Może Dziś Nikogo Nie Zabiję

Autor: Randa Ghazy

Okładka wydania

Może Dziś Nikogo Nie Zabiję


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Zuzankawes

Jak wygląda świat z perspektywy dwudziestokilkuletniej muzułmanki mieszkającej w Europie? Co ją irytuje, drażni, doprowadza do furii? Co jest dla niej ważne, jakie ma plany, cele, czego oczekuje od ludzi, od życia i od siebie? Czy można pogodzić bycie nowoczesną Europejką z byciem tradycjonalistką muzułmańską i czy nie są to wykluczające się kwestie? Jeśli którekolwiek z tych pytań was interesuje, sięgnijcie po książką Randy Ghazy „Może dziś nikogo nie zabiję", w której autorka odniesie się do postawionych powyżej kwestii. Dzięki książce tej młodej, obiecującej autorki, muzułmanki i Europejki w jednym, dowiecie się rzeczy, które wcześniej nie przyszłyby wam na myśl.

 

Jasmina i Amira, to przyjaciółki. Obie dziewczyny wchodzą właśnie w nowy etap, u jednej i drugiej zachodzą poważne zmiany wywołane decyzją Amiry o zamążpójściu. Jasmina, przyzwyczajona do tej pory na posiadanie przyjaciółki na wyłączność, musi pogodzić się z faktem, że od tej pory w pewnym sensie jej przyjaźń kończy się, wypierana powoli przez małżeństwo Amiry. Dla Jasminy, muzułmanki walczącej ze stereotypami, decyzja przyjaciółki okaże się przykra i uciążliwa. Rozpocznie ona walkę o zatrzymanie przyjaciółki, o utrzymanie dotychczasowego stylu życia, o jednoczesne bycie kobietą nowoczesną, Europejką z aspiracjami i muzułmanką szanującą tradycję. Okaże się to niełatwe, momentami zabawne, chwilami frustrujące. Zwłaszcza, gdy napotka się po drodze przeszkody, czy bariery wynikające z wzajemnego niezrozumienia. I to nie tylko na linii muzułmanie – chrześcijanie, ale i (a może przede wszystkim) na linii muzułmanin – muzułmanin.

 

Randa Ghazy stworzyła ciekawą opowieść o świecie widzianym oczyma muzułmanów mieszkających w Mediolanie. To lekko napisana, dowcipna historia o pewnym wycinku z życia młodej, studiującej kobiety, która poszukuje własnej tożsamości i własnej drogi. Główna bohaterka, buntuje się przeciwko wielu muzułmańskim tradycjom, choć jednocześnie w tradycji tej jest niezwykle mocno zakorzeniona, co tworzy dysonans.

 

Pomimo braku wyraźnie zarysowanej akcji, książka zaciekawia, dając możliwość choć pobieżnego poznania ludzi o odmiennej kulturze, światopoglądzie, religii.

 

Ta książka to świetne wypunktowanie wzajemnych uprzedzeń pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami, ale i nieporozumień pomiędzy samymi muzułmanami hołdującymi tradycji, a tymi nowoczesnymi, zeuropeizowanymi.

 

W lekki, przyjemny i przystępny sposób Randa Ghazy mierzy się z problemami społeczności muzułmańskiej, nie demonizując, ani nie gloryfikując nikogo. Jest zabawnie, czasem cierpko, ogólnie z polotem i pomysłem. Można uznać, że książka jest swego rodzaju podręcznikiem tolerancji. Zarówno dla jednej, jak i dla drugiej strony. Pokazuje, że nie każdy muzułmanin to fundamentalista, i nie każda muzułmańska kobieta cierpi z powodu zasad nałożonych na nią przez Islam. Jeśli doszukiwać się minusów, to słabą stroną książki jest unikanie jak ognia pokazania ciemniejszej strony Islamu, choć z drugiej strony są one zasygnalizowane, aczkolwiek słabo i jako nieszkodliwe.

 

Cieszy najbardziej to, że nie mamy do czynienia z love story, ani z historią o muzułmańskim odpowiedniku Bridget Jones, choć początek mocno wskazywał na to, że w ręce wpadła nam komedia romantyczna. Na szczęście nic z tych rzeczy, bo „Może dziś nikogo nie zabiję", to historia obyczajowa, lekko ironiczna, z dużą dawką dobrego humoru. Polecam.

Róża

Powiem szczerze, że nie miałam zbytniej ochoty czytać Może dziś nikogo nie zabiję – Randy Ghazy, pomyślałam w pierwszej chwili: ot, kolejne „dziwadło" dla małolatów. Ale przeczytałam i szczerze się zawiodłam – w pozytywnym sensie oczywiście!!! Bardzo się cieszę, bo książka nie jest nowością i mogłaby mi w mnogości literatury najzwyczajniej zniknąć.

 

Autorka (rocznik1987) jest Włoszką o egipskich korzeniach i ma już na swoim koncie kilka książek, pierwszą wydała w 2002 roku, kolejną w 2005, Może nikogo... jest w ogromnym stopniu autobiografią.

 

Jak donosi wydawca:

Jasmina jest cool, ale często z jakiegoś powodu wkurzona, ponieważ czuje się niezrozumiana. Nawet przez swoją najbliższą przyjaciółkę, która po latach wspólnego frontu (czy naprawdę) przyjmuje propozycję zamążpójścia. Nie rozumieją jej również rodzice, którzy jak wszyscy rodzice na świecie nie nadążają za poglądami zbuntowanej i poszukującej tożsamości dwudziestolatki. Nie rozumieją jej muzułmańscy rówieśnicy, którzy woleliby, żeby była trochę spokojniejsza i mniej skomplikowana. Trudno się jej dogadać z Europejczykami, ponieważ zadają denerwujące i stereotypowe pytania na temat Arabów. Czuje się sama i zagubiona w plątaninie sprzeczności. Posiada jednak na szczęście skuteczną broń: dystans i poczucie humoru. W tej niesamowitej książce można znaleźć wszystko a randki, problemy z rodzicami, długie spotkania z przyjaciółkami, rozmowy na temat ciuchów i facetów. Poznajcie Jasminę, dwudziestoletnią muzułmankę, która mieszka w Europie i nie jest terrorystką.

 

Zaskoczyły mnie niektóre negatywne opinię, na temat tego tytułu, może nawet nie do końca negatywne, ale traktujące książkę jako pozycję dla małolatów i to średniej jakości, z czym się nie zgodzę. To nie jest proste „czytadło" i nie tylko dla nastolatek. To książka dla każdego.

 

Owszem, czyta się łatwo i szybko, nie jest też obszerna (170 str.) a że tematy codzienne, bo codzienne dylematy młodej dziewczyny (studentki) w każdej kulturze zbytnio się od siebie nie różnią.

 

Jest to świeża i autentyczna w przekazie historia normalnej młodej kobiety, która bardzo chciałaby odnaleźć się w europejskim świecie (Włochy) i pogodzić to wszystko co zachodnie z tradycją i religią muzułmańską.

 

I potyka się i walczy niemal dosłownie ze wszystkimi absurdami, przeciwnościami, zakazami... życia codziennego pozostając przy tym sobą – bez pozerstwa czy wymuszonych kompromisów itp.

 

Książka nie pozbawiona gorzkiej refleksji: Europejczyk kontra Muzułmanin i odwrotnie. Jasmina nie myśli stereotypami, co mnie najbardziej zaskoczyło a poza tym fabuła jest podana w sposób zabawny i niebanalny.

 

Życzyłabym sobie II odsłony „potyczek" Jasminy za 10 lat gdy już będzie dojrzałą kobietą. Polecam serdecznie.

 

Scoto

Pierwszy i ostatni raz zamówiłam książkę na podstawie samego tytułu i pobieżnie przeczytanego opisu. Nastawiłam się na historię o młodej muzułmance-terrorystce, niby to wszystko dostałam, ale terroryzm, jaki znalazłam w powieści Randy Ghazi był raczej emocjonalny, nie na to liczyłam, ale cóż - mój błąd.

 

Historia o Jasminie skierowana jest do nastolatek, około piętnasto-szesnastoletnich, starszy odbiorca może się zawieść na niej czy nawet wręcz znudzić. Książka jest niewielka, ma około 170 stron, jednak czyta się ją bardzo szybko. Chciałabym napisać, że ma głębszy przekaz, porusza ważne tematy i skłania do przemyśleń, ale nie... To powieść raczej humorystyczna, lekka, taki typowy zabijacz czasu. Skoro już nie miałam co liczyć na przeżycia terrorystki to miałam nadzieję, że dowiem się czegoś więcej o muzułmanach i ich kulturze. Niestety ten temat potraktowano mocno po łebkach, możemy przeczytać trochę o przekonaniach Jasminy, ale nic poza tym. Autorka nie wgłębiała się w żaden temat zbyt mocno.

 

„Z chustą jest tak samo jak z depilacją woskiem, tzn. depiluj się, kiedy ci się podoba, i nie przejmuj się tym, czego inni od ciebie oczekują. Rób to, kiedy masz ochotę i czujesz, że jesteś gotowa. I kiedy nie jest to dla ciebie zbyt wielkim poświęceniem."

 

O kim jest powieść? O dwudziestotrzyletniej studentce prawa - Jasminie. Dziewczyna przeciwstawia się niektórym tradycjom swojej kultury, nie chce nosić chusty - co bardzo często podkreśla - i nie uważa, by małżeństwo było najważniejszą powinnością kobiety. Chciałaby znaleźć męża, ale na własnych zasadach, czyli chciałaby dalej móc wyrażać własne zdanie, studiować, wychodzić bez tłumaczenia się nikomu i spotykać z ludźmi, których lubi. W zasadzie chciałaby żyć jak każda normalna wolna osoba, ja tak żyję więc ją rozumiem, ba!, chyba każdy uważa, że ma prawo do wszystkich tych rzeczy.

 

Ślub najlepszej przyjaciółki, mentalnej siostry, jest dla Jasmin szokiem. Ciężko było jej się pogodzić z decyzją Amiry, na każdym kroku dawała jej do zrozumienia, że źle robi, rujnuje sobie życie a jej wybranek to samo zło. Nawet później nie może dojść do siebie, gdy Amira cieszy się statusem żony i stara się przekonać przyjaciółkę, że nic nie jest tak, jak ona myśli, czyli, że mąż nie trzyma jej na smyczy tylko traktuje jak partnerkę a decyzja o dziecku i porzuceniu studiów wyszła od niej. Jasmina jej oczywiście nie wierzy, uważa, że mąż Amiry zabrania jej kontaktowania się z przyjaciółką a nie bierze pod uwagę jednej rzeczy - że Amira może mieć dość jej utyskiwania. Relacje między dziewczynami powoli zamierają, Amira podąża nowa ścieżką życia, przyjaciółka nie potrafi tego zaakceptować, do czasu... Po jednej z ich rozmów Jasminie trochę otwierają się oczy i zaczyna myśleć nad pewnymi sprawami, nie wiadomo jednak do końca, jak wszystko dalej się potoczyło.

 

Jasmina nie zachowuje się jak typowa dwudziestotrzylatka studiująca - bądź co bądź - dość ciężki kierunek. Można przypuszczać, że powinna już zachowywać się odrobinę inaczej niż rozkapryszona nastolatka. Nic jednak mylnego! Czasami Jasmina potrafi tupnąć nóżką niczym pięciolatka, innym razem podjąć w miarę poważną rozmowę lub w inteligentny sposób zripostować przeciwnika. Rozumiem, że to książka dla nastolatek, jednak autorka trochę przesadziła, postać Jasminy nie wydaje się być realna, naprawdę ciężko było mi sobie wyobrazić kogoś takiego.

 

„Zadajesz sobie pytanie, czy ona ma prawo się tak zachowywać i niemalże ze strachem zastanawiasz się, co inni sobie o niej pomyślą? Co powie ten czy inny szejk? A potem sama się do siebie uśmiechasz, przyznając, że nikt przecież nie musi pytać drugich o pozwolenie."

 

Jak już wspominałam, kultury muzułmańskiej w Może dziś nikogo nie zabiję było bardzo mało. Można było przeczytać o stosunku głównej bohaterki do chusty, do małżeństwa i wstrzymywania się ze współżyciem do ślubu, możemy trochę przeczytać o polityce, Jasminę bardzo oburzają pewne rzeczy dziejące się w kraju i dość często o tym wspomina. Tak naprawdę wszystkie te tematy nie są zbyt mocno poruszane, raczej powierzchownie i bez konkretnych argumentów. Ot, coś tam jest, ale bez konkretów. Nawet jeśli jest wspominana ta gorsza część muzułmanizmu to na tyle oględnie, że młody czytelnik, nie znający realiów tej kultury, w gruncie rzeczy nie zdawałby sobie sprawy z jej istnienia.

 

Powieść czytało się szybko, wady tego czytadła odrobinę zniechęcały do lektury, ale zakończenie - a właściwie jego kompletny brak - skutecznie mnie powstrzymały od choćby najmniej pozytywnej opinii. Czego bym nie napisała o Może dziś nikogo nie zabiję nie polecam tej książki, strata czasu, przykro mi.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!