Długa Ziemia

Autor: Stephen BaxterTerry Pratchett

Okładka wydania

Długa Ziemia


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Avenix

"Długa Ziemia" to książka, której oczekiwałem od dawna. O obu jej autorach słyszałem bardzo wiele, aczkolwiek nigdy nie miałem okazji zapoznać się z dziełami któregoś z nich. Uwierzyłem, że "Długa Ziemia" będzie dobrym początkiem ale niestety przeliczyłem się.

 

Joshua wiedzie zwyczajne, w jego mniemaniu, życie w Domu. Pod okiem zakonnic rozwija swoje zainteresowania i umiejętności starając się nie być Problemem. Gdy w internecie pojawia się instrukcja pozwalająca na stworzenie tajemniczego urządzenia zwanego krokerem, chłopak od razu zabiera się do pracy. Po ukończeniu "zabawki", przesuwa przełącznik i pojawia się... w środku lasu pełnego dziecięcych krzyków i płaczu. Pomagając im zostaje bohaterem.

 

Kilka lat później, Joshua otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Wraz z Lobsangiem, człowiekiem, którego świadomość została po reinkarnacji uwięziona w maszynie, ma szansę wyruszyć w celach badawczych w najdalsze zakątki Długiej Ziemi, poznając jej historię a może i kryjące się w niej zagrożenia. Jak potoczy się podróż? Jak daleko zajdą bohaterowie i kogo (ale również co) spotykają?

 

Już na pierwszy rzut oka widać, że książka jest zupełnie inna niż wszystkie. Nie trzeba być spostrzegawczym, aby zauważyć, że pomysł na "Długą Ziemię", czyli niezliczone kopie tej samej planety, na których to ewolucja potoczyła się inaczej niż u nas, to strzał w dziesiątkę oraz idea zdecydowanie niespotykana wcześniej. Ponadto, ciekawy sposób podróży między światami - to krokerem, to statkiem powietrznym, a nawet samodzielnie. I niesamowity pomysł zmieniania biegu wydarzeń oraz rozwoju istot na każdej z milionów kopii. Wydawać by się mogło, że książka jest idealna. Świetna, świeża fabuła i znane nazwiska. Tak kolorowo jednak nie jest...

 

Sam jestem generalnie zachwycony pomysłem ale jestem pewien, że wykonanie mogłoby być naprawdę lepsze. Jak wspomniałem, nie czytałem żadnej innej książki obu autorów, więc nie mam porównania, ale mogę - z bólem serca - powiedzieć, że lektura była zwyczajnie nudna. Motyw podróży z pewnością da się opisać ciekawie a miliony Ziem stwarzających nowe możliwości, mogły zaciekawić i zainspirować czytelnika, ale bynajmniej na mnie takiego wrażenia nie zrobiły. Brakowało mi akcji, wydarzeń, które pchałyby historię do przodu. Wszystko było opisywane bez życia a najdziwniejsze i najciekawsze momenty, przez bohaterów były przyjmowane bez entuzjazmu lub z udawanymi uczuciami. Co najgorsze, szczytowy moment pod koniec książki zawiódł mnie do granic możliwości. Przez całą książkę oczekujemy czegoś, co zostaje opisane na przestrzeni dwóch stron. Wciąż nic nie wiemy, wciąż czegoś oczekujemy ale nie... bo czas wrócić na Ziemię Podstawową.

 

W trakcie czytania książki zauważałem przebłyski geniuszu i naprawdę ogromnej wyobraźni. Fascynowały mnie czułe punkty, dziwne stwory takie jak trolle i elfy, zastanawiała mnie historia Przystani, Szczeliny czy naturalnych kroczących, ale wszystkie te intrygujące tajemnice były tylko dodatkiem do bezsensownej paplaniny o niczym. Moim zdaniem to na takich właśnie sekretach powinna opierać się historia. Niestety tak nie było.

 

Mimo wszystko, plusem lektury jest to, że między wersami można odczytać historię i pragnienia ludzi. W drodze do krańców Długiej Ziemi, bohaterowie spotykali różnych osobników. Każdy uciekł z Ziemi Podstawowej dla swoich własnych celów czy zachcianek. Dzięki książce można było przyglądać się, jak społeczeństwa powstają na nowo i zaczynają od zera, opierając swoje wioski na zaufaniu i przyjaźni. Była to miła odmiana, względem historii o destrukcyjności człowieka i umierających społeczeństw.

 

Jedyne czego nie można odmówić autorom, to szczególny fach w opisywaniu świata przedstawionego. Mimo, że i na takich opisach pisarze się raczej nie skupiali, to mimo wszystko realistycznie ukazywali nowe Ziemie i czułem się tak, jakbym miał je przed oczami. Ubolewam, że krytyczne i niebezpieczne momenty były opisywane bez entuzjazmu, czy emocji, raczej praktycznie, jakby było to sprawozdanie z misji ale na to nic nie mogę poradzić.

 

Cieszę się, że przynajmniej bohaterowie są dobrze wykreowani. Przede wszystkim intryguje mnie historia Lobsanga. Jest to człowiek (właściwie to nie wiadomo, czy nim jest), który przekonał cały świat, że po śmierci narodził się na nowo jako maszyna ze świadomością. Pochodzi z Tybetu i pamięta całe swoje poprzednie życie. Kieruje wielką korporacją, stąd stać go na wyprawę na krańce Ziem. Jego towarzysz podróży, sławny na całej Długiej Ziemi Joshua, to zagubiony mężczyzna, nieznający swojego miejsca na świecie. Jest raczej aspołeczny i jedyne, czego potrzebuje to Cisza. Na podróż decyduje się w wielu względów, niektórych bardzo osobistych. Jest również policjantka Monika. Właściwie nie bardzo za nią przepadam, miałem wrażenie, że ciągle wpycha nos tam, gdzie nie powinna i tam, gdzie nikt jej nie chce ale skoro Joshua uważa ją za swego rodzaju przyjaciółkę, to i mi udało się do niej przekonać. Zresztą działała w interesie ludzi.

 

Dzięki ciekawej narracji poznajemy historię kilku osób czy grup w tym samym czasie. Kilka rozdziałów opowiada o statku "Mark Twain", zaś kilka kolejnych o poczynaniach policjantki, aby potem przenieść się do rodziny Green'ów i ich osady a finalnie skończyć na historii Sally. Co interesujące, główni bohaterowie, w miarę upływu stron, spotykają się z niemalże każdą opisywaną wcześniej czy później postacią, łącząc tym samym wszystkie wątki w jedną całość. Jest to świetne rozwiązanie.

 

Czas na podsumowanie. Książka ma zdecydowanie potencjał aby konkurować z najlepszymi pozycjami fantasy i science-fiction ale niestety do ideału dużo brakuje. Mimo genialnych pomysłów i zaskakujących intryg, pisarze naprawdę mnie zawiedli, gdyż nie wykorzystali swoich możliwości w pełni. Momentami książka robiła się wręcz nudna, po prostu zero akcji. Ponadto, autorzy stworzyli sobie tak duży wachlarz możliwości w opisie nowych Ziem, nowych postaci czy zwierząt a wykorzystali go w znikomym stopniu. Gdy opisy wreszcie się pojawiały, były niesamowicie wciągające, dlatego ubolewam, że nie ma ich więcej. Dodatkowo, gdy autorzy próbowali przedstawić emocjonujące momenty, robili to w nieciekawy i wymuszony sposób - moim zdaniem nie potrafili przekazać uczuć. Mimo wszystko, sięgnę po drugą część aby przekonać się, jak autorzy poradzą sobie dalej.

Jemenos

To moje pierwsze podejście do twórczości Terrego Pratchetta tak tak, słyszałem o jego bardzo sławnym cyklu "świat dysku", ale jakoś nie odważyłem się na razie po niego sięgnąć, za to sięgnąłem po powieść, którą Pratchett napisał wraz ze Stephenem Baxterem królem brytyjskiego science fiction. Ciekawe połączenie prawda, autor kultowego cyklu, który liczy sobie już niemal czterdzieści tomów oraz autor cyklu Xeelee Sequence. Można powiedzieć dwie przeciwności jeden pisze fantasty z humorem, odbiegającą nieco od innych a drugi zaś science fiction. Co wyszło z tego połączenia? Jak wygląda to zestawienie ze sobą dwóch z najsławniejszych brytyjskich pisarzy? Czy ich powieść zasługuje na uwagę? Jak ja ją przyjąłem? Przekonajcie się poniżej.

 

No to do dzieła !!!

 

Czy zastanawialiście się kiedyś, do czego może służyć zwykły ziemniak? No pewnie można go po prostu ugotować lub zrobić z niego frytki. Tak wyglądałaby teza przeciętnego człowieka. Jednak nie Terrego Pratchetta oraz Stephena Baxtera. Według nich zwykły ziemniak może posłużyć jako moduł do przekraczania światów równoległych. Lecz sam w sobie ziemniak nie wystarczył, musiał mieć w zestawieniu tak zwanego krokera. Urządzenie które właściwie ziemniak napędzał, był czymś w rodzaju jego baterii.

 

Wszystko zaczęło się od wycieku do schematu tegoż właśnie urządzenia do sieci. Każdy kto tylko ujrzał ów schemat, czym prędzej budował krokera. Ten właśnie dzień (wycieku) i użycia urządzenia został nazwany "Dniem Przekroczenia". Wyobraźcie sobie, że właśnie w tym jednym dniu zaczynają znikać dzieci z całego świata. I w ich gronie był nasz główny bohater Joshua chłopak, który nie wiedzieć czemu nie przeraził się zaistniałą sytuacją, nie wymiotował tak jak inni i nie spuszczał się w spodnie. Trzymał rękę na pulsie. W prawdzie cała powieść skupia się właśnie na tym młodzieńcu. Jest on kimś specjalnym, czego możemy się dowiedzieć. Bowiem jest on "naturalnym kroczącym" czyli kimś kto może przekraczać długą ziemię bez krokera. Dzięki jego wyjątkowości zostaje zatrudniony przez wielką korporację, aby wyruszył i zbadał krańce długiej ziemi oraz wszystkie światy. Jego kompanem jest jedna z ciekawszych postaci w powieści czyli tybetański mnich, który po śmierci w celach reinkarnacji zamiast przemienić się w kota, motyla lub lwa stał się sztuczną inteligencją. Tutaj nasuwa się pytanie "A gdyby?" autorzy nasuwają ich nam całe miliony, przez co podczas czytania książki zmuszają nas do myślenia i usiłujemy na nie odpowiedzieć. Zwał się on Lobsang. To właśnie on sterował sterowcem, którym udali się w podróż. Czym dalej byli od ziemi podstawowej spotykali coraz dziwniejsze świata, zwierzęta oraz zjawiska. I tak oto oddalając się z dwójką niezwykle ciekawych osobowości, trafiamy do przeróżnych światów, dostrzegamy różnice światów równoległych. Widzimy że na żadnym z nich nie ma ludzi tubylczych są tylko kolonizatorzy. A więc rasa ludzka wytworzyła się jedynie na ziemi podstawowej. Są także światy jokerów niesamowicie ciekawe ze względu na fakt, iż tam jakieś wydarzenie poszło inaczej niż w naszym świecie np. asteroida przez którą wymarły dinozaury nie uderzyła. I wyobraźcie sobie, że w tej chwili przekraczamy do świata w którym żyją pradawne dinozaury.

 

Książka ta nie jest książką z tych do przeczytania i odłożenia na półkę !
Nie. Po skończeniu jej my cały czas składamy w głowie informacje.
I myślimy a co by było gdyby?

 

To świetna powieść napisana humorem Prachetta (czytałem urywek jego powieści ze świata dysku) oraz typową pisaniną Baxtera (jeśli uraziłem fanów pana Stephena określeniem "pisaniną to przepraszam). Tak jak wspomniałem powyżej jest w niej wiele pytań nad którymi główkujemy podczas czytania. Jedak z najlepszych powieści science fiction jakie znam.

 

"Połączenie Pratchetta z Baxterem to znakomity pomysł.
Nie ma to jak genialne poczucie humoru w świecie science fiction"
Sunday Times

 

Całkowicie zgadzam się z tą wypowiedzią. Jeszcze nie czytałem tak miejscami zabawnego science fiction.

 

Nasuwa mi się także stwierdzenie, że to niezwykła książka pod wieloma względami. Daje nam wiele pytań, otwiera wiele możliwości dla ludzkości praktycznie każdy jeden człowiek może przekroczyć do światów równoległych. Klimat w jaki wprawiła mnie powieść będzie mi jeszcze długo towarzyszył. W książce mamy nawet bombę atomową. Połączenie obydwóch pisarzy to był wyśmienity pomysł. Z wielką żarliwością czekam na drugi tom który ukaże się już w tym miesiącu. Mam jednak co do niego stosowne wymagania, czy je spełni?

 

Podsumowując polecam, polecam i jeszcze raz polecam. Pratchett oraz Baxter pokazali w tej powieści niezwykły kunszt. Czytało mi się ją bardzo dobrze oraz z wielkim zapałem, śledziłem postępy podróży sterowcem. Książka przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi fantasy oraz science fiction i nie tylko. Żadnych błędów w książce nie wychwyciłem, może ich nie było, a może byłem na tyle pochłonięty fabułą że je przeoczyłem ...

 

***

Budujcie krekory zaraz wyruszamy ;)

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!