Spójrz Na Mnie

Autor: Yrsa Sigurdardóttir

Okładka wydania

Spójrz Na Mnie


Dodatkowe informacje

  • Autor: Yrsa Sigurdardóttir
  • Tytuł Oryginału: Horfðu á Mig
  • Gatunek: Powieści i opowiadaniaThriller
  • Język Oryginału: Islandzki
  • Przekład: Jacek Godek
  • Liczba Stron: 448
  • Rok Wydania: 2013
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 110 x 175 mm
  • ISBN: 978-83-7758-392-0
  • Wydawca: Muza
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5/6

    6/6

    6/6

    6/6

    5,5/6

    5,5/6

    4/6

    4,5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Dosiak

Na książkach Yrsy Sigurđardóttir jeszcze nigdy się nie zawiodłam, więc należy ona do niezbyt licznego grona moich ulubionych pisarzy, po których powieści sięgam bez jakichkolwiek obaw. Spójrz na mnie to już piąta odsłona przygód Thory Gudmundsdottir – prawniczki w średnim wieku, wykazującej ogromny zapał do podejmowania niejasnych i skomplikowanych kryminalnych spraw. Tym razem z Thorą kontaktuje się osadzony w szpitalu psychiatrycznym więzień, który chciałby, żeby sąd ponownie przyjrzał się śledztwu dotyczącemu tragicznego pożaru ośrodka dla niepełnosprawnych. Przed rokiem doszczętnemu spaleniu uległa nowoczesna placówka dla ciężko chorych, a odpowiedzialnością za to wydarzenie obarczono młodego chłopaka cierpiącego na zespół Downa. Thora zgadza się przyjrzeć tej sprawie bliżej, ale początkowo jest sceptycznie nastawiona do możliwości przeprowadzenia rewizji. Dopiero z czasem odkrywa jak wiele rzeczy w śledztwie zostało zaniedbanych i zbyt szybko wyciszonych. Sąd orzekł, że chłopak z zespołem Downa z premedytacją pozbawił życia kilku osób, podpalając cały budynek, ale według prawniczki wydarzenia przebiegły zupełnie inaczej.

 

Uwielbiam powieści Sigurđardóttir, ponieważ od pierwszej do ostatniej strony są skupione na wątku kryminalnym. Pisarka nie próbuje wciskać kilku historii na raz, nie wprowadza mnóstwa postaci, nad którymi trudno później zapanować i nie stara się wypełnić książki mało znaczącymi wydarzeniami. A przy tym konstruuje fabuły skomplikowane, inteligentne, motywujące czytelnika do ruszenia głową i samodzielnego wytypowania mordercy. Od tej charakterystyki nie odbiega również recenzowana książka, co po raz kolejny utwierdziło mnie w przekonaniu, że królowa nordyckiego kryminału jest tylko jedna. Spójrz na mnie ma rewelacyjny początek, dzięki któremu historia zaintrygowała mnie od pierwszego zdania. Kilka rozpoczynających powieść stron, to ukłon w stronę klasycznego ghost story i mimo że później autorka skierowała fabułę na tory kryminalne, to wątek nadprzyrodzony ciągle miałam w pamięci i z niecierpliwością czekałam na połączenie tych dwóch spraw. Oczywiście książka skupia się na próbie dowiedzenia niewinności niepełnosprawnego umysłowo chłopca i wszelkie horrorowe motywy znajdują się na marginesie, ale nie ukrywam, że takim wstępem powieść od razu zaskarbiła sobie moją przychylność.

 

Jak się okazało później pierwsze wrażenie było jak najbardziej trafne, ponieważ nie mogłam się od lektury oderwać i najchętniej całość przeczytałabym w ciągu kilku godzin. Z jednej strony wszystko w tej historii wydaje się jasne. Skazany na pobyt w zakładzie psychiatrycznym Jakob prawdopodobnie nie był zdolny do świadomego podpalenia ośrodka i zamordowania ciężko chorych pensjonariuszy. Należy, więc wysnuć wniosek, że zabójca wciąż jest na wolności, a niedopatrzenia policjantów i prawników nie wynikają jedynie z ich opieszałości. Ale z drugiej strony, pojawiają się przesłanki poddające w wątpliwość wcześniejsze założenia. Czytając Spójrz na mnie często zmieniałam zdanie, co do okoliczności pożaru i późniejszych wydarzeń, a i tak nie udało mi się rozwiązać zaserwowanej przez islandzką pisarkę zagadki. Yrsa Sigurđardóttir przygotowała bowiem zawiłą i wieloaspektową intrygę, w którą zamieszani zostali przeróżni bohaterowie. Dzięki temu odgadnięcie któregoś z motywów lub przewidzenie rozwoju wypadków w jakimś momencie, nie psują przyjemności płynącej z poznawania zaskakujących rozwiązań. Autorka umiejętnie dawkuje fakty, podsyca ciekawość i trochę bawi się z czytelnikiem, pozwalając mu czasami nabrać przekonania, że wszystkie elementy układanki już dopasował, zyskał pełen ogląd sytuacji. Dopiero później Yrsa ujawnia prawdziwe, budzące grozę wyjaśnienie.

 

Główną bohaterkę darzę dużą sympatią, ponieważ Thora jest kobietą zdecydowaną, odważną, inteligentną i znającą się na swoim fachu. Ponadto potrafi zachować zimną krew, gdy tego wymagają okoliczności i nie waha się podjąć zadania trudnego czy z pozoru beznadziejnego. Wydaje mi się, że Thora budzi pozytywne odczucia u wielu czytelników, ponieważ autorka wykreowała bardzo prawdziwą i uniwersalną postać prawniczki, mającej takie same rozterki, smutki czy radości jak każdy normalny człowiek. Podobnie odbieram nieco zwariowaną rodzinkę bohaterki i w tej części brakowało mi większej koncentracji na dzieciach Thory, jej kilkuletnim wnuku czy wreszcie partnerze, który z racji tego, że nie jest Islandczykiem, czasami popełniał zabawne gafy. W Spójrz na mnie niewiele fragmentów autorka poświęciła postaciom drugoplanowym, całą uwagę skupiając na sprawie Jakoba i jego udziale w podpaleniu. Pisarka wyraźnie zaznaczyła również wpływ światowego kryzysu na gospodarkę Islandii. Do tej pory większość obywateli żyła na średnim lub wysokim poziomie, ale po upadku systemu bankowego ich sytuacja diametralnie się zmieniła. Nie wszyscy bohaterowie potrafią sobie poradzić z trudnościami lub pogodzić się z tym, że w gorszych czasach państwo wspiera ośrodki dla niepełnosprawnych zamiast bankrutujących obywateli.

 

Stosunek do osób niepełnosprawnych umysłowo lub fizycznie to kolejny ważny temat podjęty w tej powieści. Yrsa Sigurđardóttir pokazuje, że ludzie mają problem z zajęciem jakiejkolwiek postawy wobec osoby, która cierpi na różne dysfunkcje. Jedni obawiają się, że nieznajomość odpowiedniego słownictwa może urazić i sprawić ogromną przykrość, inni natomiast nie mają ani krzty wrażliwości i uważają, że chorującego, np. na autyzm można traktować przedmiotowo. Pisarka nie unika także opisywania bolesnych doświadczeń, jak ból po stracie dziecka czy wymagających wiele dyplomacji kontaktów z osobą, która może komunikować się ze światem jedynie poprzez ruchy gałek ocznych. Książka zawiera także opis bulwersujących praktyk, do jakich dochodziło w ośrodkach i zakładach, mających z założenia stanowić azyl dla niepełnosprawnych. Spójrz na mnie to fantastyczna, sprawnie napisana historia kryminalna, poruszająca także zagadnienia trudne, ale niezwykle istotne. Islandzka pisarka po raz kolejny udowodniła, że ma prawdziwy talent i potrafi sprawnie połączyć obserwacje dotyczące całego społeczeństwa z zaskakującą i zawiłą intrygą, w którą zamieszani są niemal wszyscy bohaterowie. Jeśli jeszcze nie mieliście sposobności, by poznać twórczość Yrsy Sigurđardóttir, to najwyższy czas pomóc losowi i taką okazję stworzyć. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie na jej powieściach.

Liliowa

"Spójrz na mnie" to piąta część cyklu poświęconego Thorze Gudmundsdottir, młodej prawniczce z Reykjavíku. Tym razem otrzymuje ona zlecenie od pensjonariusza ośrodka psychiatrycznego skazanego za pedofilię - Thora ma doprowadzić do rewizji pewnego wyroku. Sprawa dotyczy Jakoba, innego mieszkańca ośrodka, chłopaka z zespołem Downa. Został on skazany na wzniecenie pożaru na terenie ośrodka rehabilitacyjnego, wskutek czego śmierć poniosło kilka osób: czterech pensjonariuszy oraz młody sanitariusz, dyżurujący na nocną zmianę. Thora powoli kompletuje poszczególne elementy układanki, jednakże gdy okazuje się, że jedna z pacjentek była w ciąży, sprawa znacznie się komplikuje. Kto był w rzeczywistości sprawcą podpalenia? Komu zależało na śmierci ciężko upośledzonych ludzi? Kto dopuścił się gwałtu na bezbronnej dziewczynie? Pytań wciąż przybywa, a dodatkowo pojawiają się kolejne wątki, które - choć pozornie wydają się niezwiązane ze śledztwem prowadzonym przez Thorę - tworzą razem misterną intrygę.

 

Obiecałam sobie ostatnimi czasy, iż powrócę do jednego z moich ulubionych gatunków, a mianowicie kryminału, i coraz częściej będę sięgać po tego rodzaju książki. I, jak widać, los mi sprzyja. Oto mam przed sobą nowość wydawniczą, która zaczyna zbierać pochlebne recenzje. Jak się okazuje - nie bezpodstawnie. "Spójrz na mnie" intryguje od pierwszej strony, kiedy to autorka przedstawia nam młode małżeństwo oraz ich kilkuletniego synka. Rodzina ta jest nawiedzana przez ducha, a wszelkie próby walki z siłami nieczystymi, w ostateczności nawet egzorcyzmy, nie przynoszą rezultatów. Brzmi jak z dobrego horroru, prawda? Bo powieść ta, to w rzeczywistości soczysta mieszanka kryminału oraz niemałej ilości naprawdę emocjonującego dreszczowca. Yrsa Sigurðardóttir to wybitnie pomysłowa pisarka, obdarzona bardzo bujną wyobraźnią, co przejawia się chociażby w licznych opisach miejsc, zapachów czy smaków. Niektóre z nich były tak mocno sugestywne, iż podświadomie sama, marszcząc nos, wyczuwałam fetor z rozkładającego się ptaka oraz woń wydobywającą się spod szpitalnych opatrunków.

 

Ilość wątków przewijających się w tej powieści jest tak duża, że streszczenie ich tutaj byłoby jednoznaczne z opowiedzeniem całej książki. W tej kwestii jestem zdania, iż autorka zasługuje na ogromny podziw - połączenie w logiczną (!) i niebanalną całość tylu wydarzeń, z pozoru tworzących odrębne opowieści, na pewno nie należało do łatwych zadań. Co więcej, Yrsa Sigurðardóttir postanowiła także skupić się na bohaterach, dzięki czemu każda postać zdaje się być realną osobą z własną, niepowtarzalną historią. Miejsce akcji również odgrywa w powieści dość istotną rolę - Reykjavík, skuty mrozem, zasypany śniegiem i walczący z kryzysem gospodarczym ma swój udział w tworzeniu klimatu całości.

 

A zakończenie? Cóż, pod tym względem autorka całkowicie mnie zaskoczyła. Mimo że podczas śledztwa prowadzonego przez Thorę kilka razy udało mi się wyłapać pewne powiązania między bohaterami a konkretnymi wydarzeniami, to jednak ostateczne rozwiązanie zagadki było dla mnie kompletnie nieoczekiwane, niemniej jednak w pełni satysfakcjonujące.

 

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko wyruszyć do biblioteki w celu wyłowienia innych powieści o Thorze Gudmundsdottir. I jeśli są one choć w połowie tak dobre jak "Spójrz na mnie", to z pełnym przekonaniem mogę już oświadczyć, iż Yrsa Sigurðardóttir dołącza do moich ulubionych autorów.

Dm1994

"Gdy zło odkryje słabość człowieka, zbuduje mu piekło".

 

Jak już jest wam pewnie wiadomo, już od dawna pałam sympatią do wszelkiego rodzaju kryminałów i thrillerów, ale jeszcze nigdy nie byłam tak zachwycona i "zaczarowana" jakimkolwiek kryminałem tak, jak powieścią Yrsy Sigurdardottir "Spójrz na mnie".

 

Książka ta jest już piątą częścią "przygód" prawniczki Thory (poprzednie tomy: "Trzeci znak", "Weź moją duszę", "W proch się obrócisz", "Lód w żyłach"), cała ta seria jest islandzkim hitem, a autorkę nazywa się nawet - Islandzką odpowiedzią na Stiega Larssona.

 

Jako, że "Spójrz na mnie" jest pierwszą powieścią Yrsy Sigurdardottir, którą przeczytałam, czasami będę pewnie pisała o rzeczach, które dla tych, którzy znają poprzednie tomy wydają się oczywiste, więc z góry te osoby przepraszam:-)

 

W książce poznajemy Thorę Gudmundsdottir - prawniczkę, która dostaje zlecenie od pensjonariusza ośrodka psychiatrycznego, w którym ma doprowadzić do rewizji pewien wyrok. Bohaterka dowiaduje się, że winą za wzniecenie pożaru w ośrodku rehabilitacyjnym obarczony został chłopak z zespołem Downa - Jakob. Ponurość sytuacji podkreśla jeszcze fakt, że ofiarami "wypadku" są niewinni, chorzy mieszkańcy ośrodka. Prawniczka nie wierzy iż tak karygodną zbrodnię mógł popełnić chory umysłowo chłopak i wszczyna śledztwo. Z upływem czasu pojawiają się coraz to nowe podejrzane postacie, z równie podejrzanymi historiami, jak na przykład młode małżeństwo, które nawiedza wściekły duch zmarłej opiekunki ich dziecka, czy spiker radiowy, którego podczas nocnych audycji prześladuje tajemniczy słuchacz. Thora coraz bardziej zanurza się w coraz to dziwniejsze wątki, by na końcu odkryć jak to zwykle bywa w kryminałach niespodziewana i zadziwiającą prawdę.

 

Tak jak już wspomniałam na początku powieść "Spórz na mnie" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Autorka od pierwszej do ostatniej strony nie pozwala czytelnikowi choć na chwilę się nudzić; świetnie buduje napięcie akcji i ciągle zaskakuje coraz to nowymi wątkami. Poza tym myślę, że książka ta jest świetnym scenariuszem na film i mam nadzieję, że już niebawem, ktoś podejmie się jej ekranizacji.

 

Według mnie nie możemy zaliczyć tej książki do gatunku czystego kryminału, gdyż wiele mrocznych sytuacji z tej książki można zaliczyć już nawet do dobrego horroru, a najlepszym tego przykładem jest prolog i epilog.

 

Oczywiście gorąco polecam tę książkę zwłaszcza miłośnikom gatunkom, jak i tym, którzy nie są jeszcze przekonani do kryminałów (po lekturze tej książki będziecie :D). Jednak mam dla was taką radę - nie czytajcie tej powieści przed snem, gdyż po lekturze mogą was dręczyć nieprzyjemne sny:)

Magda

Yrsa Sigurđardóttir- islandzka pisarka. Debiutowała w 1998 roku. Spójrz na mnie to piąta część serii, której główną bohaterką jest prawniczka Thora. Inne powieści z tego cyklu to Trzeci znak, Weź moją duszę, W proch się obrócisz i Lód w żyłach.

 

W ośrodku rehabilitacyjnym dochodzi do pożaru w wyniku którego ginie kilka osób- jeden opiekun i wszyscy pensjonariusze. Głównym podejrzany w tej sprawie jest cierpiący na zespół Downa Jakob. Chłopca uznano za winnego i skierowano do zamkniętego oddziału psychiatrycznego w Sogn. Sprawa zostaje w ten sposób szybko wyciszona i zamknięta. W ośrodku w Sogn przebywa też niebezpieczny pedofil- Josteinn. To właśnie on zleca on Thorze wykonanie rewizji wyroku Jakoba. Pozostaje pytanie, dlaczego niezwiązany ze sprawą podpalenia ośrodka rehabilitacyjnego Josteinn, prosi o rewizję wyroku? Jakie ma podstawy, żeby sądzić, iż to nie Jakob jest podpalaczem? I dlaczego właściwie chce odszukać prawdziwego sprawcę?

 

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że rewizja wyroku jest w tym przypadku zbędna. Wszystko wskazuje na to, że podpalaczem był Jakob, poza tym chłopiec przyznał się do winy. Thora jednak ma pewne podejrzenia. Po dokładniejszym przyjrzeniu się sprawie, odkrywa, że podpalenie wymagało zaplanowania i przemyślnego działania. Czy zatem chory na zespół Downa Jakob był zdolny do popełnienia takiej zbrodni? To pytanie nie daje jej spokoju i postanawia znaleźć na nie odpowiedź.

 

Prawniczka rozpoczyna żmudne śledztwo. Na początku skupia się na pensjonariuszach, którzy razem z Jakobem przebywali w ośrodku jeszcze przed jego podpaleniem. Szybko jednak okazuje się, że cierpieli oni na poważne choroby, jak autyzm czy całkowity paraliż i należy ich wykluczyć z kręgu podejrzanych osób. Kto w takim razie jest podpalaczem? W sprawie pojawiają się co chwilę nowe tropy. Jedne prowadzą do obrońcy Jakoba, inne do Ministerstwa Sprawiedliwości. Thora dostaje też tajemnicze i niezrozumiałe smsy, które zdaje się mają związek ze sprawą. Błądząc w gąszczu pytań, prawniczka próbuje poskładać wszystko w logiczną całość i odkryć prawdę.

 

Nie napiszę ani słowa więcej o fabule tej książki, ponieważ czyta się ją fantastycznie i nie chcę zepsuć nikomu wrażeń. Już sam początek wprowadza czytelnika w klimat rodem z powieści Kinga. Później w miarę rozwijania się akcji, pojawiają się coraz ciekawsze, pozornie niezwiązane ze sobą wątki, które na końcu okazują się częściami jednej układanki. Autorka w doskonały sposób buduje napięcie, ani na chwilę nie pozwala się nudzić, intryguje a miejscami nawet przeraża. Dawno żadna powieść nie wciągnęła i nie pochłonęła mnie tak bardzo, że nie mogłam się od niej oderwać. Miałam wrażenie, że każdy rozdział kończy się znakiem zapytania, zostawia czytelnika w niepewności i przez to zachęca do dalszego towarzyszenia Thorze w śledztwie. Sama przyznam, że do tej pory dosyć rzadko czytałam kryminały czy thrillery, ale ta książka przekonała mnie do tego gatunki. Już rozglądam się za kolejnymi książkami pani Sigurđardóttir.

Sil

Po nitce do kłębka

 

Gdybyście spojrzeli na mój egzemplarz „Spójrz na mnie" Yrsy Sigurdardóttir nie uwierzylibyście, iż należy on do mnie. Pozaginane rogi, przemoczone kartki, plamki od sosów. Jak to możliwe? To dość banalne – wakacje połączone z niezwykle wciągającą powieścią, sprawiają że jest ona czytana w każdej wolnej chwili. Jeśli zaś spojrzycie na mój terminarz ponownie przeżyjecie chwile konsternacji. Czemuż to? Bo, niestety, wspomnianych wolnych chwil jest niezwykle mało. Czytam więc akapitami, zdaniami, wyrazami. Podczas powrotów do lektury muszę cofać się, by ponownie wbić się w akcję. Jaki wniosek? Wakacje nie są najlepszym okresem na czytanie. Szczególnie tak intensywne wakacje jak moje.

 

Powieść Yrsy Sigurdardóttir stała na mojej półce już od kilku miesięcy. Niezwykle ubolewam nad tym, iż nie zawsze jestem w stanie, w odpowiednio krótkim czasie, przeczytać otrzymane egzemplarze recenzenckie i zaprezentować Wam opinię na ich temat. Tak było i z tą pozycją. W końcu jednak i ona doczekała się swojego czasu i została przeze mnie pochłonięta.

 

Po przeczytaniu zwiastuna z obwoluty, popadłam w swego rodzaju konsternację. Okazało się bowiem, iż nie jest to pierwsza powieść Yrsy Sigurdardóttir traktująca o perypetiach zdolnej i ambitnej prawniczki z Reykjaiku. Na szczęście okazało się, iż każda jej książka to zamknięta całość i do jej lektury nie jest wymagana znajomość poprzednich pozycji.

 

Thora Gudmundsdottir otrzymuje niezwykłe zlecenie. Zostaje poproszona o poprowadzenie sprawy mającej na celu rewizję wyroku. Zleceniodawca napawa ją jednak obrzydzeniem i na początku ma zamiar wykręcić się od prowadzenia tej sprawy. Josteinne jest kilkukrotnie skazanym pedofilem niewykazującym znamion chęci poprawy. Dodatkowo sprawę komplikuje przyłapanie go na gorącym uczynku. Jaki sens ma więc rewizja wyroku? Już przy pierwszym spotkaniu z klientem okazuje się, iż chodzi o zupełnie inną sprawę. Czemu Josteinne postanowił pomóc jednemu ze współwięźniów? Czy ma w tym jakiś interes? Jakiego czynu dopuścił się chory na zespół Downa Jakob? Czy wysuwane w jego kierunku oskarżenia są zasadne? Od kogo Thora otrzymuje tajemnicze wiadomości i czy mają one na celu pomóc jej w rozwiązaniu zagadki, czy też zastraszyć ją i zmusić do porzucenia sprawy? W końcu, jeśli to nie Jakob jest winny, to kto? Na te i na wiele innych pytań odpowiedź znajdziecie w powieści Yrsy Sigurdardóttir zatytułowanej „Spójrz na mnie".

 

Mnie, jak już wcześniej wspominałam, książka pochłonęła od pierwszych stron. Plaża, kanapa, samochód, wieczór z przyjaciółmi... towarzyszyła mi wszędzie. Moje myśli niemal bez przerwy krążyły wokół bohaterów powieści. Co więcej, nieustająco zastanawiałam się kim jest morderca. Kolejny rozdział, kolejny dzień, kolejny akapity... to przybliżały, to oddalały mnie od rozwiązania zagadki. Codziennie w moich rozważaniach inna postać dostawała palmę pierwszeństwa i uważana była za przestępcę. Martwy czy chodzący wśród żywych? Kobieta czy mężczyzna? Dorosły czy dziecko? Zdrowy na umyśle czy chory psychicznie? Niemal do ostatnich stron pozostawałam bez ostatecznej odpowiedzi. Dzięki temu książkę mogę uznać za rewelacyjną i trzymającą w napięciu do końca. Tekst napisany został w pierwszej osobie a cała historia przedstawiana jest z kilku punktów widzenia. Całość jest bardzo przystępna ale wymaga od czytelnika dość dużego zaangażowania i skupienia. Dzięki temu możliwe jest zrozumienie całej akcji i odkrycie, o co tak naprawdę w powieści chodzi. Książkę polecam wszystkim wiecznym poszukiwaczom rozwiązań zagadek, na których niejeden łamał sobie głowę. Nie zawiedzie się również na niej pasjonat dreszczowców i trzymających w napięciu kryminałów. Jedno jest pewne, książkę naprawdę warto przeczytać. Po jego lekturze już nic nie jest takie jak dawniej.

Kasiek

Nie jestem miłośniczką i znawczynią kryminałów. Między tą książką a mną była jakaś chemia, miałam skończyć ją jutro, ale tradycyjne zostawiłam wszystko, żeby dowiedzieć się „KTO".

 

Ale od początku, opis książki zarysowuje fabułę, nie wspomniano jak bardzo książka trzyma w napięciu na samym początku. Zasypana śniegiem Islandia, złoczyńca czai się gdzieś w mroku? Czy może siedzi zamknięty w zakładzie a ktoś w jakimś celu chce żeby jednak wyszedł na wolność?

 

Jestem tak strachliwa że bałam się czytać wieczorem, ale w tym zapewne będę odosobniona.

 

Natomiast im dalej w treść tym głębiej wpadałam, snułam hipotezy i domysły. Czy nie tego wymaga się od kryminału? Poza zaskakującym zakończeniem, które również jest obecne w tej książce?

 

Na pewno sięgnę jeszcze po książki tej autorki, która tak przykuwa uwagę i świetnie konstruuje historię, że mogłam tylko gwizdać z zaskoczenia, gdy hipoteza za hipotezą rozsypywały się.

 

Jak napisałam, nie jestem znawczą gatunku, być może wszystko to już było, może zaskoczenia by nie było, gdybym znała się na kryminałach. Jak dla mnie totalnego żółtodzioba z zaledwie kilkunastoma kryminałami na koncie to był zimny powiew nowości.

 

Z kwestii technicznych, język jest bardzo przystępny, dobrze i szybko się czyta, pewną trudność sprawiają nazwy własny, ale wiadomo – urok języka. Opisy działają na wyobraźnie, ale na wyobraźnię, autorka nie katuje czytelnika drobiazgowymi strasznościami.

 

Ja ze swej strony serdecznie polecam i cieszę się, ze to kolejna udana książka początku czerwca, mam nadzieję, ze będzie tak dalej.

 

A za książkami tej autorki rozglądnę się od razu po obronie, tylko nie wiem jak przeliteruję nazwisko autorki w księgarni :P

 

Wczytałam się do tego stopnia, ze zapomniałam, że siedzę na słońcu i nie wiem jak usnę na tym wszystkim opalonym :P

Samash

Spójrz na mnie jest piątą częścią cyklu poświęconego Thorze Gudmundsdottir. Jest to moja pierwsza książka tej autorki. Yrsa Sigurdardóttir jest pisarką islandzką, która z zawodu jest inżynierem budowlanym. Jej debiutem, była wydana w 1998r. książką pt. Trzeci znak. Jest to pierwsza książka z cyklu poświęconego Thorze Gudmundsdottir, młodej prawniczce z Reykjavíku.

 

Jak pewnie większość wie, trudno czyta się cykl od środka, a co dopiero od końca. Książkę przez cały początek czytało mi się okropnie trudno, gdyż nie znałam wcześniejszych części. Przyznam szczerze była to męka. Jednak, gdy już „załapałam", o co chodzi, szło mi znacznie lepiej.

 

Thora, z zawodu prawniczka, dostaje zlecenie od pensjonariusza ośrodka psychiatrycznego skazanego za pedofilię. Młoda prawniczka ma zbadać ponownie sprawę sprzed kilku lat. Dotyczy ona Jacoba, który jest także mieszkańcem tego samego ośrodka. Sprawa dotyczy rzekomego wzniecenia pożaru na terenie ośrodka rehabilitacyjnego, w którym zginęło kilkoro ludzi. Thora jest zdziwiona tym, że pedofil interesuje się losem innych. Myślała, że jest on zapatrzonym w siebie egoistą, którego nic poza nim nie obchodzi. Pomimo tego prawniczkę bardzo zainteresowała sprawa Jacoba, który miał zespół Downa. Thora dowiedziała się, że Jacob zanim trafił do ośrodka rehabilitacyjnego był całkowicie zależny od matki. Był ona dobrze zbudowanym i silnym chłopakiem niestety jego umysł był rozwinięty tak jak u małego dziecka. Gdy Jacob skończył 20 lat nagle zaczęła się nim interesować opieka społeczna i nalegała, aby umieszczono go w ośrodku rehabilitacyjnym. Jacob nie chciał tam iść. Pewnej nocy w ośrodku zdarzył się potworny wypadek, ośrodek został podpalony. O wszystko oskarżono Jacoba, z racji tego, iż nie chciał tam nigdy być. Proces był krótki natomiast wyrok surowy.

 

Gdy Thora zagłębiała się w akta, dowiadywała się coraz to ciekawszych i ukrytych podczas procesu istotnych faktów. Dowiedziała się np., iż jedna z pensjonariuszek była w 4 miesiącu ciąży. Nasuwa się, więc pytanie, kto wykorzystał niepełnosprawną dziewczynę i czy ktoś nie chce czegoś zatuszować?

 

Thora poprzez to śledztwo naraża nie tylko siebie. Wraz z rozwojem sytuacji pojawia się coraz więcej pytań, na które prawniczka szuka odpowiedzi wraz ze swoim niemieckim przyjacielem.

 

Książka Yrsy Sigurdardottir silnie oddziałuje na psychikę czytelnika. Nie należy ona do kategorii książek lekkich i przyjemnych. Jest ona szokująca, dołująca i przytłaczająca. Według mnie książka tak oddziałuje na czytelnika przez historie, która jest w niej zawarta, a najbardziej fakt, iż ofiarami są bezbronni i chorzy ludzie, którzy sami nie potrafią sobie poradzić i polegają na sanitariuszach, którzy są, nie oszukujmy się, całkowicie obcymi dla nich ludźmi. Oni wykonują tylko swoją pracę.

 

Yrsa zwraca uwagę czytelnika na to, iż trzeba pomagać takim ludziom, a nie traktować ich przedmiotowo bądź wyśmiewać się z nich. Tacy ludzie nie są inni, lecz są chorzy i wymagają miłości i opieki. Według mnie tytuł Spójrz na mnie ma określać fakt, iż ludzie nie interesują się takimi ludźmi i mamy na nich spojrzeć jak na normalna osobę, nie jak na obcego z innej planety.

 

Książka jest ciężka, ja się z nią męczyłam. Historia jest mocna, trafia z dużym impetem w psychikę czytelnika i odbija tam swój ślad. Powieść z pewnością nadaję się dla ludzi o mocnych nerwach, dla tych, którzy Łubia tego typu książki. Dla osób dojrzałych psychicznie.

LittleAngel

Głośno się ostatnio zrobiło o pewnej skromnej islandzkiej pisarce o trudnym nazwisku, która pisze dobre kryminały. A że ja lubię zarówno kryminały, jak i islandzkie klimaty, postanowiłam spróbować. Na swoje pierwsze spotkanie z panią YrsąSigurdardottir (kto potrafi wymówić? ^^)wybrałam, zupełnie przypadkowo, historię zawartą w książce „Spójrz na mnie".

 

Mamy tutaj po raz kolejny (a dla mnie po raz pierwszy) do czynienia z prawniczką ThorąGudmundsdottir, która zostaje poproszona o pomoc w doprowadzeniu do rewizji pewnej niecodziennej sprawy. Niecodziennej, jak się okazuje, pod wieloma względami, albowiem zleceniodawcą jest pensjonariusz ośrodka psychiatrycznego skazany za pedofilię, a bohaterem sprawy, którą ma zbadać Thora – Jakob, chłopiec z zespołem Downa.

 

Według przeprowadzonego dość niechlujnie śledztwa, to właśnie Jakob odpowiedzialny jest za pożar, który strawił ośrodek rehabilitacyjny, zabierając ze sobą czwórkę niepełnosprawnych pensjonariuszy i dyżurującego sanitariusza.

 

Jednak czy chęć powrotu do domu była wystarczającym motywem do popełnienia tak okropnej zbrodni?

 

Mimo iż wydaje się, że wszystkie dowody wskazują na Jakoba, Thora nie jest do końca pewna, czy chłopiec rzeczywiście byłby w stanie to zrobić. Informacja o tym, że Lisa, jedna z pacjentek ośrodka – dziewczyna w śpiączce – była w ciąży, rzuca nowe światło na sprawę. Może to ona była głównym celem podpalacza? I dlaczego wysoko postawieni rodzice innego z pensjonariuszy – Tryggviego, chłopca z autyzmem – pomogli rodzicom dziewczyny w uciszeniu sprawy?

 

Jaki związek łączy podpalenie ośrodka z Margeirem – spikerem radiowym oraz pewną niewielką rodziną, rzekomo nawiedzaną przez ducha opiekunki, która zginęła w wypadku?

 

I wreszcie – kto i w jakim celu wysyła Thorze tajemnicze sms-y ze wskazówkami?

 

Razem z prawniczką poznajemy stopniowo coraz to nowe aspekty sprawy i powolutku dochodzimy do tego, co tak naprawdę działo się w ośrodku i jakie były przyczyny feralnego pożaru. Poznajemy związki pomiędzy uwikłanymi w to wszystko osobami, motywy ich działania oraz obawy. Pojedyncze fragmenty tej kryminalnej układanki wreszcie zaczynają tworzyć zgrabną całość. W zasadzie dopiero ostatnie rozdziały przynoszą nam satysfakcjonującą odpowiedź. Działa to oczywiście na plus książki, która dzięki temu nie jest przewidywalna.

 

W tle mamy ogarnięty kryzysem gospodarczym kraj. Każdy radzi sobie jak umie, jednak wszędzie widać jego skutki. Również nasi bohaterowie muszą się z nim mierzyć.

 

A skoro już o bohaterach mowa...Nie mam im nic do zarzucenia. Są jak najbardziej naturalni, ludzie z krwi i kości, popełniający własne błędy i starający się pokonać piętrzące się na ich drodze kłopoty.

 

Autorka porusza problem niepełnosprawności – mamy tutaj różne choroby: zespół Downa, padaczkę, autyzm, całkowity paraliż, śpiączkę – do wyboru, do koloru. Widzimy, jak odnosi się do takich ludzi społeczeństwo, dostrzegamy pewne zmiany w tym względzie. Przede wszystkim przedstawiony jest jednak dramat rodzin, w których dziecko zostało dotknięte chorobą.
Thora, nasza główna bohaterka, nie miała styczności z tak chorymi ludźmi, dlatego odczuwa pewien dyskomfort – nie wie, jak powinna się odnosić do takich osób, jak z nimi rozmawiać, jak je traktować, ale przede wszystkim, co robić, by nie urazić ich bliskich, którzy zdążyli się z tym problemem oswoić. Działa to oczywiście na plus bohaterki, bo nie jest przedstawiona jako idealna i wszystko wiedząca, ale jako zwyczajna kobieta, która każdego dnia uczy się czegoś nowego i przygotowuje – również merytorycznie – do trudnych rozmów – na przykład czytając co nieco o danej chorobie.

 

Styl pani Yrsy jest z gatunku tych, które lubię, dlatego książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, chociaż powoli. Na uwagę zasługuje bardzo wygodne ułożenie tekstu – mamy tutaj strony poprzedzające, na których są daty, a po nich kilka rozdziałów, opisujących wydarzenia danego dnia.

 

Akcja nie sunie z szybkością światła, ale raczej powolutku, dumnie i z gracją pisarka odkrywa przed nami coraz to nowe karty, grające mniej lub bardziej istotną rolę dla głównego wątku. Bynajmniej nie jest to minus – powiedziałabym raczej, że świetne przedstawienie pracy prawnika. Tylko w jednym momencie poczułam tę nagłą palącą potrzebę, aby „już teraz zaraz natychmiast" dowiedzieć się, co będzie dalej.

 

Jako posumowanie mogę tylko dodać, że bardzo chętnie będę kontynuować swoją przygodę z twórczością pani Yrsy, bo pisze bardzo ciekawie, a oprócz tego wplata w swe powieści pewne mądrości (a przynajmniej w tę powieść).

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!