Wyspa Kanibali. 1933 Deportacja I Śmierć Na Syberii Nicolas Werth

Wybierz opinię:

Książkówka

 Ogromne połacie syberyjskiej tajgi. Totalnie nie przyjazne tereny dla człowieka skąpane w mrozie i śniegu. Miejsce, w którym głód przysłania wszelkie inne potrzeby, a człowiek przestaje być człowiekiem...
Kilka tysięcy ludzi zostawionych samopas musi tu zawalczyć o przetrwanie – bez jedzenia i podstawowych środków potrzebnych do codziennej egzystencji.
Mają za zadanie zrobić coś z niczego – skolonizować dziewicze rejony i tchnąć w nie życie...
Brzmi jak utopijna fabuła powieści science fiction? Być może, ale to nie jest fikcja (choć wielu chciałoby inaczej).

 

Powyższy opis to zarys prawdziwych przeżyć tysięcy ludzi zesłanych na wyspę
Nazino, leżącej nieopodal rzeki Ob (zachód Syberii). Francuski historyk, Nicolas Werth przy pomocy przeanalizowanych przez siebie licznych dokumentów w swojej książce pt. „Wyspa kanibali" pokazuje światu dramatyczną historię tych, którym dane było znaleźć się na niej w roku 1933. Byli to ludzie określeni mianem „elementów zdeklasowanych i szkodliwych społecznie" czyli m.in. osoby z wyrokami sądowymi i właściciele dużych majątków rolnych (kułacy). Do tego samego grona zaliczono także osoby starsze (najstarsze z nich miały nawet 110 lat!) oraz niepełnosprawni, którym dodatkowo przyznano statut pasożytów...
Nie brakowało też osób, które trafiły tam bez powodu na skutek „łapanki".
Bez środków do życia i przede wszystkim bez pożywienia, nie mieli oni szans na przeżycie więc zdecydowanie większa część z nich szybko umierała, a część przeobrażała się w szakali, bestie polujące na współtowarzyszy niedoli...

 

Całą relację z wyspy Nazino poprzedza w książce dokładny zarys powstania tzw. „wielkiego planu", który miał na celu oczyszczenie ZSRR ze „szkodliwych elementów". Werth ukazuje całą jego nieudolność – ogrom słów nie znajdujący żadnego konkretnego odzwierciedlenia w realizacji (zwłaszcza, że próby zasiedlenia rejonów syberyjskich miały już miejsce w przeszłości i również kończyły się tragicznie).
Zatem po co to wszystko? Wysiłek reżimu stalinowskiego i mrzonka o „czystym" państwie oraz tragedia wielu ludzi – jaki był cel „wielkiego planu"?

 

Być może chodziło tylko o skolonizowanie opustoszałych obszarów Syberii? A może tylko o pozbycie się „balastu" społeczeństwa? Może o jedno i drugie? Proponuję poszukać odpowiedzi na te pytania w niniejszym tytule (i nie tylko) we własnym zakresie.

 

Jeśli ktoś obawia się licznych opisów scen mrożących krew w żyłach i przez to z góry dyskwalifikuje tę lekturę to ze spokojem rozwiewam te obawy. W całym tym dokumencie (chyba mogę sobie pozwolić na takie określenie) jest niewiele wątków bezpośrednio traktujących o bestialstwie kanibali. Choć oczywiście ogólny jego wydźwięk jest dramatyczny.

 

Co do samego wydania to nie podoba mi się pomysł umieszczenia większości przypisów na ostatnich kartach książki – jest ich wiele i ciągłe jej wertowanie w poszukiwaniu któregoś z nich jest uciążliwe. Jednak jest to chyba tylko szczegół, który być może wadzi tylko mnie, a tak naprawdę nie sprawia, że lektura traci na wartości.

 

Całokształt „Wyspy kanibali" sprawia, że dopisuję ją do listy najwartościowszych lektur z dziedziny historii i literatury faktu zarazem.

Natkawes

  „Mówiono, że deportowani zaczęli zjadać zwłoki, że piekli ludzkie mięso. Wyspa [Nazino na rzece Ob.] przedstawiała widok straszliwy, przerażający."
[zeznanie świadka]
Ten fragment widnieje na okładce książki „Wyspa Kanibali", której autorem jest Nicolas Werth. Opis szokuje i zachęca w pewien sposób do przeczytania całości.

 

Autorem jest francuski historyk, który współtworzył cenioną „Czarną księgę komunizmu". Kontynuuje, zapoczątkowane przez swojego ojca Alexandra, badania nad historią Związku Radzieckiego.

 

„Wyspa Kanibali" to książka oparta na faktach, które wydarzyły się w 1933 roku, na wyspie Nazino na rzece Ob. Ludzie uznawani przez reżim za „elementy zdeklasowane i szkodliwe społecznie" byli deportowani na Syberię. To tam bez żywności, opieki medycznej i nadzoru ginęły miliony ludzi. Nazino było piekłem na ziemi. Poprzez zeznania świadków dowiadujemy się, że w ciągu trzech lat życie straciła niemal połowa przesiedlonych.

 

„Na wyspie Nazino człowiek przestał być człowiekiem. Zmienił się w szakala"[pisał Wieliczko w liście do Stalina].
Jest to dobrze udokumentowana książka o masowych deportacjach. Pokazuje tragiczne skutki wielkiego przedsięwzięcia, które miało na celu oczyszczenie miast, z „elementów społecznie szkodliwych" i zesłanie na Syberię. Dzięki tej historii możemy bliżej poznać klimat, który panował 78 lat temu. Liczne statystki obrazują ile osób zginęło przez wyczerpanie, głód, choroby i ucieczki. Co roku jedna trzecia „znika", a na przywódcach nie robi to wrażenia. Szokującym widokiem jest odcinanie kobietom piersi, zjadania wnętrzności człowieka. Nie tylko kanibalizm wstrząsa czytelnika, ale i postępowanie władzy. To oni doprowadzili do masowej śmierci ludzi, którzy pod pretekstem zostali wywiezieni na wyspę śmierci.

 

„Do tych, którzy odmawiają podporządkowania się temu układowi albo próbują uciec, strzela się jak na polowaniu; jakby byli dzikimi zwierzętami, niebezpiecznymi drapieżnikami żywiącymi się ludzkim mięsem".
Liczne zeznania, raporty oddają prawdziwe oblicze czasów radzieckich. Autor stopniowo wprowadza nas w klimat wyspy. Najpierw dowiadujemy się jakie zdarzenia wpłynęły na całe przedsięwzięcie. Potem jak realizowano plan, aż do skutków deportacji ludzi.

 

„Wyspa Kanibali" nie jest łatwą książką na jeden wieczór. Jest to realistyczny opis masakry, która wydarzyła się naprawdę. Wywołuje ona u człowieka szok, oburzenie i smutek. Polecam ją osobom, które naprawdę interesują się historią, mają mocne nerwy i są gotowi na poznanie losów niewinnych ludzi.
„Dziwne rzeczy dzieję się w Rosji. Głód, kanibalizm... Ci, którzy przybywają z prowincji, opowiadają niestworzone historie..."
[pisała w swoim dzienniku Nina Ługowskaja, uczennica z Moskwy].

 

*cytaty pochodzą z książki

Zacofany.w.lekturze.k

  W 1933 roku na nagiej wyspie Nizino pośrodku Obu na Syberii znalazło się kilka tysięcy ludzi: wygłodzonych, obdartych, chorych, bez dachu nad głową i jakichkolwiek narzędzi. Wśród nich „elementy zdeklasowane i szkodliwe społeczne", których pozbyto się z wielkich miast, chłopi, którzy przed szalejącym głodem uciekali z rodzinnych wsi, a także ci, których jedyną winą było to, że przypadkiem wyszli po papierosy bez dokumentu tożsamości. Po ciężkiej podróży przez niemal cały Związek Radziecki, po pobycie w prymitywnym obozie w Tomsku rzucono ich na ten spłachetek lądu. Mieli tam budować sobie nowe życie – przynajmniej w teorii. W rzeczywistości pozostawieni sami sobie skazani byli na śmierć, dzięki czemu uwolniliby lokalne władze od konieczności zajmowania się nieproduktywnymi przesiedleńcami.

 

Wkrótce jednak zaczęły się rozchodzić wieści o przypadkach kanibalizmu, o nadużyciach, jakich dopuszczali się strażnicy, o ogromnej śmiertelności, groźbie epidemii. Wieści dotarły do samego towarzysza Stalina, który nakazał zbadać sprawę. Na podstawie materiałów zebranych przez partyjną komisję Nicolas Werth mógł opisać dzieje Wyspy Kanibali. Nie jest to książka epatująca drastycznymi szczegółami, wprowadzająca czytelnika w mroczne detale zbrodni. To doskonale skonstruowana i udokumentowana praca historyczna, która ujmuje wydarzenia z 1933 roku w szerszej perspektywie: najpierw poznajemy sytuację w Związku Radzieckim i politykę władz zmierzających do przebudowania społeczeństwa. Plany były piękne i pełne rozmachu, nie brały jednak pod uwagę realnych warunków ekonomicznych i geograficznych. Cóż bowiem lokalne władze miały począć z transportami tysięcy ludzi bez prowiantu i narzędzi, bez odpowiedniej odzieży i umiejętności, które mogłyby zapewnić im przetrwanie w trudnych warunkach Syberii? Na przygotowanie dla nich miejsc osiedlenia, na zdobycie środków transportu i żywności nie było szans. Okazywało się też, że większość deportowanych to kryminaliści, a to groziło zaognieniem sytuacji na Dalekiej Północy, gdzie władza radziecka i tak ledwo się trzymała. Werth przedstawia kolejne etapy procesu, który ostatecznie doprowadził do straszliwych wypadków na wyspie Nazino na Obie, wskazuje, do jakiego stopnia podczas przygotowywania gigantycznej operacji oczyszczania kraju z elementów niepożądanych nie liczono się z rzeczywistością. Przerażająca jest skala ignorancji, zakłamania i bezwzględności, jaką prezentują wszyscy zamieszani w proces decyzyjny i realizację planów deportacji, i całkowita obojętność na los tych, którzy wpadli w tryby tej „inżynierii społecznej" i którzy zapłacili cenę najwyższą za realizację komunistycznych mrzonek.

 

Lektura "Wyspy Kanibali" pozwala sobie uzmysłowić cały zbrodniczy wymiar stalinowskiego reżimu. Nicolas Werth przedstawia fakty, pozwala mówić dokumentom, rzeczowo komentuje obraz, jaki się z nich wyłania. Jego wywody są precyzyjne, a ich spokojny ton tym bardziej uwypukla grozę wydarzeń.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Wyspa Kanibali. 1933 Deportacja I Śmierć Na Syberii

Dodatkowe informacje

  • Autor: Nicolas Werth
  • Tytuł Oryginału: L'île Aux Cannibales: 1933, Une Déportation-Abandon En Sibérie
  • Gatunek: Historia powszechna
  • Język Oryginału: Francuski
  • Przekład: Marta Szafrańska Brandt
  • Liczba Stron: 292
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 144 x 205 mm
  • ISBN: 9788324016242
  • Wydawca: Znak Literanova
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    6/6

    6/6

    5/6

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)