Tygrysie Wzgórza

Autor: Sarita Mandanna

Okładka wydania

Tygrysie Wzgórza


Dodatkowe informacje

  • Autor: Sarita Mandanna
  • Tytuł Oryginału: Tiger Hills
  • Seria: Otwarte Dla Ciebie
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Anna Gralak
  • Liczba Stron: 472
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 135 x 205 mm
  • ISBN: 9788375151244
  • Wydawca: Otwarte
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    6/6

    -

    6/6

    4/6

    5.5/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Natula

Każdy z nas ma własne wyobrażenie Indii. Najczęściej jednak, pierwsze skojarzenia związane z tym krajem, to niespotykana ilość kolorów, zapachy egzotycznych kwiatów i dźwięki ,bransolet, naszyjników, łańcuszków, szelest wielobarwnych tkanin oraz język hindi, który niesie się echem podczas modlitw.
„Tygrysie Wzgórza" , Sarity Mandanny, to magiczna opowieść o miłości, przeznaczeniu i odwadze. W tej barwnej powieści Indie brzmią dźwiękami natury.

 

Upalnego lata, pod koniec XIX wieku, przychodzi na świat Dewi, magiczna dziewczynka z promiennym uśmiechem i dobrym sercem. Jej przyjacielem zostaje sympatyczny chłopczyk Dewanna. Razem dzielą smutki i radości, dwie papużki nierozłączki. Kiedy nastoletnia Dewi spotyka Macku, pogromcę tygrysa, wszystko się zmienia. Dziewczyna zakochuje się w nim, wie że żadna siła na świecie nie jest tego w stanie zmienić. Niestety kiedy w sercu Dewanny budzi się uczucie do Dewi silne i niepokojące, sprawy przybierają niespodziewanie tragiczny obrót.

 

Zapewne nie będę oryginalna jeśli napiszę, że ta książka w magiczny sposób czaruje czytelnika.
W sumie nie powinno to dziwić, powieść napisała kobieta, dla której rejony opisywane w książce są szczególnie bliskie. Rodzina Sarity Mandanny pochodziła z obszaru Kodagu, miejsca gdzie toczy się akcja powieści. Sarita jako mała dziewczynka fascynowała się historiami opowiadanymi przez dziadka i to jest widoczne, w książce spotykamy przypowieści ludowe i legendy, które matki opowiadają dzieciom do snu. Miłość autorki do Indii widoczna jest w każdym zdaniu, to żywa opowieść która porusza serca.

 

Od pierwszych stron zauważamy, że język powieści jest barwny i lekki jak piórko, niesamowicie plastyczny, opisy zielonych wzgórz tchną realizmem, uroczystości ślubne pachną dziką róża, jaśminem i sproszkowana henną. Czytając przenosimy się w inny świat. Jednak myli się ten kto myśli, że „Tygrysie Wzgórza" to tylko słodka opowieść. Historia opisana w książce jest jak mieszanka egzotycznych przypraw, słodka i barwna jak szafran, gorąca i paląca jak chili oraz gorzka jak gorczyca.
Plusem dla autorki jest też to, że w opowiadaniu nie zabrakło autentycznych zdarzeń z kart historii, co prawda Mandanna nie rozpisuje się zbytnio nad tymi wydarzeniami, ale w znaczący sposób podkreśla upływ lat, zmiany na arenie politycznej. Czas w powieść nie stoi w miejscu, płynnie przechodzimy przez kolejne lata, towarzysząc bohaterom w ich zmaganiach o szczęście.
Postacie w „Tygrysich wzgórzach" stworzone są z rozmachem, Dewi, to kobieta gorącej krwi, uparta i dążąca do celu, poznajemy jej myśli i pragnienia żałuję, że autorka tylko przez chwilę dała nam dobrze poznać Dewannę, kiedy dorasta i zmienia się w mężczyznę, przesuwa go na dalsze tło. Pierwszymi skrzypcami w książce jest Dewi, to wokół niej pojawiają się inne postacie, kochani rodzice, zauroczeni mężczyźni, zazdrośni sąsiedzi.

 

W książce nie brakuje obco brzmiących słówek, nadają one realizmu opowieści, jednak tutaj pojawia się niewielki problem, słownik znajduje się na końcu książki i zanim poznamy znaczenie poszczególnych słów to ciągłe szukanie ostatniej strony może być uciążliwe.
Na wielki plus zasługuje szata graficzna książki, okładka jest urokliwa, kolorystycznie zachwycająca, każdy rozdział opatrzony jest rysunkiem, wzorem stworzonym do malowania henną.

 

Poddałam się tej książce, jej urok, mimo że nie raz dość bolesny spowodował że oderwałam się od ziemi, przenosząc w świat silnych ludzi, z tradycjami, pasjami i wielkimi namiętnościami.
Ta książka uwiedzie każdego kto tylko da się porwać chwili.

Bujaczek

Indie... Od razu jak usłyszę te słowo na myśl przychodzą mi piękne stroje kobiet z kolorowych tkanin, bransolety, aranżowane małżeństwa i krajobrazy... Do tego kawa, której zbytnio nie lubię, ale co tam. To wszystko dostałam podczas czytania Tygrysich Wzgórz Sarity Mandanny – od urodzenia mieszkającej w Indiach. Fascynowały ją opowieści dziadka o tym pięknym miejscu.

 

Cała historia zaczyna się od dnia narodzin Dewi. Jej przyjście na świat zwiastowały czaple, które są symbolem łączącym człowieka z ziemią. Dziewczynka była oczkiem w głowie całej rodziny. Rozpieszczana, kochana, ale również wychowywana w poczuciu troski o innych, miłości i dobroci. Pewnego dnia poznaje Dewanne - chłopca zamkniętego w sobie. Jednak Dewi potrafiła do niego dotrzeć i tak zaczęła się długoletnia przyjaźń. Wszyscy myśleli, że ta nierozłączna para kiedyś się pobierze, przecież to było takie oczywiste... Jednak los chciał inaczej, Dewi spotyka Maću, Pogromcę Tygrysów. Jeszcze jako dziecko postanawia, że tylko za niego wyjdzie. Po jakimś czasie chłopak z przyjaciółką idą do szkoły, po upływie kilku semestrów Dewanna ma szansę iść do szkoły medycznej... I tu zaczyna się wszystko plątać, a zdarzenia, które się dzieją mają wpływ na dalsze losy... nawet kilku pokoleń... Ale ciii dalsze losy poznajcie sami.

 

Jestem świeżo po lekturze i cały czas mam przed oczami fragmenty książek. Zadziwiające jest jak jedna zła decyzja podjęta w chwili rozpaczy, bólu i nietrzeźwego myślenia może wpłynąć na losy tak wielu ludzi. W książce przeplatają się losy kilku rodzin. Mamy tu historie przyjaźni miłości, tej nie spełnionej jak i spełnionej...ale czy na pewno? Poświęcenie życia dla ukochanej. Tygrysie Wzgórza przeplata mnóstwo emocji, które wywołują w czytelniku krzyki protestu, oburzenia czy uśmiech radości. Zachwycające są opisy miejsc w których dzieje się akcja. Tak barwne i szczegółowe, że wręcz można poczuć się jakby się tam było – widziało otaczający krajobraz, czuło zapachy unoszone w powietrzu i słyszało odgłosy otaczające bohaterów. Piękna historia opisana w tak barwny sposób, że nie można się od niej oderwać. Tym bardziej iż autorka pokazuje nam zwyczaje i kulturę Indii. Polecam z czystym sumieniem. Przy tej książce nie sposób się nudzić.

Isadora

"Wzloty i upadki tworzą nasz los na tym świecie" - powiada stare przysłowie południowo-indyjskiego Kodagu, którego malownicza sceneria stanowi iście baśniowe tło idealnie współgrające z dramatyzmem fabuły powieści.
Trudno nie zgodzić się z prawdą zawartą w tych mądrych słowach; są one doskonałym mottem i zapowiedzią zarówno treści, jak i przesłania jednej z najpiękniejszych i najbardziej poruszających powieści, jakie kiedykolwiek czytałam.

 

"Tygrysie Wzgórza" to cudowna, przepełniona magią epicka opowieść urzekająca rozmachem oraz niespotykaną skalą uczuć i głębią emocji. To pełna czaru saga w najdoskonalszy sposób łącząca fragmenty indyjskich legend i pradawnych opowieści z autentycznymi wydarzeniami historycznymi, które wraz z sugestywnymi, poetyckimi opisami bujnego piękna i niepowtarzalnego bogactwa przyrody tworzą zapierające dech w piersiach tło idealnie komponujące się z ogromem, intensywnością oraz głębią uczuć i namiętności miotających bohaterami.
Ich monumentalność i tragizm daje się porównać jedynie z niepodrabialną magią "Wichrowych Wzgórz", ich autentyzm i realizm poraża i oszałamia; uczucia zdają się buzować ukryte w słowach niczym magma we wnętrzu wulkanu czekając na odpowiedni moment, by wybuchając - zawładnąć wyobraźnią i emocjami czytelnika.
Trafiając wprost do serca zachwycają nie tanim, krzykliwym sentymentalizmem, lecz naturalną głębią wyrwaną z najodleglejszych zakamarków jestestwa - pierwotną, nieokiełznaną, szczerą.

 

Koniec XIX wieku, region Koragu w południowych Indiach.
W rodzinie Naćimandów przychodzi na świat dziewczynka. Narodziny Dewi zwiastowało stado czapli, w których niezwyczajnym zachowaniu jej matka upatrywała wróżby na przyszłość. Złe przeczucia szybko ustąpiły miejsca radości całej rodziny, która od pierwszych dni rozpieszczała i hołubiła małą Dewi.
W dzieciństwie najlepszym jej przyjacielem był cichy Dewanna Kambejmada, którego matka po hańbiącym odejściu od męża odzyskała honor odbierając sobie życie. Zadziorna, harda i pewna siebie Dewi często brała w obronę mizernego, nerwowego Dewannę; wkrótce stali się nierozłączni i spędzali ze sobą każdą wolną chwilę.
Dewi wyrosła na pełną uroku, najpiękniejszą dziewczynę we wsi. Podczas uroczystości tygrysiego wesela zorganizowanych na cześć nieustraszonego pogromcy tygrysa, poznaje ich bohatera, walecznego Maću. Chwila ta całkowicie zmienia jej życie; dziewczyna wie, że nie pokocha nikogo innego, a przekonanie to od tej pory determinuje wszystkie jej poczynania. Poddaje się nowo rozkwitłemu uczuciu z radością i nadzieją, że kiedyś Maću poprosi ją o rękę.
Tymczasem Dewanna, który okazał się wyjątkowo utalentowanym uczniem misyjnej szkółki prowadzonej przez wielebnego Gunderta, za wstawiennictwem mentora rozpoczyna naukę w college'u medycznym w Bangalurze. Po uzyskaniu dyplomu lekarza planuje ożenić się z Dewi, którą od lat skrycie darzy głębokim uczuciem. Ona jednak, zauroczona jego kuzynem Maću, traktuje Dewannę wyłącznie jak przyjaciela.
Dramatyczny zbieg okoliczności zainicjowany decyzją zrodzoną w zamroczonym, naznaczonym piętnem koszmarnych przeżyć umyśle, wprawia w ruch całą lawinę zdarzeń, które zaważą na dalszych losach wielu ludzi, a których nieprzewidywalne i dalekosiężne konsekwencje będą rozbrzmiewać głośnym echem przez pokolenia.

 

"Tygrysie Wzgórza" to pełna nadzwyczajnego czaru opowieść o sile przeznaczenia, o miłości i nienawiści, których mocy nic nie może się równać; o nieutulonej tęsknocie, która spala duszę i nieokiełznanej namiętności przekraczającej wszelkie granice. To przejmująca historia o winie, odkupieniu i wybaczeniu, które tak trudno wykrzesać ze zranionego serca. To powieść, która klucząc meandrami ludzkich wyborów, motywacji i uczuć stawia czytelnika twarzą w twarz z uniwersalnymi, ale wciąż niepojętymi dla nas kwestiami zasadności ludzkich działań w obliczu przeznaczenia, bezradności wobec ogromu targających człowiekiem emocji oraz bezbronności w konfrontacji z konsekwencjami czynów, które niejednokrotnie nas przerastają nękając niekończącymi się wyrzutami sumienia, uczuciem pustki i żalu za tym, co bezpowrotnie stracone lub za tym, co mogłoby być...

 

Gorąco zachęcam do zagłębienia się w tę lekturę. Jej kontemplacji sprzyja cudowny, poetycki i niezwykle sugestywny styl, którego niezaprzeczalne piękno i lekkość wywoła w Waszej wyobraźni wizje niezmierzonych krajobrazów kawowych gajów oraz wyjątkowych aromatów kardamonu i kwiatu bambusa. Ta oszałamiająca swoim przepychem sceneria złagodzi gorycz refleksji nad wzlotami i upadkami ludzkiego życia. Niezapomniane doznania, intensywność i rozpiętość emocji oraz mnogość przemyśleń, które gwarantuje obcowanie z tą nadzwyczajną, czarowną lekturą są warte każdej poświęconej jej chwili.
Zapraszam w pełną magii podróż do Indii, która tak naprawdę jest tylko urzekającym pretekstem do podjęcia wędrówki w głąb własnej duszy.

Vivi22

Zachęcona różnymi recenzjami, wydałam ostatnie pieniądze i końcem czerwca kupiłam i mam. Książka zauroczyła mnie okładką. Miłą w dotyku i hipnotyzującą. Kolory, kobieta na okładce, makijaż, ubiór. To sprawiło, że bez czytania przeniosłam się w inny świat.

 

Po raz pierwszy miałam w rękach książkę, której historia dzieje się w Indiach.

 

Pierwsze strony źle mi się czytało. Malutkie literki i historia, która nie wciągnęła mnie od początku. Ale później było lepiej. Od momentu... Nie, nie napiszę od którego momentu książka mnie wciągnęła. Was też pewnie wciągnie.

 

Dużym plusem tej książki są kolory, zapachy, przyprawy, rośliny... To one sprawiają, że przeniosłam się do Indii. Czułam kardamon, curry, widziałam pola ryżu, smakowałam kawę, mierzyłam kolorowe sari. Chodziłam po czerwonej ziemi, jadłam jedzenie i uczestniczyłam w życiu indyjskiej rodziny.

 

Poznacie historię kobiety, która nie ma łatwego życia choć jest piękna i kochana przez wszystkich. Zadziorna i uparta. Osiąga wszystko co chce. Z pewnym wyjątkiem... Ale nie na wszystko człowiek ma wpływ. Czasem pod wpływem impulsu a czasem dlatego, że inaczej nie wypada, jej życie układa się inaczej niż ona sama by chciała. Życie pisze różne scenariusze a Dewi dzielnie gra główną rolę i walczy o siebie i swoją rodzinę.

 

Na okładce jest napisane, że ta książka jest indyjskim przeminęło z wiatrem. Ja tak nie uważam. Moim zdaniem "Tygrysie wzgórza" są indyjską sagą, której nie można porównać z żadną inną książką.

 

Polecam wszystkim, którzy chcą przenieść się w ciepłe klimaty i poczuć zapachy, smaki i zobaczyć kolory Indii.

Sarenkasarna

Całą noc nie mogłem spać, bo obiecałem Wam, że napiszę recenzję książki "Tygrysie Wzgórza" wczoraj, ale jak widać - zawiodłem. Przepraszam z całego serca, ale jakoś nie miałem weny twórczej, a po drugie ciężko mi było się zebrać do przesiedzenia jakiegoś czasy przy moim wysłużonym komputerze. Pogoda była wspaniała i nie darowałbym sobie, jakbym miał kisić się w domu. A dzisiaj już miałem po szkole zacząć pisać, ale jak się okazało - kiedy robili telefony u mnie na wsi to zakopali kabel na głębokości 48cm i dzisiaj ktoś go przebił szpadlem. Cała wieś do tej pory nie miała telefonu, a co za tym idzie - internetu. Zresztą, jakbym miał dostęp to pewnie nic by z tego nie było, gdyż byłem dziwnie zmęczony (nie wiem po czym) i od razu usnąłem.

 

Dobra, koniec tego marudzenia. Czas zabrać się za to co czeka od wczoraj. Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić pewną historię, która miała miejsca w pięknym kraju, jakim są Indie. Nie trzeba tłumaczyć, co to za państwo, bo pewnie wszyscy dobrze wiedzie, że Indie mają fantastyczny krajobraz, do tego aromatyczną herbatę, którą zachwala bardzo dużo osób, więc coś w tym musi być. Posiadają religię politeistyczną. Hinduizm to największa tego typu religia, która wytrwała do obecnych czasów. Właśnie w tym cudownym kraju, toczy się akcja książki Sairty Mandanny "Tygrysie Wzgórza".

 

W rodzinie Naćimandów na świat przychodzi Dewi, wyczekana córeczka, gdyż rodzice do tej pory mieli sześcioro dzieci, z czego przeżył tylko jeden chłopiec. Gdy już się urodziła, jej matka wiedziała, że będzie miała niezwykłe życie. Znaki, które towarzyszyły im podczas narodzin bardzo martwiły wszystkich i obawiali się, iż w przyszłości Dewi będzie miała problemy. Jak się okazuje - nie myliła się. Od samego początku mała dziewczynka była oczkiem w głowie jej najbliższych - robili dla niej po prostu wszystko, żeby była szczęśliwa. Wszystko było to spowodowane tym, że w jej rodzie od jakiegoś czasu, ciężko było o dziewczynkę. Gdy miała kilka lat, spotyka małego chłopca, Dewannę. Gdy jego matka ginie, chłopiec został sam. Jedyną osobą z którą na początku chciał się kontaktować była Dewi. I tak w sumie rozkwitło pierwsze uczucie głównej bohaterki książki. Jednak sama dziewczyna zrozumiała później, że Dewanna nie jest odpowiednim kandydatem na męża. Podczas pewnych obrzędów, jakie miały miejsca we wsi, Dewi zakochuje się w kuzynie Dewanny, Maću, który jest nieustraszonym pogromcą tygrysów. Od tamtej pory dziewczyna wiedziała, że jeżeli miałaby kogoś poślubić, to tylko jego. Problem zaczyna się wtedy, gdy Dewanna od dłuższego czasu jest zakochany w Dewi i po powrocie z college'u meycznego, chciałby poprosić ją o ręke.

 

"Tygrysie Wzgórza" to fantastyczna książka, która bardzo mocno porusza sprawy miłości oraz nienawiści. Jeżeli ktoś z Was wierzy w przeznaczenie, bo w tej powieści odgrywa w sumie sporą rolę. Jednak jeżeli tak lepiej przyjrzeć się temu wszystkiemu, to na zdrowy rozum - nie było żadnego przeznaczenia. Wszystkie zwroty akcji i wydarzenia, których jednych krzywdziły, a drugich radowały były spowodowane wyborami, które czasem mają swoje konsekwencje. Powieść jest bardzo interesująca i przyznam szczerze, że ciężko się jest od niej oderwać, ale historie miłosne całkowicie mnie nie wzruszyły. Nie jestem jakimś wielkim romantykiem i chyba przez to nie dałem porwać się całkowicie bohaterom. W Tygrysich Wzgórzach nie mogłem zrozumieć momentów, jak wszyscy się tam kłócili, bo myśleli, że jest to najlepsze wyjście z danej sytuacji. Po przestudiowaniu książki, gdyby wszyscy sobie wcześniej wyjaśniali, to zakończenie byłoby inne.

 

Czas na moje podsumowanie. Sarita Mandanna napisała bardzo barwną powieść, która w każdym szczególe pokazuje nam, jak ważne jest zastanowienie się nad swoimi decyzjami. W Tygrysich Wzgórzach było wiele sytuacji, których bohaterowie całkowicie nie przemyśleli, co czytelnikom daje ogromne pouczenie. Sam staram się przemyśleć pewną rzecz dwa razy, choć jestem z typu "w gorącej wodzie kompany" i ciężko mi to przychodzi. W tej książce znajdziemy również sporo opisów o tamtejszej kulturze, ale nie ma co się rozdrabniać - książka fantastycznie opisuje całe Indie. Dlatego jeżeli chcesz przeżyć miłosną historię w egzotycznym kraju, to musisz po prostu sięgnąć po "Tygrysie Wzgórza".

Leanne

Opis Wydawcy:
Koniec XIX wieku, południowe Indie. Nad brzegiem strumienia zjawiskowo piękna Dewi i jej przyjaciel Dewanna beztrosko się bawią. Są nierozłączni niczym ziarenka kardamonu. Kilka lat później Dewi poznaje Maću, sławnego pogromcę tygrysa. Ta chwila zmienia wszystko. Dziewczyna już wie, że nie pokocha nikogo innego. Kiedy w sercu Dewanny budzi się uczucie do Dewi, sprawy przybierają tragiczny obrót...
Pozwól się oczarować porywającej historii miłosnej porównywanej do Przeminęło z wiatrem. Zapierające dech w piersiach opisy nieprzeniknionej dżungli, łagodnych wzgórz i plantacji kawy tworzą egzotyczne tło sagi o sile namiętności i przeznaczenia. Tygrysie Wzgórza to międzynarodowy bestseller, prawa do książki zostały sprzedane do 18 krajów.

 

"Na szyi rubiny lśniące,
Na kostkach złoto błyszczące".

 

Siedzisz nad rzeką. Wsłuchujesz się w krzyk morskich fal, i zachwycasz ich niespotykanym pięknem. Słyszysz też trzepot skrzydeł, kilkunastu czapli . Stworzeń, niechybnie zwiastujących nieszczęście. Złowieszcze ptaki, tworzą wokół Ciebie zamknięty krąg, by za chwilę ponownie wzbić się w powietrze. A Ty Tylko drżysz. Muthawwa. Tak miała na imię, kobieta otoczona przez twory śmierci, drżąca o swoje nienarodzone jeszcze dziecko. Niezwykle piękne i wyjątkowe dziecko. Z chwilą jego narodzin, historia wcale się nie zakończyła. Ona dopiero się zaczęła.

 

Południowe, gorące Indie, koniec XIX wieku. Zjawiskowo piękna, Dewi wyrastająca powoli na młodą kobietę, ma wszystko czego tylko można zapragnąć do szczęścia. Dobrze sytuowaną rodzinę, możliwość kształcenia się, urodę, inteligencję, a także serdecznego przyjaciela - Dewannę, z którym są nierozłączni. Po kilku latach, jej sercem zawładnie słynny pogromca tygrysa, Maću. W jednej chwili, jej serce zaczyna bić dla innego i wie, że dla niego będzie biło już zawsze. Tymczasem, Dewanna skrycie darzy uczuciem dziewczynę, przez co sprawy przybierają coraz to gorszy obrót.

 

Południowe Indie, to zaiste bardzo interesujący kraj i kultura jego mieszkańców, co nie zmienia faktu, że obie te rzeczy były całkowicie mi obce, przynajmniej póki nie sięgnęłam po debiutancką powieść Sarity Mandanny. To moje pierwsze spotkanie z tego typu literaturą i myślę, że na tle wszechobecnych powieści Paranormalnych i Anytutopijnych, wręcz zalewających rynek literacki, "Tygrysie Wzgórza" były bardzo miłą odmianą. Po raz pierwszy, od dłuższego czasu, nie miałam okazji zetknąć się z wampirami, wilkołakami, aniołami, czy też innymi nadnaturalnymi stworami. Narracja w tej niesamowitej książce, prowadzona jest w trzeciej osobie i to kolejna rzecz, zapisująca się na plus dla powieści, bo odróżnia ją od bardzo typowej pierwszoosobowej narracji, w innych. Wszechwiedząca osoba, opowiada nam o wydarzeniach, podzielonych na kilka ksiąg, z perspektyw różnych bohaterów, skupiających się na każdej osobie i dającej jej swoje pięć minut. To zabawne, że w zasadzie "Tygrysie Wzgórza" są nadzwyczaj schematyczne, a ja oceniam je jako powieść niezwykle nietuzinkową. Miłosny trójkąt, a nawet historia osadzona w kraju, rządzącym się innymi prawami niż nasz - te elementy nie są niczym nowym, a jednocześnie dla mnie są absolutnym powiewem świeżości. Czyżbym aż tak zatraciła się w Paranormalnej konwencji, że zapomniałam o istnieniu innej literatury?

 

Rzeczą, która wręcz się prosi o docenienie w tej książce, jest niepowtarzalny i oryginalny Indyjski klimat. Opisy przyrody tego kraju i tamtejszej kultury, wspaniale pobudzają wyobraźnię i są niesamowicie sugestywne. Akcja toczy się dosyć wolno, momentami przyśpiesza tempo i to właśnie w "Tygrysich Wzgórzach" pokochałam od pierwszej chwili - tę umiejętnie poprowadzoną akcję, która pozwala Czytelnikowi zatopić się w ten barwny, oryginalny świat i wręcz poczuć unoszący się w pokoju aromat Indyjskiej kawy. Świat wykreowany w powieści, nie jest futurystyczny ani dziwny, bo rzeczywiście tak żyli tamtejsi ludzie, a jednocześnie konstrukcja opisanego społeczeństwa jest zadziwiająca. Momentami, byłam wręcz oburzona niektórymi wzorcami i listą czynów, uważanych za budzące odrazę i nieprzystojące szanującej się kobiecie, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie mogłabym żyć w Indiach.

 

Bohaterów, uważam za jeden z plusów tej książki, ale nie zachwycili mnie na tyle, by wychwalać ich pod niebiosa. Nie można im zarzucić nieplastyczności, czy tego, że Autorka źle ich skonstruowała, ale we mnie nie wzbudzili jakiś większych emocji, ani nie zaczęli mi się jawić jako realni, czego bardzo żałuję bo między innymi właśnie to jest dla mnie wyznacznikiem lektury udanej. Jedno muszę przyznać - byli ciekawi i oryginalni, pod naprawdę wieloma względami. Mamy tutaj do czynienia, z bardzo popularnym dla wielu pozycji chyba z każdego gatunku literackiego, trójkątem miłosnym. To bardzo stary i w zależności od wykonania - skuteczny zabieg. Tak chyba rzeczywiście jest, że jesteśmy spragnieni przeżyć, romansów i lubimy zatapiać się w miłosne intrygi książkowych bohaterów. Chociaż wątek miłosny, był tematem przewodnim książki, dla mnie mógłby odegrać mniej znaczącą rolę, albo nawet w ogóle nie istnieć. Z chęcią poczytałabym o samym życiu ludzi w Indiach i samej Dewi, a męscy amanci odgrywali dla mnie mniej znaczącą rolę. Rozumiem jednak z jakim zamysłem Autorka tworzyła tę historię, dlatego nie winię jej za taką koncepcję.

 

Wyznacznikiem dobrej i udanej lektury, są dla mnie właśnie emocje, których tutaj nie zabrakło, ale żałuję, że nie były tak targające i burzliwe jak tego oczekiwałam. Nie czytałam tej powieści beznamiętnie, ale nie zanosiłam się śmiechem, nie płakałam ani nie wyłam z rozpaczy. I żałuję, bo gdyby uzupełnić "Tygrysie Wzgórza" o sporą dawkę ogromnych emocji, stałaby się ona niemalże lekturą idealną.

 

Pomimo tych niedociągnięć, gorąco zachęcam do zapoznania się z tą historią. Warto podczas czytania poczuć południowe słońce na twarzy, usłyszeć trzepot tysięcy skrzydeł i pozwolić oczarować się tej pięknej i specyficznej historii.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!