielbiam, czytając książki, podkreślać fragmenty, zakreślać wszelkie złote myśli, najlepiej takie w znaczeniu przenośnym lub dwuznacznym. I oto parę moich ulubionych z tejże pozycji:

 

"Wtedy jednak nic nie rozumiałem. Nie rozumiałem, że mogę skrzywdzić kogoś tak strasznie, że osoba ta już nigdy nie dojdzie do siebie. Że można, po prostu żyjąc, zranić inną istotę tak bardzo, że rana ta nigdy się nie zagoi".

 

"Niektóre uczucia wywołują ból właśnie dlatego, że pozostają"

 

"Czasem, kiedy patrzę na ciebie, mam wrażenie, że spoglądam na odległą gwiazdę. Jest oślepiająco jasna, ale jej światło pochodzi sprzed dziesiątków tysięcy lat. Może ta gwiazda już nawet nie istnieje. Ale niekiedy jej światło wydaje mi się bardziej rzeczywiste niż wszystko inne".

 

Po prostu...

 

"Kochankowie urodzeni pod pechową gwiazdą"

 

JoannaKa

"Na południe od granicy..." w pewnym stopniu można by nazwać tym dziesiątym razem. Jest to bowiem mądra powieść, która nakazuje nam przestawić się na inne rejestry. Te bardziej nostalgiczne. Nakazuje nam przemyśleć po raz kolejny parę dobrze nam znanych kwestii. Tekst Murakamiego jest nieznośnie prawdziwy. Potrafi czytelnikowi zadać ból. Nie powiedziałabym, by słowa autora były negatywne i pesymistyczne w wydźwięku. Nakazują nam jednak powrócić myślami do podstaw. Zadać sobie parę niemal filozoficznych pytań.

 

Nie jest to zatem powieść do szybkiego przeczytania. Owszem, na początku – ze względu na formę spowiedzi – historię czyta się migiem. Murakami wprowadza nas w świat głównego bohatera, jego marzenia, prowadzi nas ścieżkami jego myśli. Szybko temu nurtowi dajemy się porwać.

 

Z Hajime zżywamy się już od pierwszych stron, kiedy przypomina sobie swoje pierwsze minuty na świecie (choć może nie jest to najlepsze określenie). Murakami kreśli nam jego postać od podstaw. Wraz z nim dorastamy i uczymy się życia – jakkolwiek patetycznie to zabrzmi. Jako gimnazjalista mężczyzna traci kontakt z jedyną i najlepszą przyjaciółką, Shimamoto (zastanawiam się, dlaczego już pierwsze z brzegu japońskie imię brzmi jak poezja?). To z nią dzielił swoje pasje i uczył się emocji. To z nią dzielił obawy. Ich kontakt urwał się tak nagle, że po latach mniejszych czy większych niepowodzeń i doświadczeń zaczyna się zastanawiać, czy jej nie odnaleźć. Czy nie porzucić ustatkowanego życia, by zacząć od nowa. Z nią. Zaczyna gonić za marzeniami. Ale czy to nie jest złudna droga bez światełka w tunelu?

 

"Na południe od granicy..." okazuje się niezwykle realistycznym obrazkiem. Życiorysem, który mógłby przestawiać losy każdego z czytelników. Murakami opisuje prostą historię (ale nie banalną), przepełnioną ukrytymi emocjami (ale bez popadania w przesadę i zbytni sentymentalizm) i czarno na białym podaje parę istotnych przemyśleń. Pozycja ta jest historią człowieka zagubionego, poszukującego szczęścia gdzieś na zachód od słońca. Wychodzi on z założenia, że "Utknąwszy w tym samym otoczeniu, człowiek wpada w otępienie i letarg. Poziom energii gwałtownie się obniża. Nawet zamkom z bajki przydaje się warstwa świeżej farby"[5]. W końcu któż z nas nie chciałby doświadczyć tych niezwykłych uniesień, o których wspomina na samym początku zacytowany fragment?

 

Całość ma nieco elegijny charakter. Być może to muzyka daje taki mocny efekt? Okazuje się, że wcale nie musi ona grać nam gdzieś w tle. Dźwięczy bowiem wraz z kolejnymi słowami wypowiadanymi przez bohatera, który niejako poświęca się muzyce jazzowej. Murakami wręcz zaraża nas uwielbieniem do utworów, o których mówi. Talent, jak sądzę. Tym bardziej że podczas lektury kolejnych stron człowiek zastanawia się, czy to wszystko aby na pewno miało miejsce? A może część tej historii to po prostu błąkanie się w chmurze marzeń?

 

"Na południe od granicy..." nie może zawieść. Jest to mocna powieść, której nie czyta się na darmo, dla zabicia czasu. Racjonowanie sobie tej historii wydaje się najlepszym wyjściem. W pewnym sensie bowiem potrafi przygnębić. A odrywanie się od niej na parę chwil pozwoli zastanowić się nad treścią i zawartymi w niej prawdami. Z całą pewnością jest to kawałek świetnej literatury, który mogę polecić każdemu.

KsiazkowaFantazja

"Jeśli wystarczająco długo patrzy się na deszcz i nie myśli o niczym, człowieka stopniowo ogarnia uczucie, że jego ciało się uwalnia, otrząsa z rzeczywistości świata. Deszcz ma hipnotyzującą moc."

 

Po niezwykle udanym, a nawet mogę rzec czarującym spotkaniu z twórczością Murakamiego, postanowiłam się zagłębić w jego dokonania literackie. Tym razem przyszła kolej na niewielką objętościową książeczkę. Mogę z pewnością powiedzieć, że ten autor co rusz zaskakuje mnie czymś nowym, nieznanym, a ja małymi kroczkami pragnę wchodzić do tego niebanalnego świata.

 

Haruki Murakami - ur. w 1949 roku, w Kioto. Japoński pisarz i eseista, a także tłumacz literatury amerykańskiej. Mając lat 30 wydał swoją pierwszą powieść pt. " Hear the Wind Sing". Kolejnymi utworami były: "Pinaball", "Przygoda z owcą", "Tańcz, tańcz, tańcz". Pod koniec lat osiemdziesiątych przeniósł się do Włoch, gdzie powstała powieść "Norwegian Wood". Od tamtej pory pisarz stał się bardzo sławny i postanowił się ukryć w Ameryce, jednak powrócił w rodzinne strony. Murakami ma na koncie ma kilka opowiadań. Jego wena pisarska przyszła podczas meczu baseballowego, którą nazywa "objawieniem". Swoją dobrą kondycję fizyczną zawdzięcza maratonom, w których czynnie bierze udział.

 

Głównym bohaterem jest Haijme, którego poznajemy w latach młodości, a także jego pierwszą miłość - Shimamoto. Nastolatkowie bardzo dobrze się rozumieją, jednak los zdecydował za nich. Dziewczyna się wyprowadza, a ich drogi się rozchodzą, każde z nich podąża własną ścieżką. Haijme dorasta poznaje inne dziewczyny, jednak każdą porównuje z Shimamoto. Czas mknie do przodu, a nasz bohater staje się mężczyzną, zakłada rodzinę, prowadzi także bary jazzowe. Pewnego dnia spotyka Shimamoto, a ich spotkanie miało znaczący wpływ na niego. Mężczyzna nagle staje się pogubiony, jak dziecko, a jego rodzina nagle staje pod dużym znakiem zapytania.

 

„Na tym świecie niektóre rzeczy można zmienić, a innych się nie da. Upływ czasu to jedna z rzeczy, których nie można odkręcić. Jeśli się znalazłeś w pewnym punkcie, to nie możesz już wrócić."

 

"Na południe od granicy, na zachód od słońca" mimo, iż porusza temat miłości, który w literaturze został już wykorzystywany na wiele różnorakich sposób, to w tym przypadku zaskakuje. Czytelnik mimo, iż znajduje wiele erotycznych scen, to są tak wplecione, że idealnie się wpasowują w całą fabułę, dodając nutkę pikanterii. Głównego bohatera poznajemy, gdy ten ma 12 lat, następnie śledzimy jego dalsze życie, zagubienia, doświadczenia z kobietami. Haijme to typ egocentryka, któremu zdrada i ranienie innych jakże bliskich osób nie sprawia mu trudności. Jednak głównym odniesieniem jest osoba Shimamoto, którą od samego początku owiewa aura tajemniczości. Mężczyzna przez całe życie nie zapomniał o swojej pierwszej miłości, co przerodziło się w obsesję. Dlatego tak ważne jest rozprawienie się z przeszłością, gdyż potem może mieć to negatywny wpływ na dalsze życie.

 

Atutem książki jest niewątpliwie zakończenie, które zostawia szeroki margines dla czytelnika. Następnym plusem jest wykorzystanie tła muzycznego, które zostało dosyć szeroko zaznaczone, gratka dla fanów muzyki. Nie ma co ukrywać, że to inteligenta lektura, która pobudza szare komórki do myślenia, napisana na wysokim poziomie, a także bardzo refleksyjna W mojej ocenie może nie jest tak baśniowa jak "Kafka nad morzem" to jednak jest jedyna w swoim rodzaju.

 

Autor zaskoczył mnie po raz drugi, chociaż ta książka nie powaliła mnie jak wspomniana "Kafka nad morzem", to Murakami dalej się plasuje w czołówce moich ulubieńców. Polecam.

 

„Po pewnym czasie rzeczy twardnieją. Jak cement w wiadrze. I nie możemy już wrócić. Chcesz powiedzieć, że cement, z którego jesteś zrobiony, stwardniał, więc nie możesz już być kimś innym."

 

Katarzyna Meres

„Innymi słowy, zbudowała wokół siebie o wiele wyższy mur obronny. Lecz to, co znajdowało się za tym murem, w dużej mierze przypominało to, co ja schowałem za swoim."

 

Zaczęłam swoją przygodę z Murakami i... bardzo się z tego cieszę! Żałuję, że tak długo zwlekałam z poznaniem jego twórczości, ponieważ wiele traciłam.

 

Murakami to charakterystyczny pisarz, który swoją mądrość i doświadczenie życiowe przekazuje w swoich powieściach. W „Na południe od granicy, na zachód od słońca" pokazuje, jak bardzo miłość, w dodatku niespełniona miłość, z dzieciństwa może namieszać w życiu zupełnie przypadkowo... Niewyjaśnione sprawy z przeszłości często wracają i upominają się o siebie.
Hajime rozpoczyna swoją opowieść zahaczając o najmłodsze lata, opowiada o tym, co mu doskwierało samotność, odosobnienie, zamknięcie; aż w końcu poznaje Shimamoto, kulawą dziewczynkę, która szybko staje się jego jedyną przyjaciółką. Spędzają ze sobą całe dnie, słuchają muzyki, dwunastolatkowie zakochują się w sobie... To uczucie kiełkuje w nich i zostaje do końca życia. Nic nie jest w stanie wyprzeć tak potężnej miłości.

 

Hajime przestaje odwiedzać Shimamoto, ich drogi się rozchodzą. Chłopiec pozostaje samotny. Obserwujemy, jak dojrzewa, widzimy jego błędy – wielokrotne romanse, zdrady. Hajime ciągle poszukuje miłości, tej utraconej, której nie był w stanie zasmakować. Stara się ułożyć swoje życie, lecz nie wychodzi mu to. Bardzo rani Izumi i to męczy go przez całe życie, nie daje mu spokoju. W końcu poznaje kobietę, która zostaje jego żoną, rodzi mu dzieci. Czy jest szczęśliwy? Czegoś mu brakuje. W tłumie ludzi, pośród najbliższej rodziny czuje się samotny. Jego samotność wypełniają marzenia o Shimamoto... Czasami bywa tak, że człowiek ma wszystko, czego potrzebuje – pieniądze, rodzinę, robi to co lubi, a ciągle czuje, że coś stracił, przegapił, że kogoś za bardzo zranił...

Nagle, pewnego wieczoru pojawia się ona, Shimamoto...

 

Jest to niezwykle wciągająca historia o poszukiwaniu szczęścia utraconego, pogoni za marzeniami, spełnianiu tych marzeń i rozczarowaniu. Coś przez co, każdy z nas kiedyś przechodził... Sama fabuła wydaje się być już oklepaną – miłość z dzieciństwa, która miesza w teraźniejszym życiu. Jednak jest coś takiego w tej książce, co nie pozwala traktować jej, jako oklepanej i sztampowej. Bardzo spodobało mi się wykreowanie postaci przez Murakamiego i sam jego warsztat. Shimamoto, Hajime, Izumi, Yukiko – wszyscy ci, którzy są na kartach powieści mają osobowość, mają charakter. Najbardziej podobała mi się tajemnicza Shimamoto.

 

Książka ma jeden minus. Tak bardzo ciekawiła mnie historia Shimamoto, co robiła przez cały ten czas, jak wyglądało jej życie... Miałam nadzieję, że zagadka zostanie rozwiązana, a tutaj co? Rozczarowałam się, ponieważ nie dostałam najciekawszej informacji z całej opowieści. Musiałam sama sobie dopowiedzieć wiele rzeczy. Żałuję, że autor tak urwał ten wątek. Nie spodobało mi się także zakończenie. Czasami też wydawało mi się, że piękne słowa i dialogi, które wypowiadają bohaterowie nie mają miejsca w rzeczywistości. Nikt tak przecież nie mówi.

 

Mimo tych dwóch minusów, przygodę z tym autorem uważam za fantastyczną. Zauroczył mnie styl autora i piękny warsztat. Okładka mnie zachwyca, jest typowa dla niego i zarezerwowana dla niego. Nie widziałam, aby ktoś miał tak ciekawe okładki, jak on. Z chęcią będę sięgać po jego pozostałe książki.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!