John Lennon Listy

Autor: Hunter DaviesJohn Lennon

Okładka wydania

John Lennon Listy


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Isadora

Zagubiony, pełen sprzeczności i wątpliwości, nieustannie dążący do samopoznania niespokojny duch. Oryginalny, bezkompromisowy, poszukujący nowych środków wyrazu wrażliwy artysta. Bezsprzecznie jeden z najwybitniejszych muzyków wszech czasów. Aktywny idealista całym sercem angażujący się w to, co wierzył. Bezpośredni, uczuciowy, o trudnym charakterze i błyskotliwym, surrealistycznym poczuciu humoru, zawieszony między głębokim smutkiem a szaloną euforią. Choć odszedł przedwcześnie, już za życia stał się legendą. John Lennon.

 

Każdy prawdziwy fan wie o tym, że nawet najbardziej rzetelna i wyczerpująca biografia nie ukazuje pełni charakteru i osobowości idola, jeśli brak w niej elementów stanowiących sedno jego twórczości: muzyki, tekstów piosenek, wierszy - oraz listów. To one pozwalają poczuć ducha artysty i poznać go w sposób bardziej wielowymiarowy i pełny, wejrzeć w jego uczucia, myśli, lęki, marzenia. Dla fanów Johna Lennona rozsianych po całym świecie stało się to możliwe dokładnie z dniu jego 72 urodzin - 9 października 2012 - w dniu światowej premiery "Listów" - za sprawą wdowy po artyście Yoko Ono oraz Huntera Daviesa, autora pierwszej autoryzowanej biografii Beatlesów.

 

To właśnie on, z błogosławieństwem Yoko, podjął się heroicznej pracy odszukania możliwie największej ilości wszelkiego rodzaju notatek i zapisków Johna mocno przy tym rozszerzając definicję listu i obejmując nią również pocztówki, telegramy, ankiety, listy zakupów i spraw do załatwienia, autografy i dedykacje, teksty do periodyków, pisma na potrzeby różnych kampanii i inicjatyw społeczno - politycznych czyli generalnie szeroko pojętą korespondencję ex - Beatlesa, zebrania jej, uporządkowania pod względem chronologicznym i wydania jej w niniejszym tomie opatrzonym tytułem "Listy".

 

Davies nie ukrywa, że głównym źródłem tych bezcennych zdobyczy były amerykańskie i brytyjskie domy aukcyjne, prywatni kolekcjonerzy i fani z całego świata, jednak szczególnie cenne są oryginały bądź kopie listów udostępnione przez Yoko Ono, Paula McCartneya, Ringo Starra, Olivię Harrison (wdowę po George'u), Cynthię i Juliana Lennon (byłą żonę i syna artysty).

 

Hunter Davies znalazł świetne rozwiązanie, dzięki któremu korespondencja Johna staje się lekturą czytelną, przejrzystą i zrozumiałą dla czytelnika - co wcale nie było takie oczywiste zważywszy na upodobanie Lennona do wszelkiego rodzaju gier słownych, kalamburów, żartów na granicy nonsensu i aluzji znanych tylko sobie i adresatom, którymi jest ona naszpikowana. Niezbędne w takim przypadku przypisy, prawdziwe utrapienie dla czytelnika, zastąpił treściwym komentarzem poprzedzającym każdy tekst, który wyjaśnia nam jego znaczenie, przybliża kontekst i stosunki łączące autora z adresatem, jak również postać samego adresata i jego historię. Na szczęście udało mu się przy tym uniknąć nadinterpretacji, czytelnik może sam wysnuć wnioski odnośnie każdego tekstu. Trudno również zarzucić Yoko Ono jakąkolwiek manipulację w redagowaniu korespondencji męża ( choć była o nią posądzana), jako że w zbiorze znalazły się także osobiste listy Johna do pierwszej żony Cynthii czy też wyjątkowo paskudne, skierowane do Paula McCartneya. Cieszy takie podejście do rzeczy, bo dzięki temu unikamy mitologizacji i mamy szansę ujrzeć bardziej ludzkie, czasem nawet odpychające oblicze Johna. A czy dzięki temu również bardziej prawdziwe? Z pewnością pełniejsze, bo przecież Lennon nigdy nie ukrywał swojej ciemnej strony, mówił wprost to, co myśli - o czym najlepiej świadczą teksty jego piosenek czy liczne wypowiedzi. Listy jedynie uzupełniają ten obraz; są wyrazem jego przekonań, lęków i pragnień, odzwierciedleniem refleksji, charakteru, poczucia humoru. Na pierwszy rzut oka widać, że John LUBIŁ pisać, że pisanie przynosiło mu radość: listy wyrażają osobowość nadawcy, jak i adresata, zaś ich styl jest dostosowany do korespondenta oraz stopnia zażyłości. Są oryginalne, szalone, bezpośrednie, pisane techniką strumienia podświadomości, powstałe pod wpływem chwili lub głębokich przemyśleń - wszystkie jednak rozpoznawalne od pierwszych słów, pełne żartów i aluzji, nierzadko opatrzone oryginalną ilustracją zdradzającą ironiczne poczucie humoru, dystans do siebie i świata, a także niepośledni talent.

 

Zbiór korespondencji rozpoczyna kartka bożonarodzeniowa dedykowana przez jedenastoletniego Johna ciotce Harriet, kończy zaś dramatyczny w swej wymowie, bo ostatni, autograf dla niejakiej Ribeah Love z 8 grudnia 1980 roku. To, co pomiędzy, to chociażby okazjonalne kartki skierowane do rodziny i znajomych, własnoręcznie wykonane, z tekstami i ilustracjami własnego autorstwa, uprzejme odpowiedzi na listy fanów, rady dla przyjaciół i współpracowników, ankiety dla linii lotniczych, przykra i zjadliwa korespondencja z Paulem i świadczące o szczególnej zażyłości pocztówki do Ringo Starra; pisma na potrzeby inicjatyw społecznych i politycznych (np. list do Hueya Newtona, aktywisty i radykała, założyciela Ruchu Czarnych Panter), prośby do redaktorów i dziennikarzy muzycznych o miejsce w gazecie i czas antenowy dla Yoko, odpowiedzi na krytyczne recenzje twórczości żony, listy zakupów i spraw do załatwienia, krótkie liściki do syna...

 

Lektura "Listów" uświadamia tytaniczną pracę tłumacza, Tomasza Wilusza, który wyśmienicie sprostał wyzwaniu. Jego przekład jest rewelacyjny, brawurowy; udało mu się uchwycić i oddać cały charakter Johna, jego lekkie pióro i oryginalne poczucie humoru. Jestem pełna podziwu dla jego pracy pozwalającej w pełni docenić wszelkie aspekty osobowości ex - Beatlesa. To wspaniała, niezapomniana lektura, cenna pamiątka i piękne świadectwo Lennona jako genialnego artysty i niepokornego człowieka, który "zawsze postrzegał kartkę papieru, nawet najmniejszą, jako wyzwanie".

Cinnamon

„Będzie ciężko" – pomyślałam. Pomimo tematyki, którą często obieram sięgając po książki, czułam, że masywność tego dzieła może mnie przytłoczyć. Wkrótce przekonałam się, że ta masywność jest zapowiedzią świetnie przygotowanej książki, a nie ciężkości jej tematu. Bo kimże dla nas jest John Lennon?

 

9 października miałby 72 lata. Miałby, gdyby nie został zamordowany przez fana, któremu parę godzin przed zamachem podpisał płytę. 9 października 2012 to także data światowej premiery zbioru listów Johna Lennona, opracowanych przez autora pierwszej autoryzowanej biografii The Beatles, Huntera Daviesa, który osobiście zna członków tego kultowego zespołu. Skąd wziął się pomysł na stworzenie tej książki?

 

Plan opublikowania korespondencji Lennona zaistniał niedługo po jego śmierci w 1980 roku, jednak wdowa po muzyku, Yoko Ono Lennon, nie wyraziła zgody na to przedsięwzięcie. Coś jednak się zmieniło, skoro w końcu książka powstała. W przedmowie Yoko komentuje swoją decyzję: „W czasach, kiedy większość z nas coraz bardziej przyzwyczaja się do rozmów na dystans, to ładny pomysł, żeby wysłać Wam i całemu Wszechświatowi wybór jego myśli, własnoręcznie przez niego spisanych". Coś w tym jest – sztuka pisania listów sukcesywnie zanika, a Lennon miał wiele do powiedzenia na różne tematy. Poza tym był osobą bezpośrednią, o silnie zaakcentowanym charakterze, a listy są obrazem stanu jego duszy i umysłu. Duszy wolnej, o błyskotliwym umyśle.

 

Dla Johna pusta kartka była wyzwaniem. Gdy spotykał na swojej drodze samotną, czystą stronę, jego powołaniem było ją zapisać. Słowo pisane towarzyszyło mu od wczesnych lat dziecięcych, kiedy to pisywał pocztówki dla rodziny bądź tworzył własną gazetkę ozdobioną niesamowitymi (jak na dwunastolatka) ilustracjami. Jego wysublimowane poczucie humoru kształtowało się przez całe życie i korzystał z niego przy każdej nadarzającej się okazji – nie ważne, czy był to wyimaginowany list czy też list do redakcji magazynu, który skrytykował jego styl bycia. Nie wspomnę już o korespondencji między Johnem a Paulem McCartneyem w czasach, gdy ci nie darzyli się szczególną sympatią. Lennon uwielbiał dostawać listy nadsyłane przez fanów – zawsze starał się im coś odpisać, choćby miało to być jedno, krótkie zdanie. (Jednym z tych szczęściarzy, który otrzymał odpowiedź od swojego idola, był Piotr Metz, autor „Słowa do polskiego czytelnika" w „Listach"). Nie licząc tekstów piosenek, pozostawił po sobie niemal trzysta listów i kartek pocztowych adresowanych do rodziny, przyjaciół, fanów, kolegów z zespołu i innych. Wszystkie znajdują się w niniejszej książce.

 

Pewnego dnia spotkałam się z tak sformułowanym pytaniem: John Lennon – geniusz, wariat czy „szczęśliwy idiota?". Po lekturze „Listów" z przekonaniem mogę stwierdzić, że wszystko na raz, z tym, że wariactwo nie jest obłędem w czystej postaci, ale objawem geniuszu nieoczywistego. Jeżeli chodzi o szczęśliwego idiotę, cóż... Większość ludzi mogłaby go tak nazwać ze względu na jego idealistyczną i pacyfistyczną postawę. U boku Yoko Ono na pewno był szczęśliwy, ale czy idiotą? Nie powiedziałabym...

 

„John Lennon. Listy" to obowiązkowa lektura dla fanów muzyka. Książka jest doskonałym uzupełnieniem wszelkich biografii dotychczas wydanych na jego temat, rzucają na tę kultową postać nowe światło, a komentarze Huntera Daviesa do poszczególnych listów są nieocenioną pomocą przy próbie analizy ich treści. Doceniam jego trud włożony w zebranie i opracowanie wszystkich dostępnych listów Lennona, bo to czasochłonne, nie lada wyzwanie! Także wydawnictwo postarało się, by książka ta była pozycją niesamowitą: staranne wydanie zapewni jej długą egzystencję w doskonałym stanie. Twarda okładka, grube strony są dowodem na to, że nie szczędzono środków na produkcję. I to się chwali! Poza tym wyrazy szczerego uznania kieruję do tłumacza, Tomasza Wilusza – nie dość, że zdołał rozczytać się w bohomazach Lennona, to jeszcze udało mu się przełożyć je na nasz język w sposób, który nie zaciera naturalnego stylu artysty.

 

Tak więc, brawa dla Huntera Daviesa! Brawa dla Tomasza Wilusza! Brawa dla Wydawnictwa! I oczywiście – wielkie brawa dla Johna Lennona...

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!