Okładka wydania

Madame

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Antoni Libera
  • Tytuł Oryginału: Madame
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 396
  • Rok Wydania: 2008
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 144 x 205 mm
  • ISBN: 9788324010950
  • Wydawca: Znak
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    6/6

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 96.55% - 17 votes
Akcja: 93.91% - 11 votes
Wątki: 100% - 18 votes
Postacie: 96.47% - 15 votes
Styl: 95.51% - 18 votes
Klimat: 100% - 16 votes
Okładka: 96.29% - 24 votes
Polecam: 94.22% - 14 votes

Polecam:


Podziel się!

Madame | Autor: Antoni Libera

Wybierz opinię:

LadyBoleyn

Lubię tajemnicze i wyraźnie zarysowane bohaterki. Skrywane przez nie sekrety sprawiają, że od razu odnajduję się w opisywanych przez autora miejscach, pragnąc jak najlepiej poznać te przyciągające postacie. Takim sposobem pokochałam „Miłośnicę" Marii Nurowskiej, bowiem opisywana femme fatale – Krystyna Skarbek – całkowicie zawładnęła moim sercem. Czytając opis książki „Madame" Antoniego Libery odniosłam wrażenie, że pisarz stworzył powieść w podobnym klimacie jak pani Nurowska. Cóż, tym razem pokochałam Madame, La belle Victoire.

 

„Madame" to opowieść o miłości nastoletniego ucznia szkoły licealnej do nauczycielki języka francuskiego. Zafascynowany kobietą chłopak postanawia się dowiedzieć co nieco o tej niezwykłej postaci, docierając, najczęściej podstępem, do wszystkich dostępnych źródeł, dzięki którym dowiaduje się o jej latach młodości. Z czasem zaczyna wręcz obsesyjnie szukać kolejnych wiadomości odnośnie obiektu swoich westchnień oraz uporczywie stara się wymyśleć, jak ukazać tytułowej Madame uczucia, które pozostają w głębi jego duszy. W pewnym momencie, Victoire, bowiem tak brzmiało jej imię, domyśla się tego, co czuje jej podwładny, bawiąc się jego kosztem.

 

Przyznam, że „Madame" zrobiła na mnie rewelacyjne wrażenie. Główny bohater to chłopak niezwykły, inteligentny, który wie czego chce. Opisy jego przeżyć, działań czy też choćby stworzone przez niego opowiadania ukazują wielkość uczucia, jakim darzył swoją nauczycielkę. Bardzo podobał mi się zamęt, który rozsiewał, oraz jego dochodzenia i podstępy, przez które docierał do przyjaciół i współpracowników Madame. Nieraz zaskoczył mnie swoją determinacją i oryginalnym stylem, który ukazywał na każdym kroku. Znał całe kwestie napisane przez Szekspira i sam układał wiersze, aby porozumieć się ze społeczeństwem. Jednak najbardziej pokochałam jego domysły i wymyślone sytuacje, kiedy mógł być sam na sam z Madame. W swojej głowie układał dialog, o którym skrycie marzył. Przepiękne myśli, przepełnione nostalgią za tym, czego jeszcze nie było.

 

Natomiast sama Madame – tajemnicza, skryta, bądź po prostu La Belle Victoire – piękna. Nie dziwię się jej uczniom, że zainteresowali się jej postacią. Czytając tą powieść odnosiłam wrażenie, że autor nigdy do końca nie powie, kim dokładnie była opisywana przez niego bohaterka. Sama nie zdradziła się ani jednym słowem, przez co jeszcze bardziej pobudzała zmysły biednego, zakochanego chłopaka. Widać było, że do końca nie jest szczęśliwa z powodu tego, kim jest i z chęcią zmieniłaby swoje życie. Jej wspaniałe słowa, wypowiedziane w języku francuskim, zrobiły na mnie niezapomniane wrażenie, chociaż mam straszny uraz do tego języka. Ciężko ją określić, bowiem do końca pozostaje kobietą zagadką, która tchnęła w tą książkę całe życie. Mogłabym powiedzieć, że była po prostu poprawna, jednak było w niej coś takiego, że nie można o niej zapomnieć. Nawet teraz przed oczyma widzę jej postać.

 

Antoni Libera zachwycił mnie swoją „Madame", wprowadzając do świata PRL'u, gdzie toczyło się życie bohaterów. Autor posiada bardzo lekkie pióro, przez co wciągnęłam się z szybkością w tą historię. Wspaniały styl również zasługuje na uwagę, a oryginalny i ciekawy pomysł w szczególności. Pan Libera stworzył niezapomnianych bohaterów, którzy moim zdaniem są fenomenalnie zarysowani. Również opis długich wewnętrznych rozterek ucznia Madame sprawiły, że nie potrafiłam niekiedy oderwać się od tej pozycji. Lubię tego typu utwory, gdzie bohaterzy są żywi i widać, że ich los jest podobny do nas. Idealnie stworzone dialogi mogą wywołać niekiedy rozbawienie, a przynajmniej początkowe wydarzenia pokazują radosną stronę głównego bohatera.

 

Jednak pomimo wszystko, czegoś mi w tej powieści zabrakło. Odczuwam lekki niedosyt, być może dlatego, że autor do końca nie chciał wyjaśnić kim była kobieta, która zawładnęła sercem niejednego człowieka. Rozwój końcowych zdarzeń całkowicie mnie oczarował i trochę żałuję, że całość zakończona się tak, a nie inaczej. Już dawno nie miałam tak, że widzę przed oczyma żywych bohaterów, którzy poruszają się tak, jakby były postaciami w filmie. Aż czuję na skórze to smutne, przesiąknięte tajemnicą spojrzenie Madame.

 

Wczoraj, po przeczytaniu tej książki, moje odczucia do niej były mieszane. Jednak teraz z chęcią przeczytałabym ją jeszcze raz, bowiem to, co stworzył Antoni Libera jest niezwykłe. Już dawno nie widziałam aż tak wielkiego poświęcenia dla miłości i tak ogromnej tajemnicy, którą występuje w całym utworze, pomimo tego, że pierwsze wrażenie pokazuje jasność całej sytuacji. Ponownie pochwalę zarys bohaterów – naprawdę aż nieprawdopodobnie wspaniale stworzone postacie.

Ola

Czy powieść można smakować wszystkimi zmysłami? A co, jeśli jest utkana z dźwięków jazzu, łagodnych tonów utworów granych na pianinie... jeżeli jest liryczna jak poezja...jeżeli ma przestrzeń, ale też wnika w duszę człowieka...jeżeli wiedzie w Alpy, by po chwili pochylić się wraz z chłopcem nad jego zeszytem...jeżeli dotyka spraw codziennych ale też ludzkich dramatów...

 

Już dawno nie obcowałam z tak subtelną i wysublimowaną powieścią. W dodatku trzeba dodać - z polską powieścią! Napisana przez erudytę, wyrafinowanym i niezwykle plastycznym językiem. Troszeczkę nostalgiczna, a trochę ironiczna i niebywale wysmakowana.

 

Osnowę powieści stanowi historia fascynacji młodego chłopca dojrzałą kobietą. Nie jest to raczej naturalistyczny obraz zadurzenia, już raczej fantazja, wyraz dojrzałego mężczyzny - artysty, na temat tego co może w takich chwilach przeżywać nastolatek. Przez to historia nie jest infantylna, pokazana jest w sposób liryczny i niebanalny. Chłopiec wielbi swoją muzę poprzez odnajdywanie podobieństw i aluzji do niej w wierszach, książkach, nawet w sztukach teatralnych. Największą wartość książki stanowi dla mnie właśne to, że jest ona wielowarstwowa i ów wątek "niekonwencjonalnego romansu" stanowi pretekst dla wielu dywagacji na temat sztuki, literatury, mitologii i historii, a także ukazania realiów życia w komunistycznym kraju.

 

Akcja powieści umiejscowiona jest w latach sześcdziesiątych w PRL, nie jest to okres znany mi z autopsji, są to lata młodości moich rodziców, którzy starali się jak mogli uzmysłowić jak wyglądały realia. Przyznać muszę, że od czasu gdy zobaczyłam film "Yesterday" Radosława Piwowarskiego z 1984 roku ukazanego z perspektywy uczniów prowincjonalnej szkoły, żadna inna produkcja ani książka nie zachwyciła mnie w takim stopniu, jak w powieść pana Libery. Żadna inna w tak prawdziwy, a jednocześnie poetycki sposób nie ukazała tych trudnych czasów.

 

Szara codzienność, nijaka, trochę rzekłabym - kołtuńska szkoła - lamperia na ścianach, podrapane ławki, jednakowe mundurki, napuszone i nadęte apele - i na tym tle narrator, nasz główny bohater, wyrastający ponad przeciętność, niezwykle inteligentny, oczytany, wykształcony muzycznie i zafascynowany teatrem. Złakniony przeżyć estetycznych i kulturalnych, próbuje na różne sposoby, aby to życie szkolne nabrało rumieńców - przez marzenia o założeniu zespołu jazzowego, o stworzeniu grupy teatralnej.

 

Chociaż...to też prawda, że uważa się za lepszego od innych, patrzy na kolegów nieco z góry, nie pospolituje się z nimi nawet na tyle, by przyznać, że tak jak inni uległ powszechnej fascynacji. Myślę, że autor nieco go przerysował. Zwykle nastolatkowie są dosyć niezdarni, nieśmiali, czasem przeciwnie - buńczuczni, bezczelni i zarozumiali; tymczasem bohater powieści to ideał: mistrz ciętej riposty i improwizacji, koneser sztuki i niemal tajny agent, z męskim wdziękiem niczym James Bond - czasem nieomal wyobrażałam sobie, że chodzi do szkoły w smokingu. Autor w dużym stopniu skupił się na jego nieprzeciętności i wartościach, jego bohater nieomal otarł się o megalomanię..Ale skoro zamysłem autora było wykreowanie niezwykle ambitnego i arcyinteligentnego bohatera, to powstała taka nasza rodzima kompilacji Tonio Krögera i Prousta z jego obsesją na punkcie Albertyny...

 

A tytułowa Madame - nauczycielka i dyrektorka, jak wielobarwny motyl w tej szarej rzeczywistości, tak odmienna od pozostałych przedstawicieli grona pedagogicznego - "zgorzkniałych, nudnych, w najlepszym razie nijakich", wydaje się, że pochodzi z innego wymiaru, że dopiero co zeszła z ekranu kina, niczym Elizabeth Taylor, piękna jak posąg, o nienagannych manierach, zimna i niedostępna, rozsiewająca zapach perfum i aurę tajemnicy...Nic dziwnego, że staje się dla uczniów (zarówno dla dziewcząt jak i chłopców) prawdziwą obsesją, ikoną i zagadką, a dla głównego bohatera - bardziej nawet niż kobietą do zdobycia, (boleśnie był świadomy niemożliwości spełnienia tego uczucia " jeżeli była - Heleną czy Kleopatrą, „contessą", elegantką i lwicą salonową, to taki ktoś jak ja po prostu dla niej nie istniał, był jak bzyczący owad, w najlepszym razie - statysta."), stała się jego osobistym wyzwaniem, jego "świętym Graalem".

 

Młodzieniec postanawia przeprowadzić śledztwo, aby dowiedzieć się czegoś o życiu swojej muzy i przy okazji poznawania dziejów rodziny nauczycielki - czytelnik odkrywa realia tamtych czasów, autor odsłania zakłamanie i mechanizmy zacierania śladów historii i komunistycznej propagandy, a nade wszystko, na czym chyba autorowi najbardziej zależało - ukazuje traktowanie przez system polskiej inteligencji. Przy okazji czytelnik poznaje także historię Maksymiliana, ojca pięknej Victoire i moim zdaniem, pomimo, że w książce jego dzieje znalazły się nejako na marginesie, jest to największy, a zarazem najbardziej tragiczny bohater tej książki.

 

Można polemizować z autorem i postawić mu zarzut czy nie przeładował swojej powieści aluzjami i znaczeniami, ale nie można odmówić mu geniuszu i kunsztu. Chylę czoła przed autorem za to, że nie spuścił z tonu aż do ostatniej strony powieści i za pełen maestrii finał. Naprawdę nie wiem dlaczego tyle lat ta książka mi umykała, bardzo żałuję, że nie poznałam jej wcześniej. Jeżeli ktoś jeszcze się zastanawia, czy warto po nią sięgnąć - to nie będę go przekonywać, że jest ona piękna i niezwykła. Powiem tylko, że jest WAŻNA, zwłaszcza dla wszyskich, którzy pamiętają zakłamane podręczniki historii, ponieważ ta książka to więcej niż romans, ona spełnia MISJĘ.

 

"Wykorzystałem tę okoliczność, aby wystawić tamtej epoce rachunek. Czyli zrobić to, czego nie zrobiono lub zrobiono nader pokrętnie tam, gdzie powinno było być zrobione, to znaczy na forum publicznym. To zresztą polska specyfika: spełnianie powinności przynależnych państwu przez literaturę piękną.(...) Moja książka, choć nie wytacza wielkich armat i nie przybiera prokuratorskiej togi, choć utrzymana jest w tonie ironiczno-żartobliwym, stanowi jednoznaczne potępienie peerelu. Osądza, że był to świat zdegenerowany, godny pogardy i odrzucenia. I że mieli rację ci, którzy tak to odczuwali i w związku z tym wyrywali się stąd za wszelką cenę."*

 

*fragment wywiadu Władysława Rajchera z Antonim Liberą "Nowe Książki" styczeń 1999.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial