Gwałt

Autor: Joanna Chmielewska

Okładka wydania

Gwałt


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Isabelle

Po każdą książkę pani Joanny, jaka pojawia się w na rynku, sięgam z nadzieją na odrobinę klimatu jej dawnych powieści. Niestety, rozczarowanie goni rozczarowanie i nie inaczej było tym razem.

 

Sprawa tyczy się gwałtu. Prokurator Kajtuś Trociński, śmiertelnie zakochany w dziennikarce Patrycji, jest oskarżycielem Ziutka Klimczaka, który nastał na cnotę Stefci Ruckiej. Dziewczyna, jako jedna z niewielu dziewic w mieście, cnotę trzymała dla przyszłego męża i niezwykle jej pasowało, aby to właśnie Ziutek owym mężem został. W cnotę niestety nie uwierzył więc musiała mu ją udowodnić. Nie wszystko jednak poszło po jej myśli, pojawiła się kapusta, pies który był, ale go nie było i nietypowa budowa anatomiczna... Sprawa skończyła się w sądzie i tak naprawdę dopiero tutaj się zaczęła... Sędzia, wybitny osobnik, robi wszystko, aby mimo dowodów zakończyła się ona Ziutkowym skazaniem. Krótko mówiąc... parada atrakcji, masa śmiesznych sędziowskich tekstów i mnóstwo absurdów trudnych do wyobrażenia. A cała rzecz, dzieje się w czasach ku temu idealnych... PRL.

 

Z twórczością pani Chmielewskiej, zapoznałam się niemal w całości, dlatego mogę śmiało powiedzieć, że ta pozycja jest ze wszystkich najsłabsza. Owszem, jest tu trochę śmiesznych momentów, ale całość, nawet jak na panią Joannę, grubymi nićmi szyta i stworzona jakby na siłę. Bohaterowie są nijacy, nie mają charyzmy i nie budzą takiej sympatii jak inne, wcześniejsze postacie tworzone przez autorkę. Owszem, pojawia się ich sporo i każdy ma jakieś swoje cechy charakterystyczne, ale w zasadzie niczego konkretnego nie wnoszą. Brakuje między nimi powiązań, jakie pojawiały się zawsze znienacka, za sprawą osób trzecich, co było bardzo charakterystyczne dla stylu autorki.
Jeden główny wątek, gna tu ku zakończeniu, przetykany gafami pana sędziego, niestety po kilkudziesięciu stronach po prostu męcząc czytelnika. Brakuje zaskoczenia czy zwrotu akcji..

 

Lektura, po której tak wiele oczekiwałam, bynajmniej nie sprawiła mi przyjemności. Czytałam z dużym wysiłkiem, kilka razy odkładałam z myślą, że już nie powrócę. Doczytałam do końca, ale bez entuzjazmu.
Apeluję więc do osób, które jeszcze z twórczością Joanny Chmielewskiej do czynienia nie miały. Nie zaczynajcie od "Gwałtu", wszystkie wcześniejsze powieści kryminalne to klasyka, ta jest niestety pomyłką. Nawet "Porwanie", które do tej pory wydawało mi się najsłabsze urosło w moich oczach. Było wielowątkowe i zagmatwane, "Gwałt" z kolei nie wymaga od czytelnika wysiłku umysłowego, autorka podaje wszystko prawie pod nos i niestety rozczarowuje.

 

Tęsknie za Chmielewską czasów Tereski i Okrętki, czy Janeczki i Pawełka... Zachęcam więc wszystkich, do sięgania po starsze powieści Joanny Chmielewskiej.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: