Tysiąc Szklanek Herbaty Spotkania Na Jedwabnym Szlaku

Autor: Robert Robb Maciąg

Okładka wydania

Tysiąc Szklanek Herbaty Spotkania Na Jedwabnym Szlaku


Dodatkowe informacje

  • Autor: Robert Robb Maciąg
  • Tytuł Oryginału: Tysiąc Szklanek Herbaty Spotkania Na Jedwabnym Szlaku
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 320
  • Rok Wydania: 2012
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 140x208 mm
  • ISBN: 9788324636341
  • Wydawca: Bezdroża
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Thingrodiel

Na rowerze Jedwabnym Szlakiem? A kto to dzisiaj robi? Okazuje się, że owszem – są zapaleńcy, przykładem autor, który na szczęście dzieli się wrażeniami.

 

Książka – bajka. Wprowadza nas w zupełnie inny, dla nas chyba niewyobrażalny świat innej kultury. Niby coś tam wiemy, że w innych krajach ludzie potrafią się zachować tak, jak nie potrafią „u nas", a jednak wciąż stawia nas to w ciągłym zdziwieniu. Porównanie nie zawsze jest na korzyść Syryjczyków, Turkmenów czy Chińczyków, czasem zachód wygrywa. Jednak nawet te kilka drobnych zwycięstw tak naprawdę nie daje takiej satysfakcji, by spocząć na laurach i spoglądać na świat z góry.

 

Trudno czasem uwierzyć, że obcy człowiek, widząc przy straganie podróżnego, zaprasza go do siebie do domu, częstuje wszystkim czym ma (smak herbaty czuć niemal z kartek), nocuje i jeszcze nie chce wypuścić w dalszą drogę. Prawda, że to ładne? U nas niewykonalne, gdzie indziej widocznie ludzie są bardziej otwarci, a ich gościnność wcale nie jest tylko legendą.

 

Autorowi należą się brawa za kilka spraw. Przede wszystkim za to, że świetnie opisuje otaczającą go rzeczywistość i nie dziwi jej się na siłę. Przyjmuje sprawy takimi jakie są, jako coś oczywistego. A przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Jest w tym naturalny, dzięki czemu wrażenia z jego podróży płynnie przechodzą na czytelnika, sprawiając mu ogromną czytelniczą przyjemność. I kilka uwag, niby oczywistych, ale dla nas już niemal zapomnianych – nie jest ważny język, bo kiedy człowiek z człowiekiem bardzo chcą się dogadać, to się porozumieją, a język pozostanie nieistotną przeszkodą.

 

Poza tym jak w trakcie lektury z przyjemnością „zwiedza" się obcy kraj, tak w tej książce najważniejsi są ludzie. I wcale nie chodzi o dzielnych podróżujących (z których autor wcale nie robi herosów tylko dlatego, że poruszają się na rowerach), tylko o tubylców. To oni są najważniejsi, bo od ich zachowania względem podróżnych zależy, co będzie dalej z bohaterami. Otwartość i taka ich poczciwość sprawia, że gdy Robert Maciąg pisze, by nie odkładać podróży na później i wyruszyć już teraz, ma się ochotę odpowiedzieć: „Już pakuję manatki!".

 

Do ostatniej pochwały należy dodać zdjęcia, które podkreślają ten ludzki wątek w książce. Najwięcej tu zdjęć ludzi, portretowych, pięknych, kolorowych. Dzięki nim opowieść staje się pełniejsza, a ludzie, których opisuje Maciąg jeszcze bardziej prawdziwi.

 

I jeszcze kilka słów na koniec – nawet z Turkmenistanu udało się autorowi wycisnąć najwięcej jak się da. Nie szkodzi, że przez ten kraj tylko przejechał (na dłuższy pobyt nie miał wizy, starczyło mu tylko na bardzo szybki przejazd). Co się dało zaobserwować czy sfotografować, to spisał, a jego współtowarzysz w podróży sfotografował. Brawo!

 

Uroku opowieści nie psują historie o bezdusznej machinie urzędniczej o stężeniu absurdu, którego nie wymyśliłby Monty Python. Nie szkodzi. Tak po prostu bywa.

 

W książce znalazło się wiele fragmentów, które bardzo chętnie bym nosiła zawsze przy sobie, ale najbardziej na moją wyobraźnię zadziałał chyba ten, w którym opisywał wrażenia z jazdy „na pace":

 

„Po jakichś dwóch godzinach, „z litości", Mohammad zatrzymał samochód, by zapytać, czy mi aby wygodnie.
Mnie? Wygodnie? Ludzie kochani! Przyjaciele! Miałem nad sobą ogrom wszechświata mieniący się wszechwładną czernią i diamentami gwiazd, w uszach brzmiała mi muzyka, a wy pytacie, czy mi wygodnie?
A co wy tam wiecie? Nieszczęśliwcy! Blaszany dach nad sobą, upał silnika i jego monotonny ryk.
Czy mi tu wygodnie...?
Pod niebem pełnym cudów...?"
Piękna książka.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!