Najmroczniejsze Moce Tom 1 Wezwanie

Autor: Kelley Armstrong

Okładka wydania

Najmroczniejsze Moce Tom 1 Wezwanie

Dodatkowe informacje

  • Autor: Kelley Armstrong
  • Tytuł Oryginału: The Summoning
  • Seria: Najmroczniejsze Moce (Tom 1) / Darkest Powers #1
  • Gatunek: Horror Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Jerzy Łoziński
  • Liczba Stron: 356
  • Rok Wydania: 2010
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 130 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7506-501-5
  • Wydawca: Zysk i S ka
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Poznań
  • Ocena:

    4/6

    -


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Beatrice

Chloe Saunders prowadzi z pozoru normalne życie nastolatki...
Do czasu. Bo od teraz widzi zmarłych. Tak jak w filmach. Piętnastoletnia Chloe pragnie tylko nie mieć kłopotów w szkole i może jeszcze zwrócić na siebie uwagę jakiegoś chłopaka. I rzeczywiście udaje jej się ściągnąć uwagę, ponieważ dzieje się to za mocą natarczywego ducha, więc i efekty są inne od zamierzonych. Chloe jest skierowana do Lyle House, ośrodka dla „trudnych" nastolatków. Na początku gotowa jest posłusznie poddać się rygorom, kiedy jednak znika jej sąsiadka z pokoju, która wcześniej wyznała, że ma kontakt z poltergeistem, a pozostali pacjenci zachowują się co najmniej dziwnie, Chloe rozpoczyna prywatne śledztwo. Dociera do niej, że jeśli nie odkryje prawdy, może już resztę życia spędzić w domu dla umysłowo chorych. A może czeka ją nawet cos gorszego? Czy może zaufać swoim towarzyszom i zdradzić im swą mroczną tajemnicę?

 

Ciekawy pomysł i dobre wykonanie, jednak tematyka nie do końca mnie przekonała. Duchy. Nie przeszkadzają mi, ale też nie fascynują. Mimo wszystko książka mnie wciągnęła i cieszę się, że mogłam ją przeczytać.

 

Dziewczyna, schizofreniczka, inaczej mówiąc świruska, jak sama siebie raczyła nazywać. Czy aby na pewno? Czy może dziewczyna naprawdę widzi duchy. W dzisiejszych czasach, kiedy opieramy się jedynie na logice, sprawa jest jasna, a Chloe trafia do ośrodka dla umysłowo chorych. Sam ośrodek jest jednak podejrzany. Czy dziewczyna podda się rygorom, czy pójdzie za wskazówkami swoich towarzyszy? No i co się stało z Lizz? Gdzie ją zabrali? Coś jest nie tak, ale nie nasuwa się żadne rozsądne wytłumaczenie.

 

Sama bohaterka jest zdecydowanie zbyt naiwna, ale czym się jej dziwić. Już sam fakt, że dziewczyna widzi duchy jest dosyć niezwykły. Mam jednak sentyment do imienia Chloe, więc już na samym początku polubiłam bohaterkę. Dopiero gdy trafia do Lyle House rzeczy się komplikują. Jej współlokatorka jest zwariowana, a podczas którejś z rozmów wyznaje, że nawiedza ja poltergeist. W następnej kolejności poznajemy Simona i Drake'a, przybranych braci, którzy jednak nie mają żadnej wspólnej cechy (przynajmniej na to wygląda). Jeden bardzo miły i sympatyczny, drugi za to jest zamknięty w sobie i ponury. Jedną z milszych i ciekawszych postaci jest Rae z dziwnym przypadkiem upodobania ognia. Czy to jednak choroba psychiczna? Lubić ogień? Jednak najgorsza i najbardziej niemiła ze wszystkich była ostatnia uczestniczka: zazdrosna Tori.

 

Jeśli chodzi o styl pisania autorki, nie mam nic do zarzucenia. Książkę czytało się szybko i przyjemnie i jestem pewna, że sięgnę również do następnych części. Wypada mi też wspomnieć, że choć nie należę do fanów duchów, tym razem wydawały mi się.. interesujące. Książka nie była jednak zaskakująca i od początku mogłam przewidzieć ciąg dalszy. Byłam jednak pod wrażeniem zakończenia, to właśnie na nie czekałam przez całą książkę i przyznam, że byłam po prostu w szoku.

 

Cóż jeszcze mogę powiedzieć. Książka bardzo mi się podobała, ale mam do niej pewne zastrzeżenia. Na pewno przeczytam następne części i naprawdę cieszę się, że przyjaciółka pożyczyła mi te książkę. Podobała mi się, ale nie zachwyciła. Może dlatego, że po okładce (która jest naprawdę piękna) spodziewałam się czegoś więcej.

Julie Wellings

Było już wiele książek o nekromantach, czyli ludziach komunikujących się z duchami lub po prostu widzącymi zmarłych. Jednak do tej pory nie spotkałam się z żadną powieścią, w której taka osoba zostaje uznana za schizofreniczkę i trafia do domu dla młodzieży z problemami psychicznymi i bogatymi rodzicami. – W takiej właśnie sytuacji znajduje się Chloe Saunders – nasza główna bohaterka. Jej życie obraca się do góry nogami w jeden dzień. Czuje się, jak w marnym filmie klasy B. Niestety nikt jej nie chce uwierzyć, że naprawdę widzi osoby nieżyjące od dawna. Kiedy trafia do Lyle House na początku nie może się tam odnaleźć. Wkrótce znajduje zrozumienie u Simona i jego przyrodniego brata Dereka – oni również ukrywają pewien sekret. Czy uda im się odkryć, co kryje się za przykrywką zwykłego psychiatryka?

 

Ostatnio miałam okazję czytać inną książkę Kelley Armstrong. Okazała się ona kompletną porażką, więc pewnie się dziwicie, czemu drugi raz biorę się za lekturę autorstwa tej pisarki. Otóż tę trylogię zamówiłam przed zapoznaniem się z absurdalnym „Osaczeniem" i w sumie po skończeniu „Wezwania" nie żałuję tego, bo okazała się ona o niebo lepsza od poprzedniej. Co więcej powieść, którą dzisiaj recenzuje autorka napisała wcześniej, więc sądziłam, że będzie jeszcze gorzej, a tu takie zaskoczenie. Ale o tym za chwilę...

 

Chloe Saunders nie jest typową nastolatką. Ma piętnaście lat, jednak nie wygląda na tyle. Kocha filmy, a w szczególności horrory. Jak widać to nie kolejna piękność, na którą leci każdy chłopak w szkole. To z pewnością jakiś plus, bo pewnie wiele z was (bo jest to książka skierowana raczej do dziewczyn) ma dość tych wszystkich wyidealizowanych bohaterek. No i dochodzi do tego fakt, że rzadko spotyka się książkę, w której postacie są zamknięte w psychiatryku. Dziewczyna niezbyt dobrze sobie z tym radzi, bo nie czuję się chora. Może to, dlatego chwilami pojawiał mi się na ustach uśmiech, ponieważ jej rozumowanie i pojmowanie niektórych spraw na pewno nie było normalne. Inne postacie też nie są najgorsze. Na pewno na głównym planie będzie Derek. – To nie kolejny super przystojny i mega seksowny chłopak – te cechy posiada jego brat, Simon, ale on nie jest aż tak ważny, jak nam się na początku wydaje. – Derek to osoba, która nie zdaje sobie sprawy ze swojej siły i krzywdy, jaką może innym wyrządzić, tak przynajmniej twierdzą jego akta i tym razem one nie kłamią. Jednak to zaledwie kawałek jego osobowości. Ma bardzo złożony charakter i wątpię by było to spowodowane chorobą umysłową. – Tego pewnie dowiem się w kolejnym tomie.

 

Jak widać bohaterowie nie są szablonowi. Można uznać ich za nad wyraz oryginalnych. W dodatku większość z nich rzeczywiście posiada cechy, które w normalnym społeczeństwie mogą być uznane za szalone, więc trudno się dziwić, że postanowiono ich zamknąć. Kelley Armstrong wszystko dokładnie opracowała, dzięki czemu czytanie „Wezwania" była bardzo przyjemne. Jedynym mankamentem może się okazać początkowa zawiłość akcji, kiedy nie do końca wiemy, o co chodzi. Trudno określić, czy autorka specjalnie wprowadziła ten mętlik, czy sama nie potrafiła tego logicznie uporządkować. W każdym razie jest to drobny mankament, który początkowo kłuje w oczy. Na szczęście jedynie w pierwszych rozdziałach, po później wszystko staje się bardziej uporządkowane.

 

Niby nie mam żadnych „ale" do tej książki, jednak zabrakło mi w niej jakieś głębszej akcji. Tak naprawdę zaczęło coś się dziać dopiero pod sam koniec. Przez większość powieści fabuła skupiała się na kilku głównych wątkach, które nie obfitowały w zaskakujące momenty. Lecz „Wezwanie" nie należy do monotonnych lub przewidywalnych powieści. Po prostu przez to tak naprawdę wstęp do drugiego tomu. – On podobno obfituje w ciekawe momenty i mam nadzieję, że już wkrótce sama się o tym przekonam. Ta część ma dość spokojny przebieg, co może niektórych odrzucić. Mnie zbytnio nie przeszkadzało, ale pewnie wielu czytelników woli jednak, by w historii coś się działo.

 

Przy „Wezwaniu" spędziłam naprawdę miło czas. Nie jest to typowy paranormal, który skupia się tylko na wątki miłosnym. Tutaj ta część schodzi na drugi plan. Autorka skupiła się na detalach i widać, że książka ma naprawdę dopracowane szczegóły uprzyjemniające nam lekturę. Może nie należy ona do wybitnych, ale sądzę, że wielu z was będzie pozytywnie zaskoczonych tym, jak bardzo różni się ona od przeciętnych powieści dla nastolatek. Polecam.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: