Pola Negri Legenda Hollywood

Autor: Mariusz Kotowski

Okładka wydania

Pola Negri Legenda Hollywood


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Bibliofilka

Lubię ludzi z pasją. A autor, czyli Mariusz Kotowski jest niewątpliwie takim człowiekiem. Od samego początku jest zafascynowany swoją bohaterką i pochłonięty pasją jej życia oraz twórczości artystycznej. Dlatego książkę czyta się świetnie.

 

Wstyd się przyznać, ale do tej pory niewiele wiedziałam o Poli Negri, o kinie niemym. Fakt słyszałam nazwisko, ale nic poza tym, może dlatego, że nie jestem, aż tak wielką pasjonatką kina niemego. Ale za to uwielbiam lata 20. ubiegłego wielu, okres międzywojenny, dlatego kupiłam tę książkę.

 

Apolonia Chałupiec
urodziła się w Lipnie 3 stycznia 1897 roku (choć data jest sporna). Lipnowskie dzieciństwo Pola Negri wspomina pogodnie, jako okres miłości i bezpieczeństwa. Parę lat później jednak jej ojca aresztowano i zesłano na Sybir. Matka Poli opuściła wraz z córką Lipno i przeniosła się do Warszawy, gdzie straciła resztkę oszczędności na apelacje i rewizję procesu męża. Pola trafiła do szkoły baletowej. Wkrótce zadebiutowała w "Jeziorze łabędzim", wróżono jej karierę. Niestety, kariera baletowa nie trwała długo: wada serca czy też może początki gruźlicy sprawiły, że młoda tancerka musiała porzucić balet. Intensywna kuracja w Zakopanem podreperowała zdrowie, a przy okazji pozwoliła Apolonii zetknąć się z poezją Włoszki Ady Negri w przekładzie Marii Konopnickiej. Przeżycie było tak silne, że nazwisko poetki przyjęła jako własny pseudonim artystyczny.

 

Po powrocie do Warszawy - za sprawą Kazimierza Hulewicza, wicedyrektora Warszawskich Teatrów Rządowych - Pola dostała się do Szkoły Aplikacyjnej (aktorskiej) i po roku nauki, w 1912, zadebiutowała na scenie Teatru Małego jako Aniela w "Ślubach panieńskich". Recenzje były wstrzemięźliwe: braki dykcji, chrapliwy głos nie predestynowały jej do pracy na scenie. Ale kiedy Ryszard Ordyński, asystent samego Maksa Reinhardta z berlińskiego Deutsches Theater, wystawiał pantomimę "Sumurun", Hulewicz bez wahania polecił mu swoją protegowaną do roli ciemnoskórej tancerki. To był autentyczny sukces młodej aktorki. W wieku 17 lat stała się ulubienicą Warszawy, a w jej garderobie pojawił się Aleksander Hertz, szef Sfinksa - najważniejszej wówczas wytwórni filmowej w Warszawie - z propozycją angażu.

 

Tak zaczęła się wielka kariera Poli, która przez Berlin, Paryż i Nowy Jork trafia w końcu do Hollywood. Światowe stolice z czasów końca I wojny światowej i okresu międzywojennego tętniły życiem na przekór historii i wielkiej polityce. To był idealny czas dla takich kobiet jak Pola. Zyskała sobie sympatie i uznanie. Stworzyła typ modnej w owych czasach "famme fatale", kobiety fatalnej, kobiety zmysłowej, opętanej emocjami, olśniewającej niemal baśniowej. A wszyscy mężczyźni padali do jej stóp... Romansowała z Charliem Chaplinem, jej kochankiem i narzeczonym był Rudolf Valentino, adorował ją Albert Einstein. I wielu innych, do których się przyznawała lub nie. Kobiety odbierały jej wybuchowy temperament jako oznakę niezależności, a mężczyzn pociągało takie zachowanie. Sposób, w jaki przymykała powieki i wydymała wargi oraz pełne ekspresji ruchy przyczyniły się do jej sławy.

 

Podobało mi się życie Poli, otaczała się luksusem i zbytkiem, kolekcjonowała najdroższą biżuterię i wyszukane stroje, gustowała w pięknych rezydencjach, została księżną, z pewnością utorowała drogę innym artystkom do Hollywood. Nie podobało mi się parę faktów (może incydentów) z jej życia, które trochę - moim zdaniem - rzucają cień na Polę jako Człowieka. Ale nie będę o tym pisać...

 

Lubię kobiety silne, z temperamentem, owładnięte emocjami, których nie boją się wyrażać. Pola Negri - królowa wampów, huragan uczuć lat dwudziestych, której seksapil powodował, że męska cześć widowni mdlała w fotelach (pozazdrościć tego), która potrafiła śpiewać swoim wibrującym niskim głosem, nasza Rodaczka.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!