Okładka wydania

John Cleaver Tom 1 Nie Jestem Seryjnym Mordercą

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Dan Wells
  • Tytuł Oryginału: I Am Not A Serial Killer
  • Seria: John Cleaver (Tom 1)
  • Gatunek: Powieści i OpowiadaniaThriller
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Maria Makuch
  • Liczba Stron: 256
  • Rok Wydania: 2012
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 135 x 205 mm
  • ISBN: 9788324017393
  • Wydawca: Znak
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    5/6

    5/6

    5/6

    6/6

    5/6

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 5 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 5 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

John Cleaver Tom 1 Nie Jestem Seryjnym Mordercą | Autor: Dan Wells

Wybierz opinię:

Alina

 Kilka razy dałam o sobie znać, że żywię wyjątkową sympatię oraz zainteresowania względem seryjnych morderców, których uważam za postaci wybitnie fascynujące (choć może nie godne naśladowania). Tym bardziej ucieszyło mnie, że została w Polsce wydana książka dotykająca tej tematyki, jednak skierowana do... młodzieży.

 

„Nie jestem seryjnym mordercą" jest pierwszym tomem trylogii o piętnastoletnim Johnie, który jest młodocianym socjopatą, fascynującym się seryjnymi mordercami o wiele bardziej niż ja. Mówi o nich nieustannie i uważa, że sam z bardzo dużym prawdopodobieństwem zostanie jednym z nich, o czym często rozmawia ze swoim terapeutą. Jeśli znacie serial „Dexter", na pewno zwrócicie uwagę, że John tak samo jak bohater serialu ma swój kodeks, według którego postępuje, by tylko nie skrzywdzić innych osób i dzięki niemu trzyma swoją mroczną część na smyczy.

 

Jednak w miasteczku pojawia się prawdziwy seryjny morderca, przez co John zaczyna odczuwać potrzebę odnalezienia tej osoby i... zabicia.

 

Bardzo podobało mi się, że miałam możliwość obserwowania myśli Johna, jego czarnego humoru, bezczelności i zmian, jakie stopniowo w nim zachodziły, gdy pozbywał się swojego muru i pozwalał wyjść Panu Potworowi na wierzch. Zmiany jego uczuć i stopniowe pojawianie się ich oraz znikanie. Opisy potrzeby zabijania.

 

Lektura niezmiernie mnie cieszyła i jeśli nie śmiałam się na głos z dialogów, to następnie przez bardzo długi czas opowiadałam o tym, jak bardzo mi się podoba. Moje otoczenie zdecydowanie odczuło to, że dzięki tej książce znowu rozbudziły się moje „mordercze" zainteresowania i w głowie miałam tylko trupy i flaki i przez dwa dni chodziłam bardzo zadowolona ulicami.

 

Sama postać bohatera jest sympatyczna mimo socjopatii. Albo wydaje się tak tylko mi. Może z tej książki popłynąć nauka, że zbrodnia nie popłaca i warto zwalczać swoje mroczne cechy lub używać je ku dobrym celom. Nie mogę się już doczekać kolejnego tomu, który będzie miał w Polsce premierę już za miesiąc. Jednak mam jedno zastrzeżenie do tej książki – wplecenie wątku... fantastycznego odebrało jej coś, co mogłoby być o wiele bardziej fascynujące, gdyby stało trochę bardziej na ziemi. Nie rozumiem, czemu on miał służyć.

 

„Nie jestem seryjnym mordercą" mocno polecam wszystkim miłośnikom thrillerów, seryjnych morderców i socjopatów. A jeśli ktoś nie będzie pewien, a ta książka choć na chwilę znajdzie się w jego rękach, niech przeczyta przynajmniej podziękowania autora, które pokazują naprawdę dobre poczucie humoru i dystansu do samego siebie.

Isadora

"Muszę oglądać, jak ciała otwierają się niczym kwiaty i mówią mi o wszystkich swoich tajemnicach"

 

John Wayne Cleaver nie jest zwyczajnym nastolatkiem.
Mieszka wraz z matką i ciotką w niewielkiej mieścinie Clayton, gdzie kobiety prowadzą zakład pogrzebowy. Widok przygotowywanych do pochówku zwłok i niełatwa sztuka balsamowania to dla niego chleb powszedni.
John ma 15 lat i właśnie rozpoczął naukę w miejscowym liceum. Od rówieśników trzyma się z daleka, oddzielony od nich niewidoczną, ale wyraźnie wyczuwalną barierą. Jego samotność i wyalienowanie związane są z niecodziennym hobby, które przybrało postać obsesji; Johna fascynują seryjni mordercy.
Chłopak uwielbia widok płonącego ognia, nie ma żadnych oporów przed znęcaniem się nad zwierzętami, obce są mu emocje i odruchy naturalne dla innych ludzi, zwłaszcza empatia. John jest zdiagnozowanym socjopatą. Cotygodniowe sesje terapeutyczne oraz żelazne zasady, jakie sam sobie narzucił, pomagają mu trzymać się w ryzach, kontrolować swoje skłonności, tłumić przerażające pragnienia.
John nie jest seryjnym mordercą - ale bez trudu mógłby nim być.

 

Jednym ze sposobów na rozładowanie napięcia jest dla niego przebywanie i pomaganie matce w zakładzie pogrzebowym - łączy go to w bezpieczny sposób ze śmiercią. Jego fascynacja śmiercią i obsesja na punkcie seryjnych morderców sięgają zenitu, kiedy spokojnym Clayton wstrząsa fala wyjątkowo brutalnych morderstw. Potwornie okaleczone zwłoki trafiają do jedynego w mieście zakładu pogrzebowego; John jako pierwszy orientuje się, że prawdopodobnie w Clayton grasuje seryjny morderca.
Tak bliska obecność przedmiotu jego obsesji wprawia Johna w ekscytację. Podejmuje własne śledztwo, by rozpracować psychopatę, dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Kiedy jednak John odkrywa tożsamość sprawcy, nie potrafi dłużej się powstrzymywać i postanawia upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu: wyeliminować zagrożenie i nakarmić czającego się w jego umyśle Potwora.

 

"Nie jestem seryjnym mordercą" to książka, która w stu procentach trafiła w moje gusta. To z pewnością niezdrowe, ale fascynują mnie socjopatyczne osobowości, intrygują mnie ich uczucia (sic!), myśli, emocje, pragnienia, sposób postrzegania rzeczywistości, otaczających ich ludzi oraz ich samych. Zastanawiam się nad ich motywacjami, skłonnościami, typowymi zachowaniami, rozterkami - jeśli takowe istnieją - a przede wszystkim nad tym, co czyni ich tym, czym są.
Książka Dana Wellsa stanowi niezwykle udane, intrygujące studium socjopatycznej psychiki przedstawione - dzięki zastosowaniu narracji pierwszoosobowej - z wyżyn autoanalizy bohatera. Z kliniczną wręcz precyzją, charakterystycznym chłodem emocjonalnym, ale i sporą dawką czarnego humoru autor wprowadza nas w świat zaburzonej osobowości bohatera. Dzięki tyleż sugestywnej, co beznamiętnej narracji poznajemy od podszewki jego specyficzny sposób postrzegania otoczenia, który niejednemu zmroziłby krew w żyłach; z zapartym tchem śledzimy wewnętrzne zmagania bohatera z mroczną stroną osobowości, co jest bodajże najciekawszym aspektem powieści.
Obsesje i fascynacje Johna zostały zaprezentowane w sposób, któremu nie można się oprzeć, który intryguje, przykuwa uwagę bez reszty. Tak bezpośrednia, niepokojąco wiarygodna, hipnotycznie odmienna perspektywa przeraża i fascynuje zarazem. Doznania są niepowtarzalne!

 

Ogromną zaletą powieści jest dynamiczna, wartka akcja, błyskotliwe dialogi oraz niezwykle wyraziście wykreowane sylwetki bohaterów. Tak rzetelna wiwisekcja socjopatycznych osobowości powinna wzbudzić co najmniej niepokój w otoczeniu autora, ja jednak pozachwycam się ich zadziwiającą psychologiczną wiarygodnością oraz porażającym autentyzmem.
Zupełnie w niczym nie przeszkadza, że tożsamość seryjnego mordercy poznajemy zdumiewająco szybko, zabawa na tym się nie kończy - wręcz przeciwnie, zaczyna się rozkręcać. Z niesłabnącą uwagą śledzimy bowiem podchody, osaczanie i wreszcie regularne polowanie Johna na psychopatę gwarantujące stały wysoki poziom pulsującej w żyłach adrenaliny.
Dodatkowym smaczkiem dla miłośników makabry, a jednocześnie zachętą niech będą wyjątkowo ekspresyjne opisy dotyczące przygotowywania zwłok do pogrzebu, szczególnie balsamowania. Ich fachowość i bezduszność doprawiona szczyptą czarnego humoru gwarantuje naprawdę niezapomniane przeżycia.

 

"Nie jestem seryjnym mordercą" to niezwykła powieść, która nie tylko pozwoli Wam wejść w głąb socjopatycznego umysłu, lecz także spojrzeć na świat jego oczami. Zapewniam Was, że jest to nadzwyczajne doświadczenie, które niejeden raz wywoła dreszcz - przerażenia, obrzydzenia, grozy, fascynacji - i w znacznym stopniu zaspokoi Waszą ciekawość co do tego, kim lub czym jest socjopata. Bo "dlaczego" - to już zupełnie inna historia...

Agniecha

Czy zastanawialiście się z jakimi problemami za młodu musiał mierzyć się młody Dexter Morgan, współcześnie uznawany za jednego z najsympatyczniejszych seryjnych morderców? Ani pomysłodawca tej postaci- Jeff Lindsay, ani twórcy serialu nie penetrują psychiki socjopaty tak dogłębnie jak robi to Dan Wells, który swoim debiutem o tytule „Nie jestem seryjnym mordercą" zaskarbił sobie sympatię milionów fanów Dextera. Nie są to początki poczynań Hannibala Lectera, nie są to zalążki psychopatycznych skłonności Mike'a Meyersa. Seria powieści rozpoczęta tym tytułem to historia nastoletniego chłopca- Johna Cleavera, który musi uważać, aby nie wypuścić na wolność swojego osobistego potwora.

 

Nastoletni chłopiec, syn właścicielki zakładu pogrzebowego, John Cleaver, przeraża wszystkich swoim uwielbieniem seryjnymi mordercami, a także socjopatycznymi zapędami. Dlatego też od kilku miesięcy, każdej środy, spotyka się ze swoim psychoterapeutą, który stara się trzymać go w ryzach. Wkrótce w miasteczku Clayton dochodzi do serii brutalnych morderstw, a wszystkie ofiary trafiają na balsamowanie do jego domu. John z zafascynowaniem przygląda się kolejnym zabitym kiedy zdaje sobie sprawę, że czegoś mu brakuje w tej układance. Pewnego dnia śledzi swojego sąsiada z naprzeciwka obawiając się o jego życie. Wówczas staje się świadkiem zabójstwa uzmysławiając sobie jednocześnie, że miasto walczy nie ze zwykłym mordercą, a demonem z krwi i kości. John nie ma innego wyjścia, rozbudza do życia swojego własnego demona i rozpoczyna polowanie na zabójcę.

 

Serię powieści, zapoczątkowaną przez „Nie jestem seryjnym mordercą", zaklasyfikować można jako swoistego rodzaju thriller psychologiczny. Tym sposobem fabułę dzieli się tutaj na dwie części. W pierwszej kolejności autor skupia się na umyśle młodego bohatera socjopaty- Johna, który jest zaledwie o krok od zamordowania człowieka. Co go przed tym powstrzymuje? Szereg zasad, które pomagają mu kontrolować swojego osobistego demona. Podobnym zbiorem zasad posługuje się inny znany nam seryjny morderca, jeden z tych dobry, Dexter Morgan, bohater serii powieści Jeffa Lindsaya. Tym razem to Dan Wells prowadzi nas po niezbadanych zakątkach zagubionego umysłu młodego chłopaka, który robi wszystko, aby nie przejść na ciemną stronę. Oczywiście, jest to dość trudne, kiedy w jego własnym podwórku szaleje seryjny morderca. W tym momencie akcja nabiera tempa. Trup ściele się równo, a czytelnik jest świadkiem niebywale okrutnych zabójstw. Jedno jest pewne, to nie może być sprawka zwykłego zabójcy, a raczej zwierzęcia. Jednakże, gdzieś tam w międzyczasie mówimy sobie, że to przecież niemożliwe, aby kolejna powieść kręciła się wokół maniakalnych wilkołaków. No i na szczęście tak nie jest, ale nie oznacza to wcale, że zło pozostaje w naturalnej formie. Przybiera ono kształt demona, zupełnie jakby wyciągnąć go z małego ciała chłopca. Trzeba przyznać, że powoduje to lekki zawód u czytelnika, bo czemuż by podobnie okrutnych czynów nie mógłby dokonywać zwykły człowiek? Kiedy już myślimy, że kontynuowanie tej powieści spisane jest na straty dzieje się coś niezwykłego. Akcja nabiera takiego tempa, że autentycznie zaczynamy się wciągać. Zastanawiamy się nad tym, w jaki to niezwykły sposób nastolatkowi uda się pokonać tak krwiożerczą bestię!

 

Ciężko powiedzieć, żeby zainteresowanie opowiadaną historią mogło przylepić nas do książki na długie godziny, ale tak to właśnie wygląda. Rzadko, której lekturze udaje się to osiągnąć, a Dan Wells czyni to bez większych trudności. Tak sprawnie operuje słowem, że trudno jest się oderwać. Z każdą minutą, z każdą stroną akcja nabiera tempa, a co za tym idzie czytelnik coraz bardziej wkręca się w opowieść. Nawet wycieczki po umyśle niedoszłego mordercy są równie fascynujące. Autor wykazuje się przenikliwością, choć i brakiem jakiejkolwiek wrażliwości. Wszystko sprowadza się do tego, że narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, a narratorem jest sam John Cleaver. Jednakże najlepsze ze wszystkiego są oczywiście opisy zabójstw, a także pokiereszowanych zwłok. Niejednokrotnie czytelnik odczuwać może lekkie mdłości, kiedy wizualizuje sobie wyprute wnętrzności. Bardzo często podczas lektury będzie brało nas obrzydzenie. Rzadko kiedy odczuwać będziemy przerażenie, bardziej swoiste napięcie, kiedy dochodzi do ostatecznego starcia chłopca z demonem. Autorowi udaje się wspaniale zbudować napięcie, a makabryczne zabójstwa wydają się być jedynie ozdobnikami- oczywiście, na tyle, na ile jest to w ogóle możliwe.

 

Nic dziwnego, że książkę „Nie jestem seryjnym mordercą" wydawca poleca przede wszystkim fanom „Dextera". Nie brak jej bowiem intelektu bohatera, a także podobnych problemów psychicznych. John to taki Dexter w okresie buntu młodzieżowego, kiedy niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z powagi jego problemu. Oboje mogli liczyć na pomoc, jednakże czy John skończy podobnie jak jego starszy kolega? Odpowiedzi będziemy musieli szukać w kolejnych dwóch tomach serii, które ukażą się jeszcze w tym roku! Póki co możemy cieszyć się poznawaniem młodego socjopaty w dość makabrycznych okolicznościach pisanych piórem Dana Wellsa.

 

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Znak Emotikon, za co bardzo dziękuję!

Alex9

Seryjni mordercy są podmiotem nie tylko śledztw, tematem nagłówków gazet i kryminałów, lecz również stanowią obiekt zainteresowania dla wielu osób, czasem przeradza się ono w coś silniejszego - wręcz w zaślepienie. Rzadko kto chwali się się takimi sympatiami, ale są też i Ci, niekryjący się ze swoimi sympatiami, a wręcz podziwem ...

 

Dla piętnastoletniego Johna śmierć nie jest niczym nadzwyczajnym, a raczej codziennością, z którą ma częsty kontakt. To co dla innych jest rzadkością dla niego dawno już spowszedniało, jak to możliwe? Po prostu od dziecka przypatrywał się pracy matki i ciotki, właścicielek zakładu pogrzebowego, a z czasem stał się ich pomocnikiem w rodzinnym biznesie. Jego zainteresowania są trochę pokrewne dorywczej pracy i nie wzbudzają zachwytu rodziny - wielokrotni zabójcy nie są raczej zagadnieniem polecanym do zgłębiania dla nastolatków, chociaż praca przy zmarłych też nie, a jakoś to drugie nie budzi zastrzeżeń bliskich. Nic więc dziwnego, że gdy dochodzi do zbrodni w okolicy jest on więcej niż ciekawy jej autora i jak wyglądu ofiar. A to już naruszenie jednej z zasad chłopaka, mającego ich wiele i starającego się ich przestrzegać, czasem same wysiłki zostają docenione i zostają wynagrodzone ... spełnieniem marzeń o seryjnym mordercy działającym po sąsiedzku ...

 

Małe miasteczka są sielankowe jak z romantycznego obrazku lub miejscami na mapie, przy których nawet na chwilę nie zatrzyma się wzrok kogoś kto szuka czegoś ciekawego. Jednak wbrew pozorom kryją one wiele tajemnic, z kategorii mało chwalebnych, i wbrew pozorom stanowią świetne tło dla suspensu. W końcu w spokojnej i leniwej atmosferze, sensacyjny wątek zaskakuje swoim pojawieniem, bo kogo podejrzewać o mord? Tę miłą staruszkę z naprzeciwka, spokojnego sprzedawcę ze sklepu czy kogoś z niewielkiej społeczności, gdzie każde odstępstwo od normy jest widoczne jak na dłoni? No, ale właśnie ktoś w takim miejscu, skraca życie mieszkańców i to dosyć metodycznie, liczna odchodzących w zaświaty wzrasta, a zbrodniarz pozostaje nieuchwytny, grając na nosie stróżom prawa o lokalnej społeczności, lecz są osoby, a raczej jedna, wydająca się wiedzieć więcej niż można by podejrzewać ...

 

Co sprawia, że człowiek staje się mordercą i nie poprzestaje na jednej zabójstwie, lecz kontynuuje swe krwawe "dzieło"? Geny, wpływ otoczenia, urazy z dzieciństwa bądź z późniejszych lat? Może jest to wypadkowa wielu elementów bądź po prostu przypadek losowy? Zabójca rzadko kiedy wyróżnia się z tłumu, a jeżeli już to raczej nie swoim zabójczym "hobby", chociaż gdy już odkryje się jego tożsamość, to nagle zauważa się w jego przeszłości szczegóły, wskazujące na zbrodnicze oblicze. Ale czy nie jest to naciąganie faktów pod gotową tezę? Więc jak rozpoznać przyszłego mordercę, skoro tak na prawdę może nim być każdy, nawet nasz najlepszy przyjaciel?

 

Jak rodzi się zło? Potrzebuje jakieś zachęty czy jest w każdym z nas i tylko wystarczy splot okoliczności by pokazało swoje oblicze? Niewykluczone, iż pewne swe cechy pokazuje otoczeniu tylko są one ignorowane bądź traktowane w kategorii - to jedynie niezdrowa fascynacja, z której wyrasta się, tak jak z wyrywania muszkom skrzydełek ... Jednak zło ma jedną jedną wspólną właściwość - jego prawdziwa twarz uwidacznia się, bądź jest właściwie zinterpretowana, dopiero w momencie gdy już jest za późno, wcześniej przybiera wiele masek, nawet ostrzegających, lecz są one najczęściej interpretowana jako dziwactwa, kto ich w końcu nie posiada? Przecież trudno w każdej twarzy dopatrywać się znaków zbrodniczych zamiarów, a może warto posłuchać intuicji?

Scathach

Któż z nas nie uśmiercił w myślach miliona osób? Któż z nas nigdy nikomu nie groził czy to w żartach, czy całkowicie poważnie w chwilach wielkiego wzburzenia?
W każdym z nas tkwi pierwiastek potencjalnego mordercy. Co jednak zrobić, gdy pragnienie obserwowania jak uchodzi z kogoś życie staje się naszą obsesją, a na dodatek mamy... piętnaście lat?

 

John Clayton, to piętnastoletni chłopak, u którego wykryto wszystkie cechy socjopaty. Nie spędza on czasu jak każdy nastolatek – unika zabaw z rówieśnikami, a każdą wolną chwilę poświęca na pomoc mamie i cioci w kostnicy. Tylko tam może przyglądać się temu, co dzieje się z człowiekiem po śmierci, nie wzbudzając przy tym niczyich podejrzeń. Wzbudza je już jednak wystarczająco, gdyż jego największą pasją jest śledzenie poczynań seryjnych morderców.

 

Jedyną osobą, z którą John rozmawia jest jego terapeuta Neblin.
Ich spotkania oraz relacje chłopaka z otoczeniem zmieniają się, gdy w Clayton zaczyna dochodzić do morderstw. Początkowo jedynie John rozpoznaje w nich oznaki działania seryjnego mordercy, szybko jednak także i inni zaczynają dostrzegać powiązania. Spokojne, małe miasteczko staje się siedliskiem strachu, a bohater poczuwa się do odnalezienia osoby odpowiedzialnej za zbrodnie. W końcu będzie mógł zaobserwować działanie kogoś, o kim tak wiele czytał, o kim tak wiele wie - seryjnego mordercy. Brzmi makabrycznie, jest to jednak spełnienie jego największego marzenia.

 

Bliska obecność kogoś, o podobnych jak on skłonnościach wprowadza go w stan podniecenia i jeszcze większego zainteresowania się socjopatami.
Dzięki jego wiedzy podjęte przez niego śledztwo na własną rękę, doprowadzi go bezpośrednio do mordercy – w idealnym momencie, bo w chwili gdy dokonywał on jednej ze swoich zbrodni.
Bycie świadkiem brutalnego mordu wyzwala w Johnie pragnienie uwolnienie mieszkającego w nim od lat Pana Potwora.
Chłopak stanie przed wielką wewnętrzną walką – będzie chciał schwytać mordercę, jednak w tym czasie czający się w nim Potwór nie będzie dawał mu spokoju i zacznie domagać się wyzwolenia. John będzie musiał zwalczyć dwa demony jednocześnie, wykazując się przy tym niezwykłą bystrością umysłu, sprytem, precyzyjnością, wiedzą i odwagą.
Piętnastolatek stanie przed szansą dokonania czegoś o czym od zawsze marzył, czegoś co doprowadzi do jego całkowitej przemiany.

 

Książka ta ujawnia czytelnikowi działania dwu Potworów – tego uwolnionego, mordującego mieszkańców; a także tego zamkniętego w umyśle Johna, który jedynie czeka na szansę wyzwolenia się i wykazania swojej brutalności. Każdy z nich jest inny, posiadają jednak wiele cech wspólnych, co powoduje, że John tak doskonale rozumie zabójcę. Nie jest to typowy kryminał, w którym nie znamy mordercy – znamy go, co jest zabiegiem celowym. Najważniejszy staje się tu John i jego walka z samym sobą.

 

Książka Dana Wellsa to rewelacyjne rozpoczęcie serii, od którego nie można się oderwać.
Stanowi doskonały prezent dla kogoś, kto fascynuje się mordercami, serialami kryminalnymi – a nie oszukujmy się – jest nas wielu. Wejście w umysł piętnastoletniego, ale wbrew pozorom niezwykle dojrzałego socjopaty, to doświadczenie niezwykłe. Autor pozwala odbiorcy dostrzec, rozważyć i zrozumieć zachowania socjopatów postępujących zgodnie z wewnętrznymi przymusami. Postaci są rewelacyjnie zarysowane, ich portrety psychologiczne są pełne i jasne.
John to postać żyjąca w surowym świecie nie znającym kompromisów, działająca na zimno, z wyrachowaniem, potrafiąca okiełznać swoje popędy, mimo że kosztuje go to wiele.
Czy uda mu się całkowicie pokonać Pana Potwora? O tym już w kolejnej części serii.

 

Zróbcie sobie miejsce na pólkach – ta trylogia musi się na nich znaleźć!

 

Strona, na którą powołuje się bohater: http://www.trutv.com/library/crime/index.html

 

Opis wydawcy:
"Mój terapeuta twierdzi, że sam mam cechy seryjnego mordercy. 95% procent seryjnych morderców w dzieciństwie unikało ludzi, podpalało i dręczyło zwierzęta, ale to przecież nie oznacza, że każde pokręcone dziecko wyrasta na zabójcę, prawda?

 

John Cleaver, lat 15, diagnoza: antyspołeczne zaburzenia osobowości/ obsesyjnie zainteresowany seryjnymi mordercami/ może być niebezpieczny.

 

Nie jestem seryjnym mordercą. Ale mógłbym nim być."

ZaczytanaMery

Podchodziłam do tej książki z dystansem. Zawsze mam uprzedzenia, co do wychwalanych pod niebiosa nowości wydawniczych. W tym przypadku się nie zawiodłam i muszę przyznać, że ten cały szum wokół „Nie jestem seryjnym mordercą" Dana Wellsa jest w pełni uzasadniony.

 

Głównym bohaterem powieści jest 15-letni John Cleaver, osobliwy nastolatek, u którego stwierdzono antyspołeczne zaburzenie osobowości oraz obsesyjne zainteresowanie seryjnymi mordercami. Nastolatek lubi samotność, nie czuje litości, lubi zadawać ból i nie potrafi okazywać podstawowych uczuć. Brzmi dziwnie? Zdecydowanie tak. Do tego dochodzi jeszcze zakład pogrzebowy prowadzony przez jego matkę i jej siostrę bliźniaczkę, w którym John spędza swój cały wolny czas. Chłopiec od małego znajdował się w bliskich kontaktach ze śmiercią, dlatego tez nie przerażają go zwłoki, lubi pomagać w balsamowaniu i przygotowaniach do pochówku.

 

Tymczasem w miasteczku Clayton, w którym mieszka John dochodzi do serii tajemniczych morderstw. Dla chłopca obsesyjnie zainteresowanego tą tematyka to niezła gratka, dlatego też nastolatek czuje, że za wszelką cenę musi poznać sprawcę, musi poznać seryjnego mordercę.

 

„Nie jestem seryjnym mordercą" to książka, która nie tylko trzyma w napięciu, ale także zagląda w zakamarki ludzkiej wyobraźni i psychiki. Historia opisana z punktu widzenia Johna jest mroczna, przerażająca i intrygująca. Postacie wykreowane przez autora są naturalne i wyraziste. Na pochwałę zasługują barwne i szczegółowe opisy zabójstw i balsamowania zwłok, które sprawiają, że czytelnikowi szybciej bije serce. Język autora jest lekki i prosty w odbiorze, dzięki czemu powieść czyta się szybko i nie sposób się od niej oderwać.

 

Wielkim zaskoczeniem był dla mnie wpleciony w książkę motyw fantastyczny. Liczyłam, bowiem na to, że książka będzie w pełni realna. Ocenę czy jest to pozytyw czy negatyw książki pozostawiam już Wam. Mi on na szczęście nie zepsuł przyjemności z czytania lektury.

 

Było to moje pierwsze spotkanie z autorem, ale na pewno nie ostatnie. Dan Wells tworzy niesamowity klimat, który uzależnia. Polecam wszystkim, ale przede wszystkim fanom kryminałów i powieści psychologicznych w jednym. Nie mogę się już doczekać, kiedy sięgnę po kolejną część serii John Cleaver zatytułowaną „Pan Potwór".

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial