Alibi Na Szczęście Tom 2 Krok Do Szczęścia

Autor: Anna Ficner Ogonowska

Okładka wydania

Alibi Na Szczęście Tom 2 Krok Do Szczęścia


Dodatkowe informacje

  • Autor: Anna Ficner Ogonowska
  • Tytuł Oryginału: Krok Do Szczęścia
  • Seria: Alibi Na Szczęście
  • Gatunek: Powieści i OpowiadaniaObyczajowe
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 416
  • Rok Wydania: 2012
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 144 x 205 mm
  • ISBN: 9788324022199
  • Wydawca: Znak
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    4/6

    5/6

    4,5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Varia

W przypadku Anny Ficner-Ogonowskiej śmiało można powiedzieć, że pisarka szturmem wdarła się na listy bestsellerów i ani myśli z nich uciekać. Jej pierwszą powieść Alibi na szczęście mąż potajemnie wysłał do wydawnictwa i tak oto niespodziewanie, wszystko się zaczęło.

 

Pani Ogonowska pisze o sprawach zwyczajnych, ale wymagających taktu i często pomijanych z uwagi na niezręczność jaką wywołują. Hanka, bohaterka Kroku do szczęścia, uczy się na nowo kochać po stracie swojego partnera. Do niedawna trzymała się jeszcze z boku, bardziej przyglądając się życiu niż w nim uczestnicząc, jednak nagłe pojawienie się Mikołaja wymusiło na niej zmianę tej postawy. Na jego widok w Hani znowu obudziły się zapominanie uczucia, a zarazem też ogromne wyrzuty sumienia, że zaczyna stawać się kimś innym i zapomina.

 

"Krok do szczęścia" to książka, która pod pozorami lekkiej historii o miłości, pokazuje długi i żmudny proces ponownego stawania na nogi po utracie kogoś bliskiego. Faktem jest, że trochę to ubarwiono i niestety przesadzono ze słodkością uczuć, co miejscami strasznie mnie denerwowało, jednak w ogólnym rozrachunku powieść jest nawet godna uwagi. Mamy tu klasyczną zabawę w kotka i myszkę – on by chciał, ale ona się boi, potem ją dopada ochota, lecz on nie odbiera telefonu... Na szczęście między tym wszystkim przewija się wątek Dominiki, która dobrze wie, że prawdziwa przyjaźń wymaga czasami bolesnej szczerości.

 

Ogólnie niby takie nic. Niby to już było, lecz setki sprzedanych egzemplarzy o czymś przecież świadczą. Polecam dla relaksu i oderwania się od rzeczywistości.

LadyBoleyn

Kiedy rok temu miałam przyjemność przeczytać debiutancką powieść Anny Ficner-Ogonowskiej, „Alibi na szczęście", całkowicie zakochałam się w tej pozycji, która otwierała trylogię o losach Hani – doświadczonej przez los nauczycielce języka polskiego. Wówczas autorka zaczarowała mnie swoim przyjemnym stylem oraz umiejętnością wyrażenia uczuć bohaterów, co spowodowało, że szybko zaczęłam utożsamiać się z młodą panią profesor, nie mając pojęcia, jakich wyborów będzie dokonywać w kolejnych rozdziałach. Pani Ficner-Ogonowska nie zamierzała wysyłać swoich utworów do wydawnictwa, zapewne chcąc jedynie magazynować je w szufladzie, na których ambitnie magazynowałby się kurz. Na szczęście mąż autorki, wierzący w zdolności i talent żony, stanął na wysokości zadania i nie mówiąc nic nikomu, skierował „Alibi na szczęście" do odpowiednich osób, które również zauważyły, że twórczość tejże pisarki zasługuje na szczególną uwagę. Takim sposobem jej debiut literacki podbił serca wielu czytelników, obdarzających historię miłości Hani i Mikołaja ogromnym sentymentem, jak i też trafił na listy bestsellerów. Niedawno ponownie zbliżyłam się do warszawskich bohaterów za sprawą drugiej części tej trylogii – „Krok do szczęścia".

 

Pomimo tego, że Hania zdecydowała się w końcu zaufać Mikołajowi i nie kryje swoich uczuć względem niego, w dalszym ciągu nie potrafi uporać się z przeszłością oraz całkowicie zaangażować w nowy związek. Dodatkowo jej siostra, Dominika, wychodzi za mąż, co też nieustannie przypomina Hani o jej własnym małżeństwie, zakończonym śmiercią ukochanego dzień po ślubie. Jednakże mimo własnych przygnębiających myśli doskonale wie, że tym razem nie ma miejsca na jej depresję, a ona sama musi zrobić wszystko, by ten dzień był dla Dominiki najwspanialszym w życiu. Główna bohaterka odkrywa, że w końcu przyszedł czas by skonfrontować przeszłość z teraźniejszością i zacząć żyć pełnią życia, spychając smutek na dalszy plan. Zaczyna zauważać, że Mikołaj nie pojawił się przy niej na chwilę, a pragnie zostać z nią na zawsze. Niestety, do końca nie potrafi przyjąć tego do świadomości, co chwilę raniąc tego mężczyznę swoją obojętnością i chłodem, z którym on radzi sobie coraz gorzej. Z czasem również i Mikołaj ma dosyć czekania na wiecznie niezdecydowaną ukochaną, odnosząc wrażenie, że nie da rady wygrać ze wspomnieniami... Na szczęście Hania posiada wsparcie w niezastąpionej pani Irence, właścicielce pensjonatu nad morzem, oraz w siostrze, która wie, jak postawić ją na nogi. Jednak „Krok do szczęścia" to nie tylko opowieść o miłości – w życiu polonistki pojawiają się nowi bohaterowie, którzy wprowadzają w jej egzystencji prawdziwy zamęt, ujawniając zarazem dotychczas skrywane tajemnice rodzinne. Rzeczywistość zaczyna wydawać się jedynie chaotyczną układanką, a przeszłość staje się coraz bardziej bolesna i niezrozumiała... Czy Hania poradzi sobie z własnymi emocjami i odważy się na miłość?

 

Nie wiem, co takiego w swoim piórze posiada Anna Ficner-Ogonowska, że jej powieści czyta się praktycznie jednym tchem, nie potrafiąc chociaż na chwilę zapomnieć o wiecznie rozdartej emocjonalne Hani i zakochanym do szaleństwa Mikołaju. Ponownie niemalże natychmiastowo przeniosłam się do świata bohaterów, w którym panowała prawdziwa emocjonalna burza. Pomimo tego, że „Krok do szczęścia" w dużej mierze składa się opisów emocji i uczuć bohaterów, nie zabrakło tutaj również zabawnych dialogów, oddających prawdziwą przewrotność losu, jaką można było zauważyć na kartach tej lektury. Ogromnym atutem tego utworu jest to, że czytelnik niemalże natychmiastowo staje się częścią fabuły, z zapartym tchem obserwując zachowania znanych już bohaterów. Ponownie rodzą się pytania: Czy Hania w końcu zaufa Mikołajowi? Czy zachowa się względem niego sprawiedliwie? Czy nie będzie uciekała ponownie przed wspomnieniami? I zadziwia mnie to, że za każdym razem, gdy sądziłam, że teraz już nastąpił przełom w działaniach ulubionej polonistki, ona znów potrafiła zaskoczyć własnym zachowaniem. Przeczytałam tę powieść z niezwykłym zainteresowaniem, aczkolwiek były momenty, że miałam ochotę udusić główną bohaterkę gołymi rękoma. Rozumiem – depresja, ból po stracie bliskich, odsunięcie się od otoczenia, lecz gdy chwilę później autorka pokazywała nam to, jak się czuje Mikołaj, który do końca nie wiedział, czemu tym razem Hania go odrzuciła to naprawdę buzowały we mnie skrajne emocje... Jednakże niewątpliwie można to również zaliczyć do plusów tejże pozycji. Myślę, że czytelnik powinien na pewien sposób przeżywać to, co postacie, stając się tak naprawdę częścią całej opowieści.

 

„Krok do szczęścia" to ciepła lektura o próbie rozliczenia się z upływem czasu i wspomnieniami, w których bliskie nam osoby na zawsze pozostaną żywe. Mimo tego, że Hanka wywiera na odbiorcach różne odczucia to jest w niej namiastka logiczności, czegoś, co nie pozwala nam zapomnieć o niej i o jej problemach egzystencjonalnych. Anna Ficner-Ogonowska dociera do odbiorców lekkim i przyjemnym stylem, sprawiając, że jej opisy czyta się z zainteresowaniem. Dialogi niejednokrotnie wywołały uśmiech na mojej twarzy, szczególnie jeśli do akcji wkraczała rezolutna Dominika razem ze swym jeszcze nienarodzonym synem, Alojzykiem. To wspaniałych rozmów zaliczam również wymianę zdań między Hanią i Mikołajem – ich słowa często przesiąknięte miłością, ale też i przyjaźnią, żartem, spowodowały, że od samego początku kibicowałam tej parze i cały czas będę czekać aż w końcu dojdzie między nimi do trwałej, nierozerwalnej relacji. Na tle bohaterów wyróżnia się oczywiście pani Irenka, która nosi w sobie życiową mądrość, przez co również pozwala czytelnikom inaczej spojrzeć na wiele spraw. Druga część tej trylogii jest znacznie bardziej intrygująca i rozbudowana niż pierwsza – pojawiają się nowe wątki, bohaterowie oraz tajemnice, które zaskakują. Ci, którzy czytali „Alibi na szczęście, znają już postacie i wiedzą, czego powinni się po nich spodziewać, co sprawia, że atmosfera tego utworu staje się fenomenalna. Podczas czytania „Krok do szczęścia" nie sposób się nudzić – nie pozwala na to zawiła akcja zdarzeń, czy też chociażby Dominika, która nie daje chwili wytchnienia i spokoju Hance, a co dopiero złaknionym wrażeń czytelnikom.

 

Anna Ficner-Ogonowska stworzyła intrygującą historię, która cały czas zaskakuje. Myślę, że trudno przewidzieć zachowania Hanki, niewiedzącej w którym kierunku powinna pójść, będąc jedną nogą w przeszłości, a drugą – w teraźniejszości. „Krok do szczęścia" sprawił, że na chwilę uciekłam od szarej rzeczywistości, odnajdując się w gronie wspaniałych zdarzeń i wielobarwnych bohaterów. Polecam obydwie części serii o losach Hani miłośnikom wciągających powieści, niosących zarazem ze sobą życiowy przekaz.

A_psik

Przyszedł czas na zapoznanie się z kontynuacją historii o Hance, Dominice, Mikołaju i Przemku. Może część z Was pamięta, jak w miarę ostro potraktowałam pierwszą część – „Alibi na szczęście" (dla przypomnienia: http://in-bed-with-books.blogspot.com/2013_07_01_archive.html). Zanim otwarłam „Krok do szczęścia" postanowiłam, że będę mniej surowa w ocenie. Nie wiem, czy to wpływ pogody czy tylko mojego nastawienia, ale skoro sięgam po „lżejszą" literaturę, to nie powinnam oczekiwać, że wytrzyma ona w porównaniu z klasykami. Z takim oto nastawieniem zabrałam się za drugą powieść pani Ficner-Ogonowskiej.

 

Hania przygotowuje do ślubu swojej przyjaciółki Dominiki. W związku z tym wydarzeniem musi uporać się z nadal świeżymi wspomnieniami dotyczącymi jej własnego „najważniejszego dnia w życiu". I jak to zwykle w przypadku Hanki – nie idzie jej to „po maśle". Nieoceniona pani Irenka (najcieplejsza postać, którą sama najchętniej bym przytuliła, a później ugościła kawusią i ciastem), a także Dominika i (w mniejszym stopniu) Mikołaj pomagają Hani uporać się z przeszłością. To znaczy – nie jest jeszcze idealnie, o czym na każdym kroku przekonuje się ogromnie cierpliwy Mikołaj, ale kobieta jest w stanie w końcu przejrzeć zdjęcia z dnia własnego ślubu. Dodatkowo do Hani docierają dwie tajemnice z przeszłości. W wyniku tych zdarzeń kobieta będzie musiała zmienić sposób myślenia o pewnych kwestiach. W przypadku jednej z nich będzie to szczególnie trudne...

 

Tytuł książki wskazywałby, że Mikołajowi pozostał już w zasadzie tylko jeden jedyny „krok do szczęścia", ale odniosłam wrażenie, że tych kroków pokonał znacznie więcej. Hania, jak to Hania, nadal bywała niezdecydowana. Chociaż muszę przyznać, że na kartach tej części cyklu zaczęła dokonywać się przemiana bohaterki, gdyż w końcu zaczęło do niej docierać, że drugi Mikołaj w życiu przyniesie jej tylko i wyłącznie szczęście. Postać Mikołaja jest dziwnie skonstruowana – niby facet chce czekać na ukochaną, potem zaczyna się (w myślach) buntować, a ostatecznie i tak ulega kobiecie.

 

Obiecałam sobie, że będzie mniej krytyki, więc już kończę powyższe wywody. Teraz czas na plusy i plusiki. Zacznę od najbardziej prozaicznej kwestii: urocza okładka z kobietą trzymającą kubek herbaty w dłoniach, w ciepłej kolorystyce – to jest to, co lubię. Teraz koniecznie muszę wymienić bohaterów, którzy najbardziej przypadli mi do gustu. Na pierwszy ogień idzie oczywiście pani Irenka, która niejedno w życiu widziała i przeżyła. Jej mądrości życiowe podane są w wyjątkowo przystępny sposób. To typ kobiety, która ma przysłowiowe „serce na dłoni", więc nie da się jej nie darzyć sympatią. Na drugim miejscu uplasowała się moja imienniczka, Dominika. Czasem irytowało mnie jej awanturnicze zachowanie, ale chyba dzięki niemu była w stanie doprowadzać Hanię do porządku. Dominika – twarda kobietka, która niezwykle szybko miękła widząc na talerzu przed sobą smakowitości polskiej kuchni. Na naszych oczach Dominika z hałaśliwej kobiety z ADHD przemienia się w swoją spokojniejszą wersję, pogodzoną z myślą, że wkrótce zostanie mamą. Trzecie miejsce na podium zajmują Ula i Zuza, razem z Aldonką, która nadal wiedzie prym w wymyślaniu rymowanych mądrości życiowych. In plus są oczywiście częste wizyty bohaterki nad morzem. Tak dawno tam nie byłam, że ta lektura przynajmniej w części zaspokoiła moją potrzebę udania się tam.

 

Odnoszę wrażenie, że „Krok..." jest lepiej skonstruowany od „Alibi..." – pierwszej części historii. Akcja jest bardziej dynamiczna. Nadal w niektórych zdaniach autorka nieco przesadza z tzw. "ozdobnikami" w postaci niezliczonej ilości przymiotników i przysłówków, ale nie ma tu już takich dłużyzn, jak w poprzednim tomie.

 

„Krok do szczęścia" to ciepła opowieść o miłości, przyjaźni i dawaniu sobie szansy na szczęście. Znajdziecie tam również sporo perypetii i komplikacji, ale któż ich w życiu nie ma? To doskonała lektura na dni, w których nie macie ochoty na ciężką i przytłaczającą książkę.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!