Korona Śniegu I Krwi

Autor: Elżbieta Cherezińska

Okładka wydania

Korona Śniegu I Krwi


Dodatkowe informacje

  • Autor: Elżbieta Cherezińska
  • Tytuł Oryginału: Korona Śniegu I Krwi
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 768
  • Rok Wydania: 2012
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 150 x 230 mm
  • ISBN: 9788375069945
  • Wydawca: Zysk i S ka
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Poznań
  • Ocena:

    -

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Cinnamon

Książki o dużej objętości zawsze były dla mnie zapowiedzią wartościowej lektury. Chyba nie muszę wymieniać, ile razy zawiodłam się na tej zasadzie? Jak zatem przedstawia się sytuacja z „Koroną śniegu i krwi", które to monumentalne dzieło obejmuje prawie osiemset stron? Z góry zaznaczam, że poniższy tekst nie jest recenzją w ścisłym tego słowa znaczeniu, a jedynie moimi odczuciami i przemyśleniami na temat lektury.

 

A więc, nie jest dobrze. Na „Koronę śniegu i krwi" zdecydowałam się po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na jej temat oraz zachęcona przepiękną, doskonałą i staranną szatą graficzną – książka w zupełności warta jest swojej ceny! Jest jednak coś, co ogromnie mnie smuci. Otóż, pierwszy raz od trzech lat nie byłam zdolna do zakończenia czytanej przeze mnie lektury... Tak, przyznaję się do tego, bo trzeba być szczerym: przez miesiąc czytania nie potrafiłam dobić do finalnego końca powieści. Pewnie zostanę potępiona przez fanów tejże książki, ale pomimo wzięcia pod lupę tak rzadko uczęszczanego, a zarazem ciekawego zakrętu w dziejach Polski, lektura po prostu mnie nie wciągnęła, a wręcz bardzo dłużyła... Owszem, jak to bywa w każdej książce, były także pozytywne strony jej treści, ale jeżeli akcja książki rozkręca się przez ponad czterysta stron, to wiedz, że coś się dzieje...

 

Nie jestem czytelnikiem wybrednym, ale lubię, gdy powieść bezgranicznie mnie wciąga i myślę o niej dniami i nocami. W przypadku „Korony śniegu i krwi" czułam się jak na rutynowej przejażdżce autokarem: sceny zlewały mi się w jedno, a te naprawdę warte uwagi szybko się kończyły, bohaterowie (pomimo, iż historycznie prawdziwi) nie zapadli mi w pamięci, a nieliczne momenty, kiedy czułam, że w końcu coś się dzieje mogę policzyć na palcach obu dłoni. Według Was pewnie przesadzam, ale po prostu piszę to, jak sprawa przedstawia się w moich oczach...

 

Przyznaję, jestem odrobinę niesprawiedliwa. Elżbieta Cherezińska zyskała w moich oczach wielki szacunek, ponieważ podjęła się karkołomnego zadania przeszukania wszelkich źródeł historycznych dotyczących rozbicia dzielnicowego i tchnienia w suche fakty kolorów życia. Życia, pragnę zaznaczyć, na pograniczu fantastyki, obyczajowości, przygody, erotyki i polityki. Autorka świetnie oddała realia średniowiecznego dworu, rycerskich porachunków, królewskich intryg i politycznego zaplecza, ale mnie zabrakło tego czegoś, co spowodowałoby, że połknęłabym lekturę jednym tchem.

 

W tym przypadku oceny nie wystawiam, ale to chyba oczywiste, skoro książki do końca nie doczytałam. Obiecuję sobie, że zorganizuję w wolnym czasie wielki powrót do czasów rozbicia dzielnicowego i mam nadzieję, że wtedy uda mi się docenić to, czego nie zdołałam zauważyć, a co zyskało w oczach wielu innych czytelników.

Alex9

Czy można przedstawić to co znane w sposób całkowicie inny niż jesteśmy przyzwyczajeni? Historia Polski jest ciekawa i zawiera niejedną tajemnicę,jednak często patrzymy na nią jedynie przez pryzmat szkolnych podręczników bądź naukowych opracowań. Jednak gdy spojrzy się na przeszłość z całkiem innej perspektywy, takiej gdzie biało - czerwony sztandar przybiera postać korony złożonej ze śniegu i krwi, wszystko nabiera nowych barw. Taki punkt widzenia pozwala na opuszczenie sztywnych ram obrazu, który już dawno pokrył się patyną czasu, sprawiającą, że detale są niedostrzegalne, a jedynie kontury świadczą o tym co znajduje się pod kurzem historii. Świeże spojrzenie ze znanych form wydobywa całkiem nowe kształty, niepodobne do wszystkiego co było, chociaż mające swe korzenie w tym co znane.

 

Rzeczpospolita po rozbicie dzielnicowym w niczym nie przypomina potężnego gniazda piastowskich orłów z początków panowania dynastii. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje, to przysłowie w przenośni i dosłownie opisuje królestwo polskie w trzynastym wieku, w miejsce władzy skupionej w ręku króla księstwa rządzone przez Piastów, z których każdy spogląda na ziemie krewniaków z łakomym wyrazu w oczach. Układy, koalicje, sprzymierzenia, a to wszystko, za wcale nie tak cichym, poparciem ze strony sąsiadów z południa i z zachodu. W atmosferze wzajemnych podejrzeń, zakulisowych rozmów, bratobójczych spisków, dziedzictwo Mieszka i Bolesława Chrobrego obraca się w gruzy. Tam gdzie jeszcze nie dawno panował jeden władca teraz brat wydziera bratu kawałek po kawałku schedę. W ślady rodu królewskiego idą możni, najważniejszym staje się własne dobro, a nie państwa,rodziny zaczynają coraz bardziej przypominać siedlisko żmij i lęgowisko jadowitych wężów. Dumny piastowski orzeł coraz częściej odwraca swoją głowę od tych, którzy noszą go piersi i tarczach, trudno patrzeć na upadek dynastii, ale nawet w najgorszym momencie umie zauważyć iskrę nadziei. Wśród skalanych zdradą, pychą i stawianiem własnego interesu nad państwowym ludzi, są jednak i tacy, mogący odmienić losy wielu, lecz czy będą umieli przeciwstawić się rodowemu przekleństwu? Orzeł po raz kolejny rozkłada swe skrzydła do lotu, a dynastia Piastów jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Kolejne pokolenie może dokonać to co zaprzepaściły poprzednie generacje, stara krew nadal płynie w żyłach i daje siłę do walki o tron, polski tron w Krakowie. Pogańskie bóstwa nie odeszły jeszcze z ziem polskich, skryte w borach i puszczach czekają na odpowiednią chwilę by wspomóc tych, którzy kiedyś składali im hołdy, a teraz wnoszą modły przy innych ołtarzach.

 

Rozpoczynając lekturę "Korony śniegu i krwi" można spodziewać się opowieści, a raczej gawędy sięgającej do staropolskich źródeł. Jednak już pierwsze strony przenoszą nas w świat, znany z historii, lecz zaskakujący i całkowicie inny od tego co wydawało się niezmienne. Zamiast jednowymiarowej panoramy, zakurzonej i statycznej, w jakiej czytelnik w najlepszym przypadku jest tylko i wyłącznie biernym obserwatorem, nagle stajemy wobec żywej akcji. Jaskrawe barwy, odgłosy szczęku broni, gwar dobiegający z zamkowych dziedzińców, dworskie intrygi i turnieje rycerskie, a czytający znajduje się pośród toczących się wydarzeń. Średniowieczna Polska ukazana jest w klimacie znanym dotąd raczej z sagi "Pieśni Lodu i Ognia" George'a R. R. Martina, chociaż nawiązuje również do "Starej Baśni" Józefa I. Kraszewskiego, ale wbrew pozorom "Korona śniegu i krwi" to nie kalka lub odwzorowanie. Elżbieta Cherezińska twórczo rozwija moment, gdy Polska pozostawała w rozbiciu dzielnicowym, z jednej strony opierając się na faktach, z drugiej umiejętnie wplatając w nie elementy fikcji. Pomiędzy prawdą historyczną, a iluzją nie dostrzega się granicy, jedno płynnie przechodzi w drugie. Na osnowie z historycznych wydarzeń autorka stworzyła niepowtarzalną baśń - nie - baśń, w której wraz z bohaterami przemierzamy średniowieczną Rzeczpospolitą, ucztujemy przy suto zastawionych stołach, przyglądamy się codziennym zajęciom w zamkowych komnatach, a wraz pogańskimi kapłankami tańczymy przy blasku księżyca. Realni bohaterowie i ci, istniejący jedynie na stronach książki, odsłaniają całkiem nową kartę historii, w jakiej biały orzeł sprzymierza się z gryfem, a oparcie w trudnych chwilach służy mu lew. Fabuła nie pozwala pozostać obojętnym wobec czytanego tekstu, wciąga zdanie po zdaniu w przeszłość, gdzie biel oraz czerwień są wyrazistsze w swej barwie i mają wiele znaczeń. Cień zdrady czai się na każdym kroku, ale honor i oddanie słusznej sprawie walczą przeciwko sprzeniewierzeniu się zasadom. Rycerze i ich damy, rodzinne powinności i polityczne zobowiązania, a w tle tajemnica sięgająca nie tylko słowiańskich źródeł oraz miecz, mający różne imiona, czyniący dobro i zło, tak jak ludzie, walczący nim.

 

Po przeczytaniu książki Elżbiety Cherezińskiej na przeszłość patrzy się z zupełnie innej perspektywy, nabiera ona głębi i wieloznaczności, a kontury ostrości. "Korona śniegu i krwi" splata w sobie elementy historyczne, fantastyczne i baśniowe, które w efekcie dają opowieść pełną pasji, emocji i niezapomnianych wrażeń, a wszystko to na tle burzliwych czasów, gdy na tronie zasiadali przyszli święci i grzesznicy, chrześcijaństwo i pogańskie rytuały współistniały, a rycerze nie tylko spotykali się przy okrągłym stole, lecz również w walce o tron Polski. Kiedy podczas czytania słyszymy łopot sztandarów oraz trzepot orlich skrzydeł, a przed oczyma przechodzi barwny korowód niezwykłych postaci to, to co przeminęło, przybiera jak najbardziej realnych, intrygujących jeszcze długo po zakończeniu czytania.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: