Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Maximum Ride Tom 1 Eksperyment "Anioł"

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 6 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 4 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 4 votes

Polecam:


Podziel się!

Maximum Ride Tom 1 Eksperyment "Anioł" | Autor: James Patterson

Wybierz opinię:

Viconia

Ostatnio da się zauważyć, że coraz więcej autorów, którzy zwykle tworzą książki dla dorosłych, zaczyna pisać również dla dzieci lub młodzieży. Zazwyczaj oznacza to, że możemy się spodziewać naprawdę dobrze napisanych powieści, tak jest też w wypadku Jamesa Pattersona. Znany głównie z książek sensacyjnych, w nowym gatunku sprawdza się naprawdę świetnie. Dlatego moim zdaniem seria Maximum Ride będzie hitem, a przynajmniej taką mam nadzieję, bo z całą pewnością na to zasługuje.

 

"Eksperyment „Anioł" to opowieść czternastoletniej Max, która wraz z piątką innych dzieciaków została stworzona jako eksperyment. Kilku naukowców wymyśliło sobie, że wymiesza DNA człowieka z DNA ptaków. I tak powstały skrzydlate dzieci. Jednak skrzydła to nie jedyne, co je wyróżnia, w pakiecie każde z nich ma jeszcze inne super zdolności. Większość życia spędzili w Szkole. Jednak niech Was nie zwiedzie nazwa, Szkoła w rzeczywistości jest laboratorium, gdzie naukowcy przeprowadzają testy nad swoimi tworami. I nie są to miłe doświadczenia, dzieci są tam traktowane jak szczury laboratoryjne, nikt nie uważa ich za ludzi. Jednak naszej szóstce sprzyjało szczęście, kilka lat temu Max, Kieł, Iggy, Kuks, Gazownik i Angela uciekli ze Szkoły i ukryli się tam, gdzie mieli nadzieję nie zostać znalezieni. Niestety nic nie trwa wiecznie, więc dzieciom znowu przyjdzie uciekać. W pogoń za nimi ruszają Likwidatorzy, kolejny eksperyment szalonych naukowców. I mimo, że dzieci dosyć dobrze radzą sobie z zacieraniem za sobą śladów, to jednak w jakiś tajemniczy sposób pościg zawsze zdaje się być jeden krok przed nimi. Czy uda im się wyplątać z kłopotów?

 

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, iż książka AŻ TAK mi się spodoba. Tempo akcji jest niewiarygodnie szybkie, i to już praktycznie od pierwszych stron. Dlatego błyskawicznie zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń i nie mamy najmniejszej ochoty na odrywanie się od lektury. Do tego tematyka, która też nie jest łatwa, lekka i przyjemna, bo jednak kiedy czyta się o eksperymentach na małych, bezbronnych dzieciach trochę nam skacze ciśnienie. Warsztat autora jest na bardzo wysokim poziomie, ale też niczego innego się nie spodziewałam po autorze, który jednak ma już na koncie „kilka" książek. Jedyne moje obawy dotyczyły tego, jak odnajdzie się w książce skierowanej do młodzieży, ale szybko się okazało, że były to obawy niepotrzebne. Mimo lekkiej przewidywalności, jest to książka na naprawdę bardzo wysokim poziomie. Czyta się świetnie, wciąga i sprawia, że czas spędzony przy lekturze jest świetną rozrywką. Czegóż chcieć więcej? Polecam gorąco!

Mała Mi

Do książek młodzieżowych zwykle podchodzę z rezerwą. Za dużo w ostatnim czasie zombie, wampirów czy innych pół – ludzi. W przypadku „Maximum Ride: Eksperyment Anioł" dużą rolę odegrał autor. Nazwisko Jamesa Pattersona zapewne obiło się o uszy niejednemu książkowemu molowi, ale czy ktokolwiek kojarzył tego amerykańskiego autora thrillerów z serią książek dla młodzieży? Ja nie, dlatego z ciekawości sięgnęłam po pierwszy tom z serii Maximum Ride, zupełnie nie mając pojęcia, o czym ta książka tak naprawdę jest.

 

Z lekkim zaskoczeniem odkryłam, że bohaterami powieści Jamesa Pattersona również są pewne zmutowane istoty ludzkie. Max, Kieł, Iggy, Gazownik, Angela i Kuks to ofiary szalonych naukowców, którzy dawno temu wszczepili im ptasi gen. O dziwo, cała ta nietypowa operacja zakończyła się sukcesem, cała szóstka wyrosła na normalnych nastolatków. No, prawie normalnych, bo tam, gdzie przeciętny człowiek ma linię kręgosłupa, oni mają coś jeszcze – skrzydła. Udało im się uciec z laboratorium, które nazywają Szkołą i od tego momentu tworzą Stado, w którym zasada znana z „Trzech muszkieterów" („Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego") jest nadrzędna. To właśnie dlatego, gdy mała Angela zostaje porwana, Max jako przywódca stada nie ma wątpliwości, co należy robić. Razem z Kłem wyruszają na misję ratunkową, jednak czy sami w ten sposób nie wpadną w poważne tarapaty?

 

Niekwestionowaną zaletą tej książki jest język, jakim została napisana. Bardzo prosty, (nawet naukowcy zostali zastąpieni Fartuchami, a laboratorium jawi się po prostu jako Szkoła) a przy tym zabawny, pełen humorystycznych dialogów. Nadaje to niesamowitą lekkość i szybkie tempo czytania. Przyczyniają się do tego także bardzo krótkie rozdziały, które mimo swojej niewielkiej objętości nie dają wrażenia przerwanej akcji, czy niewyjaśnionego wątku. Osobiście nie miałam wcześniej przyjemności poznania twórczości Pattersona, jednak jako autor thrillerów nie kojarzył mi się z tak lekkim piórem. Jak widać pisarzy nigdy nie należy szufladkować, bo niejednokrotnie mogą nas zaskoczyć. Dodatkowym plusem jest to, że pomysł na stworzenie ludzi ze skrzydłami, aniołów, chciałoby się powiedzieć, wydaje się być oryginalny w dobie wszechobecnych wampirów, których już chyba każdy ma powyżej uszu. Poza tym, pod przykrywką błahej historii jest również pokazany przykład ingerencji człowieka w naturę, a warto zauważyć, że zabawa z DNA, niekoniecznie musi skończyć się tak jak w książce Pattersona. Nie mówiąc już o losie ofiar takiego eksperymentu.

 

Jeśli chodzi o samych bohaterów, o Stado, to tutaj już nie było tak kolorowo. Być może to wynik mutacji, a także konieczności radzenia sobie z sytuacją, kiedy balansujemy na krawędzi życia i śmierci, jednak trochę nieprawdopodobnie brzmi, kiedy sześciolatka płynnie czyta naukowe artykuły. Również pozostałe dzieciaki sprawiały wrażenie dużo starszych niż były w rzeczywistości, jednak zrzucam to na karb tego, iż od małego musiały radzić sobie same w walce o przetrwanie. Jeśli przymkniemy oko na ten nieco nienaturalny obraz bohaterów (co tam zachowanie, przecież oni mają skrzydła!), to całość jest naprawdę fantastyczną przygodą i warto poświęcić czas na przeczytanie „Maximum Ride".

 

Pierwsza część młodzieżowej serii Jamesa Pattersona mnie osobiście urzekła. Naprawdę polubiłam te dzieciaki, a momentami nawet podziwiałam za odwagę i wzajemną miłość. Z chęcią sięgnę po kolejne tomy z serii Maximum Ride i przekonam się czy Max, Kieł, Iggy, Kuks, Gazownik i Angela zdołają na zawsze uciec od Fartuchów i Likwidatorów. Nastolatkom zdecydowanie polecam, pozostałym zostawiam wolny wybór.

Grafogirl

Na "Maximum Ride" trafiłam zupełnie przypadkiem. Bardzo zależało mi na odpoczynku od horrorów i zakupieniu książki fantastycznej. Weszłam pomiędzy regały, wzięłam do ręki, przeczytałam opis, po czym kupiłam na chybił trafił.

 

Książka opowiada o szóstce nastolatków (Max, Kieł, Iggy, Kuks, Gazownik i Angela), którzy pod wpływem licznych eksperymentów z zakresu genetyki są tylko w dziewięćdziesięciu ośmiu procentach ludźmi. Pozostałe dwa procent to między innymi geny ptaków, które powodują, że bohaterowie potrafią latać i posiadają wiele ciekawych umiejętności. Pewnego dnia uciekają z laboratorium, gdzie traktowano ich okrutnie, jak zwierzęta, rozpoczynając tym samym samotne życie. Ich przywódcą zostaje tytułowa Max (skrót od: Maximum Ride). Spokój przerywa niespodziewane pojawienie się Likwidatorów, którzy porywają Angelę. Jej przyjaciele wyruszają na pomoc, po drodze okrywając swoje umiejętności, pochodzenie i, przede wszystkim, przeznaczenie.

 

Fabuła jest prosta i opiera się na ciągłej ucieczce uskrzydlonych ludzi przed okrutnymi Likwidatorami - "maszynami" bez serca, wysłanymi po to, żeby sprowadzić mutanty z powrotem do znienawidzonego laboratorium. Powieść czyta się szybko, rozdziały są krótkie i przejrzyste, a losy bohaterów wciągają aż to ostatnich stron.

 

Bohaterowie są świetnie przedstawieni i dopracowani. Każdy z nich ma swój własny, niepowtarzalny charakter oraz zdolności, takie jak czytanie w myślach (Angela), czy znakomity słuch (Iggy, oślepiony w laboratorium). Historię streszcza nam Max, którą znamy najlepiej.

 

"Maximum Ride "Eksperyment "Anioł"" idealnie nadaje się dla młodzieży ze względu na pomysł, wiek bohaterów i pełen emocji, młodzieżowy język. W książce aż roi się od niekiedy zabawnych, cynicznych komentarzy głównej bohaterki oraz bezpośredniego zwracania się do odbiorcy. Młodzieżowy charakter podkreśla akcja, która pędzi w zawrotnym tempie - pościg, ucieczka, pościg, ucieczka, walka. Opisy są krótkie i raczej skąpe, a w oczy razi mała ilość przemyśleń.

 

Moim zdaniem "Maximum Ride. Eksperyment "Anioł"" to powieść przeznaczona tylko dla młodszych czytelników . Lekka, ciekawa i pełna emocji stanowi świetne lekarstwo na nudę. Gorzej z dorosłymi, którym może przeszkadzać tempo akcji, bardzo prosta fabuła i młodzieżowy język.

 

Zachęcam wszystkich do sięgnięcia po drugą, jeszcze lepszą część przygód szóstki przyjaciół, a mianowicie: "Maximum Ride. Żegnaj szkoło - na zawsze."

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial