Okładka wydania

Najmroczniejsze Moce Tom 2 Przebudzenie

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Najmroczniejsze Moce Tom 2 Przebudzenie | Autor: Kelley Armstrong

Wybierz opinię:

Julie Wellings

Ucieczka z Lyle House to dopiero początek. – Szkoda, że bohaterowie „Przebudzenia" dowiedzieli się o tym dopiero po fakcie. Może wtedy nigdy nie spróbowaliby uciekać, tylko... no właśnie. Dali na sobie eksperymentować i wmawiać, że są chorzy? Teraz znają prawdę. Są paranormalnymi, stworzonymi przez Grupę Edisona. Oni wszyscy posiadają moc, która jednak może wymknąć się spod kontroli. Nie zważając na to Chloe i Tori dołączają do Simona i Dereka. Razem postanawiają schować się przed naukowcami. Jak się okazuje nie będzie to takie łatwe. W dodatku Victoria nie przepada za resztą, więc ciągle pojawiają się między nimi spory. Czy uda się im odnaleźć tatę czarodzieja i powstrzymać swoich prześladowców?

 

Poprzedni tom naprawdę dobrze się czytało. Może nie był pełen akcji, ale przyjemny wydźwięk i lekki ton zdecydowanie przemawiał na jego korzyść. Kelley Armstrong nie należy do moich ulubionych pisarek. Już raz mnie zawiodła, a później „Wezwaniem" prawie udało jej się mnie omotać. Myślałam, że „Przebudzenie" również będzie tak ciekawie skonstruowane, jak poprzedni tom. Szkoda, że niestety się pomyliłam. Bowiem ta część okazała się nudna, mdła i całkowicie bez sensu. W sumie przez całą książkę nic się nie działo. Akcja wlokła się niemiłosiernie, przez co czytanie tych prawie 400 stron zajęło mi tydzień. Monotonność tej historii naprawdę dobija i aż się dziwię, że zyskuje ona tak dobre noty.

 

Chloe jako nekromantka sprawdza się kiepsko. Krzyczy na widok wskrzeszonych, boi się trupów i innych rzeczy, do których powinna być przyzwyczajona. W dodatku podobno należy do fanów horrorów, a boi się ciemności. Czy te rzeczy nie powinny się wykluczać? A to wszystko tylko wierzchołek jej irracjonalnych zachowań. Może autorka chciała stworzyć pewien kontrast i wprowadzić rodzaj czarnego humory, ale niezbyt jej się to udało. Banalność głównej bohaterki jest naprawdę porażająca i nie rozumiem, jaki był cel pisarki w zmienianiu dość ciekawej dziewczyny w ciepłą kluchę niepotrafiącą się przed nikim obronić. Myślę, że to wynik błędu i niesumienności Kelley Armstrong. Podejrzewam, że o takiej personie pisze się o wiele prościej niż o nastolatce potrafiącej postawić na swoje. Wolałabym jednak żeby zostały postacie znane mi z poprzedniego tomu, a nie tylko ich imiona. Szkoda, że nie można mieć wszystkiego.

 

Fabuła przez całą książkę skupia się na ucieczce. Niby Simon przebąkuje coś o odnalezieniu jego ojca. Chloe powtarza swoją gadkę o uratowaniu swojej cioci i Rachel, ale na słowach się kończy. „Przebudzenie" to ciągłą gonitwa, która już w połowie powieści zaczyna nudzić. Jeszcze w międzyczasie dowiadują się czegoś o projekcie Genesis, w którym uczestniczą, czyli o modyfikowaniu genetycznym ich DNA, lecz to również przechodzi bez większego echa. Kelley Armstrong tym razem postawiła na akcję – jak na złość w tej części lepiej by było gdyby wątki rozwijały się wolniej, ale z sensem. Wszystko jest zrobione na opak i niestety nie zawsze możemy zrozumieć, co autorka w danej chwili miała na myśli. W dodatku te denerwujące porównania obecnej sytuacji do filmów klasy B. – Na początku był to dość ciekawy zabieg, ale po pewnym czasie stał się zwykłym zapychaczem.

 

„Przebudzenie" zostało przegadane. Książkę zapychają dialogi, które nie zawsze były logiczne i niekiedy wyglądają, jakby pisała je dziesięciolatka. Opisów jest tu bardzo mało, przez co nieraz możemy odczuć pewne zagubienie. Powoduje to również niejasność niektórych zdarzeń: To ona żyje, czy nie żyje? Ona zdradziła? – Autorka próbowała jakoś zaognić akcję, jednak przez to zapomniała się trochę i wyszedł wielki bałagan. Nie czytało się tego przyjemnie, nawet znośnie. To była mordęga, która wlokła się niemiłosiernie. Kelley Armstrong stworzyła coś na wskroś banalnego i bezsensownego. Nie widzę sensu w dalszym rozpisywaniu się o tej „książce". O ile pierwszy tom uznałam za dość dobry początek, to druga część okazała się nudnym rozwinięciem. Mam jednak cichą nadzieję, że koniec tej trylogii będzie jednak ciekawszy.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial