Okładka wydania

Krucha Jak Lód

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Krucha Jak Lód | Autor: Jodi Picoult

Wybierz opinię:

Sara

'Kiedy chronisz ukochaną osobę przed cierpieniem – zarówno gdy już cierpi, jak i kiedy dopiero ma cierpieć – to jak to nazwać: morderstwem czy miłosierdziem?'

 

Kiedy wybrałam się w tamtym tygodniu z moją koleżanką do biblioteki, aby wypożyczyć jakieś nowe książki nie spodziewałam się, że wyjdę z powieścią Jodi Picoult! Niemal od razu zabrałam się do czytania, mimo iż miałam jeszcze kilka spraw do załatwienia. "Krucha jak lód" to już piąta pozycja tej pisarki, którą miałam okazję przeczytać i oczywiście zakochać się w niej niemal do szaleństwa:)

 

Co byście zrobili, gdybyście musieli żyć z chorobą zwaną osteogenesis imperfecta, czyli wrodzoną łamliwością kości? Gdyby każdy gwałtowny ruch sprawiał wam niewyobrażalny ból objawiający się kolejnym złamaniem? Gdybyście nie mogli robić z pozoru codziennych rzeczy, jak np. biegać? Z takimi przeciwnościami losu musi radzić sobie Willow - malutka dziewczynka, która cierpi na tą rzadką chorobę. Życie rodziny O'Keefe to pasmo nieustannych wypadków, podporządkowania wszystkiemu. Wkrótce, dzięki "uprzejmości" pewnych ludzi, rodzice zaczynają się zastanawiać nad pytaniami: co by było gdyby? Gdyby o chorobie wiadomo było znacznie wcześniej?

 

"Krucha jak lód" podejmuje kolejny ważny, trudny temat, który spada na czytelnika jak grom z jasnego nieba. Z każdą kolejną książką przekonuje się, że Jodi Picoult sprawia, że na czas tej "podróży" problemy w niej zawarte stają się moimi problemami, przeżywam wszystkie sytuacje równie mocno i emocjonalnie. Zastanawiam się z bohaterami nad idealnym wyjściem, darzę niektórych bohaterów ogromną sympatią, a niektórych szczerze nienawidzę - jakbym ich znała i przebywała z nimi na co dzień! Strasznie podoba mi się to w powieściach tej autorski, że nie skupia się tylko na jednej historii. Wplątuje w główny wątek poboczne, które łączą się ze sobą.

 

Jednym z głównych tematów jest oczywiście sprawa sądowa, do której dochodzi po pewnym czasie. Matka Willow postanawia oskarżyć swoją najlepszą przyjaciółkę o błąd w sztuce lekarskiej. Cały świat zaczyna się walić, gdy to posunięcie przynosi znacznie więcej problemów, niż można by się było na początku spodziewać. Aborcja zawsze była sprawą sporną i zawsze będzie. "Krucha jak lód" zmusza nas do "opowiedzenia" się po którejś ze stron - już nie tylko między dwoma rodzinami, ale również w kwestii tego, czy gdyby rzeczywiście doszło do takiej sytuacji jak w książce, gdybym dowiedziała się o tym, że moje dziecko będzie chore, to czy zdobyłabym się na usunięcie. Tutaj możliwość wyboru również odgrywa ogromną rolę.

 

Nie będę pisała o tym, jak poprawny styl pisania posiada pani Picoult. Wystarczy zajrzeć do jakiejkolwiek jej innej książki. Wszystkie to je łączy. Na dzień dzisiejszy wiem, że chcę przeczytać jej każdą powieść - i zrobię to:) Pewnie nie w małym odstępie czasowym, ale w końcu dopnę tego, bo emocje, które towarzyszą każdej pozycji jej autorstwa są niezwykłe i godne poznania! Ona sprawiła, że rozumiałam kobietę, która była zdolna powiedzieć na sali sądowej, że nie kocha swojego dziecka; żeby współczuć młodemu kryminaliście; żeby zastanowić się nad samobójstwem - dziwne, ale jednak ona to potrafi:)

Cinnamon

Jodi Picoult to najpoczytniejsza amerykańska autorka życiowych powieści, w których dogłębnie analizuje istotę ludzkości w obliczu rodzinnej tragedii. To także autorka, którą określam mianem jednego schematu – na sześć przeczytanych przeze mnie powieści spod jej pióra wszystkie miały element, który prowadzi do bardzo podobnych do siebie rozpraw sądowych. Jednak pomimo tego irytującego mnie schematu wciąż, gdy nadarzy się okazja, sięgam po książki sygnowane nazwiskiem Picoult. Co powoduje, że jej powieści przyciągają do siebie czytelników jak magnes? Trudno jest mi to stwierdzić jednoznacznie, ale jak na razie pragnę zapoznać Was z pozycją, którą niedawno przeczytałam.

 

Osteogenesis imperfecta – wrodzona łamliwość kości. Jest to choroba spowodowana zaburzeniami w prawidłowej budowie kolagenu i objawia się nadmierną kruchością kości. Przypadek ten jest uwarunkowany genetycznie, bardzo rzadki i stosunkowo trudny do wczesnego wykrycia. Większość przypadków kończy się śmiercią zaraz po narodzinach. OI (skrót choroby) powoduje, że osoba poszkodowana tą przypadłością jest narażona na wszelkie złamania kości nie tylko w wyniku groźnego wypadku – złamania mogą być spowodowane zwykłym kichnięciem, delikatną stłuczką ze stołem, bądź bezwiednym poruszaniem się podczas snu.

 

Na OI cierpi Willow O'Keefe, pięcioletnia śliczna, inteligenta córka Charlotty i Seana. Pomimo ciągłych złamań, wizyt w szpitalu i wielu operacji cała rodzina – wraz ze starszą córką Charlotty, dwunastoletnią Amelią – z pozoru stanowi szczęśliwą, niczym niezmąconą jedność. Wszyscy opiekują się małą Willow godząc się na los, jaki czeka ich do końca życia. Wszystko zmienia się, gdy podczas fatalnej w skutkach wyprawie do Disneylandu Willow doznaje kolejnego złamania, a szpitalna opieka społeczna nie chce uwierzyć, że choruje na OI i serwuje jej rodzicom dawkę niepokoju i upokorzenia po spędzeniu nocy na komisariacie, a dziewczynki umieszczając z daleka od nich. Sean postanawia nie pozostać dłużny i jako zawodowy policjant pragnie, by sprawiedliwości stało się za dość – chce pozwać swoich oprawców do sądu. Jednak po konsultacji z adwokatem okazuje się, że O'Keefe nie mają żadnych podstaw zaskarżenia przedstawicielki opieki wykonującej swoje obowiązki, jednocześnie ujawniając inne ujście rodzicielskiej frustracji. Adwokat Marin Gates twierdzi, że Charlotta może pozwać swoją położną do sądu z powodu błędu w ocenie ciąży i zaskarżyć ją o niedobre urodzenie. Tą położną i lekarzem prowadzącym ciążę jest najlepsza przyjaciółka Charlotty, Piper Reece.

 

„Krucha jak lód" to powieść wielowątkowa, której elementy są ze sobą ściśle związane. Akcje budzące reakcję. Stanowią one dobry materiał do rozważania nad moralnością człowieka, jego postępowaniem w obliczu walącego się świata oraz zagrożenia najbliższych sercu. Każda z wyżej przeze mnie wymienionych osób została przez Picoult dopuszczona do głosu, by ze swojego punktu widzenia opisać całą zawiłą, dramatyczną historię, a zarazem ujawnić tajemnice skrywane głęboko w ich sercach i duszach. Charlotte i Sean mają różne zdania na temat procesu i choroby córki, przez co ich małżeństwo w pewnym momencie zawisa na włosku. Amelia przeżywa kryzys nastoletni, jest nieznośna i skrywa się ze swoją własną, osobistą chorobą. Marin w przerwach w prowadzeniu sprawy swojej klientki poszukuje swojej biologicznej matki i stara się odpowiedzieć na pytanie, jaka kobieta może siebie nazywać prawdziwą matką: ta, która urodziła czy ta, która wychowała. Piper jest zszokowana decyzją swojej najlepszej przyjaciółki, nie potrafi pogodzić się z tą osobistą zdradą i pogrąża się w letargu. Willow... Cóż, ta najbardziej poszkodowana ze wszystkich postaci dziewczynka trzyma się najlepiej, pomimo swojej poważnej choroby i wynikających z niej konsekwencji. Jednak podczas trwania procesu i medialnej nagonki na jej matkę powoli docierają do niej pewne niecieszące sprawy...

 

Jak wspomniałam, „Krucha jak lód" to powieść analizująca ludzką moralność. Czy w obliczu rodzinnej tragedii można posunąć się do kłamstwa i zdrady, byleby dopiąć swego? Czy aborcja na pewno jest prawem każdej matki, której ciąża jest zagrożona, a decyzja o niej nie zostanie potępiona przez społeczeństwo? Dlaczego dziecko adopcyjne nie ma prawa poznać swojej prawdziwej przeszłości? Jak trwała jest instytucja rodziny?

 

Pomimo powtórzonego schematu z innych książek, powieść ta jest bardzo wartościową, wciągającą lekturą, jednak samo jej zakończenie jest przewidywalne i niezaskakujące. Zdziwiło mnie niedramatyczne zakończenie, które w mojej ocenie powinno czytelnika wbić w fotel i zmusić do uronienia chociaż jednej łzy. Tak się nie stało. Być może dlatego, że Picoult wykorzystała fakt, iż jej bohaterka Charlotte jest zawodowym kucharzem i zamieściła przepisy na różne słodkości w celu zrównoważenia goryczy pojawiającej się na kartach powieści? Kto wie...

 

W każdym razie – polecam!

Caroline Ratliff

Jodi Picoult. To nazwisko zapewne mówi Wam wiele. Autorka kilkunastu powieści, w których porusza ciężkie dla człowieka tematy. Mistrzyni słowa pisanego. Jak nikt inny potrafi sterować emocjami. Jedyna w swoim rodzaju, niezastąpiona, genialna. To tylko kilka słów na jej temat. Niewiele ich, ale jaką głębię zawierają. Bo, proszę państwa, to jest szczera prawda. Jodi Picoult jest jedna jedyna w swoim rodzaju i nigdy już na tym świecie nie będzie autorki, która w tak magiczny sposób opowie czytelnikowi o ludzkich tragediach. Niczyja twórczość - może prócz Nicholasa Sparksa - nie porusza mnie tak mocno jak właśnie twórczość Picoult. 'Krucha jak lód' to moje ósme spotkanie z jedną z najpoczytniejszych pisarek dzisiejszych czasów. Spotkanie długo przeze mnie wyczekiwane, bo właśnie ta powieść intrygowała mnie najbardziej w całym dorobku Jodi. Oczekiwałam od tej książki naprawdę wiele, spodziewałam się czegoś zaskakującego, oszałamiającego wręcz - i to 'coś' otrzymałam.

 

Wyobraźcie sobie, że nawet błaha rzecz może sprawić, że stanie się Wam krzywda - zwykłe kichnięcie, uderzenie ręką o stół, potknięcie się w nocy o kant łóżka - i nagle łamią się Wam kości. Najlżejszy dotyk może sprawić, że łamiecie rękę czy nogę. Dodajcie sobie do tego ogromny ból, przedoperacyjny stres, długą rehabilitację, pobyt w szpitalu. Nieciekawie, prawda? Jesteście niczym jajko, które przy najlżejszym upadku może się rozbić. Żyjecie pod kloszem, w najlepszym wypadku możecie chodzić, w najgorszym - umieracie. W takiej sytuacji znajduje się właśnie Willow O' Keefe - dziewczynka chorująca na rzadką chorobę genetyczną, potocznie zwaną łamliwością kości. Dziecko obdarzone ogromną inteligencją. Rodzice dziewczynki - Charlotte i Sean - wiodą trudny żywot. Życie pełne długów, litościwych spojrzeń sąsiadów i pytań 'co by było, gdyby...' nie jest niczym godnym pozazdroszczenia. Ciążę Charlotte prowadziła Piper, jej najlepsza przyjaciółka. Kiedy Willow łamie sobie obie kości udowe, jej rodzice udają się do prawnika. Tam słyszą poradę, że powinni wytoczyć Piper proces o błąd w sztuce lekarskiej. W tamtym momencie zaczyna się tragiczna walka. Bo Sean i Charlotte, by zyskać pieniądze na życie swej niepełnosprawnej córki, musieliby przed sądem przysiąc, że gdyby w trakcie ciąży wiedzieli o jej ułomności, dokonali by zabiegu aborcji. Co wygra? Miłość czy pieniądz?

 

Moja przygoda z Jodi Picoult zaczęła się w maju 2011 roku od powieści 'Karuzela uczuć'. Od tamtej pory zdążyłam już przebrnąć przez wiele tytułów tej autorki i niemalże wszystkie - z wyjątkiem 'Dziesiątego kręgu' - zachwyciły mnie w równym stopniu. Tak samo jest w przypadku 'Kruchej jak lód'. Powieść ta, tak jak cała reszta, porusza niezwykle trudny, ale życiowy temat. Tym razem pada na małą dziewczynkę chorą na łamliwość kości. Picoult w mistrzowski sposób obrazuje czytelnikowi ciężkie życie z tą przypadłością. Ukazuje rodzinny dramat, opisuje ból i krzywdę małej Willow. 'Krucha jak lód' to powieść napisana w sposób charakterystyczny dla tej amerykańskiej pisarki - książka podzielona jest na rozdziały, a każdy z nich pisany jest z punktu widzenia osoby, która akurat ma możliwość wtrącenia swoich pięciu groszy - czy to Charlotte, Sean, Amelia, Piper, Marin, czy na sam koniec - Willow. Fabuła jest świetnie rozplanowana, mocno przemyślana i przedstawiona w dobrym smaku. Pomimo poruszania wielu kontrowersyjnych kwestii, Jodi z klasą przedstawia zaistniałe sytuacje, nie bojąc się zdania innych. Picoult ostro gra na emocjach, wywołuje u czytelnika płacz, radość, smutek, uśmiech - całą gamę wrażeń. I to jest piękne. Bo książka, choć opowiadająca o wielkiej tragedii, nieraz wywołuje uśmiech na twarzy potencjalnego odbiorcy. Autorka uczy nas, że warto cieszyć się nawet z najmniejszej rzeczy. Bo życie to dar, za który trzeba być wdzięcznym.

 

'Krucha jak lód' zyskuje na wartości faktem, iż autorka nie poruszyła w tej książce jedynie tematu ciężkiej choroby i kwestii aborcji, ale popełniła w sposób zgrabny i wdzięczny jeszcze dwa wątki, spójnie zgrywające się z historią Willow. Pierwszy dodatkowy wątek opowiada o siostrze głównej bohaterki, Amelii. Trzynastoletnia dziewczyna zepchnięta została na drugi plan, cały świat kręci się w okół małej Willow, uwaga rodziców skupiona jest tylko na niepełnosprawnej siostrze. Jodi Picoult w genialny sposób zobrazowała na przykładzie Amelii młodzieńczy bunt, którego objawem jest farbowanie włosów na niebiesko czy też cięcie się, a także poruszyła kwestię zmagań dziewczyny z uciążliwą chorobą, jaką jest bulimia. Drugi wątek 'specjalny' to historia Marin, która próbuje odnaleźć swoją biologiczną matkę. Marin to adwokatka państwa O' Keefe, która pomiędzy jedną rozprawą sądową a drugą, stara się odkryć swoje korzenie. Jak dla mnie, połączenie wątku choroby, buntu i szukania biologicznej rodziny jest mieszanką wybuchową, jednak Picoult zaplanowała to w taki sposób, że wyszło niewiarygodnie dobrze. Podziwiam ją ogromnie i mam do tej pisarki spory szacunek. Nie jestem pewna, czy kto inny potrafiłby tak zgrabnie połączyć trzy różne wątki w spójną całość. Ale Picoult, to Picoult, nie ma się co dziwić. W końcu to mistrzyni.

 

Bohaterowie 'Kruchej jak lód' są warci uwagi. Jednak nie wszyscy. Charlotte i Sean to postacie dużo wnoszące do fabuły, jednak nie spektakularne, warte ogromnej uwagi. Tak samo jest w przypadku Marin i Piper. Ja chciałabym się skupić raczej na sylwetkach sióstr O' Keefe, bo to właśnie one odegrały najbardziej znaczące role w powieści i to na nich skupia się cała uwaga czytelnika. Zacznijmy od Willow. Nadzwyczajnie inteligentna dziewczynka, obarczona przez los ciężkim żywotem. Podziwiam ją za jej wytrwałość i chłodne spojrzenie na wszelkiego rodzaju sprawy. Dziewczynka nieraz zachowała się dojrzalej niż niejeden dorosły. Świetna postać, która zyskała moje serce. Niewinna, ale zdecydowana, obdarzona wielką charyzmą. Amelię również pokochałam całym sercem. Dojrzewająca dziewczyna, potrzebującą uwagi obojga rodziców, znajduje się w sytuacji bez wyjścia, bo zarówno matka jak i ojciec wpatrzeni są w młodszą córkę. Starsza siostra O' Keefe farbuje sobie włosy na niebiesko, co ma być oznaką buntu, a także próbą zwrócenia na siebie uwagi. Kolejna naprawdę dobra postać, świetnie nakreślona sylwetka. Jodi Picoult po prostu ma talent i jest tego świadoma. Kobieta wie, co robi. I za to brawa.

 

'Krucha jak lód' to moje ósme, a zarazem najbardziej wyczekiwane spotkanie z twórczością Jodi Picoult. Książka porusza trudny temat choroby, młodzieńczego buntu, aborcji i adopcji, jednak historia spisana jest językiem przyjemnym w odbiorze. Pomysłowość autorki nie zna granic. Picoult porusza trudne, życiowe tematy, jednak robi to z klasą i w dobrym smaku. Autorka genialnie operuje emocjami, potrafi wzbudzić w czytelniku zarówno łzy jak i głośny śmiech, nieraz zmusza do refleksji. 'Krucha jak lód' zdecydowanie trzyma dobry poziom i z tego powodu jestem naprawdę szczęśliwa. Zakończenie jest mocno zaskakujące i przejmujące - do tej chwili nie mogę się otrząsnąć z szoku. Proszę państwa, oto przed Wami, Jodi Picoult w pełnej krasie i bogactwie!

A_psik

Chyba każdy rodzic marzy o tym, aby jego dziecko urodziło się zdrowe. Nie inaczej jest w przypadku bohaterów powieści JodiPicoult „Krucha jak lód". Charlotte i SeanO'Keefe to małżeństwo, które wiele przeżyło. Najtrudniejsze chwile są jednak przed nimi. Ich druga córka rodzi się z rzadko spotykanym schorzeniem – łamliwością kości. Życie bohaterów jest niezwykle ciężkie – borykają się z problemami finansowymi (wiadomo, leczenie rzadkich chorób jest niezwykle kosztowne), dzień w dzień zastanawiają się, czy ich córka Willow znowu sobie czegoś nie złamie, a do tego (jak to zwykle bywa) muszą radzić sobie z ciekawskimi spojrzeniami innych, kiedy tylko przekroczą próg własnego domu i wyjdą na zewnątrz.

 

Charlotte w trakcie ciąży była pod stałą opieką lekarki, a zarazem jej najlepszej przyjaciółki – Piper. Pewnego razu Willow łamie obydwie kości udowe, Sean niezadowolony z opieki medycznej w miejscu zdarzenia szuka pomocy. Razem z żoną trafiają do prawnika. W tej konkretnej sprawie prawnicy nie są skorzy pomóc rodzinie, ale doradzają, by proces wytoczyć samej Piper (o błąd w sztuce lekarskiej, który miałby polegać na tym, że odpowiednio wcześnie nie dostrzegła – podczas badań USG – choroby nienarodzonej jeszcze dziewczynki). Oskarżenie własnej przyjaciółki miałoby jednak swój cel: Charlotte nie musiałaby już tak zamartwiać się, gdyż wygrana w takim procesie „ustawiłaby" ich rodzinę finansowo na długie lata. Aby wygrać proces Charlotte musiałaby przyznać przed sądem, że usunęłaby ciążę, gdyby wiedziała o chorobie dziecka...

 

„Krucha jak lód" to jedna z tych książek, które powodują, że po lekturze czuję się tak, jakbym została „przemaglowana". Rozmaitość uczuć, które towarzyszyły mi w trakcie czytania, jest nie do opisania. JodiPicoult we właściwy sobie sposób zgłębia temat (już teraz rozumiem, dlaczego każdą jej powieść poprzedzają tak długie podziękowania), ze szczegółami opisując dany problem –w niniejszej książce: chorobę. W przypadku „Kruchej..." jest to osteogenesisimperfecta (w skrócie OI), czyli wrodzona łamliwość kości. Warto tu w skrócie opisać, na czym polega ta choroba. OI wynika z nieprawidłowej budowy kolagenu (który jest głównym składnikiem tkanki łącznej), co powoduje nadmierną kruchość kości. Złamania u chorego występują nie tylko w momencie upadku, ale także podczas wykonywania codziennych – zdawałoby się „zwykłych" - czynności, np. podczas snu. Cechą charakterystyczną osób chorych na OI jest niski wzrost, łukowato wygięte kości i niebieskie zabarwienie twardówki. Istnieje kilka typów OI, ale więcej o tym schorzeniu znajdziecie na kartach powieści lub w Internecie.

 

Wracając do uczuć... Autorka w niezwykły sposób wprowadza nas w świat rodziny, której jeden członek cierpi na ciężką chorobę. Pokazuje, jak czują się bliscy, którzy każdego dnia muszą zmagać się z trudnościami, jakie niesie im los. Najbardziej (oprócz samej Willow) było mi żal jej siostry – Amelii. Dziewczyna czuje się zaniedbywana przez rodziców, którzy czasem zachowują się, jakby jej nie było na świecie. A ona chciałaby tylko czasem zostać zauważona... Obserwujemy również, jak zmagania z chorobą dziecka wpływają na stan małżeństwa bohaterów.

 

Willow pomimo swojej choroby jest nadzwyczaj pogodnym dzieckiem. Patrzy na świat w miarę optymistycznie, zdając sobie jednak sprawę ze swej odmienności. Nie może tak jak inne dzieci bawić się w piaskownicy, czy skakać na trampolinie, ale nadrabia te zaległości w inny sposób – sporo czyta, a czytając wynajduje rozmaite ciekawostki, którymi później karmi swoich bliskich. Podczas lektury wydawało mi się to dosyć zabawne – mieć tak mądre dziecko, że niejednokrotnie zaginało parol na znawcach jakiegoś tematu.

 

Jeżeli chcecie dowiedzieć się, jak postąpiła Charlotte; jakie problemy napotkała po drodze jej rodzina i czy kobieta potrafiła wytłumaczyć małej Willow, po co ten cały proces – koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Zapewniam: po lekturze „Kruchej jak lód" zaczniecie doceniać prosty fakt, że jesteście zdrowi...

 

To książka przepełniona bólem, ale godna uwagi każdego...

Ruda Recenzuje

Kiedy kogoś kochasz, to wymawiasz jego imię zupełnie inaczej. Słychać, że w twoich ustach jest bezpieczne.

 

Willow to niesamowita dziewczynka. Wesoła, urocza, niezwykle bystra. Od rówieśników odróżnia ją tylko jeden drobiazg- nieuleczalna choroba, nazywana defektem kolagenu. Jej kości są tak słabe, że łamią się nawet w trakcie wykonywania podstawowych czynności. Jazda na łyżwach, piżama party, a czasami także samodzielne korzystanie z toalety- to wszystko leży daleko poza zasięgiem jej możliwości.

 

Jej choroba bardzo obciąża finansowo rodziców. Nie wszystkie leki i zabiegi są dofinansowywane, a do tego dochodzą nieplanowane wydatki. Zupełnie niespodziewanie rodzice Willow dostają możliwość poprawy swojej sytuacji. Wystarczy wytoczyć proces o tzw. niedobre urodzenie lekarzowi, który prowadził ciążę. Czy w takiej sytuacji postawią wszystko na jedną kartę?

 

Każda strona książki wypełniona jest po brzegi emocjami. Autorka bardzo wiernie pokazała sytuację wszystkich bohaterów tego dramatu. Z jednej strony mamy rodzinę dziewczynki, jej rodziców i starszą siostrę, z drugiej panią adwokat i lekarkę, które zostały zaangażowane w sądowy proces. Każdy rozdział to krótka historia jednego z bohaterów, przedstawiająca jego sposób postrzegania tej sprawy, a także wspomnienia z niełatwej, choć szczęśliwej przeszłości. Choroba dziewczynki wpłynęła na życie wszystkich członków rodziny i nadała codzienności określony rytm. Miałam świadomość, że bohaterom musi być niesamowicie ciężko, jednak autorka wskazała aspekty, o których zupełnie nie myślałam. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla starszej, zdrowej siostry? Jak powinni zachowywać się rodzice, żeby Amelia nie poczuła się odrzucona i mniej kochana?

 

Picolut oparła książkową fabułę na kilku istotnych, ponadczasowych problemach. Wiele uwagi poświęciła min. relacjom matki z dzieckiem, pokazując, że matczyna miłość nie widzi na swojej drodze barier i ograniczeń. Rodzicielka potrafi poświęcić życie swoje i innych ludzi, kiedy tylko dostrzega cień szansy na pomoc dziecku. Tak właśnie postępowała Charlotte, idąc do celu po przysłowiowych trupach. Niezrozumiana, zgnębiona, bez wsparcia- to nie miało dla niej żadnego znaczenia. Znała swoje priorytety i wierzyła, że robi dobrze. Mimo wszystko.

 

Nie zmienia to jednak faktu, że trochę się jej dziwiłam. Moja mama zawsze powtarza, że najważniejsza w osiągnięciu porozumienia jest zwyczajna ludzka rozmowa. Zabrakło mi tego dialogu między bohaterami. W sytuacji kryzysowej, kiedy rodzina powinna być ze sobą szczególnie blisko, każdy z nich zamykał się w swoim świecie i próbował samotnie mierzyć się z problemami, które w ten sposób wciąż tylko narastały.

 

Inna, ważna kwestia, to przyjaźń, która łączyła naszą bohaterkę z oskarżoną położniczką. Relacja między kobietami sięgała wielu lat wstecz, opierając się na silnych, długo budowanych, fundamentach. Zawsze mogły na siebie wzajemnie liczyć i były po tej samej stronie. Tym razem jedna z nich zdecydowała, że są sprawy cenniejsze od wspólnej zażyłości. Czy postąpiła słusznie, czy może istniała inna możliwość rozwiązania tej sprawy?

 

Dawno nie czytałam powieści, która by mnie tak poruszyła. Wywołała we mnie tak silne emocje, a jednak ciężko było mi o niej pisać. Mała Willow zauroczyła mnie już pierwszym książkowym zdaniem. Byłam pełna podziwu dla tej dziewczynki, będącej najdzielniejszą i najodważniejszą bohaterką tej opowieści. I ani przez chwilę nie dziwiło mnie to, że jej mama jest gotowa zrobić wszystko, byle tylko uczynić jej życie lepszym.

 

Powieść przeczytałam naprawdę szybko, chociaż liczyła aż 600 stron. Rozwój akcji niezmiernie mnie intrygował. Cały czas zastanawiałam się, co postanowią bohaterowie i czy zmienią zdanie. Po cichu liczyłam także na happy end, chociaż nie do końca wiedziałam, co on mógłby w tym dramacie oznaczać.

 

Z Picoult spotkałam się wiele razy. Spotkania te zawsze były owocne, poruszające i głębokie. Autorka, jak nikt inny, potrafi opisać dramaty rządzące ludzkim życiem i problemy, które popychają w kierunku akurat takiego zachowania. Mimo że historia opierała się na fikcji literackiej, to wywołała we mnie silniejsze emocje, niż niejedna opowieść z życia wzięta.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial