Okładka wydania

Upalne Lato Kaliny

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Katarzyna Zyskowska Ignaciak
  • Tytuł Oryginału: Upalne Lato Kaliny
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 276
  • Rok Wydania: 2013
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 9788377791400
  • Wydawca: MG
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5,5/6

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Upalne Lato Kaliny | Autor: Katarzyna Zyskowska Ignaciak

Wybierz opinię:

LadyBoleyn

Często mówi się, że dom to nie budynek, a miejsce pełne miłości, w którym zawsze ktoś będzie na nas czekał. Jednak nikogo w chwili obecnej już nie dziwi, gdy obserwujemy mieszkania, w których nie funkcjonują praktycznie żadne emocje. Znieczulica ludzka stała się obecnie czymś normalnym, czymś, co praktycznie jest akceptowane przez społeczeństwo. Niestety, powszechnie wiadomo, iż tam gdzie nie ma miłości, nie ma też szczęścia ani spokoju. Osoby, które w dzieciństwie nie zaznały pozytywnych uczuć ze strony rodziców, zazwyczaj posiadają problemy ze swoim dorosłym życiem, nie potrafiąc do końca pokochać drugiego człowieka. Zaskakujące jest to, że popełniamy błędy naszych rodzicieli, zazwyczaj robiąc to całkowicie nieświadomie. Tytułowa bohaterka powieści „Upalne lato Kaliny" nieświadomie znalazła się w pułapce, którą sama sobie przygotowała, mając w pamięci cały czas obraz oschłej i nieczułej matki.

 

Kalina to młoda kobieta, żona poważanego profesora, starszego od niej o blisko dwie dekady, matka małej Gabrysi. Skończyła studia, ustabilizowała swoje życie, lecz pomimo tego nie czuje się szczęśliwa, nie potrafiąc odnaleźć się w szarej rzeczywistości. Nie darzy męża, Jurka, żadnymi głębszymi uczuciami, poza szacunkiem, a córkę traktuje jak przedmiot, który zawadza jej w spełnieniu planów. Bohaterka przypuszcza, że wyjazd do Zakopanego wraz z przyjaciółmi i małżonkiem spowoduje, że jej związek nieco odżyje, a relacje między nią a Jurkiem w końcu nabiorą kolorów. Jednak mimo wspaniałych widoków i sielskiej atmosfery z trudem próbuje odnaleźć siebie i zarazem zrozumieć swoją matkę, która miała decydujący wpływ na rozwój Kaliny. Marianna, rodzicielka kobiety, również nie potrafiła znaleźć swego miejsca na ziemi, ani też zaznać jakiejkolwiek radości w ramionach męża. Jej osobista tragedia wpłynęła na egzystencję jedynej córki, sprawiając, że ta odsunęła się od ludzi, nie umiejąc wśród nich obcować. Kalina – zamknięta w sobie, zagubiona, spełniająca rolę, którą wyznaczyli jej inni. Dopiero gdy na górskich szlakach poznaje Macieja, coś w niej zaczyna pękać, sprawiając, że zaczyna rozliczać się sama z sobą, dostrzegając dotychczasowe błędy, jakie popełniła... Lecz czy nie jest za późno?

 

„Upalne lato Kaliny" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak, autorki takich powieści jak „Niebieskie migdały", „Przebudzenie" czy „Ucieczka znad rozlewiska". Jej najnowsza pozycja jest na pewien sposób kontynuacją utworu „Upalne lato Marianny", który przedstawia losy matki Kaliny. Obydwie lektury połączone zostały tymi samymi bohaterami, wieloma wątkami oraz przede wszystkim – poruszoną problematyką. Pani Zyskowska-Ignaciak od samego początku kreuje przed czytelnikiem obraz nieszczęśliwej i niespełnionej kobiety, która nie ma pojęcia, co tak naprawdę dzieje się z jej życiem. I już na wstępie Kalina przeraża, ale też na pewien sposób budzi zaintrygowanie, sprawiając, że odbiorca pragnie dowiedzieć się, co tak naprawdę wpłynęło na styl bycia tejże postaci. Jej oschłość, odsunięcie od społeczeństwa i obawa przed nieznanym tworzą osobowość kobiety, która niejednokrotnie zaznała bólu ze strony drugiego człowieka. Ogromnym sentymentem obdarzyłam tę postać, bowiem pisarka w sposób fenomenalny ukazała jej rozdarcie wewnętrzne, powodując, że odbiorca doskonale widzi przed sobą wizerunek Kaliny, nie wiedząc jak powinien zachować się w obliczu jej wewnętrznej tragedii. Na początku nie potrafiłam zrozumieć postępowania tej dziewczyny, która decydowała się na to, by inni kierowali jej życiem. Jednak z czasem coraz bardziej dostrzegałam przed czym ucieka i dlaczego aż tak bardzo boi się uczuć i odpowiedzialności. Dopiero przy końcowych stronach zrozumiałam, czemu nie potrafiłam oderwać się od tej lektury. Pomimo, że Kalina posiada w swoim działaniu sporo cieni, jest to postać bardzo ludzka, a przez to wręcz nieprawdopodobnie prawdziwa. Katarzyna Zyskowska-Ignaciak przedstawia czytelnikom wspaniałe stadium ludzkich uczuć, sprawiając, że przy epilogu jesteśmy całkowicie zszokowani tym, co się dzieje, wierząc w to, że upór ducha to jedna z najważniejszych rzeczy w naszym życiu. Jednak tutaj ponownie dochodzi do całkowitego zaskoczenia, które powoduje, że zaczynamy żałować, że tak szybko udało nam się przeczytać tę pozycję...

 

„Upalne lato Kaliny" to intrygująca powieść, która przenosi nas do komunistycznej Polski, w której wszystko wydaje się być szare i spokojne. Kalina początkowo również wydaje się być taką bohaterką – niewyróżniającą się z tłumu, ukrywającą swoje kobiece walory pod szerokimi ubraniami, cicha i zwykle milcząca. Na szczęście jest to tylko pierwsze wrażenie, bowiem po dłużej znajomości z tą postacią mogę powiedzieć, że ona była zupełnie inną osobą, niż postrzegali ją jej przyjaciele. Wewnątrz aż kipiało w niej z nadmiaru uczuć, których nie potrafiła wyrazić, stając się ofiarą swojej własnej rodziny, jak i też męża. To zaskakujące, że zaledwie na niecałych trzystu stronach autorka zawarła aż tak interesującą osobowość nietuzinkowej kobiety. W tej lekturze często dochodzi do odwołania do pierwszej części, tj. „Upalne lato Marianny", która ukazuje historię rodzicielki Kaliny. Konfrontacja matki i córki sprawia, że dostrzegamy różnice między tymi postaciami, lecz zarazem również i cechy wspólne, które przerażają. Kalina całkowicie nieświadomie popełniała identyczne błędy jak Marianna, nie umiejąc nad tym zapanować. Katarzyna Zyskowska-Ignaciak przyjemnym piórem ukazała zaskakującą historię, przedstawiając odbiorcom wszystkie problemy młodej kobiety. Opisy przeżyć i uczuć bohaterów, ich charakterystyczny styl bycia i powtarzająca się ucieczka przed wszelkimi trudnymi sprawami spowodowały, że ten utwór daje do myślenia oraz otwiera oczy na rzeczy, których dotychczas nie dostrzegaliśmy. Czytelnik nie wie, czego powinien spodziewać się po głównej bohaterce, a dodatkowo wspomnienie o jej przeszłości wzbudza w nim zainteresowanie oraz chęć dokładnego poznania jej osobowości.

 

Pomysł pani Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak na stworzenie tak intrygującej postaci był wręcz fenomenalny. Kalina wzbudza skrajne emocje, począwszy od zdziwienia i nienawiści, a kończąc na współczuciu i wierze w to, że poradzi sobie z własnymi lękami. „Upalne lato Kaliny" to przejmujące stadium ludzkich uczuć i poszukiwaniu własnego „ja" wśród ludzi, którzy już dawno narzucili bohaterce to, jak powinno wyglądać jej życie. Córka Marianny powinna być szczęśliwa – przecież miała wszystko. Jednak szkopuł tkwi w tym, iż pomimo, że miała wiele, nie miała tak naprawdę samej siebie, a bez tego była namiastką człowieka, niezdolnego do funkcjonowania w społeczeństwie. Polecam.

Miiincik

 „W życiu tak ważne jest, by niczego nie zostawiać na później..."

 

Upalne lato- ono było i w 1939, i w 1969, i w 2011. Tu nie chodzi jedynie o gorące dnie, ciepłe noce- tu chodzi między innymi o życie. Bo życie w lecie rozkwita- mamy więcej czasu, dni spędzamy na świeżym powietrzu, poznajemy nowych ludzi. Jedni stają się naszymi przyjaciółmi, inni tylko kompanami w czasie letniego szaleństwa, jeszcze inni wrogami. I zostaje ten jeden nie do pary- w zależności od przypadku kobieta, bądź mężczyzna- osoba, którą pokochaliśmy i z którą pragniemy się związać. Bo kto wie? Może w czasie tego upalnego lata znaleźliśmy miłość swojego życia?

 

Pamiętacie Mariannę? Silną kobietę, która w czasie wakacji poznała Zygmunta? Losy kobiety potoczyły się swoją drogą- górską, trudną, pełną zakrętów- lecz to już się skończyło. Teraz najważniejsza jest córka Marie- Kalina- kobieta stłamszona, młoda, acz bez chęci do życia. Dla niej wszystko jej obojętne, wszystko jest bez sensu, boi się ludzi, boi się otworzyć swoje serce na miłość drugiego człowieka. Od wczesnych lat dzieciństwa pozostawała w cieniu świata i problemów dorosłych, a kiedy sama dojrzała nie była sobie w stanie z ową dorosłością sobie poradzić. Wszystko ma się zmienić owego upalnego lata, kiedy to żona i matka małej córeczki wyjeżdża do Zakopanego. A tam? Tam się okazuję, że niedaleko pada jabłko od jabłoni . Chociaż w sumie... może to nie kwestia genów? Może to miłość jest tak boleśnie nieprzewidywalna i potrafi przyjść w najmniej oczekiwanym momencie?

 

„Czas uleczy rany, jak mawiają niektórzy. Ale czy nieleczona rana nie goi się dłużej, nie zostawia większych blizn?"

 

Katarzyna Zyskowska- Ignaciak jest absolwentką dziennikarstwa i marketingu. We wczesnej młodości z równym zapałem grała na pianinie, nagrywała piosenki dla dzieci, tańczyła, malowała i pisała. Po latach pozostała wierna ostatniej z tych pasji. Oprócz pisania książek uwielbia żeglować, chodzić z plecakiem po górach, nocami dyskutować z przyjaciółmi przy winie o religii i polityce, objadać się orzeszkami w czekoladzie i urządzać rowerowe pikniki w warszawskich parkach. A w listopadowe wieczory odkrywać zapomniane, rodzinne tajemnice.

 

Ach! Ciągle pamiętam ten listopadowy, pochmurny dzień, powrót z Austrii... Rozpoczęłam lekturę „Upalnego lata Marianny", kilka godzin później byłam już po. Po czym? Po pięknej, klimatycznej lekturze, którą pochłonęłam z wypiekami na twarzy. Chyba nie trzeba tego pisać, każdy kto czytał Mariannę miał do Kaliny ma duże oczekiwania. To jest właśnie czasami minus kontynuacji- wiemy, że nic tak wspaniałego jak tom pierwszy nie powstanie, lecz nasze serce podpowiada inaczej, a my tym namowom ulegamy i liczymy, że otrzymamy jeszcze wspanialszą powieść. A oczywiście później nachodzi na nas- niczym na słońce deszczowa chmura- gorzkie rozczarowanie. Ale czy ja jestem rozczarowana Kaliną? Oczywiście, że nie! Powieść ma klimat, charakter, czyta się ją bardzo szybko, bo wciąga i wyciska łzy. Ale to nie jest Marianna, to już nie jest to samo...

 

„Upalne lato Marianny" to powieść, której akcja rozgrywa się latem 1939. roku, czyli ściśle przed wojną. Nie ukrywam, że takim klimatem byłam oczarowana. Wiejska sielanka, inne zwyczaje, tradycje, społeczeństwo- każdy element tak bardzo różnił się od naszych czasów. Jeszcze autorka tak pięknie to wszystko przedstawiła! Tutaj, mamy opowieść, która rozgrywa się w czasach PRL-u. Głęboka komuna, której także nie dano mi poznać, lecz którą słyszałam z opowieści, już nie ma takiego wydźwięku w mojej wyobraźni jak w przypadku czasów przedwojennych. Zresztą... książki, których akcja toczy się w tym okresie to dla mnie symbol Jeżycjady Musierowicz- tak było, jest i będzie, żadna Kalina tego nie zmieni.

 

Duszą tej książki ciągle pozostaje Marianna. Dla mnie jest to ogromnym plusem, dziękuję autorce za to, że tak pięknie połączyła losy dwóch kobiet i co i rusz wplątywała w akcję wątki związane z postacią Marianny, ale... spodziewałam się, że bardziej skupimy się na Kalinie, że postać Marie pójdzie w niepamięć. Dla mnie wygląda to tak: autorka nie potrafiła się rozstać z Marianną i jak najdłużej chciała o niej pisać. Nie ma co się dziwić, bo i ja naszą bohaterkę z pierwszego tomu uwielbiam i moje serce biło mocniej, kiedy wracałam do życia tej postaci. Kalinę też, mimo wszystko, polubiłam- za to, że nie bała się być inna, za to, że była samotna. Lubiłam ją właśnie za jej odmienność, szanowałam za to, że przeszła tyle złego w życiu, kochałam za to, że jej matką jest moja Marie.

 

Jedyne, co mnie denerwowało w tej książce to to, że autorka prawie cały czas używa sformułowania 'upalne lato'. Ale to taki niuansik, całkowicie nieistotny, bo czym są dwa słowa, kiedy ta powieść jest tak piękna? Czy mogę się czepiać jednego wyrażenia, kiedy inne słowa są tak wspaniale dobrane, zestawione? Kalina pozostanie w moim sercu na długo, lecz miejscem musi się podzielić z Marianną... Nie wiem jak ta recenzja wygląda. Nie mam weny. Wczoraj miałam, ale była burza. Burza przynosząca chłód, w końcu takie upalne lato mamy...

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial