Smak Świeżych Malin

Autor: Izabela Sowa

Okładka wydania

Smak Świeżych Malin


Dodatkowe informacje

  • Autor: Izabela Sowa
  • Tytuł Oryginału: Smak Świeżych Malin
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 322
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 135 x 200 mm
  • ISBN: 9788362955060
  • Wydawca: Akapit Press
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Łódź
  • Ocena:

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Książkówka

Nie oglądam seriali obyczajowych regularnie, ale jest w nich coś, co zawsze bardzo mi się podobało i czego zawsze pragnęłam w swoim życiu. Mam tu na myśli przyjaźń. Przyjaciele ze szklanego ekranu zawsze są, zawsze pomagają w trudnych chwilach i nie marudzą, że „czasu tak mało", gdy zaistnieje potrzeba rozmowy – o poważnych problemach czy po prostu...o byle czym. Zawsze mają ochotę na wspólny wypad do kina czy knajpy i nie pozwalają zbyt długo przebywać w samotności tylko z własnymi myślami. Pewnie między innymi, dlatego seriale cieszą się taką popularnością. Taka jest fikcja a rzeczywistość? Na ogół jest zupełną przeciwnością tej pierwszej.

 

Literaci tez dość często trzymają się takiej wizji przyjaźni – co by się nie działo, ktoś bliski duszy, niebędący rodziną, zawsze znajdzie się obok. Nie inaczej jest w przypadku głównych bohaterów książki „Smak świeżych malin" Izabeli Sowy. Malina i jej przyjaciele to zestaw barwnych i różnych od siebie indywidualności, mimo to trzymają się razem i wspierają, gdy sytuacja tego wymaga.
Ewka, to polski odpowiednik Salmy Hayek – piękne oczy, śniada cera i burza ciemnych włosów. Teoretycznie każdy facet mógłby być jej a praktycznie...nie jest tak kolorowo.

 

Jolka, bardzo rzeczowa i „poukładana" kobieta, lubi mieć nad wszystkim kontrolę tak by nic nie dało rady jej zaskoczyć. To ona zasugerowała Malinie wizytę u psychiatry, gdy ta kompletnie nie radziła już sobie ze swoją depresją i manią obżarstwa.

 

Jest też Leszek, z którym zawsze można pospierać się o teorię „drugich połówek" – banana oczywiście.

 

Poza grupą przyjaciół, życie Maliny kręci się także wokół rodziny i to, jakiej rodziny...Mama to wiecznie niezadowolona i marudząca malkontentka – niezwykle trudno ją czymkolwiek zadowolić. Brat, Irek, choć bardzo sympatyczny chłopak to kompletnie nie radzi sobie w nauce, a raczej nie chce sobie radzić – przecież jest tyle ciekawszych zajęć w koło.

 

Babcia zawsze ma odpowiednie lekarstwo na każdą dolegliwość (amol, na cellulit jest jak znalazł!) i odpowiedniego świętego na poszczególne kłopoty i zmartwienia. I najważniejsze – jest najlepszą wróżką pod słońcem!

 

Niewiarygodnie zabawną postacią w książce jest osoba taty głównej bohaterki. Gdzie on to nie był i kim...? Wielkim biznesmenem, do którego statkiem płynęły grube pieniądze w (niemal) tonach złota, szpiegiem czy jednym z pomysłodawców zburzenia muru berlińskiego. Szkoda tylko, że te niesamowite historie roiły się tylko w jego umyśle...

 

A gdzie Malina, zapytacie? Nie, nie zapomniałam o niej. Ta kobieta o słodkim imieniu to dwudziestosześcioletnia „już prawie" absolwentka zarządzania, której życie miało wyglądać jak malowane farbami o soczystych barwach, a wyszło nabazgrane i bez wyrazu. Jej życie to nieustanne braki – a to z powodu narzeczonego, który ją zostawił a to z braku pracy a także braku celu w życiu. By tego wszystkiego było mało, ciągle coś się dzieje – niestety częściej coś złego i nieprzyjemnego...

 

Oczywiście wyjątków od tej normy nie brakuje, bowiem Malina i jej „psiapsiółki" potrafią się bawić, oj tak...Jedyne, czego nie brak w jej życiu to...alkohol. Oczywiście, bawić się trzeba, ale czy w takim wieku nie trzeba by bardziej poważnie myśleć o swoim życiu? O skutecznym poszukiwaniu pracy? Malina niby to robi, ale jakoś bez przekonania i ciągle z tą charakterystyczną dla siebie dziecinnością a nawet chwilami – infantylnością.

 

Książka jest kierowana głównie do młodzieży i mam wrażenie, że takie postaci jak główna bohaterka mogą troszkę skrzywiać obraz bądź, co bądź – dorosłej kobiety. Tak, wiem, że cały czas mowa o tytule czysto rozrywkowym, bez jakichś głębszych przekazów, ale jednak to się rzuca w oczy i z lekka razi.

 

Poza tym jest to bardzo przyjemna i lekka powieść. Nie brak w niej prostego i całkiem dobrego humoru – może nie zaśmiewałam się podczas lektury tak jak przy (przykładowo) „Terapii Pauliny P." Ryszarda Sadaja, ale...nie było mi podczas niej nudno ani drętwo.

 

Mile spędziłam czas z cząstką owocowej serii i jeśli jeszcze będę miała taką okazję to poznam inne jej części.

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Akapit-Press.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!