Rozdroża

Autor: William P. Young

Okładka wydania

Rozdroża


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Isadora

"Życie jest ciągiem niezliczonych wyborów, człowiek co rusz staje na rozdrożu."

 

William Paul Young zadebiutował jako autor "Chaty" - powieści przepełnionej duchowymi i religijnymi refleksjami na temat istoty człowieczeństwa, kondycji natury ludzkiej, miejsca i roli Boga w pełnym cierpień życiu. Tematyka "Rozdroży" oscyluje wokół podobnych kwestii i w pewnym sensie dopełnia obrazu Boga i człowieka, jaki zaprezentował Young w poprzedniej powieści.
Tym razem autor koncentruje się na duchowej przemianie i moralnym uzdrowieniu człowieka, który dokonując w życiu złych wyborów oddala się od Boga, krzywdzi swoich bliskich, a co za tym idzie - także samego siebie.

 

Anthony Spencer to współczesna wersja dickensowskiego Ebenezera Scrooge'a: zamożny biznesmen, skoncentrowany wyłącznie na sobie, dążący do celu po trupach. Obawiają się go pracownicy, nienawidzi rodzina. Jest samotny, pozbawiony przyjaciół, zasklepiony w swoim egoizmie. Pewnego dnia życie Anthony'ego diametralnie się zmienia; pod wpływem guza mózgu zapada w śpiączkę i trafia do szpitala na OIOM. Podczas gdy lekarze walczą o jego życie, Tony przenosi się do surrealistycznego świata, gdzie spotyka osoby, które uznaje za wytwór swojej podświadomości: Irlandczyka przedstawiającego się jako Jack, który wydaje się być samym C.S. Lewisem, Jezusa, starą Indiankę, która uosabia Ducha Świętego, wreszcie samego Boga Ojca. Przebywając z nimi w zrujnowanym, zaniedbanym ogrodzie symbolizującym jego duszę, Tony prowadzi dyskusje coraz bardziej zagłębiając się we własne wspomnienia, traumy, emocje, zaczyna analizować własne uczucia, motywy zachowania, pragnienia, czyny. Jack uświadamia mu różnicę między Prawdą a prawdziwym, opowiada o istocie Boga, Jego miłości do człowieka, źródle ludzkiego strachu przed śmiercią czyniąc pierwszy wyłom w skamieniałej duszy Tony'ego, zmuszając go do zastanowienia się nad sprawami, którym do tej pory nie poświęcał uwagi i skłaniając do krytycznego spojrzenia na własne życie. Dysputy z Jezusem na temat Bożej obecności w życiu człowieka, wolnej woli i jej konsekwencji, naturze Boga oraz z Babką o roli przebaczenia i miłości przygotowują Tony'ego do warunkowego powrotu na Ziemię. Zostaje przy tym obdarowany mocą uzdrowienia tylko jednej wybranej osoby, ale powraca nie do własnego, pogrążonego w śpiączce ciała, lecz jako dusza wcielająca się, "wślizgująca się" w innych ludzi.
Natrafia na Molly - samotną matkę wychowującą dwójkę dzieci: nastoletniego syna z zespołem Downa, Cabby'ego, oraz chorującą na ostrą białaczkę Lindsey, a także jej przyjaciółkę i współlokatorkę Maggie. Pod ich wpływem Tony ma szansę przejść duchową przemianę, staje na kolejnym rozdrożu, gdzie będzie musiał dokonać wyboru, być może najważniejszego i najtrudniejszego w całym życiu...

 

"Rozdroża" okazały się dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Muszę przyznać, że ta przez wielu krytykowana i kontrowersyjna warstwa teologiczno - filozoficzna, te wszystkie rozważania i dyskusje natury duchowej - które notabene są swoistym wprowadzeniem do dalszej części powieści i niezbędne do jej zrozumienia - główny wątek wypadłby dość banalnie, sentymentalnie i łzawo, a tego nie cierpię. I choć fabuła nadal pozostaje raczej przewidywalna, kontekst metafizyczny przydaje jej głębi i autentyzmu, niweluje trywialność, czyni przesłanie bardziej wyrazistym i przekonującym.
Kilka użytych przez autora motywów trafiło do mnie szczególnie: rozmowy bohatera z Bogiem, czy też raczej z Trójcą Świętą, rozważania o Jego naturze, różnice między Prawdą a prawdziwym, podkreślenie uniwersalności idei Boga (wyrażające się w przedstawieniu Ducha Świętego jako starej Indianki i Boga Ojca jako małej dziewczynki, przekraczające różnice religijne, kulturowe, narodowościowe). Spodobały mi się użyte przez Younga metafory, które choć wyświechtane, niepozbawione są głębi: dusza jako ogród - zachwaszczony lub wypielęgnowany, motyw zmarłego dziecka uwięzionego w grobowcu wspomnień bohatera, spotkanie duszy z Jezusem, nawiedzanie, sposób, w jaki autor przedstawił duszę chłopca z zespołem Downa czy kobiety chorującej na Alzheimera - wszystkie one zyskują nowy wymiar, nie trącą banałem, nie brzmią wariacko czy obcesowo, lecz są piękne, wzruszające, trafiają wprost do serca, no i stanowią spójną całość z płaszczyzną filozoficzną. Oczywiście nie wszystkie pomysły Younga wypadły równie subtelnie i przekonująco - moim zdaniem walka Tony'ego z własnym Ego była zbyt dosłowna i spektakularna, jednak stanowi motyw, który wraz z pozostałymi układa się w zgrabną, dość wiarygodną całość - wewnętrzną przemianę bohatera, która może przychodzi odrobinę zbyt łatwo, ale może po prostu nastąpiła w odpowiednim momencie jego życia i stąd to wrażenie.
Bardzo przypadły mi również do gustu rozważania przesiąknięte metafizyką; nie wydumane, ale zaskakujące i piękne w swej prostocie, dotyczące fundamentalnych kwestii życia i śmierci, Boga i człowieka - ich wzajemnych relacji, wpływu cierpienia na życie człowieka, jego postrzeganie świata, siebie i bliźnich. Bogactwo poruszanej tematyki jest ogromne, a przy tym nie ma się wrażenia, że autor ją spłyca czy traktuje powierzchownie; to, co wydaje się truizmem czy komunałem, brzmi zadziwiająco świeżo, niepospolicie, przemyślanie.

 

"Rozdroża" to piękna, poetycka opowieść o ludzkich wyborach i ich konsekwencjach, o możliwości wewnętrznej przemiany w każdym momencie życia, duchowej wędrówce, która uzdrawia i leczy; o poszukiwaniu Prawdy, zagubieniu i samotności, wybaczeniu i nadziei, a przede wszystkim - miłości, w wymiarze boskim i ludzkim. To nie zbiór religijnych frazesów pełnych moralizatorskiego zadęcia, ale głębokie, przemyślane refleksje natury filozoficznej, podane przystępnie i w sposób, który skłania do analizy własnego życia, własnych pragnień, potrzeb, tęsknot, dokonania rachunku sumienia, pokonania własnych lęków, poznania i docenienia tego, co w życiu naprawdę ważne. To lektura idealna nie tylko na święta, gorąco polecam!

Natula

William P. Young jest autorem „Chaty", powieści określanej mianem wydawniczego fenomenu, bestsellera, który sprzedał się w nakładzie 18 mln. egzemplarzy. Bardzo żałuję, że do tej pory nie udało mi się przeczytać tego tytułu... cóż, nie zawsze plany realizują się tak jak chcemy. Na szczęście miałam możliwość poznać kolejną pracę tego kanadyjskiego pisarza, pod dającym do myślenia tytułem „Rozdroża". Ze względu na poruszane teologiczne zagadnienia książka nie należy do lektur łatwych, podejrzewam, że niejednej osobie będzie ciężko przełamać się do tej pozycji, jednak na mnie – człeku wątpiącym i bardzo krytycznym – zrobiła ogromne wrażenie, co więcej, stała się gorącym tematem rodzinnej dyskusji na temat roli Boga w życiu człowieka.

 

Anthony Spencer to człowiek sukcesu; chłodny, apodyktyczny, nie znający miłości, ani współczucia osobnik z socjopatycznymi zachowaniami i mistrzowską zdolnością manipulowania ludźmi. Do jego ulubionych zajęć należy roztaczanie aury strachu i odzieranie z resztek godności otaczających go ludzi. Przez swoje wyrachowanie i bezduszność stracił najbliższych ludzi: żonę, córkę i brata. Pewność podjętych decyzji utwierdza go w przekonaniu, że jego bezlitosne działania są właściwe, lecz mimo to, w głębi serca czuje niewyobrażalne spustoszenie spowodowane bólem i osamotnieniem, i kiedy w wyniku wypadku odnosi poważne obrażenia i w stanie śpiączki trafia na OIOM, dochodzi do dziwnego zjawiska. Anthony przenosi się do surrealistycznego miejsca, będącego metaforą jego wewnętrznego świata, w którym spotka Jezusa, Babkę, Jacka i kilka innych osób, które będą próbowały wyjaśnić jego relacje z Bogiem i otaczającym go światem, a jedną z metod będzie wysłanie Tony'ego z „misją na ziemię".

 

Muszę przyznać, że moje pierwsze spotkanie z książką nie było najlepsze, raz, że wieloaspektowa i zagmatwana fabuła nie brzmiała zachęcająco, dwa, że wstęp nie zaliczał się do atrakcyjnych i prostych treści. Szczerze, miałam wielkie obawy czy przebrnę przez filozoficzne rozważania dotyczące istnienia, i nie chodzi o to, że boję się takiej tematyki, ale dlatego, że zastosowana alegoryczna wizja nieba i Trójcy Świętej z lekka różni się od chrześcijańskiego dogmatu, co niestety, pomimo mojej wyrozumiałości w tym zakresie, całkowicie nie przypadło mi do gustu. Poza tym trafiłam na zaskakujące powtórzenie całego akapitu [str. 9-11], spowodowało to lekkie zniesmaczenie i przyjęcie krytycznej postawy. Na szczęście – wreszcie – do czegoś przydał się mój upór, pokonałam pierwsze zniechęcenie i zaczęłam się rozkoszować mądrą i poruszającą opowieścią.

 

Książka Younga jest prostą historią, która co nieco przypomina Dickensowską „Opowieść wigilijną". Anthony podobnie jak Scrooge, jest zamkniętym w sobie egoistą, zaś wypadek sprawia, że doświadcza duchowej przemiany; próbuje obalić mury swojej pyszałkowatości, zadufania, nauczyć się szacunku do ludzi, zaufania oraz doznać smaku prawdziwej wiary i miłości. W lekcji życia towarzyszą mu wyjątkowe postacie (nie tylko z wyżyn niebieskich) obdarzone fenomenalnymi charakterami, bardzo ciepłe, szczere i z ogromnym poczuciem humoru. Wielokrotnie wybuchałam śmiechem, czytając niekiedy absurdalne rozmowy Tony'ego z Maggie, pielęgniarką z onkologii dziecięcej, ale też ogromna ilość uczuciowych treści budziła moje emocje i wywoływała łzy wzruszenia. Za pewne zasługa w tym duża pięknie ubranych zdań, które trafnie oddawały psychiczne stany bohaterów i przenikały do głębi.

 

„Rozdroża" to piękna powieść, ukazującą moc trzech podstawowych wartości: wiary, nadziei i miłości. Obnaża ona skutki zatracenia sensu życia oraz porzucenia zasad etycznych, ale warto zauważyć, że oprócz tych przewodnich motywów, autor umiejętnie porusza tematy dyskryminacji, a także stereotypowego myślenia, czy seksizmu. Powieść jest inspirującą lekturą, niekoniecznie lekką i przyjemną, jednak na pewno wartą poznania.

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Nowa Proza, a także portalowi Sztukater

Scathach

Po lekturze Chaty W.P. Younga, która zrobiła niemałe zamieszanie na listach bestsellerów całego świata, autor stał się dla mnie rozpoznawalnym znakiem nowej jakości w literaturze religijnej z elementami baśni i fantastyki.

 

Bohaterem Rozdroży jest Anthony Spencer – biznesmen, któremu trudność sprawia zobaczenie czegokolwiek poza czubkiem własnego nosa. Jego postawa egoizmu wydaje mu się doskonałym pomysłem na życie: dzięki niej osiąga wszelkie wyznaczone sobie cele. Nie ma on problemów z posuwaniem się do najgorszych zachowań, nie obca są mu także postawy makiawelizmu i konformizmu. Manipulacja to drugie imię Anthony'ego. Dla siebie samego jest on centrum wszechświata. Niestety – za swoje zachowanie płaci brakiem przyjaciół, a także nadszarpniętymi relacjami z rodziną, z którą od lat nie potrafi się porozumieć. Jedynym prawdziwym przyjacielem Spencera jest alkohol – wierny słuchacz i pomocnik przy wszelkiego rodzaju problemach – zawsze gotowy do niesienia wsparcia.

 

Anthony po jakimś czasie popada w manię – wciąż ma poczucie bycia śledzonym i obserwowanym. Wyczuwa w swoim otoczeniu podglądacza, nie potrafi go jednak wskazać. Z tego powodu zakłada monitoring w każdej ze swoim posiadłości i z jeszcze większą nieufnością odnosi się do wszystkich otaczających go ludzi.

 

Coraz większy stres staje się przyczyną nasilających się bólów głowy, tak mocnych, że pewnego dnia Spencer po utracie przytomności, trafia na OIOM w stanie śpiączki.

 

Wówczas to jego duch rozpoczyna wędrówkę, swoisty exodus z ciała. Na swojej drodze spotyka postaci, które całkowicie zmienią jego życie – przywrócą mu człowieczeństwo, uwrażliwią na innych ludzi. Podczas walki lekarzy o życie bohatera, ten rozpoczyna dysputy o własnym życiu ze spotkanymi postaciami, uznawanymi przez siebie za wytwór fantazji. Dyskusje odbywają się w niszczejącym, zaniedbanym ogrodzie, symbolizującym jego duszę. Anthony podczas rozmów, jakie przeprowadzi, wejdzie w głąb własnej psychiki i serca – rozdrapie wszelkie rany, obudzi uśpione demony, jeszcze raz przepracuje wszystkie traumy, uświadomi sobie, że koniecznie musi przewartościować swoje życie, które poddał rewizji. Skorupa jego niedowiarstwa pękła bardzo szybko.

 

Pytanie jednak czy na takie zmiany nie jest już za późno i czy Anthony będzie miał jeszcze okazję do naprawienia swoich błędów.

 

Gdy na polski rynek trafiły Rozdroża, wszyscy czytelnicy oczekiwali hitu na miarę poprzedniej powieści.

 

Niestety, najnowsza wydana w Polsce publikacja Younga, przeszła przez literacki świat niemalże bez echa, pozostawiając po sobie tylko niewielką poświatę nieosiągniętej popularności.

 

Wydaje się, że sięgają po nią jedynie wielcy fani twórczości Younga, a także ci, którzy śledzą jego pisarskie poczynania na bieżąco. Wielka szkoda, bowiem Rozdroża, to kolejna bardzo dobra próba przeniesienia prawd religijnych na łono literatury popularnej, w sposób niekonwencjonalny i zaskakujący.

 

I choć brakuje powieści tej uroku i wyjątkowości Chaty, stanowi godną kontynuatorkę drogi twórczej wybranej przez pisarza. Mimo że pierwsze kilkadziesiąt stron, to pełna dłużyzn opowieść, to właśnie owa niespieszność, mniej więcej od połowy książki, nabiera właściwego znaczenia i podkreśla prawdziwość boskiej rzeczywistości w świecie ludzkim.

 

Projekt literacki Younga silnie opiera się na poetyce boskiej dobroci, wszechmocności i – nade wszystko – miłości.

 

Pisarz w sposób sobie charakterystyczny podejmuje problematykę bólu i cierpienia, także tego niewyrażalnego. Przedstawia dogmaty religijne w sposób przystępny, zręcznie wplatając je w fabułę. Zabieg ten stał się jednym z czynników budujących fenomen owej powieści i będący jej cechą charakterystyczną.

 

Niestety, owa powtarzalność w sposobie konstruowania świata przedstawionego i wplatania w niego prawd wiary, stała się prawdopodobnie bezpośrednią przyczyną kiepskiej popularności Rozdroży. Na chwilę obecną książce tej nie udało się powtórzyć sukcesu swojej poprzedniczki, mimo że paradoksalnie posiada te same cechy: narracja prowadzona jest tak samo, postać Boga przedstawiona jest na podobnych zasadach, fabuła ma wiele punktów wspólnych. A jednak: schematyczność Youngowi się nie opłaciła. Podczas lektury nie umiałam przeboleć jej pretensjonalności, nachalnego dydaktyzmu i moralizatorstwa. Young przekroczył cienką granicę dobrego smaku, czyniąc swój tekst patetycznym, a momentami wręcz propagandowym. W wielu miejscach tchnie on sztucznością, brak w nim szczerości i autentyzmu Chaty.

 

Mimo zderzenia w powieści tej ogromu poglądów, filozofii i metafizycznych rozważań, przekraczania granic religii, magii i realizmu, wciąż wiele z niej fragmentów nużących, co było nie do pomyślenia w przypadku Chaty. Są w niej jednak ustępy prowokujące do osobistej refleksji, budujące wrażenie, jakoby książka została dedykowana właśnie nam i jakby Bóg bezpośrednio przez nią do nas przemawiał – to momenty, w których przez pryzmat książki czytamy siebie i to one w dużej mierze ratują tę publikację. Są bardzo dobre, bo w jakiś sposób – nasze.

 

Rozdroża, to powieść religijna o wymowie uniwersalnej, promująca wartości takie jak postawa bezinteresownej miłości do ludzi, rezygnacji z własnego egoizmu i odpowiedzialnej troski o innych. To historia przepełniona ciepłem, nadzieją i wszechobecną bożą miłością, przekonująca, że na zmiany nigdy nie jest za późno.

 

Czy polecam? Tak, ale wcześniej radzę zajrzeć pod okładkę Chacie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!