Zapomnij Patrząc Na Słońce

Autor: Katarzyna Mlek

Okładka wydania

Zapomnij Patrząc Na Słońce


Dodatkowe informacje

  • Autor: Katarzyna Mlek
  • Tytuł Oryginału: Zapomnij Patrząc Na Słońce
  • Seria: Szpunt do Antałka
  • Gatunek: Powieści i OpowiadaniaThriller
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 256
  • Rok Wydania: 2013
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 124x194 mm
  • ISBN: 9788362465682
  • Wydawca: Oficynka
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gdańsk
  • Ocena:

    5/6

    5/6

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Mała Mi

Kruk już od czasów starożytnych uznawany był za symbol nieszczęścia, choroby, grzechu i wszelkich innych pejoratywnych skojarzeń. Tym samym był również jednym z najinteligentniejszych zwierząt, obdarzonych mocą prorokowania i wszechwiedzą. Obraz kruka wbijającego szpony w plecy małej dziewczynki o nieziemsko niebieskich oczach przeraża, ale jednocześnie ma w sobie coś takiego, co sprawia, że koniecznie chcemy wiedzieć, co się za tym kryje. Okładkę „Zapomnij patrząc na słońce" – bo to o tej książce mowa – stworzyła Magdalena Zawadzka, o której nie można nie wspomnieć przy okazji recenzji, bo wykonała, kolokwialnie mówiąc, kawał dobrej roboty.

 

Sama fabuła kręci się wokół życia biednej śląskiej rodziny. Ojciec Janusz, wylewający ostatnie poty jako pracownik kopalni stara się zapewnić swojej żonie i córce warunki do życia. Niestety dochodzi do tego patologia i alkoholizm – wiecznie pijana matka, która wyładowuje swoją agresję na małej Hani i w końcu ona, siedmiolatka z bagażem doświadczeń cięższym od niejednego dorosłego. Właściwie jest jeszcze jeden, bardzo ważny bohater. Pojawia się tylko w snach, jednak warto się zastanowić nad tym, czy gadający kruk to tylko wytwór wyobraźni małej dziewczynki. Ptaszysko zabiera Hankę w podróż, toczy z nią przerażającą grę, która tylko pozornie jest niewiarygodna.

 

Pióro Katarzyny Mlek do lekkich nie należy, mimo to potrafi ona przyciągnąć czytelnika, zaintrygować i sprawić, że lektura go wciągnie. „Zapomnij patrząc na słońce" to jednak ten typ literatury, który warto sobie dawkować, ze względu na niełatwą tematykę oraz na ogromny ładunek emocjonalny jaki ze sobą niesie. Podczas czytania włosy nie raz stanęły mi dęba, a przerażające wizje kruka przyprawiały mnie o niemiłe ciarki na ciele. Uczucie niepokoju potęgował fakt, że tragedie, które zostają opisane na stronach tej powieści miały swoje miejsce w rzeczywistości i to wcale nie tak dawno temu. Duży plus dla autorki za stworzenie niepowtarzalnej atmosfery: z jednej strony wizja przerażającego koszmaru, który jak najszybciej chce się zakończyć, odkładając książkę i zapominając o niej czym prędzej. Z drugiej jednak, wszystko w czytelniku rwie się, aby ratować Hankę i mimo kolejnych okropieństw jakie mają miejsce, nie da się odłożyć lektury, nie poznając tej historii do końca.

 

„Zapomnij patrząc na słońce" to także opowieść o tym, jak zepsute dzieciństwo rzutuje na dorosłe życie. Hanka od dziecka była poniewierana i bita przez własną matkę, nie zaznała miłości od jedynej osoby, która powinna darzyć ją tym uczuciem bezinteresownie. Zamiast tego każdego dnia na dzień dobry dostawała cęgi, bo wódka się skończyła, bo młodszy brat płacze, bo Sabina się nie wyspała. Tych powodów była cała masa i choć były błahe, to tak naprawdę maskowały tylko prawdziwe problemy Sabiny. Tutaj też należy wspomnieć o doskonałej analizie psychologicznej bohaterów. Ojciec Janusz, który powinien być głową rodziny, spoiwem łączącym w całość, a także i żywicielem zupełnie sobie nie radził w tej sytuacji. Starał się jak mógł, jednak problemy stale się piętrzyły, aż w końcu zupełnie go przygniotły. Sabina również nie sprawdziła się jako matka. Macierzyństwo dla niej kończyło się na urodzeniu dziecka, najpierw jednego, potem drugiego. Alkohol i niezdarne uwodzenie przypadkowych mężczyzn miały na nowo obudzić w niej kobietę, sprawić, by poczuła się kochana i pożądana, tak jak w młodości, a zamiast tego pociągnęły ją na samo dno. Ale jak doskonale wiadomo, to dzieci cierpią najbardziej. Mała Hania wychowywała się w patologicznej rodzinie, miewała koszmary, a granica między snem a jawą stopniowo się zacierała. Balansowała na granicy obłędu, by w końcu stracić wszystko. Taki obraz tej śląskiej rodziny wyłania się po przeczytaniu powieści, a to zaledwie kropla w morzu rozpaczy, w jakiej pogrążona jest cała trójka.

 

Mimo że minął już jakiś czas, odkąd odłożyłam „Zapomnij patrząc na słońce" to jest to jedna z tych historii, którą jeszcze długo po przeczytaniu pamiętamy i analizujemy w głowie krok po kroku. Nadal nie jestem do końca pewna czy jestem w stanie zrozumieć wszystko, co autorka chciała przekazać. Mam wrażenie jakiegoś niedokończonego wątku, niewyjaśnionego aspektu, do którego czytelnik musi dojść sam i na własny sposób zinterpretować symbolikę zawartą w tej powieści. Bez wątpienia jest to książka zmuszająca do myślenia, do wysnuwania własnych wniosków. Katarzyna Mlek nie podaje wszystkiego na tacy, co sprawia, że „Zapomnij patrząc na słońce" intryguje i zapada w pamięć. Jeśli nie boicie się konfrontacji z literaturą tego typu oraz z własnymi emocjami, to gorąco polecam tę pozycję.

LadyBoleyn

Niewątpliwie, każdy z nas nieraz przeżył gwałtowane przebudzenie, spowodowane obrazem, jaki ujrzeliśmy podczas snu. Jednakże pomimo tego, że ten koszmar wydaje się być trudny do zapomnienia, szybko z naszej głowy ulatuje myśl o wydarzeniach, jakie powstały pod wpływem wyobraźni. Jednakże czy senne mary nie mają żadnego znaczenia i przesłania? Nieraz mówi się, że sny są zaprzeczeniem rzeczywistości, lecz zdarza się, że doskonale oddają one nasz lęk czy też obawę przed utratą czegoś ważnego. Oglądając filmy, w których bohaterowie muszą zmierzyć się z własnymi snami, często odczuwamy strach, bowiem niekiedy boimy się, że i my staniemy się niewolnikami tego, co dzieje się w naszych umysłach. Bohaterka powieści Katarzyny Mlek, „Zapomnij patrząc na słońce", od lat śniła o tragicznych wydarzeniach, w których zawsze występowała postać przerażającego kruka.

 

Hania to uczennica szkoły podstawowej, która wychowuje się w biednej rodzinie w Katowicach. Jej ojciec jest księgowym w kopalni, starając się zapewnić swojej rodzinie jak najlepszy byt, natomiast matka nie pracuje. Sabina, bowiem tak nazywa się rodzicielka dziewczynki, od urodzenia córki nie robi praktycznie nic – nie zajmuje się ani dzieckiem, ani mężem, mając do nich żal, że przez nich straciła swoją młodość. Żyje, rozmyślając o niespełnionych marzeniach, nie szczędząc przy tym alkoholu, oraz znęca się nad małoletnią córką, która może liczyć jedynie na wsparcie ukochanego taty. Jednakże oprócz problemów z akceptacją u matki, Hania boi się jeszcze nocy. Od zawsze uczennicę dręczyły przerażające sny, w których głównym bohaterem był złowrogi kruk. Dziewczyna początkowo nie rozumiała obrazów, które widziała, pragnąc jak najszybciej zapomnieć o poleceniach ptaka i jego dziwnym zachowaniu. W życiu Hani cały czas dochodzi do drastycznych zdarzeń, odbijających się na psychice tejże dorastającej kobiety. Sceny przemocy i śmierci mieszają się ze niezrozumieniem oraz rozpaczliwą próbą znalezienia odpowiedzi na wszystkie pytania. Im Hanka jest starsza, tym więcej irracjonalnych wydarzeń rozgrywa się w jej otoczeniu. Ona sama próbuje pomóc sobie oraz innym, lecz czy wygra z niewyjaśnionym sensem snów? Co tak naprawdę kryje się pod symbolem czarnego kruka?

 

Od samego początku wzrok czytelnika przyciąga okładka „Zapomnij patrząc na słońce", na której możemy zauważyć postać małego dziecka, o przeszywających niebieskich oczach, oraz kruka, wbijającego swe szpony w ciało tej niewielkiej istoty. Niewątpliwie, obraz ten wzbudza zaintrygowanie treścią lektury oraz rozbudza wyobraźnię czytelnika, który nie ma pojęcia, czego powinien się spodziewać. Przyznam, że podczas czytania tej powieści towarzyszyły mi skrajne emocje. Przede wszystkim w pewnym momencie chciałam odłożyć tę książkę na półkę i do niej nie wracać z powodu jednego, kluczowego powodu – po prostu zaczęłam się bać tego, o czym czytałam. W swoim życiu przeczytałam już mnóstwo lektur, jednak żadna z nich nie wywołała u mnie takiego lęku, jak „Zapomnij patrząc na słońce". Nie brakuje w tej książce drastycznych opisów ludzkiego cierpienia, wpływu przeznaczenia na egzystencję bohaterów, tego, jak wyobraźnia i lęk potrafią razem stworzyć szalonego oprawcę, zmuszającego swą ofiarę nawet do popełnienia samobójstwa. Warto zapamiętać nazwisko Katarzyny Mlek, bowiem po przeczytaniu jej drugiej już powieści, dochodzę do wniosku, iż posiada niezwykłą umiejętność wpływania na czytelnicze emocje. Pomimo tego, że panicznie bałam się tekstu tego utworu i tak w dalszym ciągu czytałam o dalszych losach Hanki, pragnąc dowiedzieć się jak najwięcej o jej decyzjach. Gęsia skórka pojawiała się na moim ciele, lecz powodowało to, że z jeszcze większym zainteresowaniem pochłaniałam kolejne strony tej pozycji, nie dowierzając niekiedy w to, co czytam. „Zapomnij patrząc na słońce" to książka o ludzkich obawach, poszukiwaniach akceptacji ze strony bliskich, jak i samego siebie, dążeniu do odnalezienia miłości i prawdziwej przyjaźni oraz walki z własnymi myślami. Fabuła tej powieści została rozbudowana tak, że odbiorca widzi niemalże całe życie Hani – od małego dziecka, aż do dorosłej kobiety. Pomimo tego, że wygląd fizyczny Hanki się zmienia i ona sama ulega wielu metamorfozom, w dalszym ciągu poznaje wewnątrz tą samą małą dziewczynką, która mimo wszystko obawia się znienawidzonego kruka, pojawiającego się w snach. Wspaniałe opisy doskonale oddają obawy bohaterów, którzy niekiedy sami do końca nie wiedzieli, co dzieje się w ich życiu. Czytelnik z łatwością ocenia postępowania postaci, szczególnie tych złych, tak jak w przypadku matki Hani, Sabiny. Jednakże pani Mlek przedstawia tę kobietę w taki sposób, że odbiorca na pewien sposób rozumie, co też skłania ją do takiego, a nie innego zachowania i pomimo, że pierwsze wrażenia powoduje, iż czujemy odrazę do tej bohaterki, z czasem zaczynamy odczuwać współczucie względem jej postaci. Dialogi również dostosowane są do stanów emocjonalnych u Hanki i jej towarzyszy niedoli, tak że łatwo można wyobrazić sobie wszelkie występujące wydarzenia i ich skutki. Natomiast wisienką na tym czytelniczym torciku bez wątpienia są dramatyczne sny Hani i tajemniczy kruk, który od samego początku budzi zaintrygowanie, jak i również obawę. Jak już wspomniałam, senne obrazy głównej bohaterki wydają się być bardzo realistyczne, a brawurowy sposób ich ukazania jeszcze bardziej oddaje niezwykły klimat „Zapomnij patrząc na słońce". Książka Katarzyny Mlek to wspaniała lektura o trudnym życiu i fatalnych zbiegach okoliczności, mających wpływ na całą egzystencję postaci. Powieść ta wciąga nas do nieco mrocznego świata bohaterów, którzy próbują walczyć z własnymi lękami.

 

Z ogromną przyjemnością przeczytałam powieść autorstwa Katarzyny Mlek, pomimo tego, że w niektórych momentach panicznie bałam się tego, co znajdę w kolejnych rozdziałach. Fabuła cały czas zaskakuje, a akcja idzie do przodu w szalonym tempie, budząc podziw i zainteresowanie u czytelnika na każdym kroku. Nie spodziewałam się, że „Zapomnij patrząc w słońce" wywoła u mnie aż takie emocje. Polecam tę lekturę, mając nadzieję, że inni odbiorcy również docenią niezwykłe dzieło pani Mlek.

Versatile

Biorąc pod lupę rodziny patologiczne można wyraźnie zauważyć, że to zazwyczaj mężczyźni przyjmują rolę kata, który znęca się i rujnuje życie swoich bliskich. Kobiety natomiast stanowią podporę i wsparcie dla dzieci, chronią je i są dla nich wsparciem. Katarzyna Mlek w swojej książce jednak łamie ten schemat i ukazuje codzienność rodziny, w której to matka jest siłą destrukcyjną.

 

Dorastająca Hanka nie ma łatwego dzieciństwa. Choć jest dopiero uczennicą szkoły podstawowej, musi nauczyć się zachowywać i myśleć jak osoba dorosła. Wszystko dlatego, że jej matka Sabina, kiedyś niezwykle atrakcyjna miejscowa piękność, teraz znajduje ucieczkę od szarej codzienności w kieliszku wódki. Ojciec natomiast przyjmuje zupełnie bierną postawę wobec jej zachowania. Nie próbuje uspokoić żony ani złagodzić jej agresywnego temperamentu. Doprowadza to wkrótce do bolesnej w skutkach, rodzinnej tragedii. Jakby tego było mało Hankę w snach odwiedza podstępny, czarny kruk. W alegoryczny sposób przedstawia on nastolatce przyszłe wydarzenia, które rzeczywiście się sprawdzają. W pewnym momencie ptak pragnie podjąć z dziewczyną zagadkową grę, jednak za każdy błąd bohaterki wymierzona ma zostać okrutna kara.

 

„Zapomnij patrząc na słońce" to książka wyjątkowa. Znajdziemy tutaj elementy fantastyczne, obyczajowe a nawet kryminalne. Co więcej wszystkie te części idealnie ze sobą współgrają. Czytelnik nie odnosi wrażenia przesytu czy przerostu formy nad treścią. Lektura tej powieści niesie za sobą też nieustanną atmosferę smutku i mroku. Autorka przedstawiła Katowice jako szare, brudne i zatłoczone miasto, które nie stwarza mieszkańcom przyjaznych warunków do życia. Ponadto ciężko było mi czytać o kolejnych problemach, jakie stawiała przed Hanką rzeczywistość. Życie tej sympatycznej bohaterki można uznać za istne pasmo nieszczęść i nieustannych tragedii.

 

Do ostatniej strony utworu towarzyszyło mi pytanie: „Kim jest kruk?". Początkowo uważałam, że może on być symbolem lęków małej Hanki, która od najmłodszych lat musiała znosić bicie i wyzwiska, rzucane przez matkę. Aczkolwiek wraz z rozwojem akcji w mojej głowie pojawiła się myśl, że być może jest to sam szatan. Jego zachowanie i wypowiedzi jak najbardziej by na to wskazywały. Autorka postanowiła ostatecznie pozostawić tę kwestię nierozwiązaną i nie zdradziła odbiorcy prawdziwej natury czarnego ptaszyska.

 

Powieść na pewno otrzymałaby ode mnie wyższą notę, gdyby nie drastyczne i krwiste opisy, których autorka nie szczędzi czytelnikowi. Uwierzcie mi pewne sceny są tak makabryczne, aż chce się zasłonić oczy i opuścić dany fragment. W swojej recenzji nie mogę też nie wspomnieć o szokującym ostatnim rozdziale utworu, który wręcz wgniótł mnie w fotel. Spodziewałam się całkowicie innego finiszu tej historii. Nie mogę jednak ukryć faktu, że owo zakończenie ostatecznie mnie usatysfakcjonowało. Sama na pewno nie wymyśliłabym lepszego finału.

 

Bez najmniejszych wątpliwości mogę uznać, że „Zapomnij patrząc na słońce" to jedna z najlepszych, polskich książek, jakie ostatnio dane mi było przeczytać. Genialnie połączenie ze sobą motywu jawy i snu, a także ujmująca okładka to kolejny atut tego utworu. Podsumowując, Katarzyna Mlek stworzyła powieść oryginalną, szokującą i zarazem niezwykle wciągającą. Obok tej książki nie możecie przejść obojętnie!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!