Okładka wydania

Przeżyłem Sowieckie Łagry Wspomnienia

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Przeżyłem Sowieckie Łagry Wspomnienia | Autor: Józef Hermanowicz

Wybierz opinię:

Palanee

O tym, jak było w czasie II wojny światowej, ile wycierpiano i ile przelano krwi, napisano bardzo wiele. Równie dużo opisywano życie w obozach, do których trafiano nie tylko w czasie wojny, ale również po jej zakończeniu. Skazanych na sowieckie łagry było bardzo wielu i wielu z nich nie doczekało się wolności. Osobom, którym udało się wytrwać do końca, pomimo wielu trudów, przeciwności, a także w wielu przypadkach nawet otarcia się o śmierć, zawdzięczamy (choć słowo wydaje się być nie na miejscu), wspomnienia z tego okresu. W ostatnim czasie pogrążyłam się w lekturze książki „Przeżyłem sowieckie łagry" Józefa Hermanowicza i jestem pod wielkim wrażeniem zarówno tego, co napisał, ale przede wszystkim jakim był człowiekiem.

 

Józef Hermanowicz był księdzem, który w czasie aresztowania przebywał w Harbinie (jednej z mieścin w Chinach). Został oskarżony o wiele niedorzecznych rzeczy, między innymi o szpiegostwo. Już od pierwszych stron, gdy czytamy z jakimi absurdami sowieckiej polityki i prawa, musiał zmierzyć się ksiądz Hermanowicz, otwiera się nóż w kieszeni. Niesłuszne pomówienia, próba wymuszenia przyznania się do winy, śledztwo, które niewiele ma wspólnego z dzisiejszym dochodzeniem do prawdy czy ostatecznie proces, który odbywa się zaocznie, bez oskarżonych – wszystko to, mogliśmy przeczytać w książkach o tej tematyce. Podobnie zresztą jak o życiu w obozie, o chorobach, nadludzkiej pracy, zdobywaniu jedzenia czy po prostu o przetrwaniu jak choćby w opowiadaniach Grudzińskiego. Jest jednak coś, co wyróżnia książkę „Przeżyłem sowieckie łagry" na tle innych pozycji tego typu.

 

Józef Hermanowicz to ksiądz, ale przede wszystkim człowiek, który nie stracił wiary ani też nie ugiął się sowieckiemu reżimowi. Jego wspomnienia (szczególnie te z pierwszego okresu kary) są nie tylko przerażające, ale również napisane z pewnego rodzaju dystansem. Bardzo często fakty miesza z dowcipnym komentarzem, który rozwiewa ponure chmury, które zbierają się nad głową czytelnika. Nie sądziłam, że książka o łagrach wywoła u mnie uśmiech na twarzy. I nie, nie jestem człowiekiem bez serca, ale dystans jaki miał Hermanowicz, swoboda z jaką pisał, a także elementy humorystyczne, sprawiają, że książkę czyta się z zaciekawieniem. Autor nie użala się nad sobą, choć nie raz i nie dwa ma wszystkiego dość. Dopadają go chwile zwątpienia, ale mimo to trwa w swojej wierze. Jego postawa jest przykładem jak człowiek może dostosować się do warunków i być może właśnie dzięki próbom zachowania choć odrobiny optymizmu i poczucia humoru pozwoliły mu na doczekanie się chwil wolności. Podziwiam autora za nie sprzedanie własnej duszy.

 

Wystarczy przeczytać jeden z fragmentów, by zobaczyć, w jaki sposób Hermanowicz pisze i radzi sobie z rzeczywistością:

 

„Miałem też i gościa – była to wielka i bardzo zagłodzona pluskwa. Pewnie wysłana na zwiady – odbyła wielką podróż, aby znaleźć świeżą krew. Ale ja, nie biorąc pod uwagę jej pionierskich zapędów i nie patrząc, że przyszła w delegacji, bez sądu skazałem ją na śmierć... za szpiegostwo." (str 52)

 

Trudno zresztą nie dopatrzeć się, co tak naprawdę miał na myśli Hermanowicz, opisując swoją przygodę z pluskwą. Takich fragmentów w książce jest bardzo dużo i być może stanowią one próbę uporania się ze straszliwymi wspomnieniami związanymi z sowieckimi obozami.

 

Życie w łagrze opisywane było już wielokrotnie – jednak za każdym razem, gdy czytam o pracy, jaką musieli wykonywać zarówno młodzi jak i starzy, zdrowi jak i schorowani, dopadają mnie przerażające uczucia i myśli, które chyba każdy zna: „Jak ktoś mógł trzymać ludzi w takich warunkach? Jak można było skazywać niewinnych ludzi na tak nieludzką karę?". Zaskakujące jest to, jak Rosjanie ukrywali prawdziwe oblicze łagrów:

 

„Co innego więzienie na Łubiance. Bo tam jak poinformował mnie znajomy ksiądz – jest część pokazowa. Tan lokaje podają cztery razy dziennie jedzenie. Roznoszą je w rękawiczkach. Takie więzienie, podobnie jak i pokazowe kołchozy i fabryki, są zbudowane po to, aby mogli je oglądać goście z zagranicy. Po zwiedzeniu bezkrytyczni turyści porównują je do amerykańskich." (str 351).

 

Hermanowicz w swojej książce pokazuje coś jeszcze. Jak ludzie pomagają sobie w cierpieniu i jak próbują ulżyć przyjaciołom czy nawet nieznajomym. Ukazuje więzi, jakie powstają pomiędzy skazanymi: „Palenie bardziej łączy tych obcych sobie, a często i wrogich ludzi niż jakiekolwiek idee czy wspólnota zainteresowań (...). Wśród palaczy można podziwiać ich oszczędność, usłużność wzajemną i ofiarność. Czyż nie jest to prawdziwa miłość bliźniego, gdy Japończyk daje „popalić" Rosjaninowi, Niemiec oddaje ostatnią zapałkę Żydowi, Ukrainiec dzieli się z Polakiem kawałkiem papierosa, a Słowak Węgrowi wysypuje resztę tytoniu do nadstawionego oddzierka gazety?" (str 124). Zdarzają się jednak i tacy, którzy kradną, donoszą władzom sowieckim czy nawet potrafią zabić.

 

Autor musiał zmierzyć się z jeszcze jednym problemem. Jako ksiądz chciał pełnić swoją posługę, a władze sowieckie tego nie umożliwiały. Wręcz przeciwnie zakazywały jakichkolwiek praktyk religijnych. Pomimo to Hermanowicz pokazuje, że nawet w tak niesprzyjających warunkach, można poradzić sobie i wywiązywać się ze swoich obowiązków.

 

Książkę „Przeżyłem sowieckie łagry" gorąco polecam, bo choć wiele już na ten temat napisano, ksiądz Hermanowicz swoją postawą pokazuje, że nie wolno się poddawać ani też tracić nadziei. Nawet w niesprzyjających warunkach powinniśmy żyć zgodnie z własnymi przekonaniami.

Versatile

Znajdowanie win i bezpodstawne oskarżanie przypadkowych ludzi to zdecydowanie ulubione zajęcie sowieckich urzędników w czasie trwania II wojny światowej. Samo przebywanie na terytorium ówczesnego Związku Radzieckiego było znakomitym powodem do zatrzymania i posądzenia o szpiegostwo, a za takie „przewinienie" groziła kara 25 lat zsyłki do łagru. Torturami rosyjski system był w stanie wymusić praktycznie na każdym przyznanie się do przewinienia. Tym sposobem po 1939 roku w sowieckich obozach pracy znajdowało się ponad dwa miliony osób.

 

Józef Hermanowicz miał 58 lat, kiedy usłyszał skazujący go wyrok. Niemłody już katolicki ksiądz musiał znaleźć w sobie wystarczająco dużo siły do wykonywania wszelkich zleconych mu robót. Prócz niewolniczej pracy mężczyzna musiał znosić też surowy, rosyjski klimat, braki w żywieniu a także dosięgające go choroby. Boska opieka pozwoliła mu jednak na wyzwolenie spod komunistycznego reżimu i podzielenie się wspomnieniami z tego ciężkiego okresu.

 

"Przeżyłem sowieckie łagry" to tekst od którego trudno jest się oderwać i który czyta się jednym tchem. Pełne dramatyzmu, przesycone emocjami opisy do głębi poruszają. Przedstawiona przez Józefa Hermanowicza historia jest niedługa, ale za to bardzo treściwa, pozwala na gruntowne poznanie obozowej rzeczywistości.

 

Książkę rozpoczyna krótki wstęp, nakreślający czytelnikowi sytuacje polityczną i społeczną na terenie Harbiny, miejscowości w której zatrzymany został główny bohater. Następnie ukazany zostaje proces sądowy i codzienna egzystencja w łagrze nie tylko księdza Józefa, ale i jego najbliższych znajomych. Co więcej autor wielokrotnie opisuje dzieje otaczających go ludzi, dzięki czemu możemy poznać rządzące Rosją prawa z wielu różnych perspektyw.

 

To co niewątpliwie wyróżnia ową książkę spośród innych to niesamowity humor, z jakim Józef Hermanowicz nakreśla swoje przeżycia. Dowcip i ironia przeplatają się na wielu stronach powieści. Kolejną charakterystyczną cechą utworu jest brak nienawiści do oprawcy. Katolicki ksiądz potrafi nawet w nieludzkich warunkach życia dostrzec pozytywne strony, dzięki czemu jest podporą duchową dla innych więźniów. Dodatkowo należy też nadmienić, że książka ma fantastyczną oprawę. Pierwszy raz spotkałam się z tego typu miękką okładką i stosunkowo niewielkim formatem.

 

Każda osoba, która przeczytała już ten utwór, z pewnością zgodzi się ze mną, że „Przeżyłem sowieckie łagry" to wyjątkowa książka, z którą powinien zapoznać się nie tylko entuzjasta historii. Poruszająca historia i niespotykany sposób jej przedstawienia wywrą nadzwyczajne wrażenie na wszystkich czytelnikach.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto