Robokalipsa

Autor: Daniel H. Wilson

Okładka wydania

Robokalipsa


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Natula

Postęp techniczny jest nieunikniony. Tylko czy istnieje gdzieś granica?, limit tego co możliwe i co pozwala na traktowanie planety Ziemia jak swojego domu?, bez nadmiaru nieproszonych gości i strachu o to, że nasz czterokołowy pupilek Volswagen nagle okaże się zabójczą bronią – koszmarne, ale bardzo prawdopodobne, bo nauka nie zna granic. Ludzie z ambicją przewyższającą Boga, być może prowadzą nas na kres wytrzymałości, tam gdzie szaleństwo jest ratunkiem, pozwalającym przeżyć dzień.

 

Daniel H. Wilson w „Robokalipsie" przestawia nam świat w którym maszyny wykonują większość obowiązków. Roboty domowe kupują kawę i świeże bułeczki, wyprowadzają psy oraz towarzyszką gospodarzom podczas oglądania telewizji, nawet lalki dla dzieci to mikro robociki. Codzienność została w pełni zautomatyzowana. Wszyscy żyją w pełnej symbiozie – do czasu. Nastaje sądny dzień, nagle przestają działać telefony, internet i telewizja. Pada wszelka łączność, spadają samoloty, a samochody stają się machinami do zabijania. Coś przejmuje kontrolę nad maszynami, elektrowniami i wojskiem. Zapanowuje totalny chaos, rozpoczyna się wojna, maszyny kontra ludzie.

 

Czy to coś Wam przypomina?, bo mnie bardzo. Od razu miałam skojarzenia z filmem „Ja robot" w którym główną rolę gra Will Smith. Tak jak w filmie tak i w książce roboty zrobiły niezły bajzel, dostarczając mnóstwa wrażeń, bo co jak co, ale robot to ma możliwość, jest szybki, sprawny i logiczny, przeciętny człowieczek wypada bardzo słabo w starciu z wielką, silną maszyną. Jednak trzeba pamiętać, że ludzie to zaskakujące istoty, w obliczu niebezpieczeństwa jednoczą się, wyzbywając uprzedzeń i nienawiści, stają się jednym wielkim narodem walczącym we wspólnej idei.

 

Trochę obawiałam się tej książki, bo powieść określana jest jako thriller z pogranicza fantastyki naukowej, a z tym gatunkiem różnie bywa. Na szczęście zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona, tym bardziej, że to futurystyczne spojrzenie porusza aktualne zagadnienia w dziedzinie robotyki i otaczającego nas środowiska. Czytanie okazało się przyjemnością, bo historia jest niebanalna i dostarczająca sporego zastrzyku adrenaliny.
Powieść ma bardzo ciekawą konstrukcje, opisywana historia podzielona jest na pięć części, są to kolejne etapy walki od momentu pierwszego niepokojącego incydentu. Każdy rozdział, opatrzony jest krótką wprowadzającą notatką oraz interesującym cytatem, bo tak naprawdę ta książka to przekaz za którym stoi Cormac "Spryciarz" Wallance, członek oddziału z Gray Horse.

 

„Nie ma znaczenia, kiedy znajdziecie tę książkę. Wszystko jedno czy przeczytacie ją za rok, czy za sto lat.(...) dowiecie się, że dzięki tej wojnie dojrzeliśmy jako gatunek"

 

Wojna z robotami to ciężka przeprawa, dzięki wprowadzeniu wielu narratorów mamy okazję spojrzeć na na zaistniałą walkę z różnych perspektyw; widzimy ją oczami małej dziewczynki, naukowca, senator do spraw Sił zbrojnych a nawet robota. Fabuła naszpikowana jest szybkimi akcjami, często bardzo brutalnymi i krwistymi w opisach. Ta historia to geneza odrodzenia się ludzkiego gatunku, od momentu w którym zostało zachwiane zaufanie do wytworów technologii, do momentu bezpośredniej walki z wrogiem.
Gdyby ktoś miał obawy co do języka powieści, to spokojnie, nie ma tragedii, co prawda autor konsultował się z – chwała mu za to - naukowcami biegłymi w temacie robotyki, jednak przełożył to na tak bardzo przystępny język, że nawet laicy komputerowi nie będą mieć problemów ze zrozumieniem całej opowieści, bo tak naprawdę nie chodzi w niej o poznanie technicznej strony, a o nas i naszą zdolność do przystosowania się, oraz wiarę i nadzieję. Nie jesteśmy gatunkiem którego można spisać na straty.

 

Oczywiście muszę wspomnieć o tym, że filmowcy z Dreamworks ze Stevenem Spielbergiem na czele szykują niespodziankę dla fanów książki i na 4 lipca 2013 roku przewidziana jest premiera filmu nakręconego na podstawie książki „Robokalipsa".

Dm1994

"Wszystko ma swój rozum. Lampa. Biurko. Robot"

 

Już ponad 200 razy ludzkość ogłaszała rzekomą datę apokalipsy. Jednak, czy którakolwiek z osób uważających się za "proroków" dopuściła do siebie myśl, iż być może świat nie zostanie zniszczony przez ogromny meteoryt, czy wybuch nuklearny; a pośrednio przez samego człowieka, który sam wyhodował i wychował swojego potencjalnego wroga - elektronikę?

 

"John Henry powiedział do szefa, >>Człowiek jest tylko człowiekiem, ale zanim pokona mnie maszyna, wolałbym raczej zginąć z młotem w ręce<<"

 

Daniel H. Wilson w swojej najnowszej książce kreuje świat całkowicie zdominowany przez maszyny - roboty wyręczają ludzi z podstawowych obowiązków, samochody "same się prowadzą", a zabawki dla dzieci stają się mikro robotami. Ludność początkowo jest zadowolona z takiej kolei rzeczy - ich życie dzięki temu stało się wygodne, przyjemne i o wiele prostsze.
"Trzymaj swoich robocich przyjaciół blisko, a robocich wrogów jeszcze bliżej"

 

Jednak pewnego dnia zaczyna się dziać coś dziwnego. Telefony komórkowe przestają działać, samoloty spadają, a samochody stają się ludzkimi mordercami. Giną setki niewinnych osób, a cały świat ogarnia niesamowity chaos. Zaczyna się przerażająca wojna, z której tylko jedna strona może wyjść zwycięsko. Po jednej stronie znajdują się pozbawione wszelkich uczuć, zdeterminowane, zaprogramowane na zwycięstwo i zniszczenie człowieczeństwa maszyny, a ich przeciwnikami są bezbronni i zdezorientowani ludzie. Komu uda się wygrać tę walkę?

 

Do lektury tej powieści podchodziłam dość sceptycznie. Dlaczego? Dlatego, iż tuż przed rozpoczęciem czytania znalazłam informację, o tym, że kontrakt na zekranizowanie tej książki został podpisany jeszcze przed jej napisaniem (film ma zostać wyreżyserowany przez Stevena Spielberga i już teraz został okrzyknięty najdroższą produkcją w historii kina, w kinach będziemy mogli go zobaczyć w 2013 roku), co sprawiło, że do mojej głowy wkradła się myśl, że autor pisał "Robokalipsę" tylko po to by stała się dobrym materiałem na film, który sprzeda się w dość dużym nakładzie. Na szczęście nawet jeśli tak było podczas lektury nie można odczuć żadnej tego typu komercjalizacji, choć książkę czyta się tak, jakby oglądało się najlepszy w dziejach kina film akcji.

 

Z tego co zauważyłam recenzenci i krytycy tej książki dzielą się na dwie grupy - jedni ogłaszają pomysł autora na fabułę jako genialny i bardzo oryginalny, drudzy zaś porównują go do już powstałych produkcji. Ja mimo, że łączę tę książkę z kilkoma filmami dołączam się do tego pierwszego zgrupowania. Uważam, iż fabuła jest naprawdę bardzo dobrze przemyślana i skonstruowana, a co najważniejsze ciekawa i innowacyjna. Co więcej Daniel Wilson przedstawia ją czytelnikom w niebanalny sposób używając oryginalnego i przystępnego języka.

 

Książka "Robokalipsa" jest według mnie jedną z najbardziej interesujących i "świeżych" pozycji na naszym rynku wydawniczym i bez wątpliwości mogę zgodzić się ze słowami Stephena Kinga ("Świetna książka. Nie sposób się od niej oderwać"), gdyż sama, gdy już zaczęłam ją czytać nie mogłam się "oderwać" od zdominowanego przez maszyny świata, aż do ostatniej strony, a podczas przerw sprawdzałam tylko, czy oby mój laptop i smartphone nie ożyły. Zachęcam do lektury :-)

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!