Odmieniec. Zakon Ciemności. Tom 1

Autor: Philippa Gregory

Okładka wydania

Odmieniec. Zakon Ciemności. Tom 1

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Vivienne

Philippa Gregory jest znana z twórczości osadzonej w czasach Tudorów. Z wykształcenia historyk, stworzyła powieść pt. „Kochanice króla", która przyniosła jej międzynarodową sławę, a nawet została zekranizowana. Tym razem postawiła na klimaty średniowiecznej Europy, pisząc "Odmieńca" - historię o młodym inkwizytorze, opisującą lęki ludu chrześcijańskiego.

 

Luca Vero to nastolatek, który jako dziecko został oddany i wychował się pod pieczą zakonu. Nieoczekiwanie otrzymuje rozkaz od samego papieża i wyrusza w świat z misją. Ma za zadanie spisać lęki świata chrześcijańskiego oraz przeprowadzać dochodzenie w sprawie rzekomego opętania zakonu augustianek. Na miejsce przybywa ze skrybą oraz służącym, którzy oprócz przydzielonych zadań pomagają inkwizytorowi w rozwikłaniu zagadki.

 

Chłopak poznaje ksienię zakonu, Izoldę – dziewczynę, która złożyła śluby wbrew swej woli. Podejrzewa, że jej zachłanny brat zdradził ją, fałszując testament ojca i wysyłając ją do opactwa, dzięki czemu pozbędzie się jej na dobre. Nie jest to jedyna tajemnica, którą udaje się rozwikłać Luce oraz jego kompanom.

 

Philippa Gregory otrzymuje ode mnie naprawdę ogromnego plusa, nie tyle za fabułę, ale jakość swej powieści. "Odmieniec" to książka napisana na bardzo wysokim poziomie, mimo że fabuła mnie nie przekonała. Oczywiście klimat średniowiecza był wyrazisty i przemawiający, jednak zagadki, które bohaterowie mieli za zadanie rozwikłać, wydawały mi się niesamowicie banalne, co – przyznaję – wadziło. Książkę odebrałam szalenie pozytywnie, ponieważ czyta się ją w zatrważającym tempie, co zawdzięcza długości oraz lekkości pióra autorki. Zdarzyło mi się odłożyć ją kilkakrotnie na „później", za sprawą zbyt małej ilości zwrotów akcji. Oczekiwałam czegoś bardziej zatrważającego.

 

Atmosfera powieści to największa zaleta. Podczas lektury "Odmieńca" czułam, jakbym znajdowała się w tym świecie. Zwyczaje panujące w średniowieczu zostały opisane dostatecznie szczegółowo, aby umożliwić czytelnikowi wizualizowanie sobie opisywanych wydarzeń. Rekompensuje to dosyć powoli rozwijającą się akcję.

 

"Odmieniec" autorstwa Philippy Gregory to naprawdę dobra powieść, które nada się na chwilę relaksu dla młodszych, ale również dla tych starszych. Pokochałam pióro Gregory, zatem kolejne spotkania z jej powieściami zapisuję na szczycie listy priorytetów.

Gosiarella

„Możliwe, że wysyłam odmieńca, żeby nakreślił mapę strachu".

 

Philippa Gregory zasłynęła ze swoich powieści historycznych, zwłaszcza tych rozgrywających się w okresie panowania Tudorów. Jak autorka sama zaznacza, nie skończyła z pisaniem fabularyzowanych biografii, a swoją nową serię Zakonu Ciemności pisze dla samej przyjemności pisania. Ze swojej strony dodam, że przyjemność sprawia samo czytanie "Odmieńca".

 

Luca Vero jest jeszcze młodzieńcem, jednak od wielu lat mieszka w klasztorze. Jest bystrym i utalentowanym chłopcem, co niestety przysparza mu wielu kłopotów, gdyż w kościele nie potrzebują wnikliwych umysłów żądnych odpowiedzi na każde nurtujące je pytania. Zachowanie Luca najpewniej skończyło by się uznaniem za heretyka i spaleniem na stosie, gdyby nie Inkwizytor, który postanawia wysłać bystrego młodzieńca z misją badania lęków średniowiecznego świata ubiegłym oraz wyjaśniania ich zawiłości.

 

W między czasie w zamku Lucretili umiera jego Pan, osierocając córkę Izoldę i syna Giorgio. Rozpacz dziewczyny potęguje fakt, że ojciec na łożu śmierci zmienił swoją ostatnią wolę przez co cały spadek odziedziczy Giorgio, a ona zaś ma do wyboru poślubić odrażającego księcia lub spędzić życie w klasztorze.

 

Przede wszystkim warto zaznaczyć, że mimo opisu wydawcy, w książce nie występują elementy fantastyczne, czy magiczne. "Odmieniec" jest w całości fikcją historyczną, choć wiele elementów w niej zawartych istniało w rzeczywistości. Autorka niesamowicie stworzyła tło historyczne oraz nastroje, jakie towarzyszyły społeczeństwu w roku 1453, czyli dokładnie tym samym, w którym nastąpił upadek Konstantynopola. Philippa Gregory wykazała się ogromną dbałością o szczegóły za co jestem bardzo wdzięczna.

 

Bohaterowie są postaciami fikcyjnymi, choć im podobni mogli istnieć naprawdę. Luca jest bystry, a wręcz zbyt inteligentny niż pozwala mu na to jego wiek i pochodzenia, co wzbudza ludzką podejrzliwość. Posiada swoje słabości, dzięki którym był dla mnie niezwykle sympatycznym bohaterem. Izolda już w jakimś stopniu mnie irytowała swoją osobowością, czasami naiwną, a czasami zadziorną. Odebrałam jej zachowania, jako nieadekwatne do sytuacji. Ich towarzysze są bardziej barwnymi bohaterami. Iszrak, Freize oraz skryba Piotr są idealnym i barwnym dopełnieniem głównych postaci.

 

Dużym plusem "Odmieńca" jest jego wielowątkowość. Przeważnie jeden tom serii skupia się w okół rozwiązania jednej zagadki, lecz Philippa Gregory zrezygnowała z tej reguły, dzięki czemu książka jest o wiele ciekawsza, niż można się było spodziewać. Niestety w większości da się przewidzieć ostateczne rozwiązania, choć jedna z nich wciąż mnie męczy. Akcja jest wartka, styl pisarski autorki wręcz rewelacyjny, a całość czyta się błyskawicznie. Lektura zajęła mi jeden dzień, ponieważ nie mogłam się od niej oderwać. Ze swojej strony pozostaje mi jedynie gorąco polecić książkę wszystkim, bo choć skierowana jest do młodzieży to i starszym czytelnikom sprawi wiele przyjemności.

Nevermore

"Siedemnastoletnia Izolda zostaje zamknięta w klasztorze, aby nie mogła dochodzić swoich praw do spadku po zmarłym ojcu. Kiedy zakonnice, nad którymi sprawuje pieczę jako przełożona, zaczynają lunatykować i zdradzać oznaki obłędu, do opactwa Lucretili przybywa młody nowicjusz Luca Vero, by na polecenie samego papieża wyjaśnić sprawę. Luca i Izolda, zmuszeni stawić czoło największym lękom świata średniowiecznego – czarnej magii, wilkołakom, szaleństwu – rozpoczynają poszukiwania prawdy, swojego przeznaczenia, a także miłości. Pierwszy tom najnowszej serii autorki Kochanic króla." www.egmont.pl

 

Philippę Gregory kojarzy chyba każdy. Choć fanką romansów historycznych nie jestem, słyszałam praktycznie same pozytywne opinie na temat jej twórczość. "Odmieniec" to pierwszy tom cyklu "Zakon Ciemności". Tym razem autorka zdecydowałam się na serię skierowaną do młodzieży. Jak poradziłam sobie z tym zadaniem?

 

Życie nastoletniej Izoldy legło w gruzach - jej ukochany ojciec nie żyje. Choć spodziewała się, że po jego śmierci zostanie panią ziem Lucretili, brat przekazuje jej, że losy dziewczyny potoczą się zupełnie inaczej. Mam do wyboru małżeństwo z okropnym księciem (do którego oczywiście nic nie czuje), bądź... klasztor. Zrozpaczona dziewczyna nie wyobraża sobie życia u boku tak potwornego człowieka, jakim jest jej niedoszły narzeczony. W ten sposób ląduje w miejscu, do którego nie mogłaby pasować mniej, a mianowicie wspomnianym klasztorze.

 

Luca Vero, mimo swojego młodego wieku pełni funkcję inkwizytora. Chłopak może się pochwalić zadziwiającą przeszłością - jest wyjątkowo urodziwy i wyjątkowo inteligentny, a nic nie wskazuje, żeby była to kwestia dobrych genów. W dzieciństwie był więc traktowany jako odmieniec, a kiedy zginęli jego rodzice klasztor stał się dla chłopca nowym domem. Z uwagi na pełnioną funkcję, zadaniem Luci jest zbadanie przedziwnych zdarzeń, które mają miejsce w klasztorze. Zbiegiem okoliczności Luca i Izolda spotykają się w tym właśnie miejscu.

 

"Odmieniec" skupia się tak naprawdę nie na jednej zagadkowej historii, lecz dwóch. Pierwsza z nich ma miejsce we wspomnianym klasztorze, gdzie dzieją się niepokojące rzeczy. Siostry lunatykują, mają przedziwne wizje. Jakby tego było mało, na ich ciałach pojawią się krwiste rany przypominające stygmaty. Zadaniem Luca jest dowiedzenie czy mamy do czynienia z czarną magią, czy też może ktoś celowo preparuje dowody, aby na nią wskazywały. Izolda natomiast musi udowodnić, że jest niewinna, ponieważ to właśnie wraz z jej przybyciem rozpoczęły się te niepokojące zjawiska. Druga z zagadek skupia się natomiast na zbadaniu (w zupełnie innym miejscu) sprawy przedziwnego stworzenia, które jest podejrzewane o... bycie wilkołakiem!

 

Bardzo spodobał mi się świat przedstawiony przez autorkę. Doskonale widać, że odnajduje się się w ówczesnych czasach, a mało tego, pozwala przenieść się tam czytelnikowi. Spodobały mi się również kreacje bohaterów. Choć nie przepadam za wyidealizowanymi bohaterami, nawet Luca mnie nie irytował mimo swojej cudnej aparycji i ponadprzeciętnej inteligencji. Zabawny jest również fakt, że choć główni bohaterowie to Luca i Izolda, najmilej wspominam Iszrak i Freize'ego. Szczególnie ten drugi zyskał moją sympatię, ponieważ jego zabawne uwagi nadały powieści sporo uroku.

 

Po mocnym początku (oskarżenia wobec Luca i atak księcia na Izoldę) spodziewałam się bardzo wiele. Jak przypuszczam, w czasach, w których rozgrywała się opowieść 17-latkowie byli już traktowani jak dorośli. Niestety wraz z rozwojem powieści daje się odczuć jej naiwność. Rozwiązania zagadek i rozwoju wydarzeń domyślił się chyba każdy, a opowieść jej bardzo naiwna. O dziwo jednak, przewidywalność tej historii, nie umniejszała mi przyjemności z czytania - co prawda nie czytałam jej z wypiekami na twarzy, lecz, mimo wszystko, z przyjemnością.

 

Spodziewałam się, że "Odmieniec" okaże się czymś na styl historycznego paranormal romance, a główni bohaterzy np. czarownicą i wilkołakiem. Nic bardziej mylnego! To raczej opowieść o średniowiecznych oskarżeniach o czarną magię, paleniu na stosie za najmniejsze odstawanie od ogółu. I w tym jest pewna uniwersalna prawda, a nawet w XXI wieku zdarza nam się przecież piętnować wszystko to, czego nie rozumiemy...

 

Podsumowując, I tom "Zakonu Ciemności" ujął mnie cudownie przedstawionym tłem historycznym i nietuzinkowymi bohaterami, jednak rozczarował naiwnością. Mimo wszystko uważam, że jest to powieść godna polecania, a sama chętnie sięgnę również po inne książki autorki, a tym bardziej kolejny tom tej serii.

Caroline Lannister

„Odmieniec" to pierwsza część serii „Zakon ciemności" autorstwa Philippy Gregory. Powieść została wydana w maju 2013 roku i błyskawicznie zyskała dużą popularność. Powieść liczy 286 stron. W lutym br. swoją premierę ma sequel czyli „Krucjata".

 

Główną bohaterką powieści jest siedemnastoletnia Izolda Lucretili. Po śmierci ojca, brat wysyła ją do klasztoru, aby nie mogła domagać się spadku. Dziewczyna sprawuje tam funkcję ksieni. Jednak po pewnym czasie coś złego dzieje się z zakonnicami. Zaczynają lunatykować i dziwnie się zachowywać. Tak jakby były opętane. Aby rozwiązać tą sprawę, sam papież wysyła do klasztoru młodego inkwizytora Luca Vero. Teraz, wraz z Izoldą, muszą rozwiązać zagadkę klasztoru i stawić czoła największym koszmarom średniowiecza, takim jak czarna magia, wilkołaki, czy opętanie przez samego szatana.

 

Na samym wstępie zapytam: Philippo Gregory, dlaczego to zrobiłaś?? Naprawdę nie mogę tego pojąć, dlaczego uznana autorka powieści historycznych, stworzyła wydmuszkę dla młodzieży. Jeszcze gdyby to dziełko było dobre i miało cechy innych powieści tej autorki. Ale nie. „Odmieniec" to kompletne przeciwieństwo książek Pani Gregory.

 

Pierwsze co się rzuca w oczy po sięgnięciu po powieść, to jej skromna objętość. Przypomnijmy sobie jak wygląda standardowa powieść tej autorki. Ma zazwyczaj około sześćset stron. Tak jak wspomniałam we wstępie, ta nie ma nawet połowy z tego. Jednak objętość to jeszcze nie wszystko. Ważne, żeby fabuła była dobrze rozplanowana i emocjonująca. Tutaj niestety tego nie uświadczyłam. Akcja bowiem strasznie się wlecze i w ogóle nie angażuje czytelnika. Pomysł owszem jest ciekawy i oryginalny, ale rozwinięcie akcji wypada bardzo rozczarowująco. Ta książka po prostu jest potwornie nudna! Czułam się jakbym czytała ją całą wieczność! W książce mają miejsce może ze trzy ważne dialogi i ze cztery wydarzenia, które posuwają fabułę do przodu. Trochę mało, prawda?

 

Kolejny aspekt to bohaterowie. Moją pierwszą powieścią Pani Gregory było „Dziedzictwo", czyli debiut tej autorki. Każdy bohater, który się pojawił na łamach tej powieści był absolutnie wyjątkowy i miał mocno zarysowany charakter. Najlepsi, to według mnie: główna bohaterka Beatrice, jej brat Harry oraz mąż John. Kocham ich i na bardzo długo zachowam w sercu. Jak jest z powieścią stworzoną dwadzieścia pięć lat później? Otóż kompletnie odwrotnie. Ani Luca, ani Izolda nie mają w sobie zbyt wiele charakteru. Są powielanymi schematami. Przykładowo, dziewczyna jest skromna, nieśmiała i równocześnie niesamowicie piękna. Jestem pewna, że widzieliście to już nie raz.

 

Tło historyczne jest wyjątkowo słabo zarysowane. Owszem, jest wspomniane o tym, w co średniowieczni ludzie wierzyli i czego się bali. Za to plus. Jednak nie ma nic więcej. Brakowało mi opisu obyczajowości, czegoś o strukturze państwa, o sztuce, albo o systemie feudalnym. Poza tym autorce w ogóle nie udało się oddać klimatu wieków średnich. Tylko absurdalne, patrząc dzisiejszym okiem, przekonania bohaterów, przypominały mi, że akcja toczy się w XV wieku. To mnie najbardziej rozczarowało.

 

Podsumowując, jest to kiepska powieść historyczna, ze szczątkową akcją i postaciami bez wyrazu. Nie polecam jej chyba nikomu. Jeśli chcesz zacząć swoją przygodę z Philippą Gregory, to zdecydowanie nie od tej pozycji. Polecam na początek sięgnąć po „Sagę rodu Laceyów" zaczynającej się od „Dziedzictwa", albo po świeżo wydaną „Czarownicę".

Jane Rachel

 

Od jakiegoś czasu wokół powieści pani Philippy Gregory Odmieniec zrobił się mały szum. Na portalach internetowych można przeczytać mnóstwo pozytywnych, jak i negatywnych opinii, a także spotykać się z tuzinem reklam zachęcających czytelników do sięgnięcia po kolejną powieść autorki Kochanic króla. Ponieważ zdania na temat Odmieńca są bardzo podzielone, postanowiłam przekonać się sama. Jak wypadło spotkanie z młodzieżową powieścią pani Gregory? Hm, podsumuję to w tej recenzji, zwracając uwagę na wszystkie plusy, minusy, słabe i mocne strony historii Izoldy.

 

Myślę, że większość z Was zna opis, ale dla tych, którzy nie pamiętają lub nie słyszeli o Odmieńcu przedstawię go w kilku zdaniach: siedemnastoletnia Izolda zostaje zamknięta w klasztorze jako nowa ksieni, wypełniając tym samym wolę jej zmarłego ojca. Pomimo tego, że pragnie dalej mieszkać w rodzinnym zamku Lucretili, jej brat nie zgadza się na taki układ. Izolda musi przenieść się do klasztoru i zostać ksienią, czy tego chce, czy nie. Wkrótce po jej przybyciu do klasztoru siostry zakonne zaczynają dziwnie się zachowywać. Budzą się ze stygmatami na dłoniach i stopach, lunatykują oraz krzyczą przez sen, a Izolda nie potrafi odnaleźć się w nowym otoczeniu i zaradzić sytuacji.

 

Luca Vero to przystojny młodzieniec, nazywany przez wielu odmieńcem tylko dlatego, że bardzo szybko nauczył się czytać, pisać i liczyć, a do tego jest niezwykle piękny. Właśnie zaczyna swoją podróż jako inkwizytor. Jego zadaniem jest przeprowadzenie przesłuchania wśród zakonnic opactwa, którego ksienią jest Izolda, i uwolnienie go od złych mocy. Okazuje się jednak, że sprawa jest znacznie gorsza i oprócz złych mocy Luca i Izolda będą musieli stawić czoła gorszym rzeczom.

 

Przyznam szczerze, że miałam nadzieję, iż ta książka nie okaże się wcale taka zła. Podeszłam do niej pozytywnie nastawiona. Przede wszystkim spodobał mi się opis; średniowiecze, zakony, zamki... Kiedy tylko otrzymałam egzemplarz Odmieńca, czym prędzej wzięłam się do czytania. Niestety, ta powieść pani Gregory nie zachwyciła mnie tak, jak oczekiwałam.

 

Pierwszym minusem Odmieńca jest kreacja bohaterów. Od Izoldy oczekiwałam... czego oczekiwałam? Na pewno pokory, kultury i skromności, a było zupełnie inaczej. W momencie, w którym przyjmowała wyrok na całe życie, przed oczami widziałam prawdziwą damę ze średniowiecza, lecz jej zachowanie w opactwie było takie... nieprzemyślane i dziwne. Od tamtej chwili nie pałałam sympatią do tej bohaterki. Raz była delikatną panienką, a za chwilę stawała się tajemniczą kobietą o ciętym języku. Nie podobało mi się to. Jej kreację (a raczej odbiór jej zachowania) dodatkowo psuła obecność Iszrak, czyli przyjaciółki Izoldy. Myślę, że gdyby pani Gregory poświęciła trochę więcej stron na całą historię, a tym samym w bohaterów tchnęła ciut więcej życia, Iszrak i Izolda byłyby ciekawymi postaciami: pani Lurcetili jako dama nauczona przez ojca miłości do poddanych, a Mauretanka jako wolna kobieta o wielkim sercu. Niestety tak nie było. Przygoda Luki i Izoldy trwa zaledwie 288 stron, jest dużo akcji, jeszcze więcej sekretów i wydaje mi się, że pani Gregory za bardzo skupiła się na wydarzeniach, co odbiło się na kreacji bohaterów.

 

Duże nadzieje wiązałam także z Lucą, tajemniczym odmieńcem o ogromnej wiedzy i urodzie. Pomimo tego, że na samym początku wydał mi się typowym przedstawicielem płci męskiej z paranormalnych romansów, to chciałam, aby zawrócił mi w głowie... jednak tak się nie stało. Momentami wydawał mi się rozhisteryzowanym nastolatkiem z wielkim ciężarem w postaci odpowiedzialności na barkach. Philippa Gregory chyba chciała stworzyć młodzieńca, który miał podbijać dziewczęce serca – nie udało się.

 

Wśród szarych postaci znalazł się jeden pozytywny bohater. Jest nim Freize – chłopiec kuchenny towarzyszący Luce w podróży po świecie. Normalnie pokochałam go! Był zabawny, błyskotliwy i z wyraźnym charakterem. Postać Freize'a uważam za świetną, a zarazem najlepszą w całej powieści pani Gregory.

 

„A ja będę cię karmił i poił, bo jesteś Bożym stworzeniem, nawet jeśli należysz do Upadłych, a wątpię, żebyś sam o tym postanowił."

 

Kolejna rzecz, która wpływa niekorzystnie na ocenę Odmieńca, to rola Izoldy w powieści. Liczyłam na to, że Izolda będzie główną bohaterką – w końcu to ona zostaje ksienią opactwa i razem z Lucą ma wygnać wszelkie zło z klasztoru. Czytając bardzo się dziwiłam, bo najwięcej zdarzeń było opisywanych z punktu widzenia Luki. Izoldy było tam niewiele, właściwie... kilka scen z jej perspektywy. Uważam to za największy minus Odmieńca i bardzo się zawiodłam.

 

Trzecim minusem powieści pani Gregory jest tytułowa odmienność. Luca jest nazwany odmieńcem z powodów wyżej przeze mnie wymienionych, lecz autorka nie skupiła się na tym, aby przedstawić je wyraźniej. Ot, tak chłopak w młodym wieku nauczył się czytać, pisać, liczyć, jest synem ludzi w podeszłym wieku i niewiadomo po kim odziedziczył oszałamiającą urodę. Inność chłopca jest na drugim miejscu i gdyby pani Gregory nie napisała, że przez wiele osób uważana jest za dziwną oraz podejrzaną, nie zwróciłabym na nią uwagi. Myślałam też, iż odmienność Luki będzie wiodła prym w powieści Philippy. Cóż, znów się zawiodłam.

 

Ostatnim (nareszcie) minusem Odmieńca są niezbyt rozbudowane opisy. Nie mamy wglądu w dusze bohaterów, ich głębsze przemyślenia, lęki, obawy... W opisach autorka przedstawia głównie otoczenie i akcje. Nie czepiam się tych dwóch rzeczy – były świetnie napisane, czytało się bardzo lekko i przyjemnie – lecz brakowało mi bezpośredniego kontaktu z daną postacią.

 

„Nikt nie słucha mało znaczących ludzi"

 

Po tych wszystkich minusach i pretensjach trzeba przejść do plusów. Czy były? Owszem – kilka ważnych się znalazło. Pierwszym jest wymieniona wcześniej postać Freize'a, która umiliła mi czas spędzony przy Odmieńcu. Kolejny plus znacząco wpłynął na ocenę dzieła pani Gregory, a jest nim druga połowa książki. Uważam, że była o niebo lepsza od pierwszej, której akcja działa się w opactwie. Bohaterowie podróżują, trafiają do małej wioski, gdzie spotykają ludzi uzbrojonych w widły. Okazuje się bowiem, że pochwycili wilkołaka. W tym momencie zrobiło się ciekawiej, bohaterowie zbliżyli się do siebie i stali się zgraną drużyną, co bardzo mi się spodobało. Poprawiła się relacja Luki z Izoldą, a sprzeczki Iszrak i Freize'a często wywoływały u mnie śmiech. Nie zrażajcie się nudnym początkiem – za połową czeka na Was mnóstwo świetnych przeżyć!

Trzecim plusem jest bardzo lekki i przyjemny styl pani Gregory oraz prosty język, który nie sprawia żadnych problemów. W dodatku czyta się błyskawicznie dzięki dużym literom i odpowiednim odstępom między linijkami.

Spójrzmy prawdzie w oczy – okładka jest piękna. Kolory świetnie się ze sobą komponują! Ja osobiście uważam, że jest o niebo lepsza od oryginału, ponieważ nie ukazuje postaci w całej krasie, co pozwala nam na wyobrażenie ich sobie według własnego upodobania. Jednocześnie ma w sobie nutkę tajemnicy.

 

„Tylko ja mogę wydać wyrok i rozkaz egzekucji."
(str. 252)

 

Podsumowując:
Są minusy, ale są też plusy. Co mogę jeszcze dodać? Chyba tyle, że nie wierzcie mi na słowo. Musicie sami zdecydować, czy Odmieniec stanie się waszym numerem 1 na liście najlepszych książek, czy okaże się niewartą uwagi pozycją. W swoim krótkim życiu przeczytałam trochę książek i z każdą kolejną powieścią poprzeczkę „cudowności" podnoszę trochę wyżej. W tym wypadku Odmieńcowi brakło niewiele do stania się moją ulubioną książką. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Gregory, lecz na pewno nie ostatnie. Czy sięgnę po drugą część Zakonu ciemności? Tak. Jestem ciekawa, co autorka przygotuje dla czytelników w kolejnym tomie i czy poprawi niektóre wady Odmieńca. Nie zrażajcie się kolejną negatywną recenzją. Po prostu przeczytajcie. A nuż zakochacie się w przygodzie Izoldy.

 

Ag.

Philippa Gregory to autorka książek historycznych znanych na całym świecie. Zainteresowanie dynastią Tudorów dało jej nie tylko sławę, ale też przyniosło nowe tytuły książek, seriali i filmów na ich podstawie. 2013 roku Egmont wydał jej nową książkę pt. „Odmieniec". Jest to pierwsza część cyklu „Zakon Ciemności".

 

Piętnastowieczna Europa. Luca Vero to wychowanek klasztoru i bardzo zdolny młodzieniec. Mówią o nim, że jest inny, gdyż intelektem przewyższa normalnych ludzi. Zostaje wybrany inkwizytorem papieskim. Jego zadaniem jest wyjaśnianie tajemniczych spraw wśród gminu. Pierwszą sprawą, jaką dostaje jest sprawa dziwnych zachowań sióstr zakonnych w opactwie Lucretili. Wraz z towarzyszami, sługą Freize'im i skrybą Piotrem, udaje się do klasztoru i przesłuchuje siostry. Twierdzą one, że dziwne zachowania zaczęły się, gdy w opactwie pojawiła się nowa kseni. Kobieta nie ma powołania, zmuszono ją do przywdziania habitu. Od tego czasu siostry mają koszmary, lunatykują, a niektóre nawet popadają w obłęd. Do tego pojawiają się stygmaty na ich dłoniach. Luca nie może uwierzyć te relacje. Gdy jednak w nocy spostrzega opętaną siostrę, która chce uciec, wie, że ma do czynienia z czymś dziwnym. Nowa kseni była niegdyś zamożną i piękną kobietą. Nie jest jednak zbyt rozmowna, tak samo jak jej towarzyszka. Utrudniają one inkwizytorowi zadanie. Nie chce on wierzyć z zeznania innych sióstr, że to nowoprzybyłe są powodem szaleństwa, jednak gdy widzi jak traktują ciało zmarłej zakonnicy, musi poważnie się zastanowić nad tym, czy reszta zakonu nie ma racji...

 

Książka obejmuje narracją kilka osób. Wiele czasu spędzamy z Lucą, jednak czasem dowiadujemy się o tym, co myśli i robi Izolda, kseni, oraz jej towarzyszka. Także służący inkwizytora ma swoje krótkie części, w którym śledzimy jego los.

 

Język jest współczesny, nie ma w nim udziwnień średniowiecznych. Dialogi i narracja są spójne, czyta się je szybko, nic nie zatrzymuje na dłużej z powodu zawiłości.

 

Akcja toczy się dość szybko. Przesłuchania nie są rozwlekłe. Historia obłąkanych sióstr to tylko jedna z dwóch spraw, którymi zająć ma się Luca w tej części. Drugą jest sprawa wilkołaka, nękającego wioskę. Obie wymagają zastanowienia, a towarzysze podróży pomagają inkwizytorowi w ich rozwiązaniu.

 

W tle kryminalnych zagadek mamy wiarę, historię i stosunki społeczne. Wszystko to zostało wciągnięte do powieści, tworząc ją bardziej autentyczną. To dzięki tym drobnostką książka zyskuje charakter i oddaje klimat średniowiecza, chociaż nieco innego, niż to sobie wyobrażałam.

 

Luca to przeciętny bohater. Jest inteligentny, ale jego postać przesłonięta została przez sprawy, które prowadzi i osoby, z którymi są one związane. Jak dla mnie najmocniejszą postacią książki jest Izolda, a może i jej przyjaciółka, Iszrak. Także z początku głupi służący Freize zyskuje wraz z dalszą lekturą.

 

To książka przyjemna, z wątkiem kryminalnym w tle. Niektóre sceny są jednak dość drastyczne, zważając na to, że powieść może być kierowana do młodzieży. Ogólnie jednak była dobra. Nie wybitna, ale dobra. Pierwszy raz czytałam coś Philippy Gregory, co nie wywołało mojego zachwytu. Wstęp dłużył się nieco, dopiero w połowie książki zdarzyło się coś, co nie pozwoliło mi się od niej oderwać. Spodziewałam się jednak czegoś więcej, czegoś lepszego. Na szczęście kolejna część została już wydana, więc może ona zaspokoi moje wygórowane wymagania.

 

Komu polecam? To książka dla tych, którzy lubią powieści historyczne. Treść bywa nieco drastyczna, ale może nie wszystkim to przeszkadza. Zagadki też są interesujące. To dobry kryminał, który osadzono w realiach średniowiecznych. Podejrzewam, że sięgniecie po tę książkę, po nazwisko autorki przyciąga. Słusznie – może to nieco inna lektura niż jej pozostałe pozycje, ale wcale nie oznacza to, że jest najgorsza.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: