Księżniczka Z Lodu

Autor: Camilla Läckberg

Okładka wydania

Księżniczka Z Lodu

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Dosiak

Skandynawskie powieści kryminalne posiadają coś, co nieodparcie mnie do nich przyciąga. Może sekret tkwi w nieco egzotycznej scenerii albo chłodnym, trudnym do zniesienia klimacie? A może siłą tych książek jest świetna charakterystyka społeczeństwa pełnego napięć i konfliktów, starannie ukrywanych za maską wytwornej uprzejmości i zdystansowania? Niezależnie od przyczyny popularności, chętnie sięgam po każdą nową powieść, która wyszła spod pióra skandynawskiego autora. Z entuzjazmem zabrałam się także za czytanie Księżniczki z lodu, będącej pierwszą częścią serii o pisarce Erice Falck. Powieść czyta się z zainteresowaniem, ale niestety Pani Lackberg nie ustrzegła się przed mniej lub bardziej poważnymi niedoróbkami.

 

Erika przyjechała do rodzinnego miasteczka Fjallbacka aby uporządkować rzeczy po tragicznie zmarłych rodzicach. W kilka dni po jej powrocie w rodzinne strony, całą okolicą wstrząsa śmierć Alexandry Wijkner, która w dzieciństwie przyjaźniła się z Eriką. To tragiczne wydarzenie wygląda na zwyczajne samobójstwo nieszczęśliwej kobiety, ale szybko okazuje się, że było to morderstwo. Erica wraz z policjantem Patrickiem Hedstromem próbuje wyjaśnić okoliczności śmierci Alex, a także dowiedzieć się czegoś więcej o życiu dawnej przyjaciółki.

 

Autorce udało się wzbudzić moją ciekawość już na początku powieści. Z chęcią poznawałam nowych bohaterów i dowiadywałam się szczegółów o ich relacji ze zmarłą. Akcja powieści toczy się bardzo dynamicznie, nie ma w niej momentów przestoju czy też jałowych dialogów. Każda strona przybliża czytelnika do rozwiązania zagadki kryminalnej lub lepszego poznania głównej bohaterki. Uważam to za ogromną zaletę Księżniczki z lodu, zmuszającą do przeczytania choć kilkudziesięciu stron dziennie. Niestety autorka odebrała czytelnikowi możliwość dedukcji i typowania zabójcy, ponieważ każdy znaczący dowód lub ciekawe znalezisko, mogące naprowadzić na trop, znane jest jedynie bohaterom. Dopiero dużo później, właściwie już przy końcu książki wszystko zostaje wyjaśnione czytelnikowi. Trochę szkoda, że bohaterowie wiedzieli znacznie więcej niż ja, stawiając mnie w pozycji jedynie biernego odbiorcy, czekającego na rozwój wydarzeń. Zabawny jest także sposób w jaki Lacberg zmuszała świadków do ujawnienia swoich tajemnic. Wystarczyło, że Patrik lub Erica zadali kilka pytań, a ludzie ci chętnie dzielili się strzeżonymi przez wiele lat sekretami. Sami przed sobą tłumaczyli, że właściwie nie wiedzą, co skłania ich do mówienia, ale muszą pozbyć się tego brzemienia i oczyścić serce. Moim zdaniem to dość naiwny zabieg, nie sadzę żeby wszyscy z taką łatwością obnażali się przed obcymi i wystawiali brudy z przeszłości na światło dzienne.

 

Główna bohaterka to trzydziestopięcioletnia samotna kobieta, której życie nie potoczyło się tak, jakby tego chciała. Erica boi się zaangażować w jakikolwiek związek, szczelnie otaczając się kokonem niezależności i samowystarczalności. Pojawienie się przystojnego Patrika budzi w niej dawno zapomniane uczucia i pragnienia. Czy tych dwoje połączy jedynie romans czy trwały związek? To zapewne okaże się w kolejnych częściach serii, ale mnie oboje bardzo przypadli do gustu i mam nadzieję, że wątek miłosny zakończy się szczęśliwie. Erica to silna i bystra kobieta, która potrafi przezwyciężyć każdy problem, a Patrick jest zdolnym policjantem, który nie boi się zaufać swojej intuicji i z zaangażowaniem poświęca się prowadzonej sprawie.

 

Konstruując powieść Camilla Lackberg odwołała się do znanych schematów i motywów, jednak stworzyła z nich spójną, zgrabną całość, którą czyta się z przyjemnością i zainteresowaniem. W książce pojawia się wątek trudnego dzieciństwa, niespełnionych ambicji oraz bogaczy, którzy przy pomocy pieniędzy wymazują niewygodne fakty ze swojego życia. Wszystko to, znane jest już z innych tekstów kultury, ale Księżniczkę z lodu warto przeczytać i doświadczyć emocji zmuszających człowieka do popełniania okrutnych czynów i podejmowania złych decyzji. Język powieści jest potoczny, pozbawiony brutalności i dosadności, co moim zdaniem pasuje do klimatu opowiedzianej historii. Dostrzegam spory potencjał w pisarstwie tej autorki, dlatego z pewnością sięgnę po jej kolejne książki, jednocześnie mając nadzieję, że są one nieco bardziej dopracowane.

 

Na koniec muszę niestety wytknąć wydawnictwu liczne błędy drukarskie. Literówki, zagubione zaimki czy pomieszany szyk zdania zdarzały się bardzo często. Naprawdę nie wiem, jak można dopuścić do druku powieść z tyloma błędami. Jednym słowem - wstyd.

Tetiisheri

Fjallbacka to spokojne, małe miasteczko położone na zachodnim wybrzeżu Szwecji. To miejsce, do którego latem tłumnie zjeżdżają turyści spragnieni odpoczynku. Latem Fjallbacka tętni życiem, a kiedy temperatura spada miasteczko zapada w zimowy sen. Życie mieszkańców toczy się własnym, powolnym, niczym niezakłócanym rytmem.

 

Ta zimowa atmosfera zostaje zaburzona, kiedy Eilert Berg – opiekujący się domem pod nieobecność jego właścicielki mężczyzna – dokonuje makabrycznego odkrycia. Ciało trzydziestopięcioletniej kobiety - Aleksandry Wijkner znajduje zanurzone w wannie wypełnionej zamarzniętą krwią. Policja po wstępnych oględzinach podejrzewa samobójstwo. Jednak szybko hipoteza ta zostaje podważona i w rezultacie rozpoczyna się śledztwo mające na celu odnalezienie mordercy młodej kobiety. W całą sprawę mocno angażuje się przyjaciółka ofiary z dzieciństwa - Erika. Wspólnie z młodym policjantem - Patrickiem Hedstromem odkrywają kolejne elementy układanki. Okazuje się, że śmierć Aleksandry związana jest z mroczną tajemnicą sprzed lat.

 

Problemy, z jakimi borykają się bohaterowie, rozterki z przeszłości, tajemnice skrywane przez wiele lat składają się na szczegółowe portrety psychologiczne postaci. Wraz z następnymi rozdziałami powieści bliżej poznajemy mieszkańców nadmorskiego miasteczka, odkrywamy intrygujące powiązania pomiędzy sąsiadami i wreszcie problemy i marzenia niektórych z nich.

 

Muszę przyznać, że ciekawość wzbudził we mnie wątek poboczny w powieści kreślący rodzące się uczucie pomiędzy Eriką i Patrikiem. Ich postacie idealnie posłużyły nam jako źródło wiedzy na temat zabójstwa dozowanej w odpowiednich ilościach. Dzięki informacjom tym czytelnik ma możliwość ułożenia puzzli w jedną całość i odszyfrowania łamigówki. Kolejny wątek przedstawiony przez autorkę dotyczy siostry Eriki – Anny tkwiącej w toksycznym związku i dokonującej trudnych życiowych wyborów. To obok zagadki kryminalnej i wątku miłosnego, następny element świadczący o złożoności tej lektury. Splatające się czasem ze sobą wątki tworzą barwny, uporządkowany, nietuzinkowy obraz, do którego Lackberg dorzuca szczyptę tajemniczości, zwroty akcji i ciekawych bohaterów.

 

Język jakim posługuje się szwedzka autorka jest przystępny dla czytelnika. Nie da się ukryć, że przyczynia się to do łatwości przyswajania informacji i powoduje, że z przyjemnością przewracamy kolejne strony powieści. Dodatkowo, na każdej z nich dowiadujemy się czegoś nowego, jedna tajemnica zostaje rozwikłana, a pojawia się kolejna zagadka. Dzięki temu zabiegowi tworzy się napięcie towarzyszące czytelnikowi do ostatniej kartki. Kieruje nim niesamowita ciekawość odkrywania kolejnych zasłon tajemniczej zbrodni, a jak się okazuje wydarzenia, które miały miejsce w przeszłości mają z nią ścisły związek. Wraz z odsłaniającą się kurtyną udaje nam się połączyć wszystkie fakty z morderstwem Alexandry.

 

„Księżniczka z lodu" to przepełniona emocjami powieść, od której nie można się oderwać. Czytelnik nie znajdzie tu nudnej fabuły i nieciekawych postaci. Akcja powieści jest wartka, a sylwetki bohaterów nakreślone w sposób bardzo realistyczny, często zmuszający do refleksji nad tym jak postrzegają nas inni, a kogo my sami widzimy w odbiciu w łazienkowym lustrze. Drobiazgowe i krwawe opisy zbrodni i makabrycznie poszatkowane ciała nie występują na kartach tej powieści.

 

Pierwsza część kryminalnej sagi Camilli Lackberg to wciągająca lektura o ciekawej sensacyjnej konstrukcji z elementami romansu, ale także powieść skłaniająca co refleksji nad ludzkim losem i wyborami. Niewątpliwie przypadnie ona do gustu miłośnikom kryminału obyczajowego. Jestem też przekonana, że fani skandynawskich powieści też odbiorą tą serię pozytywnie. Ja zamierzam kontynuować moją podróż wśród skandynawskich pisarzy i wtopić się w kryminalny świat przedstawiony przez Camillę Lackberg w kolejnej części tej kryminalnej serii, poznać dalsze losy bohaterów i rozwiązać kolejną zagadkę kryminalną.

PJK

"Spojrzał na swoje znienawidzone dłonie, niosące zarówno piękno, jak i śmierć. Musiał pogodzić się z tą sprzecznością [...] Miłość i śmierć, nienawiść i życie. Te przeciwieństwa przyciągały ich jak światło przyciąga ćmy krążące coraz bliżej płomienia. Ona spłonęła pierwsza"

 

Wreszcie dorwałam pierwszy tom sagi Camilli Läckberg, na który ostrzyłam pazurki już od dłuższego czasu. I nic nie rozczarowuje tak, jak książka, na którą się trochę za długo czekało.

 

Nie, nie mogę powiedzieć, że "Księżniczka z lodu" jest beznadziejna. Bo nie jest. Po prostu spodziewałam się czegoś lepszego.

 

W miejscowości Fjällbacka znalezione zostają zwłoki Alexandry Wijkner. Prawdopodobna przyczyna śmierci - samobójstwo. Kobieta wygląda, jakby podcięła sobie żyły; ciało jest dobrze zachowane, ponieważ w domu nie działał piec, przez co woda w wannie - i same zwłoki - zamarzły. Jednak okazuje się, że nasza księżniczka z lodu nie popełniła samobójstwa, tylko została zamordowana. W tym małym, prowincjonalnym miasteczku u wybrzeży Szwecji takie sprawy są na tyle rzadkie, że policjanci sami nie wiedzą, jak się za to wszystko zabrać. A swoje prywatne śledztwo będzie prowadziła Erika, była przyjaciółka denatki, a także pisarka...

 

Pierwszy tom sagi to opowieść kryminalna z dominującym wątkiem obyczajowym, historia bardzo spokojna, relaksacyjna, kobieca; ponadto dość przewidywalna i mało zaskakująca. Bohaterowie są bardzo typowi, protagoniści są kryształowi, antagoniści - do cna źli. Autorka nie bawi się w wielowymiarowość postaci, w ukazywanie dobrych i złych stron. Samo morderstwo Alex Wijkner zostaje odsunięte na dalszy plan, a prym wiedzie życie uczuciowe Eriki Falck, pisarki, oraz jej związku z Patrickiem Hedströmem, policjantem, zajmującym się sprawą. Prosty, przystępny język i mnóstwo irytujących truizmów (w stylu: "nadzieja umiera ostatnia" czy "lepiej zaryzykować i stracić, niż nie spróbować") Mamy potem jeszcze jednego trupa i miliard zagadek, luźnych końców, ale ostatecznie dość łatwo udaje się je połączyć - i to jest największa wada książki.

 

Kryminał, który nie zaskakuje, jest jak dowcip, który nie śmieszy.

 

Ale! Jeżeli podejdziemy do książki, jak do historii obyczajowej, babskiej i lekkiej - niezła zabawa gwarantowana. Gdy dotarło do mnie, że z trzymającej w napięciu intrygi kryminalnej nici, przestawiłam się i wówczas książka stała się nie tylko ciekawa, ale i... sympatyczna. Drażniły mnie papierowe, wręcz modelowe postaci. Patrik, wymarzony materiał na męża i ojca dzieci - swoją drogą gdzie się tacy faceci ukrywają? Wspaniale gotuje. Niesamowity w łóżku. Uroczy i dowcipny. Niezwykle mądry i odważny. Świetnie dogadujący się z dziećmi. I, oczywiście, pieruńsko przystojny. Ideał. Następnie - komisarz Mellberg. Irytująca kreatura. Z włosami na pożyczkę. Arogancki, zarozumiały i zbyt pewny siebie bad cop, siedzący całe dnie na dupie za biurkiem i przypisujący sobie wszystkie zasługi tego świata. Dupek. Dalej - siostra Eriki, Anna. Maltretowana żona, chuda, słaba psychicznie i fizycznie. Ciągle kochająca swojego oprawcę, jak tysiące maltretowanych kobiet przed nią i zapewne drugie tyle - po niej. Typowa ofiara tyranii i przemocy domowej. I wreszcie - sama Erika. Ona, na szczęście (w końcu główna bohaterka powinna) jest nieco bardziej rozbudowana. Troszkę skomplikowana, ale nie tak bardzo. Moim zdaniem jednak nie ma w niej ikry.

 

Podczas śledztwa wyjdą na jaw tajemnice, skrzętnie zamiecione pod dywan dwadzieścia pięć lat temu. Pewne trudne sprawy zostaną obnażone, niestety - w niezbyt spektakularny sposób. Mam wrażenie, że autorka nie dała z siebie wszystkiego, mogła wprowadzić nieco więcej mroku i dramatyzmu, miast skupiać się na miłosnych zbliżeniach głównych bohaterów.

 

Książka nie jest żadnym arcydziełem, ale czyta się ją lekko, łatwo i przyjemnie. To takie babskie czytadło, z trupem w tle, w sam raz na relaks po ciężkim dniu. Sztampowa, trywialna fabuła i szablonowe postaci to kiepska recepta na fascynującą lekturę, choć paradoksalnie książka jest miła w odbiorze i wciągająca.

 

Zresztą, jak widać na okładce wydania szwedzkiego, "Księżniczka z lodu" to "kriminalroman" - podejrzewam, że oznacza to romans kryminalny. W takim razie - jasne, biorę! Ale z umiarem.

 

Czy sięgnę po kolejne części sagi? Oczywiście! Z nadzieją, że kolejne będą lepsze...

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: