Wielka Orgia Dziwolągów Z Różnych Planet Marek Jeznach

Wybierz opinię:

Indyvidualna

  Uwielbiam dostawać paczki z książkami. Który bibliofil czy książkoholik tego nie lubi? Odpowiedź jest prosta: żaden, więc gdy otrzymałam białą kopertę z kolejną powieścią do recenzji usta same rozciągnęły mi się w uśmiechu. Rozerwałam białą paczkę i wyciągnęłam z jej wnętrza grubą, ciężką powieść o intrygującym tytule Wielka orgia dziwolągów z różnych planet. Tytuł, nie powiem, ciekawy i nietypowy, ale niewielkie „ostrzeżenie" zamieszczone pod grupką uroczych kosmitów wprawiło mnie w niezłą konsternację. Dlaczego? Nie na wszystkich okładkach zamieszcza się tekst typu: „Książka zawiera śmiałe opisy scen erotycznych. Tylko dla dorosłych czytelników". Fakt, mam już swoje lata, ale owo „ostrzeżenie" lekko mnie zaniepokoiło. Niemiej jednak od razu zabrałam się za lekturę i z każdą stroną debiut Jeznacha stawał mi kością w gardle.

 

Powieść jest swojego rodzaju zapisem relacji Kretona, głównego bohatera Wielkiej orgii... z wizyty na Ziemi.
Kreton to z pozoru zwykły mężczyzna w średnim wieku pracujący w jednym z biur, jakich na Ziemi wiele. Biuro jak wygląda, wie każdy. Praca od ósmej do szesnastej, czasami trafią się jakieś nadgodziny. Mężczyźni pod krawatem, kobiety w eleganckich kostiumach, zewsząd można usłyszeć bieg palców po klawiaturze, odgłos pracującej drukarki, dzwonek licznych telefonów czy zgrzyt kserokopiarek oraz pozbawione sensu strzępki rozmów między pracownikami i klientami. Zwykłe szare nudne biuro, ale czy na pewno?

 

Już na samym początku czytelnik dowiaduje się, że pracownicy akurat tego szczególnego biura to istoty nie z tego świata.

 

Jak to wszystko się zaczęło? Kreton (w dziwny sposób kojarzy mi się ze słowem „kretyn") zostaje zaproszony przez swojego kolegę z biura, niejakiego Nietoperza, na piwo do pobliskiego baru. Piwo leje się strumieniami, rozmowy toczą się spokojnym, pijanym rytmem, kiedy Nietoperz wyznaje głównemu bohaterowi, że wierzy tylko w diabła, ponieważ Boga nie ma. Kreton bierze to za żart i natrząsa się z przyjaciela. Zmienia zdanie, gdy nagle ściany lokalu zaczynają płonąć żywym ogniem, za barem staje roznegliżowana diablica, a wokół zaczyna roić się od diabłów z kosmatymi ogonami, które leniwie zamiatają rozpaloną podłogę. Główny bohater bierze nogi za pas, ale Nietoperz obiecuje mu, że to kwestia czasu, kiedy Kreton przyłączy się do satanistycznej sekty. Od tamtej pory życie mężczyzny wywraca się do góry nogami i obfituje w dziwaczne wydarzenia. Początek teoretycznego końca zaczyna się od dziwnej rozmowy z pewną piękną blondynką (jak większość mężczyzn nasz bohater ma dziwną słabość do niewiast o jasnych puklach), która okazuje się kosmitką w ciele czarownicy. Główny bohater i wiedźma zawierają ze sobą okropny pakt na wieczne „nigdy". Podpisać cyrograf tylko, dlatego, że prosi mnie o to paskudna czarownica z rozdwojonym jęzorem? Nigdy w życiu, ale Kreton pod wpływem jakiegoś czaru zgadza się na wszystkie warunki umowy i rozpętuje się prawdziwe piekło.

 

Fabuła Wielkiej orgii dziwolągów z różnych planet jest ciekawa i na pewno nie banalna. Jeznach raczy czytelnika niemalże wszystkim, co można spotkać w literaturze. Mamy tutaj spisek, nawiedzoną grupę satanistyczna czy też, jak kto woli, zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie uwielbiają nadeptywać sobie na kosmate ogony (oczywiście, przez przypadek), chwalić się rozdwojonymi językami i uprawiać niezobowiązujący seks ze wszystkim, co (niekoniecznie) się rusza, bohaterów o dziwacznych imionach i jeszcze dziwaczniejszych charakterach, elementy kabaretu wymieszane ze specyficzną czarną komedią oraz elementy zaczerpnięte z Biblii i różnych legend czy wierzeń. Podobno, co za dużo to niezdrowo i jak dla mnie autor zwyczajnie przedobrzył.

 

Tak, zapowiada się ciekawie i naprawdę byłoby ciekawie, gdyby nie język i banalne błędy stylistyczne, które doprowadzały mnie do czarnej rozpaczy.

 

Powieść przypomina nieskładny bełkot osoby, która chce przekazać wszystko, co wie w jak najkrótszym czasie. Skutkiem tego może być streszczenie powieści podczas rozmowy Kretona z kosmitką, z którą zawiera wyżej wspomniany pakt. Zaraz po owym „słownym" cyrografie autor pisze coś w rodzaju scenariusza ujawniającego dalsze przygody mężczyzny. Nie mam pojęcia, po co Jeznach zastosował ten zabieg. Te kilkanaście stron skutecznie odbierają przyjemność czytania dalszej części powieści. Po co czytać dalej, skoro wie się, mniej więcej, o czym będzie mowa w dalszych rozdziałach? Mało tego, książka jest napisana chaotycznie i to do tego stopnia, że niejednokrotnie gubiłam się w pokręconej, psychodelicznej akcji. Nigdy wcześniej nie zostałam tak skołowana jak przez Wielką orgię.... Przejdźmy do „śmiałych opisów scen erotycznych". Może były one śmiałe, ale do tego stopnia obrzydliwe, że z ledwością przebrnęłam tę „erotyczną farsę". Rozumiem, bohaterowie powieści to zepsute moralnie diabły, czarownice i kosmici, ale czy muszą być tak obrzydliwi podczas uprawiania seksu i nie tylko? Jestem bardzo owymi opisami erotycznych uniesień zniesmaczona.

 

Ostatnim minusem jest język Wielkiej orgii.... Przez całą powieść zgrzytałam zębami przez okropną składnię. Wieczny szyk przestawny zdań doprowadzał mnie do szału, powtórzenia sprawiały, że rwałam włosy z głowy, a dialogi, które były cały czas przerywane słowami: „odparłem, zapytałem, odpowiedziała, zapytała, pogratulowała, pogratulowałem" i tak dalej, sprawiały, że miałam nieodpartą chęć rzucić powieścią o ścianę i nigdy do niej nie wracać.

 

Tak, debiuty bywają różne. Jedne są rewelacyjne, inne wprost przeciwnie i bardzo mi przykro, że Wielka orgia dziwolągów z różnych planet, która zapowiadała się tak ciekawie i intrygująco sprawiała mi niemalże fizyczny ból podczas czytania.

 

Może nie powinnam być taka ostra w ocenie debiutu, w końcu to początek Jeznacha w karierze pisarza, ale powieść jest słaba, a przynajmniej, jeśli chodzi o językową stronę książki. Mam jednak nadzieję, że kolejna powieść autora będzie zdecydowanie lepsza i pod względem stylistyki oraz języka, bo jeśli chodzi o pomysły na fabułę to jestem pewna, że autorowi ich nie zabraknie.

Lilien

  „Jest możliwe, aby za życia znaleźć się już w piekle i z niemocą patrzeć, jak diabły atakują wściekle. Lecz dlaczego teraz, czy to nie za wcześnie? I dlaczego w rzeczywistości, a nie najwyżej we śnie."

 

Ostatnio stałam się strasznie marudna. I wybredna. A w dodatku czepiam się byle czego. Sama nie wiem, skąd ta nagła zmiana, ale tak po prostu jest. Jak do tego doszłam? A chociażby czytając książkę pana Marka Jeznacha. Może i to jego debiut, ale mimo to stałam się wyczulona na kilka rzeczy, które tutaj aż wręcz wzięły pod panowanie całą powieść jego autorstwa.

 

„Wielka orgia dziwolągów z różnych planet" to po prostu kolejna powieść fantastyczna, a wręcz paranormalna. Opowiada o kosmitach, którzy są pracownikami jednego z biur. Na przebywającego na ziemi Kretona zastawiono pułapkę. Zrobili to członkowie, jakiejś tajemniczej sekty, przez co zwyczajna praca „za biurkiem" może stać się niewyobrażalnym koszmarem... Orgia dziwolągów to powieść zarówno o zbrodni, zemście przeplatanej z bohaterami prosto z s-fi.

 

Z góry przyznam, że fabuła może i coś w sobie ma, ale z góry widać, że wszystko jest nad wyraz. Zamiast skupić się na jednej rzeczy naraz to tutaj widać, że wszystko się plącze. Wątek wątkowi nierówny. Niby coś się dzieje, ale nie do końca wiadomo, co. Jak dla mnie za dużo tutaj przepychu. Na przyszłość panu Markowi radzę napisać nie jedną książkę, a cała sagę, o ile dobrze się to rozegra.

 

Jeszcze jedno, co do treści. Otóż mam na myśli te „śmiałe sceny erotyczne" nadmieniona na przedniej okładce. Z początku czytając ten drobny druczek u dołu zaczęłam się śmiać, ale gdy tylko zaczęłam czytać, uśmiech momentalnie zszedł mi z twarzy. Sceny erotyczne może i są śmiałe, ale mi bardziej pasuje tutaj określenie odrażające i obrzydliwe. Uprawianie seksu ze wszystkimi i wszystkim, co się rusza? Chociaż to i tak mało. Jeśli ktoś chce umieszczać sceny erotyczne w książce, to musza one być dobrze dobrane i subtelne, a nie po prostu wrzucone na „odwal się". W dodatku takie, co odpychają zdrowego na umyśle człowieka od dalszego czytania.

 

Uważam, że autor tutaj się nie popisał, toteż jego debiut jest na bardzo niskim poziomie. Książkę dokończyłam z wielkim przymusem, kilka stron nawet pomijając, gdyż były dla mnie po prostu nie warte uwagi. W dodatku aż roi się tutaj od błędów zarówno stylistycznych, ortograficznych (boże broń!) i co najgorsze – literówek, które wciąż mam przed oczami. Wszystko to nie pomaga, a tylko szkodzi sprzedaży i chęci czytania. Po okładce ma się wrażenie, że to książka dla dzieci, czy nastolatków, jednak tak nie jest. Wątpię, czy ktoś o słabych nerwach (zwłaszcza dorosły) przebrnął by przez nią bez cienia szwanku na psychice.

 

Wiem, że moja opinia nie jest w żadnym stopniu przychylna, ale niestety książka mnie nie zaciekawiła w najmniejszym stopniu. W każdej opisywanej pozycji staram się dostrzec chociaż coś pozytywnego, jednak tutaj nie było mi to dane. Możliwe, że znajda się tacy, którym błędy nie przeszkadzają, a fabuła nie odstraszy i zwyczajnie przeczytają ją z wielką chęcią, jednak ja jestem pewna, że do niej nie wrócę.

 

Jest mi przykro, że opinia jest aż tak ponura i nieprzychylna, jednak nie znalazłam na to rady, a nie mam zamiaru naginać prawdy. Książce mogę dać zaledwie 1/6 pkt i liczyć, że polscy autorzy, wezmą sobie do serca, jak istotna jest opinia czytelników, by z każdym kolejnym tomem ich książki były coraz to lepsze.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Wielka Orgia Dziwolągów Z Różnych Planet

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)