Okładka wydania

Dożywocie

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Marta Kisiel
  • Tytuł Oryginału: Dożywocie
  • Seria: Asy Polskiej Fantastyki
  • Gatunek: HorrorPowieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 376
  • Rok Wydania: 2010
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 9788375742534
  • Wydawca: Fabryka Słów
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Lublin
  • Ocena:

    6/6

    -


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Dożywocie | Autor: Marta Kisiel

Wybierz opinię:

Enedtil

W porządku, przyznaję się. Uwielbiam bamboszki, zwłaszcza różowe, podkoszulki z Myszką Miki, sprzątać, prać, prasować. Mam słabość do grządek kapusty, w których można sobie palnąć w łeb. Kocham dziergać, może nie na drutach, ale na pewno na czyichś nerwach, a raz w miesiącu, kiedy dopada mnie PMS, zamieniam się (przynajmniej tak twierdzi mój mąż) w pradawnego stwora z głębin odwiecznego zła. I tak, uważam, że Rudolf Valentino to idealne imię dla króliczka. Biorąc pod uwagę wszystkie te "zalet" sądzę, że będę idealnym dożywotnikiem Lichotki. Jako bonus mogę zabrać ze sobą dwa uroczo wredne i złodziejskie koty, które będą stanowić idealną kompanię dla Zmory.

 

Mieszkać w Lichotce to zapewne nie tylko moje marzenie. Gotycki, ceglany dom ani to mały ani duży, z wieżyczką, przestronną werandą, położony w lesie na zupełnym odludziu. Te wnętrza w stylu terror gothic, biblioteka mieszcząca w sobie tysiące woluminów. Sypialnia z potężnym łóżyszczem, gwarantującym pierwszorzędne koszmary. Piwnica, kryjąca jedną, ale dużą niespodziankę. Jednak czymże był by dom bez swoich domowników, a w tym przypadku dożywotników? Pewnie oazą spokoju i ciszy, ale nie gwarantującą takich wrażeń i przeżyć, jakie potrafi dostarczyć mały, zasmarkany anioł w różowych bamboszkach, z celofanowymi włoskami i oczkami mieniącymi się wszystkimi kolorami tęczy. Uroczy, kochany i tak słodki, próchnica zębów murowana. Do towarzystwa ma widmo nieszczęsnego panicza Szczęsnego, które co prawda próchnice zębów nam daruje, ale z naszym zdrowiem psychicznym i cierpliwością może być już gorzej. Utratę cierpliwości gwarantują również cztery utopce, uporczywie zajmujące łazienkę na piętrze. Tak więc dzięki Bogu za Krakersa, który dobrodusznie i uspokajająco poklepie nas macką po plecach, podczas gdy reszta macek będzie dokonywać w kuchni kulinarnych rewolucji. Zapomniałabym o Zmorze - wdzięcznej kanapowo-naręcznej kocicy. Lichotkę z całym tym tałatajstwem i menażerią ... ekhem, dożywotnikami chciałam powiedzieć ... odziedziczył Konrad Romańczuk, typowy miastowy facet, próbujący skończyć pisanie dzieła swojego życia, w czym dzielnie przeszkadza mu siła wyższa (bez uprawnień kierująca światem, na pewno kobieta), jego lokatorzy oraz mały, różowy i puchaty sierściuch z ostrymi siekaczami, czyhający na jego życie.

 

Chwila, zaraz ... chyba jeszcze nie wspomniałam czego tyczy się ten mój cały wywód. A tyczy się on "Dożywocia", zbioru 5 opowiadań autorstwa pani Marty Kisiel. Opowiadań, które łączy ze sobą miejsce, w których się one dzieją, jak i postacie, które w nich występują. Miejsce i postacie. Tak. Chyba u góry już trochę na ten temat napisała. Chciałam jeszcze dodać, że dawno nie spotkałam się z tak barwnie i wyraziście wykreowanymi bohaterami. Każdy ma w sobie to magnetyzujące i przyciągające "coś", więc trudno mi powiedzieć, który najbardziej przypadł mi do gustu. Czy kochane Licho, ze swoją alergią na piórka, co by tylko chodziło, sprzątało i rozkosznie się zachowywało, alleluja? Czy nieszczęsny panicz Szczęsny ze swoją poezją, różową frotką spinającą jego loczki na czubku głowy i jesienno-zimowo-wiosenną chandrą i letnią przerwą na konfitury? Czy Kondziu z tym ironicznym i ciętym poczuciem humoru, drażliwością i alergią na Szczęsnego? Doprawdy, nie jestem w stanie zdecydować. Każda postać mogłaby zostać bohaterem osobnej książki, a ja z chęcią czytałabym jej perypetie.

 

Co tak bardzo urzekło mnie w "Dożywociu" i mile zaskoczyło? Oprócz wyżej wspomnianych bohaterów, był to styl pisania, sposób prowadzenia, jak i same dialogi, liczne porównywania oraz barwne i dosadne opisy, a przede wszystkim poczucie humoru, jakie pani Marta zawarła w swojej książce. Przyznam szczerze, że nie sądziłam, iż kiedykolwiek to powiem czy napiszę, ale, jeśli chodzi o styl pisania, pani Kisiel to dla mnie damska wersja Terry'ego Pratchetta. To chyba jeden z największych komplementów jaki może paść z moich ust, ale pani Marta w pełni na niego zasługuje. Czytając "Dożywocie" cały czas towarzyszyło mi to radosne i błogie uczucie jakie gości w mojej głowie, sercu i duszy podczas lektury książek sir Terry'ego. Mimo że Świat Lichotki jest znacznie mniejszy, podobał mi się i zafascynował mnie na równi ze Światem Dysku.

 

Cała książka jest przesiąknięta i przepełniona niezwykłym humorem, ciepłym i miłym, ostrymi i ciętym, ironicznymi i absurdalnym, czyli takim jaki kocham najbardziej. Dialogi, opisy czy humor sytuacyjny wywoływały u mnie niepohamowane napady śmiechu oraz konieczność przeczytania danego fragmentu książki na głos mojemu mężowi, żeby i on mógł zaznać tej niezwykłej radości jaką dawała lektura tych opowiadań.

 

Cudowna okładka, bohaterowie, zawarte w tej pozycji treści – wszystko to jest na najwyższym poziomie, a książka urzeka całą sobą. I może tylko zakończenie pozostawia pewien ... niedosyt? ... smutek? Taką dziwną pustkę ... zresztą jak przeczytacie (lub już przeczytaliście) będziecie wiedzieć o co mi chodzi i może Wy nazwiecie lepiej to uczucie. Ja od siebie chcę dodać, że lektura "Dożywocia" była niezwykłą, fascynującą, zabawną i taką miłą sercu przygodą. Polecam tę książkę każdemu, a pani Marcie dziękuję za danie mi możliwości poznania Licho, Szczęsnego, Krakersa, Konrada, Zmory, Kusego, nawet panny Bercikówny i jej seksownych majteczek, które mogły by uchodzić za namiot lub spadochron. Te postacie i ich przygody już na zawsze pozostaną w mojej główce. Wielkie dzięki, alleluja!

Vyar

Kto z nas nie marzył czasem o tym, by dostać nagle jakiś cudowny prezent od losu, spadek po dalekich, nieznanych krewnych, dla których byliśmy jedynymi żyjącymi dziedzicami... Piękny, stary dom, może szlachecki dworek, położony w pięknej, zacisznej okolicy, gdzie można byłoby zamieszkać, urządzić się wygodnie z biblioteką pełną książek, salonem z kominkiem, przy którym można wieczorami siadać z kotem na kolanach, popijając gorącą herbatę...

 

Niektórym się to trafia. Choć może okazać się nie takie, jak początkowo się wydawało.

 

Konrad jest typowym przedstawicielem swojego pokolenia: pisarz po dobrej szkole, dziecko miasta, właściciel laptopa, Tico i zupełnie przyziemnej narzeczonej. I nagle przytrafia mu się TO. Testament, w którym na własność dostaje dom na odludziu, wraz z jego lokatorami. Warunek: lokatorzy mają zostać. Ale, niech tam! To idealne miejsce do pisania, czysta dawka weny dla kogoś takiego, jak on. Pozostaje więc wsiąść z gratami w Tico, mapę w garść i od razu przenosić się tak nagle sprezentowanego lokum.

 

Zabawa zaczyna się niemal od razu – odludzie okazuje się być odludziem cokolwiek trudno dostępnym, wymarzony dom to ruinka w tylu gotyckiego horroru, a lokatorzy sprawiają, że słowo „dożywotni" nabiera zupełnie nowego znaczenia.

 

Na pierwszy rzut przedstawia się Anioł. Tak, Anioł, i to Anioł Stróż. Licho, bo tak ma na imię, byłby może pięknym i majestatycznym zjawiskiem, gdyby nie to, że ma alergię na pierze i specyficzne gusta co do ubioru, i sam raczej wymaga opieki. Dobrze, kichającego Anioła jesteśmy w stanie znieść. Ale gdy w łazience pomieszkują utopce, pod zlewem w kuchni czai się kraken, a po domu snuje widmo nieszczęśliwie zakochanego poety, to życie nagle staje się barwne. Nie brakło też oczywiście kota, o jakże wdzięcznym imieniu Zmora.

 

W „Dożywociu" nie ma właściwie postaci, która byłaby nudna, tak jak trudno wyłonić jedną ulubioną. Każda ma charakter, sposób mówienia i postępowania, a wszystko to włożone w specyficzną codzienność małego, ponurego z wyglądu dworku. Do mnie najbardziej przemawia Krakers, spiżarniano-kuchenny upiór z mackami, z którym świętej pamięci właściciel lubił bawić się w składanie ofiar. Krakers ma spory talent do gotowania i pieczenia, i jest bardzo wrażliwy, zarówno na przeciągi, jak i niemiłe słowa. Natomiast panicz Szczęsny, który jest pięknym i przerysowanym obrazem werterowskiego młodziana, tylko... parę dobrych lat po śmierci, zadziwia talentem do robótek ręcznych, choć nadal szuka wybranki swego serca, by dla niej poświęcić swoje życie po życiu, irytując wszystkich naokoło, a zwłaszcza Konrada, skłonnością do mówienia wierszem.

 

Nie brakuje też bardziej realnych postaci, które całość próbują, mniej lub bardziej skutecznie, sprowadzić na ziemię: mieszkańcy pobliskiej wsi, miejscowy „przyjaciel rodziny", szefowa Konrada, a wreszcie jego narzeczona... Doprawdy, nie ma chłopak łatwego życia, ale jak tu nie pokochać takiej nieziemskiej bandy.

 

Książkę Marty Kisiel można określić krótko: lekka, zabawna, przyjemna. Czyta się ją „jednym tchem", choć nie jest wcale cieniutka - zawdzięcza to wartkiej akcji, częstym i nagłym zwrotom akcji oraz sporej niepewności, czy to wszystko zaraz nie runie i czy Konrad, mimo dobrych chęci i niemal ojcowskiej czułości do kłopotliwych mieszańców domku, nie rzuci tego wszystkiego, wracając do miasta.

 

Świetna powieść do poczytania w drodze, odświeża i orzeźwia, bawi, a przy tym jest dosyć uniwersalna, bo spodoba się starszym i młodszym. No i, jak dla mnie, domek marzeń, może tylko darowałabym sobie utopce w wannie...

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial