Okładka wydania

Natalii 5

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 4 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Natalii 5 | Autor: Olga Rudnicka

Wybierz opinię:

Aneta

Długo na to czekałam, ale wreszcie stało się. Pragnę uroczyście obwieścić, że znalazłam swoją ulubioną polską pisarkę (z grona aktualnie tworzących). To zgodnie z tytułem posta Olga Rudnicka. Cały jej dotychczasowy dorobek literacki przeczytałam. Wszystkie jej książki mi się podobały. Każdy z 6 tomów stoi dumnie na półce mojej domowej biblioteczki. Jestem pod ogromnym wrażeniem, że tak młoda pisarka (rocznik 1988) może się poszczycić tak obfitą ilościowo i dobrą jakościowo listą dzieł. Podziwiam ją za to. Cechy wyróżniające warsztat literacki Olgi Rudnickiej to: genialna intryga, sprawnie poprowadzona fabuła, ciekawie wykreowani bohaterowie, wciągające pomysły kryminalne, niezrównane poczucie humoru (które osiągnęło apogeum w Natalii 5). I jeszcze jedno – ewidentnie widać rozwój pisarki, bo najnowsza książka jest najlepsza, przynajmniej w mojej subiektywnej opinii. Co oczywiście nie znaczy, że pierwsze są gorsze, są dobre, ale ogromnym plusem jest to, że Olga Rudnicka doskonali swój warsztat pisarski. Irytuje mnie, że osoby posiadające taki talent są jeszcze tak mało znane, ale to mam nadzieję, że do czasu. Są książki, które przeczyta się raz i już się do nich nie wraca, ale do tych tomów wrócę jeszcze nie raz.

 

Natalii 5 czytałam 3-4 dni, ale tylko dlatego, że pracuję. Gdybym miała urlop, to dzieło połknęłabym w jeden dzień. Akcja tak mnie wciągnęła, że jednego dnia udało mi się oderwać od lektury dopiero mocno po 2 w nocy... Sam pomysł umieszczenia w książce pięciu bohaterek o tożsamym imieniu i nazwisku jest nowatorski, jego realizacja doskonała. Początkowo nie mogłam się połapać która Natalia jest którą Natalią, ale autorka zgrabnie rozwiązała tę kwestię i zdecydowanie ułatwiła to czytelnikom. Każda Natalia jest inna, każda jest bardzo plastycznie i ciekawie wykreowana. Autorka ma niebywałą zdolność kreowania komizmu sytuacyjnego i słownego. Książka jest wspaniałym, silnie wciągającym w swój świat kryminałem a jednocześnie mocno skrzy się humorem. Zaintrygowała mnie i jednocześnie co chwila rozśmieszała. Ma jeden minus. Że już się skończyła, bo mimo 560 stron, dla mnie to mało i tak dobrze napisanej książki chętnie przeczytałabym ponad 1000 stron. Z drugiej strony te 1000 stron także by się w pewnym momencie skończyło.

 

Opis z okładki: "Pięć spadkobierczyń, które potrafią skomplikować najprostsze sprawy. Policja otrzymuje zgłoszenie o samobójstwie. Zamknięty od środka pokój. Martwy mężczyzna. Broń, na której znajdują się wyłącznie jego odciski palców. Jednak zdaniem komisarza Potockiego nie mogło to być samobójstwo. Ślady wykluczają również morderstwo. Zagadkowa śmierć jest dopiero początkiem zdarzeń, które skomplikują spadkobierczynie denata. W gabinecie notariusza pojawia się pięć kobiet. Każda rości sobie prawo do spadku. Każda z nich miała powód, by zabić. Każda z nich będzie kłamać i oszukiwać, by odzyskać zaginiony spadek".

 

Więcej nt. bohaterek i wydarzeń nie zdradzę. Zachęcam do czytania. Polecam i fanom kryminałów i komedii i po prostu dobrej literatury. To jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam.

Alex9

Pięć kobiet, pięć życiorysów, pięć żyć, pięć córek i on jeden - ojciec, tata, rodzic, a do tego samobójstwo - jego. Starannie zaplanowane w każdym szczególe, nawet policjant mający prowadzić dochodzenie w tej sprawie zostaje wybrany zawczasu przez sprawcę własnego zejścia z tego świata. Jednak nie wszystko jest takie proste jak zostało obmyślone - policjant wytypowany przez samobójcę do potwierdzenia przyczyny zgonu szuka przysłowiowej dziury w całym, córki stają się podejrzane, a do tego wszystkiego wszyscy muszą "przetrawić", że nieżyjący mężczyzna mógł być bigamistą, a na pewno miał lekko zwichrowaną słabość do imienia Natalia - wszystkie potomkinie noszą to samo imię i dopiero po śmierci ojca dowiedziały się o istnieniu pozostałych czterech sióstr. Za życia ich rodzic nie był zbytnio troskliwy, jednak po jego zejściu okazuje się, że każda Natalia odziedziczyła milion złotych, a dodatkowo jeszcze w sejfie jest testament. Pięć kobiet związanych więzami krwi, chociaż ich nie odczuwających, każda inna i z własnymi celami życiowymi, wspólnym mianownikiem jest "tatuś", tylko tyle i aż tyle. Czy oprócz zagmatwanego życia rodzinnego miał jeszcze inne tajemnice? Co może zawierać ostatnia wola ojca? Wydaje się, że żadnej sensacji nie będzie, no ale te światło latarek w ciemności obok pewnego domu, który ostatnio zyskał pięć lokatorek ... Może i początkowo autorka nie serwuje zbrodniczego wątku, ale aura tajemnicy jest obecna, no i dialogi iskrzące dowcipem powodują, że szybko czyta się by poznać dalsze perypetie Natalii, bo że takie będą to rzecz pewna. Jeszcze tylko załatwienie spraw przed przeprowadzką do ojcowskiego domu i ... spalenie mostów za sobą, bo były narzeczony, matki i szefowie nie są przychylni siostrzanym planom. Jakby tego było mało trzeba jeszcze szukać spadku ukrytego przez ojca, który spodziewał się, że będzie też celem przestępców.

 

Rodzinne siedlisko kryje kilka schowków, jednak te przeznaczone do odnalezienia przez Natalie są schowane tak by tylko one mogły do nich dotrzeć. Wbrew początkowym animozjom okazuje się, że siostry mają wiele wspólnych cech, a ojciec znał je lepiej niż sądziły. A konkurencja wykorzystuje każdy moment by znaleźć ukryty skarb jako pierwsza, a może nawet i ona ma rywali w tym wyścigu. Jakby tego było mało wraca sprawa samobójstwa głowy rodu, coraz bardziej mało prawdopodobna, chociaż nadal oficjalna jako przyczyna śmierci. Jednak panie mają przewagę, która jest niedoceniana i przez nie same oraz przez resztę uczestników gry - w obliczu niebezpieczeństwa umieją współpracować, chociaż może z zewnątrz na to nie wygląda. Jeżeli do tego dodać niebywały spryt, kobiecą intuicję i niezachwianą pewność siebie i to wszystko razy pięć to otrzymamy wciągający wątek sensacyjny okraszony ogromną dawka humoru oraz przygodą, która wcale nie jest tłem tylko jednym z tematów przewodnich. W sumie można śmiało powiedzieć doskonała współczesna powieść awanturnicza osadzona w polskich familijnych realiach, może trochę niecodziennych i czasem przypominająca komedię omyłek, ale właśnie to sprawia, że książka "Natalii 5" bardzo szybko i przyjemnie się czyta, a uśmiech nie schodzi z twarzy. Niemożliwe zdarzenia mają też swoje prawdopodobieństwo wystąpienia i tak jest z historią przedstawioną przez Olgę Rudnicką - od początku do końca daje ona czytelnikowi opowieść, której zaistnienie jest i może mało możliwe do zaistnienia, ale realne.

Monia1990

"Natalii 5" to kolejna książka Olgi Rudnickiej. Ta młoda autorka ma na swoim koncie razem sześć książek, a ma zaledwie dwadzieścia trzy lata. Jak na tak młody wiek to jest to naprawdę niezły dorobek. Pisarka pracuje jako asystentka osób niepełnosprawnych w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej w Śremie. Kocha jazdę konną, a także taniec w szczególności salsę i bachate. Poczytuje Chmielewską, Kinga, Gerritsen, Deavera i Cobena. Prowadzi też bloga: www.rudnickaolga.pl

 

Przyznam, że na tę książkę czekałam od bardzo dawna i to z wielu powodów. Po pierwsze bardzo lubię tę autorkę i z namiętnością poczytuję jej powieści. Według mnie to jedna z najlepszych polskich pisarek młodego pokolenia. Jej historie wciągają od pierwszej strony i nie pozwalają na nudę. Bardzo podoba mi się też grafika książki. Jest bardzo kobieca i zwraca na siebie uwagę.

 

Ale od początku..

 

Cała historia zaczyna się od samobójstwa. Policja zastaje na miejscu zamknięty od środka pokój i martwego mężczyznę wraz z bronią, na której są tylko jego ślady. Zdaniem jednego z komisarzy nie mogło to być samobójstwo. Ślady na miejscu wykluczają też morderstwo. Zagadkowa śmierć to jest dopiero początek dziwnych zdarzeń. U notariusza zmarłego pojawia się pięć kobiet. Każda z nich ma prawo do spadku i każda miała powód by zabić. Każda też będzie kłamać i oszukiwać by dostać spadek. Jak naprawdę zginął mężczyzna? Gdzie był spadek? O co tak naprawdę chodzi w tej całej sprawie? Po odpowiedzi zapraszam do książki.

 

"Natalii 5" to książka pełna intryg i dobrego humoru. Autorka po raz kolejny zachwyca swoją powieścią. Ten kto czytał wcześniejsze dzieła tej pisarki na pewno się nie rozczaruje. Olga Rudnicka potrafi umiejętnie połączyć kryminał z komedią i to w taki sposób, że można tylko zazdrościć. Poza tym czyni to w tak kobiecy sposób, że nie można się od tej historii oderwać. W całej powieści zadziwiają mnie pomysły głównych bohaterek. Zresztą z innymi książkami Rudnickiej miałam to samo. To one mnie najbardziej śmieszyły. Kilka razy nawet popłakałam się ze śmiechu.

 

Książka napisana jest prostym, ale interesującym językiem. Styl pisania autorki wciągnie każdą kobietę. Akcja toczy się szybko i sprawnie. Każda strona to kolejna zagadka, a rozwiązanie jest zaskakujące. Ja osobiście ucieszyłam się z ilości stron. To było 560 stron przyjemności. To wszystko sprawiło, że przeczytałam tę powieść w zaledwie cztery godziny.

 

Podsumowując polecam jak najbardziej, szczególnie miłośniczkom kobiecego kryminału. Ta pozycja to lekka i przyjemna lektura na weekend lub długi zimowy wieczór. Zdecydowanie poprawi nam humor. Ja na pewno będę wyczekiwać kolejnych powieści Olgi Rudnickiej.

 

Książka recenzowana dla Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Agnesja

Masz dobrą pracę, piękny dom i idealnie ułożone życie. Pewnego dnia zostajesz wezwana na drugi koniec kraju na komisariat policji. Oszołomiona, nie wiesz co się dzieje. Na miejscu spotykasz 4 zupełnie nieznane Ci kobiety. Dowiadujesz się, że każda nosi Twoje imię i nazwisko, każda jest Twoją przyrodnią siostrą, a Twój ojciec nie żyje. Jak zachowałabyś się w tej sytuacji? Czy potrafiłabyś diametralnie zmienić swoje życie aby poznać domniemane rodzeństwo? A może zależałoby Ci tylko i wyłącznie na zdobyciu spadku? Powieść polskiej autorki kryminałów, Olgi Rudnickiej, pt. Natalii5 miała być pełnym tajemnicy i napięcia thrillerem. Ku mojej uciesze zastałam zabawną, lekką opowieść o pięciu różnych charakterach. Ich połączenie może spowodować ogromny wybuch. Wybuch śmiechu na twarzy Czytelnika.

 

Pewnego wieczora 2009 roku, do policji dociera dziwna wiadomość. Patrole zastają w dużym domu, z którego zgłaszano samobójstwo, zamknięty od środka gabinet, a w nim martwego mężczyznę. Czy faktycznie było to odebranie sobie życia przez samego denata czy morderstwo, muszą ustalić funkcjonariusze Marcin Kurek i Adrian Potocki. W ich ręce wpada list od samego samobójcy, Jarosława Sucharskiego, informujący o pięciu córkach, którym przed śmiercią przelał na konta po milion złotych. Funkcjonariusze sprowadzają kobiety na posterunek policji. Pięć Natalii Sucharskich, pięć różnych charakterów, pięć spadkobierczyń. Dotąd się nie znały i nie wiedziały, że ojciec oszukał je wszystkie. Prócz pieniędzy, po Jarosławie dziedziczą również dom i decydują się w nim pozostać aż do rozwiązania sprawy samobójstwa. Nie jest to jednak koniec sprawy – siostry odnajdują sejf, gabinet denata zostaje okradziony, a Kurkowi i Potockiemu trudno porozumieć się z kobietami, które powoli doprowadzają ich do obłędu. Gdy na drodze do śledztwa stanie pięć ciągle drażniących się kobiet, każda akcja może nie ruszyć się ani o krok do przodu.

 

Ta książka była dla mnie wielką niespodzianką. Nie do końca rozwinięty wątek kryminalny był jedynie tłem, a pierwszorzędowe stały się wzajemne relacje Natalii Sucharskich. Kobiety zamieszkując razem w domu ojca, same stwarzają sobie problemy i w zabawny sposób je rozwiązują. Potrafią się stale kłócić, ale tak naprawdę zdając sobie sprawę, iż są przyrodnimi siostrami, dbają o siebie. Prócz wspólnego ojca, łączy ich również hardość, nieustępliwość i niewyparzony język. Pani Olga z przymrużeniem oka potraktowała wątek kryminalny skupiając się na humorze powieści i ironicznych wątkach. Komizm postaci można znaleźć w każdej Natalii, a także funkcjonariuszy, którym szczerze mówiąc bardzo współczułam, że to właśnie na nich przypadła współpraca z tak awanturniczymi kobietami. Humoru w powieści jest wiele, ale nie aż tak, aby zwijać się ze śmiechu. Wielokrotnie podczas lektury uśmiechnęłam się pod nosem, choć czasami pewne sceny były wręcz irytujące. Mimo wszystko nowe spojrzenie na kryminał przedstawione przez Olgę Rudnicką bardzo przypadło mi do gustu.

 

Muszę przyznać, że z obawą przystąpiłam do lektury polskiego kryminału, ale niepotrzebnie się martwiłam. Pani Olga pisze w prosty, łatwo przyswajalny przez Czytelnika sposób, ale wyraźnie można zauważyć, że autorka zna się na tym, co robi. Opisów jest mało, ale za to występuje wiele komicznych dialogów, które z pewnością wypełniały pustkę. Historia pań Sucharskich przedstawiana jest przez trzecioosobową narrację, która pozwala na skupienie się jednocześnie na kilku osobach. Nie ukazywane są wewnętrzne uczucia i emocje postaci, ale dzięki ich zachowaniu, szybko możemy określić, jaki mają charakter.

 

Lekka, przyjemna, ciekawa i niezwykle zabawna komedia, choć czasem niedorzeczna – tak postrzegam książkę Natalii5. Spodziewałam się po niej zupełnie czegoś innego, ale autorka miło mnie zaskoczyła. Zakończenie pozostawiło we mnie niedosyt, ponieważ wraz z Nataliami chciałam przeżyć jeszcze więcej zabawnych sytuacji. Niekoniecznie jest to dobra powieść dla poszukiwaczy porządnego kryminału pełnego tajemnicy, śledztw i morderstw. Natalii5 przypadnie do gustu osobom, które cenią sobie w książkach humor, lekkość i dobrą rozrywkę.

Viconia

Nie od dziś wiadomo, że książki Olgi Rudnickiej uwielbiam, i była to miłość od pierwszego przeczytania ;) Dlatego zawsze jestem pełna radości, kiedy mogę przeczytać kolejną jej powieść, bo wiem, że bardzo miło spędzę czas. Tym razem nie było inaczej.

 

Jarosław Sucharski popełnia samobójstwo. Zanim to zrobił spieniężył cały swój majątek i przelał po równo swoim pięciu córkom, a w testamencie zapisał im swój dom. Niby nic nadzwyczajnego. Problem w tym, że wszystkie córki mają na imię Natalia i do dnia spotkania u notariusza nie miały pojęcia o istnieniu pozostałych. Do tego policjant prowadzący śledztwo nie jest przekonany, czy to aby na pewno było samobójstwo, a siostry Sucharskie nie są zbyt skore do współpracy. Przy tym doprowadzają wszystkich w swoim otoczeniu do rozstroju nerwowego. Zapewniam Was, że dużo się będzie działo w posiadłości Sucharskiego, oraz, że warto się tym wydarzeniom przyjrzeć z bliska.

 

Najbardziej zachwycające w tym wszystkim są oczywiście Natalie, pięć zupełnie różnych charakterów zamkniętych w jednym domu to musi być mieszanka wybuchowa. Dopiero z czasem zauważamy, że mimo różnic da się zauważyć te same geny u całej piątki.

 

Na początku miałam problem z rozróżnianiem dziewczyn, nawet kiedy wymyśliły jak będą się zwracać do każdej z nich, żeby nie było pomyłek. Potrzebowałam chwili żeby się w tym rozeznać, jak i każdy, kto znalazł się w ich pobliżu.

 

Nie sposób ich nie polubić. Nawet przy tym początkowym chaosie już wiemy, że przyjdzie nam się bardzo zżyć z bohaterkami i razem z nimi przeżywać nadchodzące wydarzenia. A już ich ojciec zadbał o to, żeby miały pełne ręce roboty, prawdopodobnie przeczuwając, ze w innym wypadku mogłyby się zwyczajnie pozabijać ;) Funduje im więc poszukiwanie skarbu (a nawet dwóch) z prawdziwego zdarzenia, z wszystkimi atrakcjami: tajemnicze skrytki, tunele, piwnica której nie ma – to żaden problem dla naszych bohaterek.

 

Wątek kryminalny mamy tutaj trochę w tle i z przymrużeniem oka, bo przy siostrach Sucharskich nawet napad z bronią w ręku wypada mało poważnie. Za to między innymi tak bardzo lubię książki Olgi Rudnickiej. Za totalnie zakręconą fabułę i jeszcze bardziej zakręcone bohaterki. Za ogromne poczucie humoru i pomysłowość. A to zapewnia godziny świetnej rozrywki, przerywane co chwilę wybuchami śmiechu. Z książki na książkę autorka jest coraz lepsza, a to sprawia, że nie mogę doczekać się kolejnych powieści i zastanawiam się, co też ona jeszcze wymyśli. Nie ukrywam też, że nie miałabym nic przeciwko kolejnemu spotkaniu z pięcioma Nataliami.

 

Polecam gorąco!

Ciarolka


Czytałam niemal wszystkie książki Olgi Rudnickiej i śmiało mogę stwierdzić, że jest to autorka nierówna. Oczywiście moim zdaniem. Jej pierwsze książki zaliczam do luźnych czytadeł, nawet nie pamiętam dokładnie o czym były, jednym słowem bez polotu. Do tej pory z niesmakiem wspominam Zacisze 13. Natomiast Cichym wielbicielem byłam zachwycona, więc nie mogłam nie sięgnąć po ponoć najlepszą powieść Rudnickiej czyli Natalii 5.

 

Pewnego dnia pięć nieznających się kobiet o tym samym imieniu i nazwisku spotyka się u notariusza, by odebrać od niego depozyt pozostawiony przez zmarłego ojca. Nie wiedzą, że są przyrodnimi siostrami, a gdy prawda wychodzi na jaw, no cóż, nie ma co się dziwić, nie wierzą w nią. Po długich przekonywaniach przez notariusza, zdają sobie sprawę, że ich ojciec był bigamistą i że przez całe życie je oszukiwał. Oprócz sporej sumy pieniędzy, w spadku otrzymują ogromny dom, w którym postanawiają zamieszkać. Tatuś pozostawił młodym kobietom kilka tajemnic do rozwiązania, między innymi zagadkę starych monet oraz wątpliwość, czy aby na pewno został zamordowany. Jeśli dodamy do tego ich trudne charaktery, to nie ma mowy o znudzeniu zarówno bohaterek, jak i czytelnika.

 

" - Może nas unikają?
- Unikają? A dlaczego?
- Nie byłyśmy zbyt miłe...
- Zachowujemy się jak zawsze.
- Musicie przyznać, że jesteśmy trudne.
- W jakim sensie trudne?- oburzyła się Magda. - Czy my jesteśmy trudne? Albo niemiłe? - zwróciła się do posterunkowego.
- E... e, proszę pani...Nic mi nie wiadomo na ten temat. Sprawdzę, co się dzieje przy tarasie."

 

Siostry Sucharskie to mieszanka wybuchowa. Z jedną trudno wytrzymać, a co dopiero ze wszystkimi naraz. A najgorzej jest chyba wtedy, gdy samej jest się Natalią Sucharską, o tym samym charakterze co siostry, bo przecież podobieństwa podobno się odpychają. Nieustannie się kłócą, sprzeczają o drobnostki i robią ogromne zamieszanie. Przez cały czas twierdzą także, że się nie lubią, choć szybko można wyczuć, że pałają do siebie skrywaną sympatią. W razie problemów potrafią porzucić waśnie i stanąć po jednej stronie barykady, by walczyć z przeciwnościami losu. Zmuszone są okłamywać policjantów chcących rozwiązać zagadkę śmierci ich ojca, gdyż nie chcą nic zdradzać na temat zaginionego skarbu, który podobno został ukryty na terenie ich posiadłości.

 

Nietrudno się domyślić, że powieść Rudnickiej łączy w sobie elementy kryminału, komedii oraz przygód na miarę Indiany Jonesa. Autorce niejednokrotnie udało się mnie rozbawić i wciągnąć w swoją historię, Byłam ogromnie ciekawa, jak zakończy się sprawa z tajemniczym skarbem, z zafascynowaniem czytałam o świetnych skrytkach pozostawionych przez ojca, a także zastanawiałam się, czy śmierć Jarosława Sucharskiego rzeczywiście okaże się morderstwem. Wprawdzie zakończenia można się domyślić, nie jest ono specjalnie zaskakujące, ale najciekawsze jest właśnie to, co dzieje się przed ostatecznym finałem.

 

Zastanawiałam się, jak odróżnię siostry, skoro wszystkie nazywają się tak samo. Olga Rudnicka przybyła jednak z pomocą i posłużyła się np. ich drugimi imionami. Natalia Anna to poważna i momentami oschła pracownica banku; Natalia to matka dwójki urwisów, która rozwodzi się z mężem; Nata to przebojowa i krzykliwa dziennikarka, nosząca cukierkowe sukienki i kokardy na głowie; Natalia Magda to studentka historii posiadająca swój własny styl odnośnie ciuchów i tatuaży, a Natka to maturzystka uwolniona spod wpływu toksycznej matki.

 

Praktycznie każda ich rozmowa jest zabawna, bo lubią się przekomarzać. Dialogów w tej powieści jest co nie miara, co mi za specjalnie nie przeszkadzało, dzięki temu można dostrzec, jak gadatliwe są siostry Sucharskie.

 

Jedyną rzeczą, która mnie nie śmieszyła i na nieszczęście dla mnie pojawiała się notorycznie, były sytuacje, gdy Anna coś powiedziała i było to niezrozumiałe dla większości sióstr i jedna z nich musiała przełożyć jej słowa z polskiego na nasze, a moim zdaniem Anna nie mówiła nie wiadomo jak wyszukaną polszczyzną i dziwię się, że była ona dla nich niezrozumiała, skoro większość z nich miała wyższe wykształcenie.

 

Natalii 5 polecam wszystkim osobom lubiącym zabawne powieści, przy których będą mogły się pośmiać, a jednocześnie pogłówkować nad rozwiązaniem tajemnic. Jest dobra na wakacyjny wypad, gdyż pomimo dużej objętości zaskakuje swą niewielką wagą. Natomiast jeśli szukacie poważnego mrocznego kryminału lub po prostu lubicie poważne lektury, to możecie się nią jedynie rozczarować. Ja jestem osobą, która lubi oba rodzaje powieści, dlatego bez trudu się w niej odnalazłam. Śmiało mogę stwierdzić, że dołączam do grona ludzi uważających, że to cykl o Nataliach Sucharskich jest najlepszym dziełem Olgi Rudnickiej.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto