Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Mała Garbo

Kup Taniej - Promocja

Additional Info


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Mała Garbo | Autor: Bodo Kirchhoff

Wybierz opinię:

Miqa

"Tragiczny brak tragizmu, do tego nie można się przyzwyczaić. Ale kto się przyzwyczaił do samego siebie? Najtrudniej było dzielić własne ja z samym sobą (...)"

 

Jak odróżnić prawdziwe życie od gry pozorów? Jest to teza w formie pytania, na która odpowiada w swej powieści "Mała Garbo" Bodo Kirchhoff negując próżny świat show biznesu i ukazując pogoń za szczęściem, która czasem może sie opłacić.

 

Tytułowa "Mała Garbo" to jedna z głównych postaci książki – Marie – Luise "Malu" Marz, dziewczynka, której wszyscy wróżą karierę wielkiej aktorki. Razem ze swoim psem Lorą, i kierowcą – panem Weissem jedzie na plan zdjęciowy. I nagle wszystko sie zmienia, gdy na swojej drodze spotykają rozbity motorower i pewnego człowieka.

 

"Pośrodku tej ciszy leżał mężczyzna, któremu nic się nie udawało i który widział nad sobą samotną gwiazdę, swoją pechowa gwiazdę, o ile taka istniała."

 

Drugiego bohatera – 59-letniego Jakoba "Giacamo" Hoederera, byłego komunistę, poznajemy w momencie napadania na bank, podczas którego z jego rak przypadkowo ginie staruszka. Katastrofa w jego życiu goni katastrofę, dlatego postanawia zakończyć swoje życie. Pierwsza próba samobójcza znowu kończy się fiaskiem – na dodatek zostaje postrzelony kolejny człowiek, który chciał Hoedererowi tylko pomoc. I w tym momencie losy małej dziewczynki i starszego mężczyzny się łączą. To jej kierowca próbował uratować Hoederera, który już w następnej chwili prowadzi auto i postanawia zażądać okupu za życie Malu.

 

"Gdyby rozsądnie o tym pomyśleć, to komuś, kto się zastrzeli, już nigdy nic się nie uda."

 

Stosunki Malu i Hoederera z czasem sie ocieplają. Połączyła ich miłość do filmów i muzyki. Pomiędzy nimi zaczyna się tworzyć specyficzna więź, zupełnie jak przyjaźń. Porywacz stał sie dla dziewczynki kimś wyjątkowym, bo jako jedyny naprawdę ją słuchał. I nauczył ją ułamków. To on nazywa ją "Małą Garbo" odnosząc się do Grety Garbo, jednej z jego ulubionych aktorek. Giacomo tytułuje siebie "martwym człowiekiem", ma już dosyć przeżywania w swoim życiu kolejnych tragedii. A media ze wszystkiego chcą zrobić atrakcje – nasuwa się tu od razu skojarzenie ze starożytnymi igrzyskami.

 

Jak potoczą sie losy Małej i Hoederera? Czy Malu dotrze na plan filmowy, a porywacz otrzyma okup? Czy uda mu się uciec, będąc oskarżonym o dwa morderstwa i ściganym przez policję? Co czeka ich na wspólnej drodze? Czy podczas spędzonych razem godzin stanie się coś, co odmieni ich życie?

 

"Bo na dobrą sprawę, czyż życie innych ludzi nie jest tylko rodzajem scenariusza, w którym można co nieco zmienić?"

 

"Mała Garbo" to powieść obyczajowa z serii "książki do czytania" Wydawnictwa Słowo/Obraz Terytoria, której akcja stopniowo się rozwija, tak, że czytelnik nie jest w stanie się oderwać od lektury. A zakończenie jest zaskakujące i nieszablonowe.

Marpil

MAŁE I DUŻE

 

Na początku tej książki jest w magazynku dziesięć kul. Magazynek znajduje się w beretcie brygadier kaliber czterdzieści. A ta znajduje się w ręku człowieka. Zdeterminowanego. Zazdrosnego. Zakompleksionego. Załamanego. Zdezorientowanego. A nade wszystko człowieka, który ma ogromnego pecha – to jego pupilek, który się przyplątał, przewałęsał i jakoś nie chce odejść. Zwierzątko domowe, zupełnie różne od kota, który ma osiemnaście lat i który żyje tylko dzięki tabletkom, podawanym co rano przez człowieka wprost do pyszczka. Pech jest zdrowy mięsisty, dobrze odżywiony i uśmiechnięty. I pechowi zawsze wszystko się udaje. A człowiekowi nic. Bo ta beretta, kupiona od polskiego dentysty (!) miała służyć do pożegnania – człowiek chciał się pożegnać ze swoim życiem, powiedzieć do widzenia, może jakieś inne ostatnie słowo, miał wystrzelić w samego siebie, było mu już wszystko jedno, ale postanowił, że ostatnią jego rzeczą na ziemi będzie prezent. A prezent miał być dla żony/nieżony, która zawsze chciała popłynąć w rejs statkiem. Człowiek napadł na bank po to, by zdobyć dla niej pieniądze na tę wycieczkę – to był trochę prezent pożegnalny, trochę szyderczy uśmiech, bo żona odeszła, pozostawiając mu w głowie przeświadczenie, że jest nieudacznikiem. A tu tymczasem miały być fanfary, miało być uśmiechanie się z wyższością, może też człowiek potajemnie myślał, że żona wróci do niego, a pistolet utopią gdzieś w morzu, które będzie się przesuwało pod dnem statku wycieczkowego? Może...
Ale wiadomo – pech był wraz z człowiekiem. Nie dość, że w banku nie było pieniędzy, to jeszcze pistolet, jak u Czechowa, sam wystrzelił, nabój odbił się od ściany bankomatu i trafił w oko starszej kobiety z bankowej kolejki. Nie dość, bo jeszcze w szale i zapamiętaniu uciekający człowiek porwał luksusowy samochód. Ale nie planował, że wraz z autem porwie trzynastoletnią gwiazdę filmową zwaną Małą i jej psa Lorcę – przybłędę uratowanego od śmierci. A wraz z dziewczyną porwie marzenie o koniu, niezrealizowany film, klasówkę z ułamków, rodziców, którzy nigdy nie mają czasu, Brata maniaka komputerowego, makijaż, pieniądze, pewność siebie i siebie niepewność. Bo to wszystko jest w głowie Małej.
A w głowie człowieka jest również cała litania – jest praca, której nigdy nie dostał, ukochana kobieta, stary kot, ułamki które on umie, a ona nie, jest nawet fizyka i stare filmy.
Książka obejmuje jedną noc, w której mężczyzna uczy się sensu życia, a dziewczynka uczy się wyrażać własne uczucia. Niby banalne, niby oklepane, ale napisane zupełnie inaczej. Trochę poetycko, a trochę prostacko.
Ja czytając tę książkę wciąż miałam w głowie wielką białą limuzynę, stojącą na środku pustej, zimowej polany i kamerę, która wciąż podąża wokół niej – raz szybciej, raz wolniej. Trochę głosów dochodzących ze środka, jakieś podarte rajstopy i zachuchane gorącymi oddechami w zimowy dzień szyby samochodu. Kółko wydrapane przez poobgryzane paznokcie na środku jednego z nich. I przez to kółko możemy zaglądać. Ale wciąż jesteśmy na zewnątrz, poza światem, który utworzył się w limuzynie, jakby Mała i mężczyzna weszli nieświadomie w jakiś miękki kokon, w którym wszystko dzieje się inaczej, w innym czasie, wolniej, jakby przedzierali się do siebie przez watę, a ta wata ukrywała ich maleńki świat przed nami. Rozmawiają i to jest najważniejsze. Każde mówi po swojemu i o sobie, ale mam wrażenie, że podczas tej nocy każde z nich po raz pierwszy jest szczere. I to ich zadziwia, a nam każe się uśmiechnąć i polubić ich obydwoje ze wszystkimi słabościami, jakie niosą ich oczy, palce, włosy...
A im bliżej końca, im bliżej „oddania" Małej tym bardziej byłam niespokojna. Minuty mijały i im i mi coraz szybciej, a ja chciałam zatrzymać to mijanie, zamknąć książkę tuż przed końcem i uwięzić ich w tej limuzynie na zawsze. Ale nie zrobiłam tego. Mogę tylko powiedzieć, że dobrze, bardzo dobrze...

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial