Pudełko w Kształcie Serca

Autor: Joe Hill

Okładka wydania

Pudełko w Kształcie Serca


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 4 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 4 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 4 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Agniecha

Joe Hill, a właściwie Joseph Hillstrom King, jest synem najbardziej płodnego i rozpoznawalnego amerykańskiego pisarza - Stephena Kinga. Syn poszedł w ślady ojca i także postanowił zagłębić się w świat grozy. Przygodę rozpoczął w 2006 roku wydając zbiór opowiadań „Upiory XX wieku", który zyskał sympatię wśród krytyków i czytelników. Rok później na półkach księgarni pojawiła się jego pierwsza powieść „Pudełko w kształcie serca", która w Polsce wydana została przez Wydawnictwo Prószyński i Spółka.

 

Jude Coyne jest podstarzałą byłą gwiazdą rocka, żyjącą sobie na wysokim poziomie na swoim ranczu, co pewien czas zmieniając swoje partnerki na coraz młodsze. Jego wielką pasją są najdziwniejsze z najdziwniejszych rzeczy, jakie tylko może posiadać rzeczy. Dlatego też, gdy jego asystent - Danny, informuje go o niezwykłej aukcji, której przedmiotem jest garnitur z przywiązanym do niego duchem, rockman nie waha się ani chwili, aby dokonać zakupu. Kiedy Jude otrzymuje garnitur uważa, że to jedynie zwykła ściema. Zmienia zdanie kiedy już pierwszej nocy zauważa ducha staruszka na korytarzu w swoim domu. Nie zdaje sobie sprawy, że padł ofiarą okrutnej zemsty za swoje czyny sprzed wielu miesięcy, a staruszek, którego widuje nie spocznie dopóki Jude nie będzie martwy.

 

„Pudełko w kształcie serca" z pewnością kusi czytelnika tytułem. Sam zakres fabuły także wydaje się być nieprzeciętny. Jednakże z każdą kolejną stroną zdajemy sobie sprawę, że nie na to się pisaliśmy. Ludzie zachwycają się klimatem powieści, ale on zdecydowanie odbiega od tego, na który liczyliśmy. Historia zapowiada się ciekawie, chociaż z drugiej strony, co za psychopata sprzedaje ducha z garniturem i to jeszcze na aukcji internetowej. Taka jest pierwsza myśl po przeczytaniu pierwszych stron. Później nasuwa się pytanie, co za socjopata w ogóle kupuje coś podobnego, na to nie ma wytłumaczenia - nawet jeżeli jest się byłym muzykiem w średnim wieku szukającym ekstremalnych wrażeń. Taką postacią jest właśnie Jude Coyne, którego pseudonim to skrót myślowy od zwrotu Judas Coine, czyli moneta Judasza - nie, żeby ten fakt miał jakikolwiek wpływ na akcję. Wydaje się, że akcja niczym z prawdziwego horroru rozpoczyna się, kiedy Jude widzi po raz pierwszy staruszka, później kiedy dowiadujemy się, dlaczego jego garnitur miał trafić akurat do tego człowieka. Niestety, już wkrótce dowiadujemy się, że to wcale nie o tym jest ta pieśń. Motyw nawiedzenia spada, gdzieś na dalszy plan, a cała akcja kręci się gdzieś wokół życia Juda, które – bądźmy szczerzy, nie różni się za specjalnie od typowego hard rockowca. Autor prowadzi tutaj jakieś psychologiczne wycieczki po przeszłości muzyka. Wielokrotnie przytaczane są wydarzenia z jego przeszłości, w szczególności dotyczące Anny - Florydy. Jude tak zwykł nazywać swoje towarzyszki - od nazw stanów, z których pochodzą. Gdzieś po drodze czytelnik całkowicie zapomina o jego aktualnej partnerce – Georgii, a dokładnie Marybeth, gdyż jej postać wydaje się być całkowicie pominięta. Ona jedynie towarzyszy mu w nieszczęściu i podróżuje z nim, chociaż poznajemy także jej trudną przeszłość. Grozy w tej historii jest tyle, ile kot napłakał. Książka w ogóle nie trzyma w napięciu – niestety. Oczywiście, czytelnik jak zawsze zastanawiać będzie się jak się skończy ta opowieść - czy Jude'owi uda się uciec przed zemstą starca, czy może jednak marnie skończy. Prawdziwą zagadką jest tutaj prawda, która ukrywana jest przez zdecydowaną większość powieści, prawdziwe powody, dla których Anna zginęła. O dziwo, jest to zaskakujące. Tego czytelnik się nie spodziewa, nawet wtedy kiedy Jude doznaje olśnienia.

 

Joe Hill w tworzeniu swoich historii jest całkiem nie najgorszy, jednakże daleko mu do takiej sztuki, którą prezentuje swoją osobą jego ojciec. Opowieść przedstawia w formie narratora, który w zasadzie wie wszystko o wszystkich i o wszystkim. Poszczególne elementy wyróżnione są inną czcionką, co w szczególności widać we wspomnieniach, które pisane są kursywą. Jednakże, gdyby nie to, czytelnik mógłby nie odnaleźć granicy między teraźniejszością a przeszłością. Hill bardzo dobrze sprawdza się w opisach, co prawda nie są aż tak klimatyczne, jak w przypadku Kinga, ale potrafią być bardzo obrazowe. Wszystko bez owijania w bawełnę, gdzie się leje krew, tam jest to opisane bez ogródek, gdzie czytelnik ma się wystraszyć ducha, tam może się to wydarzyć, i tak dalej, i tak dalej. Nie ma tutaj co prawda żadnych rewelacji, ale przynajmniej książka, pod tym względem, nie męczy.

 

W Polsce powieść wydana została nakładem Wydawnictwa Prószyński i Spółka. Redaktorzy i tłumacze gdzieniegdzie wtrącają swoje, przysłowiowe, trzy grosze. Samo wydanie książki jest przerażające i od razu przykuwa uwagę, dając nadzieję czytelnikowi na prawdziwe piekło. Z frontowej strony spogląda na nas okrutna i paskudna twarz ducha, którego oczy zastąpione są czarnymi plamami, wizualizacja bardzo sugestywna, a i jak się później okazuje nie tak całkiem odbiegająca od postaci bohatera w postaci ducha. Każdy rozdział powieści przyozdobiony jest serduszkiem, aby czytelnik nie zapomniał o tytule, bo w końcu jest to „Pudełko w kształcie serca".

 

„Pudełko w kształcie serca" nie jest typową powieścią grozy. Więcej tutaj psychicznych odniesień w stronę bohaterów, a także wydarzeń, które budzą grozę w czytelniku i nie chodzi tutaj o atak ducha, czy też opętania, a zwykłe i przyziemne objawy pedofilii. Kiedy Joe Hill wchodzi na tak śliski grunt pewne jest, że wzbudzać będzie skrajne emocje. Z tego też powodu powieść wzbudza oburzenie, a także żal dla jej bohaterek. Bardziej niż straszy, porusza, jednakże nawet to nie wynosi powieści na wyżyny. Historia ma potencjał, ale, jak to zawsze bywa, nawet i w powieściach, nie został on do końca wykorzystany.

Caroline Ratliff

Lubicie horrory? Ja bardzo. Czego od takowych wymagacie? Dla mnie przede wszystkim ważna jest ciekawa i przerażająca fabuła, straszni bohaterowie i zawiła, lecz szybka akcja. Z priorytetów byłoby na tyle. Zapytam zatem o coś innego. Znacie może pewnego pana, noszącego nazwisko King? Tak, o Stephena chodzi. Znacie. No to skoro znacie - albo tylko o nim słyszeliście, bo wszystkim porządnym ludziom to nazwisko obiło się o uszy - musicie wiedzieć, że dwaj synowie rzeczonego pana również piszą książki. Talent po tatusiu, rzecz jasna. No ale - słyszeliście kiedyś o Joe Hillu? Nie? No to czas usłyszeć. Hill to drugie z kolei dziecko mistrza horroru i grozy, autor m.in. właśnie 'Pudełka w kształcie serca'. Czy jego kunszt pisarski jest równie dobry, co sławnego ojca? Przekonajmy się.

 

Jude Coyne to gwiazda rocka w średnim wieku. Ma naprawdę nietypową pasję - prócz muzyki, która jest jego życiem, a także źródłem utrzymania, Jude zbiera wszystko, co niesamowite i makabryczne. Nakręcona na taśmę śmierć dziewczyny, ludzkie czaszki w roli stojaków na długopisy, książki o paranormalnych zjawiskach... Przy tak obszernej kolekcji, Coyne nie może przepuścić okazji zakupu ofiarowanego na aukcji ducha. Kiedy w jego domu pojawia się czarne pudełko w kształcie serca, zawierające w sobie umiłowany przez nieboszczyka garnitur, główny bohater odkrywa, że dostał znacznie więcej, niż się spodziewał. Duch bowiem jest prawdziwy i tak straszny, jak to bywa w horrorach. A na dodatek ma pewne plany do spełnienia...

 

Nie będę ukrywała, że do 'Pudełka w kształcie serca' przyciągnął mnie fakt, iż autor ów dzieła jest synem mojego ulubionego pisarza. Może nie powinnam w ten sposób kierować się doborem lektury, jednak byłam bardzo ciekawa, czy styl Hilla choć trochę przypomina styl sławnego ojca. I wiecie co? W małym procencie, ale przypomina. Stephen King zawsze na pierwszych stronach powoli buduje akcję, specjalnie przeciąga niektóre wydarzenia, przedstawia nam postacie i ogólny zarys sytuacji - by potem nagle zaskoczyć czytelnika szybkim zwrotem akcji, budując przy tym napięcie. Niemalże identycznie jest u Joego. Do momentu przybycia pudełka do domu rockmana, jest tak zwana 'cisza przed burzą' - autor stopniowo zaznajamia nas z tym, co się będzie działo. A działo się wiele. 'Pudełko w kształcie serca' to napisana lekkim, przejrzystym, bardzo charakterystycznym językiem powieść. Fabuła jest dokładnie zaplanowana, a w niektórych momentach nagłe zwroty akcji naprawdę zaskakują. No i przede wszystkim - otrzymałam to, czego wymagam od horrorów - szczyptę strachu.

 

Wierzycie w duchy? Każdy z nas ma swoją własną teorię na temat tego, co się dzieje z duszą człowieka po śmierci. Osobiście w duchy wierzę, choć żadnego do tej pory nie widziałam i widzieć nie chcę. Ale od zawsze byłam fanatyczką strasznych historii. Już jako mała dziewczynka uwielbiałam opowieści o przerażających stworach, niewyjaśnionych sytuacjach i dziwnych zdarzeniach. Może jestem pewnego rodzaju masochistką, ale takie tematy zawsze mnie interesowały, i planowałam nawet kiedyś, że pójdę w przyszłości na studia na kierunek badania zjawisk paranormalnych. Jestem człowiekiem o mocnych nerwach, ale żadnego dziwnego stwora nie chciałabym spotkać, nawet w biały dzień. Ale czytać i słuchać o nich lubię, dlatego też horror to jeden z moich ulubionych gatunków literackich, zaraz obok fantastyki i paranormal romance. Przeczytałam naprawdę mnóstwo powieści o tej tematyce, jednak do tej pory jedynie 'To' Stephena Kinga zdołało mnie w jakimś stopniu przerazić. Od dłuższego czasu poszukuję już książki, która nieźle mnie wystraszy, tak, że nie będę mogła spać po nocach. I może 'Pudełko w kształcie serca' nie spełniło do końca moich oczekiwań względem stopnia strachu, powieść ta okazała się naprawdę dobrym horrorem. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Już od samego początku, gdy przeczytałam notkę, o czym jest to dzieło, byłam bardzo zaintrygowana. Autor wiedział, o czym chce napisać i doskonale rozplanował fabułę. Pomysł z przywiązanym do garnituru duchem jest naprawdę oryginalny, nietuzinkowy. Ogółem - podobało mi się.

 

Joe Hill do swojego horroru domieszał elementy powieści psychologicznej. Tak, Stephen King też tak robi. Wróćmy jednak do Hilla. Autor w świetny sposób ukazuje czytelnikowi, co dzieje się w głowie głównego bohatera, doskonale opisuje nam jego emocje. Tworzy genialne portrety psychologiczne. I właśnie ten fakt przyczynił się do tego, że non stop porównywałam ojca z synem. W książce Joego dopatrywałam się charakterystycznych cech dla powieści Kinga. Wiem, że to bardzo, bardzo nieprofesjonalne, ale wciąż wytykałam Hillowi błędy, których Stephen na pewno by nie zrobił. Jestem okrutna, ale nie mogłam się powstrzymać. Po skończeniu książki stwierdziłam, że chociaż styl tej dwójki delikatnie się różni, to obaj mają wpojone pewne priorytety i osobiste miłostki (i syn i ojciec baaaardzo lubią siarczyście kląć w swoich powieściach, poza tym - mają dziwne pomysły), które nadają ich powieściom swoistej inności. Coś genialnego.

 

Jude Coyne, to postać bardzo charyzmatyczna, którą pokochałam od pierwszej strony 'Pudełka...'. Podstarzały rockman z dziwnym hobby, miłujący na świecie jedynie swoje psy i Gotki. Kobiety nazywa nazwą stanu, z którego pochodzą. Uwielbiam Hilla za to, że wymyślił tak oryginalną i charakterystyczną postać, która dodała książce pikanterii i nadała jakiegokolwiek smaku. Georgia to również postać wyjątkowa - może przez to, że jestem fanką Gotów, nie wiem - ale bardzo ją polubiłam. I choć odegrała znaczącą rolę w tej historii, Joe niestety słabo nakreślił jej postać. Jeżeli zaś idzie o ducha - duch jak duch. Cóż można napisać? Upierdliwy, okropny i straszny. Chyba wystarczy, czyż nie?

 

'Pudełko w kształcie serca' to moje pierwsze spotkanie z Joe Hillem, synem króla, Stephena Kinga. Powieść bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Jest napisana w sposób bardzo charakterystyczny, obfita w ciekawą fabułę i nagłe zwroty akcji. Bohaterowie również zasługują na uwagę. I chociaż 'Pudełko...' nie jest horrorem, po którym nie można spać, z dumą mogę ogłosić, że to jedna z lepszych powieści tego gatunku, które miałam przyjemność czytać. A było ich trochę. Polecam serdecznie.

 

„- Śmierć to choroba? - spytała Reese. - Jasne - odparł Jude. - Strasznie wredna infekcja. Wcześniej czy później każdy ją złapie."

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!