Zew Nocy Tom 1 Wschodzący Księżyc

Autor: Keri Arthur

Okładka wydania

Zew Nocy Tom 1 Wschodzący Księżyc

Dodatkowe informacje

  • Autor: Keri Arthur
  • Tytuł Oryginału: Full Moon Rising
  • Seria: Zew Nocy (Tom 1) / Riley Jenson (Tom 1)
  • Gatunek: HorrorPowieści i opowiadaniaThriller
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Kinga Składanowska
  • Liczba Stron: 400
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-623-2917-5
  • Wydawca: Erica
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    3/6

    4/6

    6/6

    5/6

    6/6

    4/6

    6/6

    5/6

    4/6

     


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Agniecha

Świat paranormalnego romansu pomiędzy bohaterami powieści to nie tylko kraina, w której najróżniejsi autorzy tworzą książki dla młodzieży, ale także i dla dorosłych czytelników. Jedną z takich pisarek jest Keri Arthur, mieszkająca w Australii, która niejednokrotnie zachwyciła świat swoimi powieściami z gatunku romansu, czy też urban fantasy. Swoją przygodę z pisarstwem rozpoczęła w 2000 roku od serii „Nikki i Michael". Cykl „Zew nocy", gdzie główną bohaterką jest pół wampirzyca, pół wilkołaczyca o imieniu Riley Jenson, rozpoczęła w 2006 roku powieścią „Wschodzący księżyc". Do Polski powieść dotarła dopiero w 2011 roku za sprawą Instytutu Wydawniczego Erica.

 

Akcja powieści rozgrywa się w Melbourne w świecie, który wie o istnieniu wampirów, wilkołaków, a także wielu innych nadprzyrodzonych istot. Wśród nich znajdują się także mieszańcy, do których zaliczana jest Riley Jenson - będąca w połowie wampirem, a w drugiej połowie wilkołakiem, tak samo jak jej brat bliźniak- Rhoan. Oboje pracują w Departamencie ds. Innych Ras, gdzie Rhoan jest strażnikiem ze względu na przewagę wampirzego DNA, natomiast Riley jest zwykłą sekretarką i nie pali się do tego, aby zmienić profesję. Jednakże kiedy jej brat znika w tajemniczych okolicznościach, a u progu jej drzwi odnajduje nagiego wampira, kobieta wie, że szykują się poważne kłopoty. Musi przyłączyć się do najnowszej misji, w czym nie pomaga jej wilcza natura, która wzbudza w niej seksualne pragnienia wywołane potęgą wschodzącego księżyca.

 

„Wschodzący księżyc" to wielowątkowa powieść, w której każdy odnajdzie swój ulubiony element. Nie brakuje tutaj kryminalnych aspektów, które przebiegle wmieszane są w pełną namiętności historię. Jednakże, niestety, większość scen akcji spychana jest na dalszy plan, aby ukazać czytelnikowi czym tak naprawdę jest księżycowa gorączka i to, że nie tylko jest podstawą do wspaniałych erotycznych przygód, ale też stanowi zagrożenie dla wilkołaka, który znajduje się w jej niewoli. Powieść zaczyna się całkiem nie najgorzej, nie brakuje w niej także licznych wątków, w których faktycznie coś się dzieje, ale ma się wrażenie, że nie są one spójne. Na jednej stronie czytamy o jednej z akcji, w których Riley bierze udział, a na drugiej już czytamy o tym, jak misja zamienia się w kolejną pasjonującą przygodę seksualną. Do czynienia mamy z kilkoma bohaterami, którzy odgrywają tutaj zasadniczą rolę, nie tylko jako partnerów łóżkowych, ale też i osób mających większe znaczenie dla Riley. Niekiedy pojawiają się znikąd, innym razem w zupełnie zaskakujących warunkach, a przy tym stanowią podstawę do podejrzeń, gdyż nie zawsze budzą zaufanie. Nie brakuje też elementów zaskoczenia, kiedy dochodzi do zdrady, w każdym tego słowa znaczeniu. W grę wchodzą także zabawy genetyczne, które nie do końca wywołują przyjemne wrażenie. Nie zabraknie również kilku nieprzyjemnych sytuacji, które niejednokrotnie przerażają. Niestety, powieść nie budzi aż takiej fascynacji, gdyby rozpatrywać ją w charakterze powieści urban fantasy. Nie oznacza to jednak, że nie sprawdza się jako bardzo dobry erotyk.

 

Keri Arthur snuje swoją powieść wprowadzając narratora w osobie samej Riley Jenson. Wszystko czego doświadczamy podczas czytania powieści zawdzięczamy właśnie postrzeganiu świata przez tą istotę. Trudno jest go jednak rozszyfrować, kiedy przez całą historię Riley jest spętana księżycową gorączką i nawet w najmniej oczekiwanych momentach możemy zostać pobudzeni przez opisy tego co odczuwa. Arthur idealnie radzi sobie z opisami scen miłosnych. Nie przebiera w słowach, kiedy tego dokonuje. Nie boi się używać mocnych słów dla wyrażenia namiętności danej chwili, co często podsyca powstały już żar. Odnajdziemy tutaj także sceny łóżkowe rozpisane nawet na kilka stron, a jeżeli ktoś tak sprawnie tego dokonuje, to musi być w tym naprawdę dobry. Autorka dodatkowo stworzyła bardzo interesujące postacie, a także istoty, co także da się sobie wizualizować dzięki dobrym opisom. Ponadto używa wielu skomplikowanych słów, niekiedy są to wyrażenia laboratoryjne, które czytelnik może ze spokojem pominąć. Dialogi z kolei są nawet niezłe, niekiedy bardzo pasjonujące, czasami nawet z odpowiednimi wzmacniaczami. Powieść czyta się bardzo dobrze, szybko idzie zważywszy na właściwy dobór słów i opisy, które pochłaniają czytelnika bez końca.

 

Wydanie Instytutu Wydawniczego Erica z pewnością zachęca czytelnika do sięgnięcia po tę powieść. Wspaniale kusząca okładka, która w zasadzie nie prezentuje tego kim naprawdę jest Riley Jenson, ale w sposób idealny pomaga w wyobrażeniu sobie, jak wyglądać może główna bohaterka. Zastosowana czcionka także jest kusząca, gdyż jest ona racjonalnych rozmiarów, który nie męczy czytelnika zbyt szybko. Dodatkowo zastosowano nagłówek, który zmniejsza obszar do czytania. Każdy rozdział rozpoczynany jest od nowej strony, a pod jego liczbą znajdziemy postać uroczego wilczka. Wszystkie te elementy sprawiają, że powieść jest przyjemna w odbiorze.

 

„Wschodzący księżyc" to najbardziej zmysłowa powieść ostatnich lat, jakie przyszło mi czytać. Wiele razy wzbudza w czytelniku napięcie, niekoniecznie to powiązane z tematyką horroru, czy innych tego typu wydarzeń. Niekiedy może stanowić idealny poradnik, jak stać się lepszym kochankiem, gdyż opisy Keri Arthur są tak szczegółowe, że nie trudno o rumieniec na twarzy. Jednakże na tym kończą się zalety tej powieści, ponieważ nie wzbudza ona większych fascynacji. Sama fabuła jest bardzo ciekawa, jednakże opowiedziana w dość mglisty sposób, co powoduje, że pozostaje daleko w tyle za innymi powieściami fantasy. Nie mniej, z przyjemnością sięgnę po kolejną część poczynań Riley Jenson.

 

Książkę miałam okazję zrecenzować dzięki wspaniałomyślności Instytutu Wydawniczego Erica. Bardzo serdecznie dziękuję Sztukaterowi za udostępnienie mi tego właśnie egzemplarza.

Izuś

Muszę stwierdzić, że to jedna z niewielu książek o tematyce wampirzej, która mnie zainteresowała.
Opowiedziana historia jest ciekawa i zajmująca do ostatniej strony.

 

Riley jest rzadko spotykanym połączeniem wilkołaka i wampira. Jej brat bliźniak Rhoan także należy do tej rzadko spotykanej rasy. Gdy znika na tajnej misji, a tajemniczy i bardzo przystojny wampir zjawia się u drzwi niezwykle pięknej Riley zaczynają się kłopoty.

 

W książce oczywiście roi się od różnego rodzaju stworów: wampirów, wilkołaków, klonów, dhampirów i innych bliżej nieokreślonych. Krwi jest więcej niż można sobie tego wyobrazić. Dodatkowo każdy z głównych bohaterów wydawał się być piękny,ponętny i w ogóle z wyglądu idealny, jak to w książkach tego typu:)

 

Bardzo drażniło mnie to, że milion razy było przypominana gorączka księżycowa, a połowa kartek książki to opisy miłosnych uniesień bohaterów.
Ale rozumiem, że taka jest struktura książki i ma to swoje plusy.

 

Historia jest rzeczywiście dobra. Trzymająca w napięciu do samego końca dodatkowo nie da się odgadną kto za tym wszystkim stroi, a co za tym idzie należy przeczytać kolejny tom.
Ja z pewnością po niego sięgnę.

Leanne

Opis Wydawcy: Riley Janson, na co dzień zatrudniona w biurze Departamentu Innych Ras w Melbourne, skrywa niezwykłą tajemnicę. Jest rzadko spotykanym połączeniem wilkołaka i wampira, ale jej wilcza natura dominuje. Nie chce być Strażnikiem, jak jej brat bliźniak, Rhoan, który musi zabijać, aby ochraniać ludzi. Jednak nie zawsze okoliczności sprzyjają naszym planom, czasem życie decyduje za nas... Zbliża się pełnia, która wilczą część Riley bierze w posiadanie i doprowadza do burzy zmysłów. Gdy Rhoan znika w trakcie misji, a tajemniczy, nagi i niezmiernie pociągający wampir staje na progu jej mieszkania, Riley wie, że zbliżają się kłopoty. Aby odszukać brata, angażuje się w sprawę tajemniczej śmierci Strażników Departamentu. Jakby tego było mało, pojawia się niebezpieczny szaleniec ogarnięty obsesyjną myślą stworzenia doskonałej istoty powstałej z połączenia kilku genów nieludzi... "Wschodzący księżyc" jest pierwszą z serii dziewięciu książek o Riley Jenson. Daj porwać się księżycowej gorączce i wejdź do świata, gdzie wilcza namiętność budzi do życia nawet nieumarłych...

 

Gdy wschodzi Księżyc...

 

Bardzo długo, wzbraniałam się przed przeczytaniem "Wschodzącego Księżyca", a jednocześnie wszystko mnie do tej powieści ciągnęło. Lubię miszmasz w literaturze Paranormal Romance, ale i wampiry i wilkołaki, a to tego romanse z obydwoma gatunkami... kiedy dowiedziałam się,że główna bohaterka jest połączeniem likantropa i wampira, zniechęciłam się zupełnie, no bo cóż to jest? Ja, jako miłośniczka Paranormali, przeczytałam ich naprawdę wiele, a w żadnym nie było tak nowatorskiego i zaskakującego połączenia. Dodatkowo, niepokoił mnie fakt, że seria liczyć będzie sobie aż dziewięć tomów - czyli klasyczny tasiemiec. Ile poczekamy sobie na wydanie ich wszystkich? Koniec końców, ujęła mnie doskonale wykonana okładka. I z całą mocą mogę stwierdzić, że debiutancka powieść Keri Arthur, zawładnęła moimi myślami uczuciami i w pełni zasługuje - zarówno na status bestsellera, jak i na miejsce w mojej podstronie "Ulubione".

 

Macie dosyć romansów dla nastolatek, ze słodkim krwijopijcą w roli głównej i ckliwymi wyznaniami dozgonnej miłości i wierności? Dosyć książek, których główne bohaterki, to urocze, niewinne, młode dziewczęta? Sięgnijcie zatem, po "Wschodzący Księżyc" gwarantuje, że nie będziecie zawiedzeni. Z początku czytanie szło mi dość opornie; przełom nastąpił po zapoznaniu się z kluczowym faktem: główna bohaterka Riley Jenson, ma uwaga... niemal trzydzieści lat. Dawno, żadna informacja nie wywołała tak szerokiego uśmiechu na mojej twarzy. Nie da się ukryć, że w romansach Paranormalnych prym wiodą nastolatki. Górna granica, to osiemnasty rok życia. Tutaj mamy do czynienia z czymś zupełnie nowym i świeżym. Główna bohaterka nie jest zbuntowaną nastolatką, a dorosłą kobietą, doskonale zdającą sobie sprawę z własnych potrzeb i własnej atrakcyjności.

 

Fabuła zaczyna się w momencie, zniknięcia brata Riley - strażnika, zatrudnionego podobnie jak siostra w Departamencie ds. Innych Ras, z tą różnicą, że ukochany brat, jest bezwzględnym, doskonale wyszkolonym zabójcą. Zabija, by zapewnić ludziom bezpieczeństwo, a Riley sądzi, że absolutnie nie jest do tego zadania stworzona i jedyne co jej pozostaje, to papierkowa robota za biurkiem. Czy aby na pewno? Akcja kręci się wokół Rhoana, oraz zagadkowych zniknięć i zamieszania z kilkoma kochankami Panny Janson - szczególnie jednym kochankiem - aroganckim Talonem, który szykuje dziewczynie złowieszczą niespodziankę, mogącą zagrozić życiu jej i jej najbliższych....
No, właśnie. Na temat głównej bohaterki mam bardzo dużo do powiedzenia. Autorka wykreowała postać całkowicie nową i zadziwiającą, jakże odmienną od tych, których erę zapoczątkowała Stephanie Meyer. Pomijając już wiek, Riley jest ostrą, pewną siebie kobietą, świadomą własnej atrakcyjności. Nie jest kolejną cnotliwą Panną z dobrego domu, czekającą na wyśnionego księcia z bajki i podróż z nim na białym rumaku, w promieniach zachodzącego słońca - wręcz przeciwnie ! Bardzo swobodnie podchodzi do swojej seksualności, ma wielu kochanków, lubi niezobowiązujące znajomości i przelotny seks. Nie zamierza wiązać się z nikim na stałe, jest częstym gościem w nocnych klubach, gdzie daje ponieść w pełni zmysłom, księżycowej gorączce i pożądaniu. Riley wiedzie zupełnie beztroskie, szczęśliwe życie. Do czasu, aż sprawy z Talonem zaczynają się komplikować, a ona znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Dodatkowych zmartwień, przysparza fakt, że w jej życiu pojawia się kolejny mężczyzna; tym razem dość nietypowo, bo obłędnie przystojny i pociągający osobnik, zjawia się całkiem nagi, na wycieraczce dziewczyny. Po raz pierwszy, nachodzą ją wątpliwości: czy przelotne znajomości, opierające się tylko na ostrym seksie, to naprawdę to czego pragnie? Czy może się jeszcze zakochać? Quinna, polubiłam bardzo i naprawdę, darzę tę postać dużą sympatią. To wręcz uosobienie idealnego partnera - inteligentny, przystojny, świetny w łóżku - czego chcieć więcej? Czy wspominałam o tym, że jest wampirem? A kochankowie Riley to wilkołaki. Jej brat, jest anomalią, dziwaczną mieszanką wampira i wilkołaka, przy czym ta część wampirza bierze górę - u jego siostry, jest odwrotnie. Można się pogubić, prawda?

 

Erotyka w książce jest, a jakże ! I bardzo mnie to cieszy. Nie są to sceny erotyczne, przekraczające granice dobrego smaku, wulgarne, ani nic w tym guście. Autorka znalazła właściwe proporcje, erotyka jest doskonale wyważona. Owszem, takich scen jest w książce sporo, ale fabuła nie opiera się tylko i wyłącznie na tym. Choć to erotyka w dobrym wydaniu, książka jest jednak skierowana to starszych Czytelniczek - to nie jest grzeczna lektura, dla dwunastoletnich dziewczynek, które przy scenach seksu będą się rumienić, z wdziękiem pensjonarki (czy Wy też uważacie, że używam nagminnie tego wyrażenia?). Książka jest przeznaczona dla szerokiej grupy odbiorców i zadowoli nie tylko młode dziewczyny, ale i dorosłe kobiety. Innymi słowy, każdy znajdzie coś interesującego dla siebie.

 

Nie jest to lektura wysokich lotów, lecz bardzo przyjemna powieść na umilenie czasu. Przy czytaniu towarzyszą Czytelnikowi rozmaite emocje, może nie skrajne, ale nie jest to typ książki którą czyta się powoli i beznamiętnie, odliczając czas do jej skończenia. Akcja idzie bardzo szybko, płynnie następują po sobie kolejne wydarzenia. Przy lekturze nie sposób się nudzić, wystarczy przez chwilę się skupić, a błyskawicznie zatoniemy w świecie Riley i będziemy święcie przekonani, że lada moment do naszych drzwi zapuka seksowny wilkołak. Narracja jest bardzo umiejętnie poprowadzona, rzeczywistość ukazana z perspektywy Riley, zdecydowanie była dobrym pomysłem. Nie znaczy to, że skupiamy się jedynie na niej - możemy poznać również innych, równie ciekawych bohaterów, niemal w takim samym stopniu jak młodą likantropkę.
Zatem, Wy biegnijcie do księgarni, po powieść Keri Arthur, a ja zmierzam w kierunku mojej półki - skąd uśmiecha się do mnie część druga. Oby więcej Quinna!

Caroline Ratliff

W obecnym momencie na rynku wydawniczym pełno jest książek o tematyce Paranormal Romance. Dzisiejsza młodzież fascynuje się opowieściami o wszelakiego typu stworach - wilkołakach, wampirach, zmiennokształtnych, nefilimach, aniołach... W pewnym momencie człowiek odczuwa lekki przesyt tego rodzaju powieściami. Jednak ja, zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami powieści Keri Arthur 'Wschodzący księżyc' zapragnęłam ją przeczytać. gdy nadeszła ku temu świetna okazja, usiadłam głęboko w fotelu i zanurzyłam się w lekturze długo wyczekiwanej przeze mnie książki.

 

Riley Jenson, główna bohaterka 'Wschodzącego księżyca' to wyjątkowa dziewczyna - jest w połowie wampirem, w połowie wilkołakiem. Jej brat bliźniak, Rhoan, również jest takim odmieńcem - jednak gdy u niego dominuje natura wampirza, Riley czuje się bardziej wilkiem. Jenson poznajemy w momencie, gdy jej brat jest na ważnej misji dla Departamentu Innych Ras - departamentu, w którym oboje pracują. Rhoan od dłuższego czasu nie daje oznak życia, więc Riley zaczyna się o niego martwić i wszczyna poszukiwania. W międzyczasie dopada ją księżycowa gorączka - okres, w którym wilkołaki myślą tylko i wyłącznie o uprawianiu seksu, gdy walczą z silną pokusą by nie rzucić się z namiętnymi zamiarami na każdą napotkaną osobę. Pewnego dnia Riley zastaje na progu swego mieszkania nagiego wampira - no i w tym momencie zaczynają się kłopoty.

 

Główna bohaterka żyje w ciągłym biegu, więc na plus zaliczam wartką akcję. Natłok spraw i ważnych zdarzeń w życiu Riley nie daje czytelnikowi poczucia nudy. Świetny, lekki styl autorki oraz... oryginalność. Pierwszy raz spotykam się z pół-wampirem, pół-wilkołakiem. Autorka wyłamała się ze schematu i napisała ciekawą, ociekającą seksem powieść. No właśnie. Jenson, jak każdy wilkołak ogarnięty żądzą księżycowej gorączki wciąż i wciąż domaga się seksu - Keri Arthur z najdrobniejszymi szczegółami opisała czytelnikowi odważne, spontaniczne i wyuzdane (tak, to idealne słowo) przygody seksualne Riley. Duży plus za odwagę.

 

Sama bohaterka jest postacią niezwykle charyzmatyczną i powiem szczerze, że żywię do niej ciepłe uczucia. jest spontaniczna, ironiczna i ciekawa. Bardzo ciekawa. Zdecydowanie pozytywna postać. Oczywiście 'na boku' musiał pojawić się jakiś wampir - no a jakżeby inaczej! - Quinn to seksowny, ponad tysiącletni wampir, który został kiedyś emocjonalnie zraniony przez wilkołaka, i pomimo swego wielkiego zainteresowania Riley - wciąż nie może jej zaufać. Czy w następnych częściach coś z tego wyniknie?

 

Muszę dodać jeszcze kilka słów na temat okładki. Okładka jest dla mojego ciekawskiego, żądnego estetyki oka niezwykle ważna. Tutaj wydawnictwo spisało się na medal, i moje poczucie estetyki zostało zaspokojone. Okładka tajemnicza, bardzo ujmująca. Oby kolejne części prezentowały się równie niezwykle.

 

'Wschodzący księżyc' to pierwsza część dziewięciotomowej serii 'Zew Księżyca' o przygodach Riley Jenson autorstwa Keri Arthur. Polecam serdecznie wszystkim fanom fantastyki i Paranormal Romance. Ostre sceny dodają tylko pikanterii do smaczku.

Lilien

„Wschodzący księżyc" jest pierwszą z serii dziewięciu książek o Riley Jenson. „Daj porwać się księżycowej gorączce i wejdź do świata, gdzie wilcza namiętność budzi do życia nawet nieumarłych..." tak piszą o powyższej pozycji różne serwisy.

 

Książka jest dość... Specyficzna. I nie mówię tutaj tylko o fabule. Przyznam, że gdy tylko jej okładka rzuciła mi się w oczy powiedziałam "muszę ja mieć". Tak, wiem... Nie ocenia się książki po okładce, ale w tym przypadku coś mi mówiło, że to nie może być żadna z tych nudnych powieści, które maja prawie identyczną fabułę. W tym przypadku chodzi o zupełnie coś innego. Ale na moment jeszcze wróćmy do okładki. Jest po prostu znakomita! Gdy tylko ją chwyciłam w swoje ręce non stop się jej przyglądałam. Nie lubię białej kolorystyki, więc tym bardziej zadziwił mnie fakt, że tą tak mnie ten widok pochłonął. I te szczegóły... Plus za projekt okładki. Powiecie, że przecież wygląd to nie wszystko. Najbardziej liczy się fabuła? Prawda. Wiele osób zastanawia, o co tutaj tak naprawdę chodzi. Paranormal romance, ok. Ale co z tego? A to, że fabuła jest tutaj bardzo zagadkowa. Wszystko aż tętni tajemnicą, napięciem i... Co tu dużo mówić... Pożądaniem.
Riley Janson - niby zwykła dziewczyna zatrudniona w biurze Departamentu Innych Ras w Melbourne. Nikt, a raczej prawie nikt nie wie, jaką tajemnicę skrywa. Jest rzadko spotykanym połączeniem wilkołaka i wampira. Mimo dominacji wilczej natury, wampirza część w pewnych momentach tez daje o sobie znać.

 

Riley ma brata bliźniaka, który jest Strażnikiem - by chronić ludzi, musi zabijać. Złośliwy los pragnie, by dziewczyna poszła w ślady Rohana. Ta jednak stanowczo się buntuje.

 

W trakcie tej powieści znacząca jest tutaj pełnia. Ale nie w taki sposób, jak w innych opowiadaniach o wilkołakach. Tutaj nie chodzi tylko o zwykłą przemianę w wilka, a raczej o księżycową gorączkę, która rozpoczyna się już na tydzień przed nastaniem pełni. W tym momencie w posiadanie bierze wilcza część Riley, co doprowadza ją do prawdziwej burzy zmysłów.

 

Książka wprost emanuje seksem. To prawda. Można się go spodziewać praktycznie w każdym rozdziale. I praktycznie w każdej sytuacji. Dlatego też nie jest to pozycja, dla młodszych fanatyków fantastyki. Jeśli ktoś nie lubi, gdy w książkach przewija się zbyt wiele scen erotycznych to lepiej radzę odpuścić ją na wstępie. Ale przecież nie tylko o to w niej chodzi. Jak na paranormal romance przystało musi być tez akcja. Przyznam, ta tutaj jest naprawdę dobrze zarysowana i dopracowana. Gdy Rhoan znika w trakcie misji, a tajemniczy, nagi i niezmiernie pociągający wampir staje na progu jej mieszkania, Riley wie, że zbliżają się kłopoty. Aby odszukać brata, angażuje się w sprawę tajemniczej śmierci Strażników Departamentu. Jakby tego było mało, okazuje się, że pojawił się niebezpieczny szaleniec ogarnięty obsesyjną myślą stworzenia doskonałej istoty powstałej z połączenia kilku genów nieludzi. Kto by pomyślał, że udało się tutaj w tak dobry sposób zobrazować nie tylko całą próbę odbicia Rohana z rąk porywaczy, ale i rozpocząć poszukiwania grupy, która nielegalnie tworzy krzyżówki genetyczne.

 

Autorka nie szaleje z wątkami pobocznymi. Skupia się zaledwie na kilku, lecz dobrze je opracowuje. Plus za to. Nie lubię, gdy jest za dużo wątków, które trzeba ogarnąć, bo wtedy człowiek po prostu się gubi. Tutaj trzeba się skupić zaledwie na kilku rzeczach - księżycowa gorączka, krzyżówki genetyczne, porwanie. I pomyślałby, kto, że w 400 stron dało radę zamknąć fabułę toczącą się zaledwie przez tydzień. Keri Arthur naprawdę w tym momencie zasługuje na wielka pochwałę i wyróżnienie.

 

Tak samo, jeśli chodzi o bohaterów... Czy chodzi o Riley, czy o Rohana, Mishę, a nawet o Talona... Każdy z nich jest wykreowany w sposób indywidualny i osobliwy. W tej książce nie ma dwóch takich samych charakterów. Nie ważne, czy jest tam bliźniacze rodzeństwo, czy nawet złe charaktery. Każdy z nich ma zupełnie inną osobowość. W dodatku przedstawiono ich tutaj bardzo dokładnie. Nie tylko z wyglądu fizycznego, ale i charakteru.

 

Książkę oceniam 6/6 pkt. i dodaję na moja ukochaną półkę "wyróżnionych". Wiele osób ocenia ją niżej, jak zauważyłam, ale ja mimo wszystko uważam, że zasługuje ona na najwyższą ocenę. Mało, który autor potrafi tak kontrastujące ze sobą światy dobrać w jedną logiczną całość i przedstawić to w takiej formie, jak się udało pani Keri Arthur.

Tala

Keri Arthur urodziła się i wychowała w Melbourne, w Australii i mieszka tam do dnia dzisiejszego. Jest autorką wielu książek z gatunku paranormal romance, urban fantasy, fantasy grozy oraz zwykłego fantasy. Jednak największy rozgłos zyskała dzięki cyklowi „Zew nocy". „Wschodzący księżyc" jest pierwszym tomem tejże serii.

 

Główną bohaterka jest Riley Jenson, półkrwi wilkołak i półwampir, ale to wilcza część jej natury jest dominująca. Kobieta pracuje w Departamencie Innych Ras w Melbourne na stanowisku łącznika. Razem z nią pracuje tam również jej brat bliźniak – Rhoan; u niego stroną dominującą jest wampirzą i dlatego mężczyzna pracuje jako strażnik, którego zadaniem jest ochrona ludzi, nawet gdy wymaga to zabójstwa.

 

Riley stara się żyć normalnie i nie wdawać się w sprawy strażników, chociaż szef departamentu z chęcią widziałby ją w ich szeregach. Jednak jej życie staje do góry nogami gdy wyczuwa, że jej brat wpakował się w dość poważne tarapaty. Gdy Rhoan znika, to właśnie jego siostra rozpoczyna poszukiwania.

 

Sprawy zaczynają się komplikować w momencie kiedy Riley znajduje przed swoimi drzwiami nagiego i bardzo seksownego wampira, który utrzymuje, iż jest przyjacielem jej brata jednak nie ma pojęcia dlaczego i w jaki sposób znalazł się przed jej mieszkaniem. Quinn wie jedynie, że może to mieć związek z Rhoanem i jego zaginięciem.

 

Kolejnym problemem może się okazać zbliżająca się pełnia, która budzi w Riley księżycową gorączkę, czyli w wolnym tłumaczeniu, kontrolę nad jej ciałem i życiem zaczynają przejmować hormony.

 

Przechodząc do rzeczy, fabuła jest doskonale skonstruowana i poprowadzona, nie ma w niej żadnych przeskoków w czasie i dlatego książkę czyta się bardzo płynnie i szybko. Intryga goni intrygę, w które autorka wplotła wątki miłosne. Można więc powiedzieć, że „Wschodzący księżyc" jest idealnym zlepkiem różnych gatunków literackich. Mamy tutaj romans paranormalny, urban fantasy oraz sensacje, które tworzą spójną całość. Jeżeli chodzi o akcję to jest ona wciągająca od samego początku i pomimo tego, że wszystko dzieje się naprawdę szybko, to czytelnik nie ma większego problemu z „wyłapaniem" najważniejszych informacji. Dodatkowym plusem jest tutaj prostota języka jakim posługiwała się autorka, więc czytelnik bez problemu może zrozumieć o co chodzi w treści.

 

Książka jest raczej dla starszych czytelników ze względy na sporą ilość scen erotycznych. Przy ich powstawaniu autorka nie uciekała się do żadnych poetyckich określeń, czy też łagodnego opisu. Zawarła w nic całą żądzę, namiętność i rozkosz jaka może „wybuchnąć" pomiędzy dwójką osób. Zazwyczaj takie sceny mi nie przeszkadzają, ale w tej książce było inaczej, może dlatego, że bohaterowie podchodzą do seksu w sposób bezpruderyjny i rozwiązły. Zazwyczaj w romansach paranormalnych wszystkie wydarzenia skupiają się wokół pary głównych bohaterów, którzy okazują się „bratnimi duszami". Nie mogę jednak powiedzieć, żeby było to gorszące czy odpychające, jest to po prostu coś nowego.

 

Co do bohaterów to mam raczej mieszane uczucia. Nie dość, że wszyscy są nadzwyczaj silni i pozbawieni niektórych cech człowieczeństwa, to dodatkowo są oni nieprzeciętnie bogaci. Jednak ze wszystkich postaci najbardziej polubiłam Quinna. Z pozoru to twardy i bezwzględny wampir, który nigdy przed niczym się nie cofa. Natomiast w środku jest wrażliwy i podatny na zranienia, dlatego nie chce angażować się w jakiekolwiek związki partnerskie. Tą drugą jego stronę możemy poznać dzięki krótkim fragmentom w których wampir porusza swoją przeszłość.

 

Podsumowując. „Wschodzący księżyc" jest wciągającą i przyjemną lekturą, ale raczej nie zalicza się do książek, do których powrócę za jakiś czas. Pomimo to polecam każdemu kto lubi paranormalne romanse z odrobiną sensacyjnej akcji.

Vivienne

We współczesnej literaturze jesteśmy w stanie znaleźć dziesiątki, jeżeli nie setki, książek, poświęconych wilkołakom, wampirom, wróżkom, elfom, aniołom... Jednakże nie zawsze możemy trafić na coś godnego uwagi. Wierzcie mi, mam już po końcówki włosów tych napakowanych miłością, przeznaczeniem i płaczem fantastycznych opowiastek. Moje wymagania są obecnie okazałych rozmiarów, dlatego nie każda powieść jest w stanie mnie zaciekawić i porwać.

 

Zapewne już domyśleliście się, iż „Wschodzący księżyc", australijskiej autorki, Keri Arthur, jest wyjątkiem. Pełna namiętności, pożądania i tajemniczości książka jest tym, co tygrysy lubią najbardziej, a w tym przypadku ja. To było coś innego. Nie mogłam się doczekać, gdy znajdę podobną historię, w której pisarz ukazuje to, o czym tak naprawdę się nie pisze. A tutaj zostało to opisane tak naturalnie i przyjemnie, bez zbędnej perwersji, czy możliwego zgorszenia. Ogromny plus.

 

Riley jest wilkołakiem, ale nie takim pospolitym. Jest rzadką krzyżówką wampira oraz wilkołaka, pospolicie nazywana dhampirem. Jednakże jej usposobienie jest bardziej wilkołacze, niźli wampirze. W przeciwieństwie do jej brata bliźniaka, którego predyspozycje są całkowicie odmienne, od możliwości jego siostry. Oboje zostali wykluczeni ze swojej sfory, w dniu osiągnięcia pełnoletniości, właśnie ze względu na ich krew. Osiedlili się w Melbournei jako każdy, posiadający wilkołaczą lub wampirzą krew pracują dla Departamentu, pilnującego porządku i poszanowania dla praw każdej rasy. Również ludzkiej, która jest przeciwna istnieniu wyżej wymienionych.

 

Tak naprawdę nic się nie dzieje, dopóki brat Riley, Rhoan zaginął w trakcie misji. Kobieta zaczyna poszukiwania, które z początku komplikuje pewien tajemniczy i... nagi wampir. Problemem Riley jest również gorączka, która dotyka ją przy każdej pełni, a dokładniej tydzień przed. Dhampirka musi znaleźć brata, poradzić sobie z niespodziewanym gościem oraz dać upust swojemu pożądaniu, który ze strojoną siła płynie w jej żyłach, spalając ją od środka.

 

Pierwszym aspektem, dzięki któremu stałam się niezaprzeczalną miłośniczką tej serii, jest, jak już wcześniej wspomniałam, duża ilość namiętności i tajemniczości. Większość z Was podzieli moje zdanie na temat dennego rodzaju fantastyki, bardzo powszechnej w tych czasach. Muszę zaznaczyć, że nie jest to książka dla nastolatków, mam tutaj na myśli okres gimnazjum i niżej. Może i porwie Was okładka i opis, aczkolwiek jeżeli chodzi o wiek, to z pewnością powieść dla bardziej dojrzalszych osób. Chociażby ze względu na pikantne opisy. Postacie były niemalże namacalne; bardzo realistyczne. Riley to bezczelna i mimo wszystko odważna dziewczyna, która brzydzi się morderstwem. Jest bardzo pożądana u płci przeciwnej, ale nigdy nie robi nic wbrew własnym zasadom. Oczywiście, dopóki nie chodzi o życie jej najbliższych, bo dla nich jest w stanie zrobić dosłownie wszystko. Bardzo spodobały mi się opisy otoczenia. Byłam w stanie jeszcze bardziej zagłębić się w książkę, mając przed oczami idealny opis otaczającego świata.

 

Nie wiem, jak inaczej mogę wyrazić mój zachwyt tą książką, oprócz wysokiej punktacji. Przyznam, że natłok niektórych faktów mieszał mi się nieco, aczkolwiek książka nadrabia całością.
Serdecznie polecam.

Grafogirl

Keri Arthur to autorka wielu powieści fantasy. Największą sławę przyniósł jej dziewięciotysięczny cykl książek "Zew Nocy" opowiadający o przygodach Riley Janson. Został entuzjastycznie przyjęty szczególnie przez czytelników w Stanach Zjednoczonych, ale zdobył wielu zwolenników na całym świecie. "Wschodzący księżyc" to pierwszy tom tej serii. Oprócz niego w Polsce nakładem wydawnictwa Erica także "Całując grzech" oraz "Kuszące zło".

 

Riley to pół wilkołak, pół wampir. Pracuje wraz ze swym bratem bliźniakiem w Departamencie Innych Ras w Melbourne. On jako Strażnik, ona jako łącznik. Pewnego dnia bohaterka odczuwa silny niepokój o swojego brata i szybko okazuje się, że został on porwany. Kobieta znajduje także przed drzwiami swojego domu nagiego, bardzo przystojnego wampira. Zaginięcie brata oraz spotkanie tajemniczego osobnika wciągają Riley w wir niebezpiecznych zdarzeń.

 

Akcja rozwija się dość szybko i obfituje w liczne zwory, które sprawiają, że powieść wciąga. Fabuła nie jest zatrważająco prosta, co stanowi duży plus. Całość nie opiera się na mdłym wątku miłosnym, lecz rozwiązywania przez bohaterów zagadka, a także snute intrygi należą do ciekawych. Nie sposób przewidzieć rozwoju wydarzeń. Jako że jest to pierwsza część większość wątków nie została wyjaśniona.

 

Bohaterów "Wchodzącego księżyca" na pewno nie można zakwalifikować do słodkich, mdłych wampirków i misowatych wilkołaków. Riley jest pewną siebie, ładną rudowłosą kobietę, która ma dwóch partnerów. Do tego dochodzi także jej brat – strażnik, który bez większych oporów potrafi zabić, a także wiele innych, ciekawych postaci. Każda z nich ma wyrazisty charakter, a wielu z nich otacza mgiełka tajemnicy. Zły czy dobry? Odpowiedź na te pytanie wielokrotnie zaskakuje, co moim zdaniem jest dużym plusem.

 

Istoty, żyjące w świecie wykreowanym przez autorkę, są okrutne, łaknął krwi i walki. Poza tym powieść obfituje w wiele pikantnych scen, będących efektem księżycowej gorączki, która opanowuje wilkołaki, także naszą bohaterkę, przed pełnią księżyca. Przez to powieść może gorszyć bądź odrzucać niektórych czytelników, szczególnie tych młodszych.

 

Język książki należy do prostych, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Dzięki niemu przedstawiony świat wydaje się realny, a opisy nie nudzą. Czyta się szybko, a styl pisania nie męczy. Czasem występują wulgaryzmy bądź kolokwialne wyrażenia, jednak nie ujmuje to powieści, lecz pomaga budować odpowiednią atmosferę.

 

Uważam, że „Wchodzący księżyc" to powieść idealna dla fanów powieści z gatunku paranormal romance. Nie jest nudna ani też słodka, lecz zwiera wartką akcję, ciekawa fabułę i świetnych, żywych bohaterów. Myślę, że jest skierowana dla starszych czytelników, bo młodszym może niekiedy przeszkadzać treść. Należy też napomknąć, że powieść ma ładną okładkę. Pod tym względem wydawnictwu należy się duża pochwała.

Miqa

„Wschodzący księżyc" to pierwsza część całego cyklu książek Keri Arthur wchodzących w skład „Zewu nocy" i opowiadających historię Riley Janson. Ten paranormal romance zyskał sławę na całym świecie i został okrzyknięty bestsellerem. W Polsce, nakładem Instytutu Wydawniczego Erica ukazały się na razie trzy części z tej serii: „Wschodzący księżyc", „Całując grzech" i „Kuszące zło".

 

Książka została podzielona na 16 rozdziałów. Narratorem jest główna bohaterka powieści, także wszystkie wydarzenia poznajemy z jej punktu widzenia. Akcja powieści dzieje się w przyszłości, w mieście autorki – Melbourne w Australii.

 

Riley Janson jest niezwykłą, rudą 29-latką. Nie tylko jest wampirem, ale także wilkołakiem – i to właśnie ta wilkołacza natura zaczyna przejmować nad nią kontrolę... no przynajmniej wtedy, kiedy zbliża się pełnia. Dlatego nie dziwcie się, że Riley ma dwóch stałych chłopaków wilkołaków i nie udaje niedostępnej gdy na horyzoncie pojawia się niemożliwie przystojny, tajemniczy wampir Quinn O'Connor. Oprócz tego, Riley pracuje jako łącznik w Departamencie ds. Innych Ras wraz ze swoim bratem bliźniakiem Rhoanem, który piastuje wyższe stanowisko Strażnika. Pewnego dnia Rhoan wpada w poważne kłopoty. Dobra siostra nie byłaby sobą, gdyby nie postanowiła wyruszyć na poszukiwanie brata. Niestety nie zdaje sobie sprawy z tego, że sama jest w wielkim niebezpieczeństwie.

 

Na światło dzienne zaczynają powoli wychodzić pewne straszne informacje. Riley prowadząc śledztwo na własną rękę wraz z przystojnym wampirem Quinnem, dowiadują się o nielegalnym klonowaniu i eksperymentowaniu na DNA innych ras. Niestety dowiedzieć się całej prawdy a potem ukarać winnych nie będzie łatwo. Przygotujcie się na przyspieszone tempo akcji.

 

Dużym plusem są postaci. Keri Arthur wykreowała swoich bohaterów z ogromną precyzją, skupiając się na ich cechach charakteru i wyglądu. Riley Janson jest zdecydowanie najciekawszą postacią w książce, odważna, pewna siebie nadludzka istota, do której od razu poczułam sympatię. Liczne sceny seksu z pewnością znajdą zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników. Stąd też uważam, że książka najlepiej będzie się nadawała dla młodzieży i dorosłych niż dla nastolatek. Osobiście, nie miałam nic przeciwko nim, zdecydowanie dodawały pikanterii. Nie zabraknie tu również licznych zwrotów akcji i zaskakujących scen trzymających w napięciu do samego końca.

 

„Wschodzący księżyc" to chyba jedyna taka książka z gatunku paranormal romance. Akcja jest bardzo wciągająca i czytając nie narzekałam na nudę. Mam nadzieję, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością autorki, gdyż jestem bardzo ciekawa dalszych losów głównej bohaterki. Polecam każdemu kto lubuje się w tym gatunku oraz fanom książek o wampirach i wilkołakach.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: