Wybór Marty Lidia Witek

Wybierz opinię:

Marta_25

Z twórczością zmarłej w styczniu 2011 roku Lidii Witek miałam okazję zetknąć się za sprawą powieść opartej na faktach „Wybór Marty".
Akcja powieści toczy się w Warszawie, w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Autorka, co prawda nie podaje konkretnej daty, ale czytelnik może sam z lektury wywnioskować, że historia ta miała miejsce właśnie w tym czasie.

 

Marta Karwowska 31-letnia architekt wiedzie spokojne i ustabilizowane życie. Ma dobrą pracę, własne mieszkanie, narzeczonego Roberta, a w najbliższych planach założenie rodziny. Pewnego deszczowego wieczoru w jej mieszkaniu pojawia się zapłakana kuzynka, Małgosia. Dziewczyna wyjawia Marcie, że zaszła w ciążę i w obawie przed swoim ojcem oraz matką jej chłopaka. Grzegorza zamierza poddać się aborcji. Marta pragnie pomóc Małgosi i składa jej zaskakującą propozycję... że adoptuje jej dziecko. Dziewczyna zgadza się i po urodzeniu Patryka Wojciecha oddaje go Marcie. Spokojne życie pani architekt zmienia się o 180 stopni.

 

Opowieść o losach Marty przeplatana jest jej wspomnieniami. Kobieta wraca do czasów wojny, kiedy jako mała dziewczyna była częstym gościem w domu cioci Adeli. Adela miała wszystko: dobrego męża, wspaniały dom i pieniądze. W latach czterdziestych uchodziła za bardzo zamożną kobietę. Wszystko zmieniła wojna. Ukochany mąż, Karol został powołany do służby, kobieta musiała poradzić sobie z samotnością. Wszystko zmienia się kiedy znajduje małego, chorego chłopca Stefka. Kobieta pragnąc go ratować musi sprzedać swoje ukochane pamiątki rodzinne. Uzyskane w ten sposób środki pozwoliły na wykarmienie i wyleczenie chłopczyka, którego Adela zwróciła po wojnie matce.
Śledząc zachowanie Marty można rzec, że historia lubi się powtarzać. W latach czterdziestych jej ciotka wychowywała cudze dziecko i poświęciła dla niego wszystko, a teraz ona decyduje się na to samo.

 

Główna bohaterka wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że adoptowała Patryka głównie ze względu na ciocię Adelę. Marta podjęła tę decyzję bardzo pochopnie, nie wiedząc do końca jakie niesie ona konsekwencje.
Nie zawsze zgadzałam się z „wyborami Marty", w wielu sytuacjach spodziewałam się innego rozwiązania, innej reakcji kobiety. Dokonując takich, a nie innych wyborów z pewnością miała na uwadze dobro chłopca. Jest ciepłą i pomocną osobą nie tylko dla swojego synka czy rodziny, ale również dla znajomych z pracy.

 

Książka napisana przystępnym językiem, co sprawia, że czyta się ją bardzo dobrze. Jedyne czego trochę mi brakowało to żywszej akcji. Książkę oceniam pozytywnie, po jej lekturze nasuwa mi się kilka pytań: czy samotne osoby powinny adoptować dziecko? Czy warto zmieniać całe swoje życie dla zbyt pochopnie podjętej decyzji? I wreszcie czy w imię niesienia pomocy innym należy sobie odmówić szczęścia? Pytania trudne, na które lektura nie daje jednoznacznej odpowiedzi...

 

Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki portalowi Sztukateria oraz wydawnictwu ProMic za co bardzo dziękuję.

Dosiak

Marta Karwowska to utalentowana inżynier, pracująca jako architekt w jednym z warszawskich biur. Ma nieco ponad trzydzieści lat, satysfakcjonujące zajęcie i przyjaciela Roberta, który nie miałby nic przeciwko zbliżeniu się do Marty nie tylko na stopie koleżeńskiej. Pewnego wyjątkowo mroźnego dnia, do jej drzwi puka dziewiętnastoletnia kuzynka Małgosia. Przerażona dziewczyna wyjawia Marcie swój sekret, stanowiący dla niej ogromnie źródło troski i jednocześnie prosi o nocleg. Wbrew zdrowemu rozsądkowi Marta postanawia pomóc Małgosi, a tym samym zdezorganizować swoje poukładane życie. Ta decyzja zdeterminuje całe życie bohaterki, przysparzając jej zarówno smutków jak i radości.

 

Akcja powieści w większości rozgrywa się w latach 60. i 70. XX wieku, ale tego niemal nie można odczuć w trakcie lektury. Gdyby nie pojawiły się poruszające i ciekawe retrospekcje do czasów drugiej wojny światowej, to sporo trudności nastręczyłoby mi zakotwiczenie opowieści w konkretnych realiach historycznych. Niestety autorce muszę zapisać to na minus, ponieważ zupełnie pominęła kontekst polityczny. Rozumiem, że Wybór Marty to książka obyczajowa, w której nie chodzi o szerokie rozpisywanie się o czasach PRL, ale jakiejś wzmianki oczekiwałam, zwłaszcza, że rzeczywistość wojenną udało jej się odmalować w sposób interesujący, ale nieprzysłaniający głównego wątku. Na dodatek wszyscy bohaterowie bez najmniejszych trudności wyjeżdżają gdzie chcą i kiedy chcą – na zagraniczne wakacje, do pracy w krajach zachodnich. Nie istnieją żadne problemy z wyrobieniem paszportu czy uzyskaniem zgody na opuszczenie kraju.

 

Książka Lidii Witek koncentruje się na życiu Marty, które całkowicie zmienia się pod wpływem jednej, spontanicznej decyzji. Od momentu podjęcia przez bohaterkę pewnych zobowiązań nic już nie jest takie, jak kiedyś. Największą zaletą tej powieści jest jej realizm, objawiający się we wszystkich wydarzeniach, które nastąpiły po tym jak Marta postanowiła pomóc kuzynce. O ile nakreślenie komunistycznych realiów niemal nie wstępuje, o tyle autorka doskonale poradziła sobie z kreacją głównej bohaterki oraz umotywowaniem wszystkiego, co ją spotyka. Na okładce pojawiła się informacja, że Wybór Marty to „powieść, która została napisana przez życie". Właśnie tak tę historię odebrałam. Nie wiem czy Lidia Witek opisała czyjeś doświadczenia czy jedynie inspirowała się prawdziwymi wydarzeniami, ale śledząc losy Marty wielokrotnie miałam wrażenie, że to historia, która z pewnością mogła wydarzyć się w rzeczywistości. Życie bohaterów pokazane zostało z każdej strony. Przydarzają im się sukcesy zawodowe, porażki na polu osobistym lub na odwrót. Czasami problemy przytłaczają tak bardzo, że wszystko traci sens, ale innym razem w szarym i smutnym otoczeniu pojawia się odrobina nadziei, dzięki której można przetrwać najgorsze chwile. Wątek miłosny zajmuje kluczowe miejsce w powieści, ale nie jest to rozbuchane uczucie opisywane jak w romansach. Autorka z dużą dozą subtelności, powoli wprowadza bohaterów w świat miłości i przyjaźni, który ci odkrywają na nowo. Każdy chciałby mieć obok siebie bratnią duszę, na której zawsze można polegać – dobrego partnera, oddanego przyjaciela i ukochane dziecko. O takich relacjach opowiada ta książka. Bohaterowie doświadczają szczęścia i smutku, sukcesów i porażek, a czasami rozgoryczenia, że nic konkretnego w swoim życiu nie osiągnęli. Wszystko to rozgrywa się bez patetycznych dialogów i dramatycznych postanowień, bo przecież pomimo wszelkich przeciwności żyć trzeba dalej, a nigdy nie wiadomo, kiedy kapryśny los postanowi na nowo obdarować nas szczęściem i miłością.

 

Portrety bohaterów zasługują na bardzo wysoką notę. Postaci sprawiają wrażenie ludzi z krwi i kości, którzy poddają się zmiennym nastrojom, inaczej reagują na niespodziewane wiadomości i w odmienny sposób patrzą na świat. Marcie Karwowskiej autorka poświęciła najwięcej miejsca w swojej książce, sprawiając, że pod koniec lektury miałam wrażenie, że to kobieta, którą dobrze znam. Towarzyszyłam jej w najtrudniejszych chwilach i razem z nią świętowałam sukcesy i mimo że Marta należy do osób skrytych, i niepoddających się emocjom, to dobrze wiedziałam ile wysiłku kosztował ją wybór, którego dokonała pamiętnego zimowego dnia. Jej niezłomność charakteru wzbudziła we mnie szczery podziw. Marta potrafi przeciwstawić się wszelkim kłopotom i znieść je godnością. Dla mnie to jedna z wiarygodniejszych postaci literackich. Małgosię czytelnik poznaje jako świeżo upieczoną studentkę, która zupełnie pogubiła się w dorosłym świecie. Dziewczyna jest przeciwieństwem Marty, przez co uosabia szereg negatywnych, w moim mniemaniu, cech. Nie potrafi wziąć odpowiedzialności za własne czyny, sprzeciwić się rodzinie i pójść za głosem serca. Nieustannie się czegoś boi i postępuje wbrew sobie, co unieszczęśliwia ją na wiele lat. Szkoda, że postać Małgosi pojawia się tylko na początku i na końcu książki, chociaż jej wkład w całą fabułę jest niebagatelny. W pewnym momencie autorka jakby zapomniała o niej, całą uwagę skupiając na perypetiach Marty. Duże wrażenie wywarła na mnie również historia dzielnej ciotki Adeli, której wojna nie oszczędzała cierpień i upokorzeń. Adela była wzorem dla Marty i to w postawie „przyszywanej" krewnej widzę tę niezłomność, która ukształtowała główną bohaterkę.

 

Wybór Marty to powieść o zwyczajnych ludziach, dla których los nie zawsze był łaskawy. Próżno szukać w niej dynamicznego rozwoju akcji czy sensacyjnych wydarzeń. To historia, skłaniająca do namysłu jak ja zachowałabym się na miejscu bohaterów. Lidia Witek w swojej książce zawarła wiele cennych uwag, pozwalających obrać inny punkt widzenia na wiele spraw. W trakcie czytania często nasuwały mi się pytania o to, co jest wyznacznikiem szczęścia w życiu i gdzie jest granica, za którą zaczyna się odczuwać niespełnienie i rozgoryczenie. Mimo pewnych niedociągnięć powieść jest wartościową pozycją, a za największą jej zaletę uważam dokładną charakterystykę bohaterów. Dobrze też, że autorka ustrzegła się romansowej otoczki, która niewątpliwie spłyciłaby całą fabułę.

 

Egzemplarz recenzencki otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater oraz wydawnictwa Promic.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Wybór Marty

Dodatkowe informacje

  • Autor: Lidia Witek
  • Tytuł Oryginału: Wybór Marty
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 594
  • Rok Wydania: 2010
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-7502-190-5
  • Wydawca: Promic
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    4/6

    5/6

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)