Okładka wydania

Szare Śniegi Syberii

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Szare Śniegi Syberii | Autor: Ruta Sepetys

Wybierz opinię:

Isabelle

Lina wraz z rodziną prowadziła szczęśliwe życie, do momentu kiedy pewnego wieczoru w 1941 roku, oficerowie NKWD nie wywlekli z domu jej, matki i brata (ojciec był nieobecny, prawdopodobnie aresztowany wcześniej). Lina wyszła z domu w nocnej koszuli i ze szkicownikiem zamiast bochenka chleba. Zostali załadowani wraz z innymi ludźmi do pociągu jadącego w niewiadomym kierunku. Po wielu tygodniach w nieludzkich warunkach, osiągają cel podróży, którym okazuje się obóz pracy na Syberii. Doświadczają samych upokorzeń a ich życie dla oficerów nic nie znaczy.

 

"Czy zastanawialiście się kiedyś, ile warte jest ludzkie życie? Tego ranka życie mojego brata było warte tyle co kieszonkowy zegarek."

 

Codziennie Lina i jej bliscy kilkanaście godzin spędzają na ciężkiej pracy, w zamian za niewielką porcję chleba. Jedyną ucieczką dziewczyny do normalności jest w rysowanie. Rysuje kiedy się da i na czym się da. Na ścianie wagonu w pociągu, na ziemi za pomocą patyka, na schowanych kartkach papieru. Dostrzega to pewien oficer i wykorzystuje jej talent do wykonania portretu dowódcy.

 

Po kilku miesiącach, Lina wraz z rodziną zostaje przeniesiona aż pod koło biegunowe, gdzie życie jest jeszcze cięższe, praca trudniejsza, a mróz nie pozwala na normalne funkcjonowanie.
Zakończenie historii nie jest wyraźnie nakreślone, a jedynie zasugerowane poprzez epilog, dlatego możemy swobodnie poruszyć wodze wyobraźni.

 

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to bardzo sugestywna okładka, dla której wytłumaczenie znalazłam na kartach książki...
"Poczułam nienawiść do enkawudzistów i Sowietów. Ziarno nowego uczucia wzeszło w moim sercu. Przyrzekłam sobie, że wyrośnie z niego olbrzymie drzewo, którego korzenie zmiażdżą ich wszystkich".

 

Ruta Sepetys stworzyła książkę niezwykłą, napisaną w sposób prosty i nie zagłębiający się w poszczególne niuanse historii, ale zarazem przekazującą duży ogrom bólu i cierpienia. Na każdej ze stron znajdujemy mnóstwo emocji towarzyszących bohaterom, od nienawiści, po młodzieńczą miłość. Droga którą przebyła Lina i to czego doświadczyła, nieraz powoduje wzruszenie oraz łzy, które trudno pohamować. Książka na długo wywiera wpływ na czytelniku, mimo swojej pozornej prostoty.

 

Polecam Wam z całego serca!

Katee

Są książki, które wywołują niesamowicie silne uczucia, które wzruszają i zmuszają do refleksji. Są bohaterowie do których przywiązujemy się bardziej niż do pozostałych, tacy nad których losem płaczemy i cieszymy się gdy ulegnie on nawet nieznacznej poprawie. Są utwory, które na długo zapadają w pamięci, zwłaszcza takie, które mogłyby opowiadać prawdziwe historie.

 

"Szare śniegi Syberii" jest właśnie jedną z takich książek. Przepełniona emocjami, które aż kipią i które udzielają się czytelnikowi. Nie jest to łatwa książka, o krzywdach ludzkich nie czyta się przyjemnie, mimo wszystko ciężko się od niej oderwać. Rodzina piętnastoletniej Liny zostaje aresztowana przez NKWD, jej członkowie mają zaledwie dwadzieścia minut by spakować niezbędne rzeczy i opuścić dom.

 

Lina Vilkas, jej brat Jonas oraz ich matka w nieludzkich warunkach odbywają wielotygodniową podróż do jednego z rosyjskich obozów pracy. Uznani za niebezpiecznych przestępców dostają najsroższy wymiar kary, czeka ich 25 lat pracy ponad ludzkie siły. Poniżani i wykorzystywani przez bezwzględne władze obozu mogą liczyć tylko na siebie i innych towarzyszy niedoli. Mimo krytycznej sytuacji więźniowie czują silne poczucie jedności, stanowią grupę, która za wszelką cenę chce trzymać się razem, wspierają się i pomagają sobie nawzajem.

 

Ciężko jest mi pisać o książce, która wywołała u mnie tak silne emocje. Życie więźniów politycznych deportowanych na Syberię nie należało do najlżejszych, traktowani gorzej niż zwierzęta, zmuszani do pracy ponad siły za minimalne racje chleba, niepewni swojego jutra. Czytając historię Liny miałam przed oczami tysiące istnień ludzkich, które przeszły przez piekło na ziemi, piekło zgotowane przez człowieka.

 

Lina opisuje swoje przeżycia z niezwykła precyzją. Brutalność niektórych opisów wywołuje dreszcze, chciałoby się odłożyć książkę by ochłonąć, zrozumieć jednak ciekawość na to nie pozwala, brnie się dalej, z każdą stroną coraz bardziej współczując dziewczynie. Rodzeństwo Vilkas przechodzi przyśpieszony kurs dorastania, w świecie w którym tylko najsilniejsi przetrwają muszą zapomnieć o swoich słabościach i pracować na równi z dorosłymi. Pomimo wszystko, w świecie przepełnionym bólem, cierpieniem i tęsknotą, znajduje się także miejsce na miłość i nadzieję, a siła przyjaźni i świadomość bliskości drugiego człowieka daje chwilę wytchnienia od brutalności dnia codziennego.

 

Czy dwójka młodych ludzi, nieprzystosowanych do ciężkiej pracy może przetrwać wieloletnie poniżanie, wykorzystywanie i zmuszanie do nadludzkiego wysiłku? Czy nadzieja może dać siłę potrzebną do tego by przeżyć? Czy można kochać będąc traktowanym gorzej niż zwierzęta? Po odpowiedzi zapraszam do książki.

Lolek90

Od pewnego czasu lubię czytać powieści przedstawiające losy ludzi deportowanych w czasach zaborów oraz II wojny światowej na daleką Syberię. Temat zaczął mnie interesować tak naprawdę po obejrzeniu filmu „Jeniec. Tak daleko jak nogi poniosą". Wcześniej moja wiedza nie wychodziła zbytnio poza program nauczania historii w szkole. Od czasu emisji filmu wszystko zmieniło się diametralnie. Jak dotychczas moja wiedza została poszerzona o książki „Jeniec. Tak daleko jak nogi poniosą", „Syberiada polska" oraz „Długi marsz". Mnie jednak to nie wystarcza, a wiadomo, że przeczytanych książek nigdy za wiele. Zwłaszcza takich, które poszerzają nasze zainteresowania.

 

Książka Ruty Sepetys „Szare śniegi Syberii" wpadła w moje ręce całkowicie przypadkowo. Poleciła mi ją moja znajoma słysząc, że interesuję się tą tematyką. Zapewniała mnie, że na pewno mi się spodoba, zwłaszcza, że jestem raczej wrażliwa na ludzką krzywdę. Zresztą sama też przeczytałam sobie szereg recenzji na jej temat na forach internetowych. Już wiedziałam, że muszę za wszelką cenę ją przeczytać. Wystarczyło tylko wybrać odpowiedni moment do wypożyczenia i przeczytania tej pozycji.

 

Akcja powieści rozpoczyna się w leżącym na Litwie Kownie, w nocy 14 czerwca 1941 roku. Do drzwi inteligenckiej rodziny, Eleny i Kostasa Vilkasów oraz ich dzieci, Liny i Jonasa pukają oficerowie NKWD. W środku znajdują przerażoną kobietę z dziećmi, którym każą się szybko pakować. W pośpiechu dziewczynka zostawia na swoim biurku bochenek świeżego chleba, czego będzie potem długo żałować. Przerażona rodzina zostaje zapakowana na ciężarówkę, na której znajdują się już ich znajomi oraz m.in. łysawy mężczyzna, który przy próbie ucieczki łamie sobie nogę oraz kobieta imieniem Ona, która właśnie zaczęła rodzić. Samochód zmuszony był podjechać pod szpital. Z powrotem Ona wraca już z swoją córeczką. Wkrótce ciężarówka podjeżdża pod dworzec kolejowy, gdzie ludzie zostają załadowani do wagonów bydlęcych. Podczas postoju na stacji Lina z Jonasem i poznanym Andriusem wymykają się z wagonu i idą na poszukiwanie ojców. Udało im się go znaleźć. Mężczyzna przekazuje im swoją obrączkę i daje słowa otuchy. Przy okazji dzieciaki odkrywają, że jadą w wagonach przeznaczonych dla prostytutek i złodziei. Po paru dniach wagony zostają zaprzężone w lokomotywę, która rozpoczęła ich podróż na wschód. Tragiczne warunki podróży oraz koszmarne jedzenie sprawiają, że coraz więcej ludzi umiera. Wśród nich jest córeczka Ony. Biedna kobieta traci głowę i podczas powrotu z łaźni do wagonu na jednym z postojów, dostaje ataku histerii. Zaskoczony oficer NKWD zabija ją z zimną krwią. Dodatkowo okazuje się, że wagon z mężczyznami zostaje odłączony i jedzie w zupełnie inne miejsce. Po kilku miesiącach Lina dowie się, że do Krasnojarska, gdzie był obóz dla zdrajców. Tymczasem Elena z dziećmi trafia do Atajskiego Obozu Pracy, gdzie dzieli mieszkanie z niemiłą kobietą. Teraz aby przeżyć rodzina musi pracować – kobiety przy uprawie buraków i kopaniu dołów, a Jonas przy robieniu butów. Rodzina byłaby pewnie lepiej traktowana, gdyby podpisała papier, w którym przyznaliby się, do zdrady państwa. Nie zrobili jednak tego, co sprowadziło na nich jeszcze większą represję i podróż aż pod biegun północny.

 

Historia Liny, chociaż fikcyjna, jest historią tysiąca rodzin deportowanych na Syberię w okresie II wojny światowej. To historia kilku tysięcy dzieci, które zostały sierotami, ponieważ ich rodziców albo zabito za ich przekonania, albo umarli z głodu, choroby, zmęczenia lub wypadków przy pracy. Przejmujące opisy drogi niewinnych osób na daleką Syberię przemawiają do wyobraźni czytelnika. Szczególnie napawały mnie trwogą sceny w zwierzęcym wagonie. Aż trudno w to uwierzyć, ale nawet w tych nieludzkich warunkach szesnastolatka znalazła sposób, aby rozwijać swoją pasję – rysowanie. Rysowała wszędzie i wszystkim. Jej talent został dostrzeżony nawet przez komendanta obozu, który najpierw kazał przerysować jej mapę Związku Radzieckiego, a następnie samego siebie. Dzięki temu dostała większą rację żywieniową dla swojej rodziny. Dodatkowo bardzo spodobały mi się wspomnienia z przeszłości Liny, które zostały sprytnie wplecione w teraźniejszą akcję. Ogólnie rodzina Liny wzbudza wiele pozytywnych uczuć w czytelniku, czego nie mogę już powiedzieć o innych bohaterach powieści. Dużo kontrowersji wzbudzał we mnie Andrius wraz ze swoją matką, którzy dla lepszego traktowania postanowili współpracować z NKWD. Elena też miała taką propozycję, ale ze względu na dumę odmówiła. Z drugiej strony widać było, że kocha Linę i stara się pomóc jej rodzinie, np. kradnąc pomidory dla chorego na szkorbut Jonasa. Nie podobał mi się też wiecznie niezadowolony łysy mężczyzna, który złamał nogę wyskakując z ciężarówki. Podziwiam mamę Liny, że miała dla niego cierpliwość i nawet oddawała mu swoje racje żywieniowe.

 

Czytając książkę wiele razy się popłakałam. Rzadko mi się to zdarza, więc książka należy za jedną z najlepszych, jakie dane mi było przeczytać w życiu. Ale z drugiej strony jak się nie wzruszyć czytając o śmierci dzieci, czy też osób wyróżniających się szczególnym altruizmem. Wciągnęła mnie tak bardzo, że cała lektura zajęła mi niecałe dwa dni. Oby więcej takich lektur.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial