Rozkaz

Autor: Leena Lander

Okładka wydania

Rozkaz


Dodatkowe informacje

  • Autor: Leena Lander
  • Tytuł Oryginału: Käsky
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Fiński
  • Przekład: Bożena Kojro
  • Liczba Stron: 312
  • Rok Wydania: 2006
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125 x 200 mm
  • ISBN: 8391645835
  • Wydawca: Kojro
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Nadarzyn
  • Ocena:

    4/6

    4/6

    4/6

    5/6

    4/6

    4.5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Monia1990

"Rozkaz" to już dziesiąta książka napisana przez Leenę Lander. Autorka jest znaną fińską pisarką. Ten dreszczowiec psychologiczny został oparty na faktach z 1918 roku. Książka doczekała się również wielu tłumaczeń min. w języku francuskim. litewskim, niemieckim, norweskim, szwedzkim i włoskim. Leena Lander jest także autorką powieści dla dzieci i młodzieży, opowiadań, słuchowisk oraz sztuk telewizyjnych.

 

Otrzymała też wiele nagród min. nagrodę Prix Nordique 2000 oraz medal Pro Finlandia.

 

Jegier Aaro Harjula podejmuje się przetransportowania więźniarki Miiny Malin do obozu dla jeńców, w którym ma być przesłuchana przez sędziego Emila Hallenberga. Podczas podróży łodzią obojgu przydarza się wypadek i trafiają na opuszczoną wysepkę. Po ośmiu dniach docierają wreszcie do Ruukkijoki, gdzie czeka na nich sędzia polowy Hallenberg: w cywilu pisarz i dziennikarz.
Jednak kobieta milczy, a jegier Harjula także nie jest zbyt rozmowny.

 

Co takiego stało się na wyspie? Kim tak naprawdę jest Miiny i jaką skrywa tajemnicę? Kto tutaj się okaże łowcą, a kto ofiarą? Po odpowiedzi zapraszam do książki.

 

"Rozkaz" to powieść pełna napięcia i dramaturgii. Czytelnik nie jest w stanie się oderwać od tej pozycji. Każda strona zaskakuje i nic nie jest oczywiste. Kto już na początku obstawiał rozwiązanie ten mógł się pomylić. Przyznam, że bardzo lubię tego typu książki. Powieści, które posiadają tajemnicę na każdej stronie, nie wiadomo co się stanie i napięcie. Poza tym świetne zakończenie, którego czytelnik się nie spodziewał. To miłe, że autorka nie traktuje czytelnika jak idioty i nie podaje od samego początku rozwiązania. Ostatnio coraz częściej gdy czytam kryminały to od razu domyślam się kto jest winny, a nie lubię tego. Poza tym spodobała mi się główna bohaterka. Podziwiam jej odwagę, oddanie sprawie, a przede wszystkim zimną krew. Ja bym tak nie potrafiła i dlatego zawsze jestem pełna podziwu takiej postawie. Poza tym pierwszy raz od dawna miałam dreszcze z emocji i trochę ze strachu.

 

Książka jest napisana prostym, ale interesującym językiem. Dzięki temu czyta się ją bardzo szybko. Podoba mi się też grafika. Jest prosta i przyjemna dla oka. Taka pozycja od razu zwraca na siebie uwagę wśród wielu kolorowych powieści. Akcja toczy się szybko i nie ma miejsca na nudę. Tutaj nie ma nic nieznaczących postaci czy miejsc.

 

"Rozkaz" polecam miłośnikom kryminałów i thirilerów, a przede wszystkim osobom, które interesują się skandynawską literaturą. Na pewno się nie rozczarują. To świetna pozycja na weekend, na to by poczuć dreszcze i strach, ale nie te złe, ale przyjemne.

Agnesja

Rozkaz autorstwa Leeny Lander był pierwszym dreszczowcem psychologicznym przeczytanym przeze mnie, a zarazem pierwszym spotkaniem z dziełem fińskiego autora. Jest to książka mało znana, aczkolwiek opinie czytelników mówią same za siebie. Do końca jednak nie byłam pewna, czy moje spotkanie z takim gatunkiem literatury wypadnie dobrze. Moje nieśmiałe wątpliwości rozpływały się dość szybko wraz z każdą następną stroną lektury.

 

Akcja powieści ma miejsce w 1918 roku, zatacza się wokół trzech osób: jegiera Aaro Harjula, sędziego polowego Emila Hallenberga oraz więźniarką Minną Malin. Aaro podejmuje się przetransportowania Miiny przed sąd polowy. Podczas podróży obojgu przydarza się wypadek i trafiają na bezludną wysepkę. Pomoc dociera dopiero to tygodniu. Zarówno Aaro, jaki i Miina milczą na temat tego, co stało się na wyspie. Jednak i to nie jest kulminacyjnym punktem Rozkazu. Autorka skupia uwagę czytelnika na wspomnieniach każdej z osób, targające nimi emocje, uczucia, problemy i życiowe dylematy sprawiają, że klimat powieści jest przygnębiający, a sama książka zmusza do rozmyślań nad tym, co w rzeczywistości oznaczają dane zdarzenia, jakie jest ich drugie dno.

 

Leena Lander sięga po motywy wojenne, a dokładniej – wojny domowej w Finlandii. Stronami konfliktu są „Biali" i „Czerwoni", nie ma tutaj jednak opisów działań wojennych. Wszystko przedstawiane jest we wspomnieniach i myślach bohaterów. Książka miesza czytelnikowi w głowie kto jest kim, a autorka po prostu śmieje nam się w twarz, bowiem każda postać ma swoje tajemnice, nieznaną przeszłość, nieodkrytą do końca osobowość. Wszyscy bohaterowie mają różne postawy i wiele twarzy. Tak naprawdę nie wiadomo, która jest prawdziwa.

 

Pozwólcie, że wspomnę jeszcze o wydaniu. Książka z zewnątrz prezentuje się dość atrakcyjnie. Występuje wiele literówek, które mimo wszystko nie są rażące w oczy i nie odpychają od lektury. Każde zdanie oddaje ten surowy fiński klimat tak, że sami możemy poczuć zawisłą w powietrzu niepewność, strach i napięcie. Wszystkie emocje przedstawione w książce przelewane są na umysł czytelnika. Przyznam szczerze, że nie raz przebiegł po mnie dreszcz.

 

Rozkaz nie jest książką, która na chwilę się pojawia w umyśle czytelnika i za chwilę zanika. Zmusza do większych zastanowień i zapada na długo w pamięć. To fascynujące studium ludzkiej psychiki, które działa również na umysł czytelnika. Po skończeniu lektury Rozkazu, moja głowa pełna jest myśli, których do końca sama nie potrafię zrozumieć. Moje pierwsze spotkanie z psychologicznym dreszczowcem oceniam jak najbardziej na plus, chociaż każdy tę książkę może odebrać inaczej.

Vivienne Davila

"Rozkaz" Leeny Lander to dreszczowiec psychologiczny, który powoli dawkuje nam swoje napięcie. Nie oczekujcie, że po pierwszej stronie nie będziecie w stanie oderwać się od tej pozycji. Autorka niecnie zaplanowała sobie dręczenie Czytelnika, poprzez zmuszanie go do początkowego męczenia się z tekstem, aby dopiero po pewnym czasie pozwolić porwać się lekturze. Przyznaję z czystym sercem, że męczyłam się z tą książką. Mogę usprawiedliwić to faktem, iż literatura skandynawska jest moim zdaniem ciężkim orzechem do zgryzienia, oraz tym, że gatunek psychologiczny nie jest rodzajem, który mnie w pełni satysfakcjonuje.
Ale koniec tego ględzenia, teraz coś o fabule, która została stworzona na podstawie autentycznych wydarzeń z 1918 roku.

 

Jegier Harjula zobowiązał się do przetransportowania więźniarki, która cudem przetrwała wcześniejszą egzekucję, pod sąd polowy w Ruukkijoki. W trakcie wyprawy przez morze, wydarzyło się coś niezamierzonego, co w efekcie prowadzi do ich ośmiodniowego pobytu na bezludnej wyspie. Gdy w końcu zostają odnalezieni i odeskortowani do wyznaczonego celu, zaczynają się schody i nieodparte pragnienie dojścia do prawdy przez sędziego Emila Hallenberga, co powoli staje się jego obsesją. Nikt nie wie, co wydarzyło się na wyspie. Kim jest mały Eino i jaki związek ma z nim więźniarka? Lecz Miina i Aaro nadal milczą...

 

Miina Malin roztaczała wokół siebie mroczną mgiełką, gdyż od pierwszego spotkania jej osoba została owiana tajemnicą. Nie dowiadujemy się o niej wiele. Jest cwana i rozsądna. Posiada ogromną chęć i siłę do walki o swoje życie. Ów upartość widać aż do kresu jej przygód, mimo że zdarzył się moment załamania. Nie potrafiłam w pełni zrozumieć jej dziwacznego związku z jegrem, swoim katem. A jego uczucia były dla mnie wielką niewiadomą.

 

Książka Lenny Lander to niemała gratka dla fascynatów powieści z dreszczykiem i nutką brutalności. Autorka swoim nietuzinkowym stylem sprawiła, że jest to lektura, pokuszę się o stwierdzenie, głęboka. Nieczęsto spotykam się z pozycją, która dopiero przy ostatnich stronach stała się dla mnie wartościowym dziełem. Ponieważ tak właśnie było. Z początku nie byłam przekonana, aczkolwiek gdy historia chyliła się ku końcowi, naprawdę mi się spodobała, pomimo pierwszego i niezbyt udanego wrażenia. Niekiedy zdarzało się, że nie rozumiałam gdzie i kiedy ma miejsce dane zdarzenie, które opisywała autorka, ale jej prosty i przejrzysty acz niebanalny styl był bardzo przyjemny w odbiorze Czytelnika. Pełen emocji i uczuć bohaterów pozwala nam w pewnym stopniu identyfikować się z nimi, czując bijącą od nich autentyczność problemów i trudnych decyzji.

 

„Rozkaz" to lektura pozostawiająca ślad w umyśle Czytelnika. Polecam ją każdemu, kto po przeczytaniu książki lubuje się w chwili refleksji i przemyśleń. Nie zapomnicie o tej książce szybko i z pewnością wrócicie do niej po pewnym czasie. Ja tak zrobię.

Łędina

To dziesiąte już dzieło Leeny Lander. Autorka pisze dość specyficznym stylem, gdyż, kiedy wszyscy w dzisiejszych czasach przedstawiają swoje książki w czasach przeszłych lub jako pamiętniki opowiadane przez samych bohaterów, pani Lander pisze w trybie teraźniejszym lub tak jak wspominałam przed chwilą jako bohater powieści. Te dwa style w "Rozkazie" mieszają się, choć ten pierwszy jest znacznie częstszy.

 

Pisarka w swojej książce nie pisze również tytułów rozdziałów, ani ich nie numeruje. Jeden wątek od drugiego rozpoznajemy po prostu dużą przerwą i rozpoczęciem tekstu od nowego akapitu. Rzadko można spotkać się z taką postawą rzeczy, co na początku może też nieco przeszkadzać. Trudno może być się do tego przyzwyczaić, jednak nie jest to niemożliwe i kiedy człowiek wczyta się już w książkę, to po prostu nie może się od niej oderwać, a strony lecą płynnie i nawet nie obejrzymy się, kiedy powieść dojdzie do końca. Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało, autorka pod koniec każdego z ważniejszych momentów, dodaje własny fragment, który może coś mówić, zdradzać czytelnikowi. Wszystko jednak zostaje tajemnicą, aż do końcowego rozstrzygnięcia.

 

Aaro miał za zadanie przywieź do obozu w którym mieści się więzienie dla niebezpiecznych przestępców, kobietę. Na tym miejscu kiedyś mieścił się psychiatryk dla chorych, a jeszcze dawniej szpital dla trędowatych, teraz jednak kiedy prowadzący ośrodek powiesił się z nieznanych nikomu powodów, miejsce to zajął sędzia. Mężczyzna, który pilnował więźniarkę spisałby się z zadania po mistrzowsku, gdyby nie, jak przynajmniej twierdzi, fakt, że po drodze ich łódź wywróciła się, a oni musieli spędzić dość długi czas na zimnej wyspie, bez jedzenia. Kobieta przeżyła tą przygodę, jednak jest w dość ciężkim stanie, ma gorączkę, jest wygłodzona, a co najważniejsze nie odzywa się, a przynajmniej nie do tego stopnia, aby udzielić sędziemu potrzebnych informacji. Przed prawnikiem, który musi osądzić, czy Natalia jest winna swoich przewinień, czy też nie, stoi dość nietypowe zadanie. Kobiety, które dotychczas przesłuchiwał zazwyczaj przeklinały lub krzyczały, ta milczy. Do jakich okropieństw doszło na opuszczonej wyspie? Co z tym wszystkim ma wspólnego Aaro? Czy imię kobiety i informacje jakie podaje są prawdziwe, czy jest to raczej przykrywka przed czymś większym? Na wszystkie te pytania będzie musiał odpowiedzieć Hallenberg, teraźniejszy sędzia polowy, a dawny dziennikarz i pisarz. Problem tkwi jednak w tym, że żadna z osób, która mogłaby mu coś powiedzieć, nie ma na to ochoty, a czas leci.

 

Nie można powiedzieć, aby "Rozkaz" był dla każdego, tak samo jak dla każdego nie jest fantastyka, czy horror. Ta powieść to przede wszystkim dzieło psychologiczne, taki dreszczowiec, można by powiedzieć, więc ma ono trochę powagi, która nie będzie odpowiadała każdemu, a szczególnie w wieku młodszym, młodzieżowym. Zdecydowanie uważam, że książka bardziej nada się dla osób poważniejszych, starszych, bardziej doświadczonych, chodź, kto wie, są w końcu gusta i guściki.

 

Powieść rozpoczyna się od bardzo krótkiego fragmentu, jeszcze normalnego, zaciekawiającego czytelnika do dalszego odkrywania fabuły, potem jest nieco inaczej, bardziej mrocznie, zagadkowo, ciekawie. Trudno jest się domyślić, co mogło się przydarzyć bohaterom i to jest cała zabawa z dziełem i jego niezwykła cenność.

 

Książka nie jest rozbudowana, tak, aby trzeba było się bać, że się w niej zgubimy podczas czytania, co to, to nie, jednak czas akcji wymaga troszkę wiedzy oraz wyobraźni. Powieść odbywa się w roku tysiąc dziewięćset osiemnastym, więc sami rozumiecie, trzeba mieć jakieś poczucie historii i toczącej się wojny.

 

Bohaterowie "Rozkazu" są chyba najlepsi w tym wszystkim, bo to w końcu w gruncie rzeczy o nich tu chodzi. Ich dialogi nie są zbyt zmyśle, nudne, wręcz przeciwnie. Mnie jako czytelniczkę najbardziej interesowała przesłuchiwana Natalia, która naprawdę wiele ukrywa, nawet własną tożsamość.

 

Rozpoczynając czytać książkę, nie sądziłam, że tak mnie wciągnie i pewnie wy też nie będziecie o tym wiedzieć, aż do momentu, kiedy do niej nie wejdziecie.

 

Cóż, na koniec można powiedzieć jeszcze słów kilka na temat okładki. Jak widać, nie jest ona zbytnio zmyślna, ale na swój własny sposób ciekawa i zachęcająca do lektury, po prostu patrząc na nią człowiek chce wiedzieć, co się stało na wyspie i dąży do prawdy. Jeżeli miałabym porównać książkę do czegoś, co znają niemal wszyscy, a przynajmniej do czegoś na większą metę, to porównałabym ją do filmu "Wyspa Tajemnic", który miałam okazję już recenzować. Książka podobnie jak seans, budziła u mnie mały postrach, a w szczególności niezaspokojoną ciekawość, którą zaspokoiłam w pełni po zakończeniu lektury. Serdecznie polecam książkę każdemu wielbicielowi zagadek oraz szlachetnych czynów i bohaterów.

Orchisss

Z okładki:
Jegier Aaro Harjula podejmuje się przetransportowania więźniarki Miiny Malin do obozu dla jeńców, w którym ma być przesłuchana przez sędziego Emila Hallenberga. Podczas podróży łodzią obojgu przydarza się wypadek i trafiają na opuszczoną wysepkę. Po ośmiu dniach docierają wreszcie do Ruukkijoki, gdzie czeka na nich sędzia polowy Hallenberg: w cywilu pisarz i dziennikarz.
Jednak kobieta milczy, a jegier Harjula także nie jest zbyt rozmowny.
Co takiego stało się na wyspie?

 

"Rozkaz" to dziesiąta z kolei powieść znanej fińskiej pisarski Leeny Lander. Ten dreszczowiec psychologiczny, oparty na faktach z roku 1918, przetłumaczony został już na kilka języków.

 

Ostatnio mam okazję coraz częściej wędrować po czytelniczej mapie Europy. O ile skandynawska literatura jest bardzo popularna, o tyle fińskie dreszczowce już pewnie mniej. Co prawda nie tak całkiem dawno miałam przyjemność podzielić się opinią co do "Milczenia", którego akcja miała miejsce w Finlandii. "Rozkaz" potwierdza moje pierwsze wrażenie - jest to "coś" w pisaniu o tych rejonach. Jeszcze nie do końca wiem "co", ale już teraz mogę wstępnie założyć - "to jest dobre".

 

Fabuła jest dość sztampowa - mamy rok 1918, przez Finlandię przetacza się wojna domowa. Mieszkańcy kraju dzielą się na politycznie białych i czerwonych. W tej zawierusze Miina zostaje oddelegowana w ręce Aaro, który ma przetransportować "czerwoną" więźniarkę do Ruukkijoki. Tam Miina ma zostać poddana śledztwu, które z dużym prawdopodobieństwem zakończy się dla niej wyrokiem kary śmierci. Podczas transportu łódką dochodzi do nieoczekiwanych wydarzeń, w wyniku których Miina oraz Aaro na osiem dni lądują na niezamieszkanej wysepce. Kiedy zostają odnalezieni żadne z nich nie chce powiedzieć co takiego wydarzyło się w tym miejscu i czasie.

 

Na szczególną uwagę zasługuje narracja (albo dobre tłumaczenie). Dbałość o język, prostotę formułowanych myśli i głębię przekazu - to naprawdę spore atuty "Rozkazu". Bardzo uderza swoisty kontrast - rzecz dzieje się w wyjątkowo brutalnych i okrutnych okolicznościach, a bohaterowie, których naszkicowała Leena Lander, charakteryzują się niemałą wrażliwością i samoświadomością. Mamy tutaj Emila Hallenberga, który w wyniku zawirowań historycznych zamienia gabinet pisarza na placówkę, w której sądzi "zbrodniarzy". Jest to człowiek o niedookreślonej tożsamości, czerpiący dewiacyjną satysfakcję z obserwowania rodzącego się związku pomiędzy Aaro a Miiną. Jest i jego żona - klasyczna femme fatale, nieco niezrównoważona psychicznie. I wreszcie Miina - kobieta o głęboko pokaleczonej duszy i wyjątkowo twardym charakterze oraz Aaro - człowiek niezwykłego honoru, lecz słabej sile przebicia.

 

Wydarzenia przedstawiane są z grubsza chronologicznie. Wiele faktów układa się w całość dopiero po przeczytaniu całej powieści. Niektóre wątki pozostają nierozwiązane i niejasne, a czytelnik sam może spróbować odpowiedzieć na pytanie "dlaczego?". Klimat wprowadzony przez autorkę doskonale oddaje specyfikę miejsca, w którym one się dzieją. Dawny zakład dla obłąkanych, przekształcony w więzienie, położony gdzieś nad Morzem Bałtyckim. Przejmujące zimno, wiatr - Skandynawia w pełnej krasie.

 

Dodatkowego smaczku dodają fragmenty naukowych rozpraw na temat wilków, wplatane pomiędzy kolejne rozdziały historii. Stanowią one niejako komentarz czy nawet tło do portretów psychologicznych przedstawionych w powieści. W każdym z bohaterów tkwi pewien pierwiastek zwierzęcości, który przedstawiony w chłodnej naukowej analizie, dla której pretekstem są wilki, nabiera szczególnego znaczenia dla całości powieści. Leena Lander zgrabnie i nienachalnie wplata w tekst prawdy życiowe - parokrotnie podczas lektury musiałam na chwilę odłożyć książkę, aby słowa dojrzały w mojej głowie.

 

Rozwój wydarzeń, rozwiązanie intrygi jest zaskakujące. Rozczaruje się jednak ten, który niesiony falą popularności skandynawskich kryminałów sięgnie po tę książkę. Nie jest to kryminał, trudno nawet zaklasyfikować tę powieść do "dreszczowca". To w gruncie rzeczy przypowieść o ludziach i ich niejednokrotnie zezwierzęconej naturze. I to zezwierzęconej bez negatywnych konotacji.

 

Czytanie "Rozkazu" sprawiło mi niemałą trudność. Powieść jest ponura i niejednokrotnie trudno jest przebrnąć przez kolejne strony. Według mnie łatwiej czytać ją na "raty", niż próbować uporać się z nią w jeden wieczór. Czy warto? Tak. Po początkowych trudnościach z wbiciem się w fabułę, można docenić piękny język, jakim operuje autorka oraz głębię przekazu. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu może być z nią po drodze, a i mojego czytelnicze serce nie do końca zostało podbite.

Scathach

Mając przed sobą kolejną powieść wydaną nakładem oficyny Kojro długo zastanawiałam się czy jest coś jeszcze, co mogłoby mnie zaskoczyć, a także czy po raz kolejny stanę się mimowolnym świadkiem wydarzeń prowokujących do głębszego przyjrzenia się problematyce ludzkiej psychiki. Leena Lander spełniła moje oczekiwania w tej materii, tym samym potwierdzając rodzące się we mnie przeświadczenie o cesze charakterystycznej dla pisarzy rejonów Skandynawii: w swoich powieściach pod osłoną chłodu ukrywają oni bogate człowiecze wnętrze. Każdy pisarz, z którym do tej pory się zetknęłam, na swój sposób mierzy się z tematem kondycji ludzkiej i bada mechanizmy psychiki, które determinują większość naszych zachowań. Co ciekawe, choć literackich badaczy jest tak wielu, ciągle obnażają oni przed czytelnikami coś nowego. Potwierdza to tezę o nieskończoności tematów dotykających człowieka, które należałoby poruszyć. Niewyczerpalność problematyki składnia do ciągłych poszukiwań.

 

Przy tym wszystkim Leena Lander wybrała temat mało oryginalny: oto Finlandią wstrząsa wojna domowa, podczas której dochodzi to morderstw, dehumanizacji i czynów podlegających najsurowszej karze. W tym wszystkim w jakiś sposób musi odnaleźć się człowiek.
Jeden z nich, jegier Aaro Harjula zobligowany został do przetransportowania więźniarki Miiny Malin do obozu jenieckiego. Na miejscu ma zostać przesłuchana przez sędziego. Nim jednak do tego dojdzie, oboje ulegają wypadkowi, na skutek którego trafiają na opuszczoną wyspę. Po kilku dniach opóźnienia udaje im się dotrzeć do celu podróży, gdzie już czeka na nich sędzia trudniący się także pracą dziennikarza i pisarza. To on musi przesłuchać więźniarkę, która postanawia przybrać pozę milczącej kobiety. Transportujący ją jegier również unika rozmowy, co powoduje wzrost podejrzeń, co do wydarzeń mających rozegrać się na wyspie.

 

Książka Leeny Langer to psychologiczny dramat obejmujący opisem wydarzenia z życia zwyczajnych jednostek, które poprzez zderzenie z wojną, odkrywają w sobie niezrównane pokłady zła i okrucieństwa. Jak to na wojnie bywa, łamią wszelkie normy moralne, przekraczają granice i decydują się na zachowania, których nie dopuściliby się w czasie pokoju.

 

Co charakterystyczne dla tej powieści to nieodłączny chłód, towarzyszący zarówno fabule, jak i formie narracji oraz językowi. Nic nie jest tutaj przypadkowe, każde słowo choć zagęszcza akcję, potęguje także uczucie zimna i surowości. W tekście dominuje nastrój ponury. Momentami trudno przebrnąć przez gąszcz słów, warto to jednak uczynić, gdyż nasz wysiłek zostanie sowicie nagrodzony pod koniec książki: wtedy też wiele niejasnych wątków klaruje się.
Ciekawymi łącznikami między poszczególnymi partiami książki są opisy życia wilków. Fragmenty te konotują obraz człowieka zezwierzęconego i zdehumanizowanego: zwierzęcość człowieka nie zawsze ma tutaj znaczenie negatywne, a działanie dzięki instynktom nie jeden raz przyniesie efekt pozytywny.

 

Ksiązka Leeny Lander to zdecydowanie pozycja warta uwagi. Nie jest to kolejny skandynawski kryminał, lecz naprawdę dobra powieść podejmująca tematy ważniejsze. Jeśli ktoś jednak usilnie poszukuje morderstw na kartach literatury, także i tutaj je znajdzie. Jest więc to książka dla każdego, choć nie każdy stanie się jej wielkim fanem.
Trzeba badać, sprawdzać, poszukiwać – nie zachęcam fanów żadnego konkretnego gatunku, bo Rozkaz sklasyfikować niezwykle trudno.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!