Smutek

Autor: Clive Staples Lewis

Okładka wydania

Smutek


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Meme

Życie rządzi się tym prawem - rodzimy się, po to by zasmakować „ziemskości" i umrzeć. Śmierć bliskiej nam osoby zawsze niesie ze sobą smutek i rozpacz. Trudno jest się nam pogodzić, że jej lub jego nie będzie już z nami. Nie możemy uwierzyć w to, iż nie usłyszymy więcej z ust tego człowieka choćby jednego słowa. Ta bolesna prawda, to temat, który porusza w swojej publikacji Pan C. S. Lewis. Mogłoby się wydawać, że każdy z nas mógłby napisać po stracie żony, męża, siostry, brata, a nawet zwykłego znajomego podobna powieść. Ale czy łatwo jest pisać o smutku?

 

Clive Staples Lewis to nie tylko brytyjski pisarz, historyk, filozof i teolog, ale również członek grupy Inklingów i znany wykładowca Uniwersytetu Oksfordzkiego. Jednym z jego najbardziej znanych dzieł jest cykl fantasty dla dzieci „Opowieści z Narnii" - historii o magicznym świecie kryjącym się za drzwiami szafy pewnego profesora. Jednak pisuje on nie tylko dla dzieci czy młodzieży. Pan Lewis to również autor powieści przeznaczonych dla dorosłych czytelników, które ukazują do z nieco innej strony – jako pisarza chrześcijańskiego. To także autor wielu cenionych książek z dziedziny literaturoznawstwa i religioznawstwa. Podczas pracy uniwersyteckiej zaprzyjaźnił się z innym znanym profesorem, J. R. R. Tolkienem i stał się pierwszym czytelnikiem i recenzentem „Władcy Pierścieni". Choć zmarł w 1963 roku, współcześni czytelnicy z wielki entuzjazmem sięgają za pozycje jego autorstwa.

 

„Smutek" C. S. Lewisa jest uznawany za najlepszą książkę dla ludzi przeżywających utratę bliskiej osoby, żałobę i cierpienie. Słynny pisarz, autor cyklu Opowieści z Narnii, napisał ją po śmierci ukochanej żony, Joy Gresham, która odeszła po dwóch i pół roku walki z rakiem. „Smutek" jest niezwykłą książką. Jej siła zniewala czytelnika, nie pozwala się oderwać, nie daje się zlekceważyć. „Smutek" to także dyskusja z Bogiem – Lewis podejmuje temat sprzeczności pomiędzy miłosiernym, opiekuńczym Bogiem, a niedoskonałym, przepełnionym bólem światem. Stara się pogodzić cierpienie (także cierpienie Chrystusa) z Boską dobrocią, nie zgadza się jednak na łatwe kompromisy. Odpowiedź nie przekreśla bólu, nie podważa istoty pytań – świat, w którym żyjemy jest światem sprzeczności. Autor stawia czytelnika przed najważniejszymi pytaniami w życiu: konfrontuje go z cierpieniem po utracie ukochanej osoby, z doświadczeniem śmierci, zwątpieniem. Jest to jednocześnie książka, która unika prostych odpowiedzi i potrafi w nadzwyczajny, empatyczny sposób przeżywać smutek i żałobę wraz z czytelnikiem. Nie popada w banały, lecz subtelnie kieruje w stronę nadziei i pocieszenia. Na podstawie książki i wydarzeń z życia Lewisa, które ją zainspirowały, powstał wzruszający, wielokrotnie nagradzany film Richarda Attenborough „Cienista dolina" z Anthonym Hopkinsem i Debrą Winger.

 

Po sukcesie w moich oczach publikacji "W poszukiwaniu króla. Powieść o Inklingach", obiecałam sobie chwycić za prozę C. S. Lewisa i J. R. R. Tolkiena, o których również mogłam przeczytać w powieści Pan Downinga. Choć wydawali mi się oni oddalonymi o „miliony lat świetlnych" postaciami, bez problemu znalazłam książkę Lewisa na półce w pobliskiej bibliotece. Moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem nie było wyborem przypadkowej książki. Każdy, kto przyglądał mi się w bibliotece, kiedy wybierałam lekturę, mógłby pomyśleć, że nie zastanowiłam się ani chwili. Jednak pozory często mylą. Zdecydowałam się na „smutek", gdyż sama straciłam ostatnio ciocię, a ponadto chciałam odskoczyć od pozycji, które czytałam w ostatnich chwilach.

 

Po lekturze śmiało mogę stwierdzić, iż nie zawiodłam się na Panu Lewisie. Jego płynny, a zarazem wyrazisty styl nie pozostawił po sobie cienia niedosytu. Z chęcią zaczytywałam się w kolejne strony tego czytadła. Spodobało mi się to, jak autor napisał książkę – jest to dziennik, jednak bez dat. W sumie to cztery notesy, które pisarz zapisał po śmierci swojej żony. Z każdą stroną możemy, wraz z oksfordzkim wykładowcą rozważać sens naszego istnienia i naszej wiary. Dzięki niemu mogliśmy przeczytać niesamowite historie i zadać sobie znaczące pytania. Przyznam szczerze, że nadal targają mną silne emocje, gdyż to nie jest pozycja, za którą chwyta się od tak.

 

Z pewnością mogę stwierdzić, iż z taką lekturą się jeszcze nie spotkałam. Porusza ona nie tylko kwestie smutku, jaki czujemy po stracie bliskiej osoby, ale również cierpienia. To również nieodłączne uczucie człowieczeństwa. Choć według Wikipedii to tylko negatywny stan psychiczny, bądź fizyczny i emocjonalny doświadczany często jako ból czy nieprzyjemne doznanie ciała, każdy z nas przeżywa swoje „katusze" w inny sposób. Jeden zapija smutki w alkoholu, drugi próbuje to wszystko sobie jakoś racjonalnie wyjaśnić, a jeszcze inny roztkliwia się nad swoi losem.

 

„Musiałem się jeszcze nauczyć, że wszystkie relacje międzyludzkie kończą się cierpieniem – oto cena, jakiej nasza niedoskonałość pozwoliła Szatanowi zażądać za nasze prawo do miłości".

 

Pan Lewis porusza także w swojej książce temat wiary. We współczesnym świecie istniej wiele wyznań. Jedni wyznają jednego Boga, inni wielu. Są też tacy, którzy nie mają żadnej wiary lub stoją gdzieś pomiędzy. Pisarz pokazuje, że nawet najgorliwszy chrześcijanin może się zawahać, zwłaszcza kiedy odejdzie człowiek, który obok był od zawsze. Istotą ludzką jest niepewność i właśnie z takim powątpiewaniem boryka się autor. Bo przecież, jak mawia nie tylko młodzież XXI wieku : „Gdzie on jest, kiedy go potrzebuję?!

 

„Oczywiście dość łatwo jest powiedzieć, że Bóg wydaje się nieobecny, gdy Go najbardziej potrzebujemy, bo Go w ogóle nie ma, bo nie istnieje. Ale dlaczego wobec tego wydaje się tak bardzo bliski, kiedy, mówiąc szczerze, nie pragniemy Jego obecności?"

 

Podsumowując, muszę przyznać, że choć powieść Lewisa może zapierać dech w piersiach, jest książką specyficzną – trzeba ją przeczytać w odpowiednim czasie naszego żywota. Z pewnością inaczej będzie patrzył ktoś, kto dotąd nie miał nic do czynienia ze śmiercią bliskiego, a inaczej ten, kto właśnie stracił ważnego w swoim życiu człowieka. Polecam więc pozycję ludziom, którzy borykają się właśnie z takim smutkiem jak pisarz. Moim skromnym zdaniem, książka na pewno zyskałaby w moich oczach jeszcze lepszą ocenę, kiedy dotknęła by mnie śmierć współmałżonka. Kończąc, chcę powiedzieć, że „Smutek" Lewisa, będzie dla mnie publikacją, za którą na pewno chwycę w przyszłości ^^

Miqa

„Ta książka to człowiek emocjonalnie obnażony w swoim Gethsemani."

 

Któż z Was nie słyszał o sławnym C.S. Lewisie (właściwie Clive Staples Lewis) twórcy „Opowieści z Narni"? Bliski przyjaciel J.R.R.Tolkiena, filozof, zapalony chrześcijanin, ale i zwykły człowiek darzący uczuciem swoją ukochaną, którą poznał zbyt późno, by móc w pełni nacieszyć się wspólnym szczęściem. O tym właśnie jest „Smutek" w skrócie. Tu „...utalentowany apolegeta chrześcijaństwa, miał odwagę, aby się przyznać do powątpiewania w to, co z taką pewnością siebie głosił."

 

„Smutek" jest poprzedzony przez dwa „wstępy". Najpierw mamy napisane przez Madeleine L'Engle „Przedsłowie" (w którym wypowiada się na temat książki) i „Wstęp" napisany przez syna żony Lewisa, Douglasa H. Greshama (w którym pisze on o więzi jego matki z ojczymem i dzieli się swoimi refleksami odnośnie książki).

 

Swoje cierpienie Lewis spisywał w notesie, robiąc z niego dziennik. Nie pisał jednak codziennie, a tylko wtedy kiedy czuł największą potrzebę podzielenia się z kimś (tu: czymś) swoim cierpieniem, bólem, przemyśleniami i tęsknotą za ukochaną osobą, która odeszła. Joy Davidman, bo tak nazywała się jego żona, była śmiertelnie chora na raka, który wyniszczył jej organizm. Dusza Cliva była całkowicie wypełniona żalem i goryczą, poczuciem wielkiej niesprawiedliwości. To spowodowało, że zaczął sobie zadawać pytania dotyczące pozycji Boga w naszym życiu. Wątpił, ale był w stanie się do tego odważnie przyznać, za co go podziwiam. „Dlaczego On jest z nami w chwilach szczęścia, a nie przychodzi z pomocą w nieszczęściu?"

 

Książkę podzielona na 4 części, które stanowią pewne etapy żałoby Lewisa i przezwyciężania problemów. Z początku był skoncentrowany tylko na sobie i na własnym bólu, na złości do Boga, za to, że tak szybko zabrał mu coś, na co czekał całe życie. Ma sobie za złe, że skupia się tylko na własnej osobie, a nie na Joy. Z czasem jego spostrzeżenia i odczucia się zmieniają, staje się wyrozumiały i spokojniejszy. „Jakby wraz ze zniknięciem smutku zniesiona została jakaś bariera."

 

Muszę przyznać, że również bardzo podobała mi się okładka. Stonowane kolory i przygnębiony mężczyzna idealnie wpasowują się w treść książki. Jeśli ktoś byłby zainteresowany, to polecam film, który powstał na podstawie tej książki i wydarzeń z życia pisarza - „Cienista Dolina" z Anthonym Hopkinsem i Debrą Winger.

 

„Częścią każdego cierpienia jest, że tak powiem, cień lub odbicie tego cierpienia; fakt, że nie tylko cierpisz, ale także musisz wciąż o tym myśleć."

 

„Smutek" jest powieścią wyjątkową, jedyną w swoim rodzaju. Smutną ale jednocześnie naprawdę piękną i radosną dla kogoś, kto przeżywałby podobny rodzaj emocjonalnego załamania. Dlaczego radosną? Ponieważ niesie pocieszenie i zrozumienie. Pozwala odczuć, że człowiek nie jest sam na sam ze swoim problemem. Że nie jest jedyną osobą, która musiała zmierzyć się z taką tragedią.
Zdecydowanie polecam tę książkę wszystkim, którzy poszukują pięknej wypełnionej filozoficznymi myślami powieści w formie dziennika bez dat, ale również polecam tym, którzy właśnie przechodzą w swoim życiu bardzo trudne chwile.

Isadora

"Smutek przypomina długą, krętą dolinę, gdzie za każdym zakrętem może ukazać się zupełnie inny krajobraz"

 

Jak dotąd nie zdarzyło mi się jeszcze obcować z prozą równie dojrzałą, przystępną i ekspresyjną zarazem, nacechowaną tak przenikliwą głębią, jak i wzruszającą prostotą, pełną tak naturalnej i niewymuszonej wrażliwości, jak proza C.S. Lewisa. Za każdym razem zdumiewa mnie i zachwyca to fenomenalne połączenie bezpretensjonalnej szczerości, głębokiego humanizmu wyrażającego się w pięknie uczuć i autentyzmie emocji oraz nadzwyczajnej erudycji przejawiającej się w lekkości i precyzji artykułowania myśli.
Nie inaczej jawi się nam "Smutek". Na dzieło to składają się zapiski prowadzone przez pogrążonego w bólu Lewisa po śmierci ukochanej żony Joy Gresham, która przegrała walkę z rakiem. Stanowią one poruszające studium żałoby, pisane jako obrona przed ostatecznym załamaniem i próba uchwycenia sensu tego, co go spotkało, zrozumienia istoty życia, w którym jesteśmy skazani na odczuwanie żalu i cierpienia.

 

Refleksje zawarte w "Smutku" to naładowany emocjami, porażający siłą wyrazu obraz wewnętrznej walki Lewisa, jaką toczył głównie z własnym zwątpieniem w Bożą miłość. On, dotychczas tak ufny i silny w wierze, manifestujący swoją chrześcijańską radość i poczucie jedności z Bogiem, nie wstydzi się przyznać do swego upadku. Z wielką pokorą ukazuje swoją słabość, obnaża duszę przyznając się do szukania po omacku wsparcia, pocieszenia i zrozumienia potrzebnego do zaakceptowania Bożych wyroków.
Udręka Lewisa uświadamia, że żałoba to nie konkretny stan dający się łatwo zobrazować, ale długotrwały proces, w którym każdego dnia pojawia się nowy element cierpienia lub też powraca boleść już raz przeżyta. Jego smutek to dławiące poczucie osamotnienia i wyobcowania; to apatia utwierdzająca w przekonaniu, że nic nie jest warte zainteresowania i zachodu; to paraliżująca obawa, że wspomnienie ukochanej rozmyje się w jego pamięci lub też on sam zmieni ją w wyselekcjonowany zlepek wspomnień nie mający wiele wspólnego z jej rzeczywistym obrazem.
Śmierć żony zachwiała fundamentami wiary Lewisa. Obawy budziła w nim nie tyle utrata wiary jako takiej, lecz tego, że uwierzy w skrzywiony obraz Boga szczędzącego ludziom Swej miłości. Przyznaje się do odczuwania wobec Niego nienawiści, którą jednak traktuje jako chwilową ulgę w cierpieniu, nie jako stan permanentny. W początkowej fazie żałoby zastanawia się nad siłą swej wiary, uważa Boga za "kosmicznego sadystę", który skazuje człowieka na ból. Jednak z biegiem czasu uświadamia sobie, że jest On raczej lekarzem leczącym cierpieniem, które otwiera oczy na prawdę i pozwala poznać wartość i jakość swojej wiary.
Ta przemiana doskonale obrazuje udrękę człowieka nie mogącego pogodzić się z faktem, że jedyne, co można zrobić z cierpieniem, to znosić je; człowieka poszukującego środka, który sprawi, że ból przestanie być bólem. I trzeba znaleźć go samemu: "Nie mówcie, że religia daje pociechę, bo zacznę podejrzewać, że nic nie rozumiecie."

 

Jednak "Smutek" to nie tylko próba zmierzenia się z emocjonalnym paraliżem wywołanym utratą bliskiej osoby, lecz także świadectwo zwycięstwa nad nim. Nieoczekiwanie dla samego siebie Lewis zauważa, że im mniej opłakuje Joy, tym wydaje mu się bliższa, a gdy smutek znika - pamięta ją lepiej. Początkowo czuje się winny, że nie pielęgnuje w sobie cierpienia, ale stopniowo odzyskuje nadzieję, znajduje ukojenie, godzi się z Bogiem. Zaczyna postrzegać śmierć jako kolejny etap życia - zarówno jeśli chodzi o Joy, jak i jego samego.

 

"Smutek" to niezwykła książka. Nie jest łatwo poddać własną duszę pogrążoną w żałobie tak precyzyjnej i drobiazgowej analizie unikając przy tym oskarżeń o bezduszność, wyrachowanie i chłód emocjonalny. Lewis stworzył bardzo osobisty, przesiąknięty subtelną głębią zapis stanu duszy ogarniętej pustką, żalem i cierpieniem, rozpaczliwie poszukującej nadziei, ukojenia, pociechy. I to poszukującej różnymi drogami, nie stroniącej od bluźnierczych myśli, zwątpienia i gniewu skierowanego do Boga. Lewisowi udało się odzyskać utracony spokój, wyjść z ciemnego labiryntu, w jaki wpędziła go śmierć ukochanej; unikając walki ze smutkiem przeżywał każdy jego etap starając się zrozumieć jego znaczenie i sens.
Ta książka jest świadectwem jego wielkiej miłości do Joy i głębi rozpaczy po jej śmierci. To wzruszająca próba odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia, a także literacki odpowiednik wyboistej drogi, której ostatecznym celem jest odzyskanie utraconej nadziei. To również najpiękniejszy wyraz pokory wobec boskich wyroków oraz wiary w Jego miłosierdzie.

 

"Smutek" nie powinien być traktowany jako poradnik, który udzieli Wam prostych odpowiedzi i przyniesie łatwe pocieszenie. Jest zapisem osobistej żałoby i zwycięstwa nad nią - i tak też należy do niego podchodzić. Tę drogę każdy musi przejść sam, jednak "Smutek", dzięki swojej niezwykłej empatii i dojrzałości, może oświetlić ciemny tunel naszego cierpienia.

Scathach

Nikt też nigdy nie powiedział mi, że smutek tak rozleniwia człowieka. Z wyjątkiem chwil, kiedy zajęty jestem pracą w biurze – gdzie machina zdaje się toczyć naprzód ta samo jak zawsze – nienawidzę najmniejszego wysiłku. Nie tylko napisanie,a le nawet przeczytanie listu wydaje się zbyt uciążliwe(...) [1]

 

Książki o tematyce funeralnej mają to do siebie, że nigdy się nie zdezaktualizują. Wystarczy wspomnieć Treny Kochanowskiego, by zrozumieć, że przepracowywanie żałoby, o której tak obficie pisywała Julia Kristeva, jest procesem uniwersalnym i wiecznie żywym.
Ludzie umierają i umierać będą, a próby uporania się ze stratą ukochanej osoby nierzadko dokonywanie są przy pomocy słowa pisanego, pełniącego w tym momencie funkcje katartyczne.
Oczyszczająca moc przelewania traumatycznych doświadczeń na papier, pozwala na szybsze wrócenie do psychicznej równowagi i zaakceptowanie nowej rzeczywistości – już bez bliskiej naszemu sercu osobie.
Za jedną z najlepszych książek dla ludzi przeżywających żałobę uznawany jest Smutek Clive'a Staplesa Lewisa. Powolny proces dochodzenia autora bestsellerowej sagi Opowieści z Narnii do stanu decathexis, jest w niej przedstawiony nadzwyczaj sugestywnie.
Ten znany z traktatów filozoficznych, w których w sposób jednoznaczny wyraża swoje poglądy religijne i wiarę w Boga, pisarz, w książce tej portretuje inne swoje oblicze: złamanego bolesną utratą, cierpiącego i poddającego w wątpliwość wszelkie dotychczasowe wierzenia. Śmierć zawsze stanowi moment przełomowy, w którym przeorganizowujemy dotychczasowy światopogląd i na nowo budujemy hierarchię wartości.

 

Tym trudniej pogodzić się ze stratą osoby bliskiej, gdy jej cierpienie musiano obserwować przez długie miesiące, kiedy daleka była od ludzkich zachowań, gdyż choroba i paroksyzmy bólu tak dalece przybliżyły jej reakcje do reakcji wijącego się z bólu zwierzęcia, że nie sposób było nie dostrzec tak realnego podobieństwa, a człowiek mimo wszystko miał nadzieję, że to stan przejściowy, wcale nie agonia, lecz powolny proces uzdrawiania. Gdy żona Lewisa po dwu latach walki z rakiem odeszła, pisarzowi nie sposób było się pogodzić z zaistniałą sytuacją. Ich związek był późny i dojrzały. Ze swoją żoną stanowili symfonię dusz i intelektów jaka rzadko się dziś zdarza. Tym trudniej było mu się z pogodzić z jej odejściem, że mieli jeszcze wiele wspólnych planów, które zostały przerwane w półbiegu.
Smutek jest zapisem rozdzierającego cierpienia Lewisa, próbującego za sprawą dziennika oswoić nową rzeczywistość i dać wyraz bólowi, który toczył jego umysł i ciało.
Wejrzenie w jego próbę przepracowywania żałoby i smutku może okazać się zbawienne dla innych, znajdujących się właśnie w podobnej sytuacji. Okazuje się, że nawet tak światły umysł jak Lewis, pokonuje swoje traumy identycznie, jak każdy inny człowiek: przechodzi te same etapy, które tak wyraziście nakreślił już w renesansie Kochanowski: nie dowierza, rozpacza, wątpi w istnienie Boga, po to, by ostatecznie doznać iluminacji, pozwalającej na ponowny powrót do Stwórcy i pogodzenie się ze stratą.
Jego relacja streszcza w sobie tygodnie pełne niewypowiedzianego bólu, kiedy to Lewis czuł się wyobcowany i zagubiony, kiedy próbował zracjonalizować śmierć żony, oswoić ją i zrozumieć. Jego zapiski są gestem rozpaczy człowieka, który wcale nie chce zwątpić, lecz pozwala sobie na heroiczny gest walki o decathexis, o wyjście ze swojego przetransformowanego wraz z śmiercią żony mikroświata, w przestrzeń ogólnoludzką, dla której ta niewielka, z perspektywy uniwersum, strata jest niezauważalna.

 

Często po śmierci ukochanej osoby słyszymy od bliskich serię nicnieznaczących komunałów, które nie dość, że nie pocieszają, to jeszcze silniej wpędzają w nastój depresyjny, wyjaskrawiający utratę. Książka Lewisa taka nie jest – jego przemyślenia, mimo ogromu cierpienia, którego na naszych oczach doznaje, są niezwykle precyzyjne i ważne – nie tchną banałem, lecz są drobiazgowym szlakiem wiodącym ku nadziei i pocieszeniu, są monologiem wewnętrznym, modlitwą, która nie dość, że pełni funkcje konfesyjną, to jeszcze stanowi autoterapię. W dzienniku jako gatunku, od dłuższego czasu upatruje się tego typu cech, toteż nie inaczej jest w przypadku zapisów człowieka, o tak niezwykłym intelekcie, postawionego w sytuacji końca i przemijalności.

 

Choć nie jest to publikacja wielkich rozmiarów, gromadzi w sobie niepomiernie wiele emocji i refleksji, zdolnych przemienić myślenie ludzi przepracowujących żałobę i próbujących uporać się z własnym smutkiem i wyrwą w sercu po utracie. Nie sposób przejść obok niej obojętnie, nie sposób kiwnąć ręką na to, co właśnie się przeczytało.

 

To inny Lewis. Już nie tyle Lewis-filozof, Lewis-erudyta, lecz Lewis-człowiek sparaliżowany bólem.
Bardzo polecam, szczególnie tym, którym doświadczenie śmierci nie jest obce.

[1] Smutek, Clive Staples Lewis, 2009, s. 29.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!