Dotyk Julii

Autor: Tahereh Mafi

Okładka wydania

Dotyk Julii

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Natula

„Dotyk Julii" Tahereh Mafi, to książka, która swoją intrygującą okładką i oryginalnym opisem, namieszała mi w głowie, ulegając chwili kupiłam powieść, raz kozie śmierć.
Na szczęście lektura nie okazała się rozczarowująca - chociaż książce daleko do ideału - jej oryginalna forma oraz poetycka treść przypadły mi do gustu.

 

Wyjdźmy od tego, że „Dotyk Julii" to paranormalny romans, którego tłem jest antyutopijne otoczenie.
„Zwierzęta wymierają, ptaki nie latają, trudno jest uzyskać jakiekolwiek plony, kwiaty prawie nie istnieją. Na pogodzie nie można polegać(...). Nie da się wyhodować wystarczająco dużo roślin, aby wyżywić ludzi."

 

W tym umierającym świecie władzę przejmuje Komitet Odnowy, zapewniając rozwiązanie problemów, jak się okazuje to tylko mrzonki. Despotyczne rządy doprowadzają do upadku ekosystemu, ginie coraz więcej ludzi.

 

Daleko od tego jest nastoletnia Julia, daleko, bo od blisko roku przebywa w zakładzie dla obłąkanych; zamknięta, przerażająco samotna istota, której dotyk zabija. W ciasnej, ciemnej celi próbuje nie zapomnieć czym jest człowieczeństwo. Niespodziewanie do jej celi trafia Adam, rzecz niemożliwa, a jednak... Pewnego dnia Julia zauważa w jego oczach coś niepokojąco znajomego, pewnego też dnia, zostaje postawiona przed oblicze socjopatycznego Warnera, która ma dla niej propozycje nie do odrzucenia.

 

Powieść charakteryzuje interesująca forma, która przypomina poemat, pełen porównań i metafor, w tym momencie muszę stwierdzić, że Mafi lekko zagalopowała się w stosowaniu zawiłych przenośni, przez co niektóre fragmenty są albo niezrozumiałe, albo bezmyślne, na szczęście większość tekstu to piękne, wzruszające wersy, traktujące o podstawowych emocjach.

 

Czymś dla mnie całkiem nowym są przekreślenia zdań, lub ich części, przedstawiają one jakby wewnętrzny konflikt Juli, czy raczej jej lęk przed byciem sobą, a przede wszystkim przed byciem szczęśliwą. Interesująco wypada też powtarzanie przez autorkę jednego słowa np.
Zamyka oczy na pół sekundy, a ja zachwycam się kroplą kroplą kroplami gorącej wody.

 

Zastosowanie tego typu stylu wpływa znacząco na odbiór treści, jest ona zaakcentowana, bardziej emocjonalna i zapada w pamięć. Trzeba przyznać, że pisarka ubrała tę powieść w szereg środków stylistycznych, dopatrzeć się można antytezy, kontrastu czy paradoksu, dla fanów poetyckich klimatów lektura ta będzie ciekawym doświadczeniem, dla mnie była.

 

Jeśli chodzi o bohaterów to nie odbiegają oni od schematu, młodych, pięknych i nieszczęśliwych, w przypadku tej opowieści dochodzi jeszcze samodzielnych i dotkliwie doświadczonych przez los. Antyutopijna rzeczywistość jest przychylna autorom, bo pozawala im na puszczenie wodzy fantazji, przez co nasi bohaterowie są niepowtarzalni i mają niezwykłą skłonność do pokonywania przeszkód (mrugam). W tej absorbującej powieści nasi siedemnastolatkowie zachowywali się znacznie ponad swój wiek, często rozgrywające się wydarzenia i sytuacje sprawiały, że zapominałam, że mam do czynienia z nastoletnimi bohaterami, nie do końca mi się to podobało, ale jestem z innego pokolenia, więc wybaczcie.

 

„Dotyk Julii" jest debiutancką powieścią dwudziestoczteroletniej Tahereh Mafi, dlatego przymykam oko na nieliczne nielogiczności, co tu dużo pisać, tego typu wpadki zdarzają się najlepszym. Niestety mam też pewne obiekcje co do zakończenia, które rozczarowuje,bo jest powiedzmy, znajome, żałuję, że autorka nie pokusiła się na coś unikalnego, coś co nie byłoby znane z kinowego ekranu, a tak mamy deja vu.

 

Mimo pewnych niedociągnięć i przedobrzenia w treści, powieść jest dobrą lekturą, która potrafi wciągnąć w swój świat i zachwycić czytelnika, ma ona w sobie spory ładunek niepokoju i jest nasycona delikatnym erotyzmem, czyta się ją bardzo przyjemnie. „Dotyk Julii" polecam miłośnikom gatunku, a także osobom, które lubią poetyckie treści.

Miiincik

Chyba nie ma mola książkowego, który nie słyszałby o "Dotyku Julii". Osoby, interesujące się literaturą i piszące/czytające blogi z recenzjami chcąc nie chcąc natknęły się na tę bardzo popularną powieść.
Zauważyłam, że z "Dotykiem Julii jest tak: jedni wychwalają powieść pod niebiosa, a drudzy mieszają ją z błotem. ja, niestety należę do tej drugiej grupy, ale o tym za chwilkę..
Julia żyje w brutalnym i dystopijnym świecie, pełnym nieszczęść i klęsk. Pośród szarych, takich samych ludzi, nastolatka wyróżnia się niezwykłymi umiejętnościami. Posiada dar nie byle, swoim dotykiem zabija każdego, kto ją dotknie.
Julia spędziła w zamknięciu 264 dni.. Tylko czy aż? Dla dziewczyny te kilkaset dni to tyko 'kilka' chwil, gdyż ma świadomość, że 'dzięki' swoim zdolnościom spędzi w więzieniu całe życie.
Niespodziewanie do jej celi zostaje wprowadzony Adam- chłopak, który ma ją ochraniać, a przede wszystkim towarzyszyć. Julii wydaje się, że skądś zna tego chłopca, nie spodziewa się jednak, że połączy ją tak wiele z tajemniczym Adamem.
Pisząc tę recenzję postanowiłam, że zrobię to, co wydawcy robią zawsze reklamując książki o tematyce anty-utopijnej. A, mianowicie postanowiłam porównać omawianą dzisiaj lekturę do bestsellerowych "Igrzysk Śmierci". Widać, że bestsellerowa trylogia Suzanne Collins była dla Pani Tahereh inspiracją. Złe słowo. Autorka po prostu zgapiła poszczególne elementy trylogii, a zwłaszcza "Kosogłosa" i przeniosła je w swój wykreowany świat! Tutaj, latający ptak jest marzeniem Julii, a przede wszystkim wolności- zupełnie tak samo jak w "Kosogłosie", gdzie tytułowy ptak był symbolem powstańców. Co więcej, na samym końcu książki akcja rozgrywa się w podziemnym mieście, którego mieszkańcy zamierzają rozprawić się z panującym Komitetem Odnowy. Nie przypomina Wam to czegoś? O tak! To przecież znowu "Kosogłos" i rola trzynastego Dystryktu który tutaj nazywa się Punktem Omega... Jest jeszcze jeden mankament (oczywiście, mowa tylko o kopiowaniu książek Suzanne Collins, bo wad znalazłam o wiele, wiele więcej) tej powieści, czytając "Dotyk Julii" nieustannie miałam wrażenie, że wątek miłosny to parodia relacji Katniss i Peety z ze świata Pani Colllins. Co prawda, w tej całej 'bestsellerowej' powieści jest to ckliwy, a momentami żałosny wątek, ale czuć, że autorka chciała stworzyć coś wielkiego i pięknego. Zupełnie jak Pani Suzanne..
Dobra! Koniec już z tymi "Igrzyskami", bo jeszcze was do nich zniechęcę ^^.
Kolejną wadą "Dotyku.." jest potoczny, pełen błędów styl pisarski autorki. Mimo, że Pani Mafi wykreowała naprawdę ciekawy świat i bez problemu potrafiła zainteresować nim czytelnika, to w powieści aż roi się od błędów językowych. Rozumiem, jakaś literówka w jednym zdaniu, ale zakończenie rozdziału ,zupełnie niepoprawnym pod względem gramatycznym, zdaniem to są po prostu kpiny!
Bohaterowie są oryginalnym postaciami, aczkolwiek autorka szczędziła nam opisu ich, przez co nie miałam okazji bliżej ich poznać. Bez problemu utożsamiłam się z James'em- słodziutkim i malutkim braciszkiem Adama, jednakże główni bohaterowie całkowicie nadają się do poprawki! Są przewidywalni, a momentami bezmyślni, aczkolwiek to im trzeba przyznać- nieraz wykazali się odwagą i oddaniem.
Podsumowując. widać że "Dotyk Julii" miał potencjał, jednak autorka nie wykorzystała go nawet w połowie. Książki wyczekiwałam od maja, a teraz, kiedy jestem już po, żałuję spędzonego czasu. Jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów, ale po tak fatalnym początku, ciężko spodziewać się czegoś świetnego.

Abigail

"Spędziłam w zamknięciu już 264 dni. Towarzystwa dotrzymują mi tylko niewielki notatnik, uszkodzone pióro i liczby w mojej głowie. 1 okno. 4 ściany. 1,5 metra kwadratowego powierzchni. 26 liter alfabetu w języku, którym nie mówiłam przez 264 dni odosobnienia. Minęło 6336 godzin, odkąd dotykałam innej ludzkiej istoty."

 

Tahereh Mafi jest 24-letnią muzułmanką, która pisze książki, czyta je i pije o wiele za dużo kawy. "Dotyk Julii" to jej pierwsza powieść i pierwsza trylogia. Prawa do ekranizacji tej powieści wykupiło 20th Century Fox.

 

Nikt nie wie, dlaczego dotyk Julii zabija. Została obdarzona niezwykłym darem. Rodzice zaczęli bać się się własnego dziecka i oddali ją do zakładu dla psychicznie chorych. Nikt nie zainteresował się jej zniknięciem. Julia nie widziała świata od 3 lat, nie wie jak wygląda świat po niosących nadzieję słowach okrutnego Komitetu Odnowy. Jest już na skraju szaleństwa, gdy do jej celi zostaje przydzielony współlokator. Głębokie, niebieskie oczy chłopaka przypominają jej kogoś kogo kiedyś znała. Pojawienie się tego chłopaka zmienia całe jej życie i już wkrótce Julia powita zgliszcza świata, który do tej pory uważała za piękny.

 

"Krople deszczu nie przestają mnie zadziwiać. Myślę o tym, jak spadają, jak plączą im się stopy, łamią nogi. Zapominają spadochronów, wypadając z nieba ku niepewnemu końcowi. To tak, jakby ktoś opróżniał kieszenie, nie dbając o to, gdzie spadnie ich zawartość, nie przejmując się, że krople pękają, uderzając od ziemię, że rozpryskują się na chodniku. Że ludzie przeklinają dni, w które krople ośmielą się stukać o ich drzwi. Ja jestem kroplą deszczu."

 

Do przeczytania tej książki zachęciła mnie przede wszystkim okładka, która jest po prostu obłędna, i trailer, który również chwycił mnie za serce. Na okładce widzimy dziewczynę spadającą w dół, której sukienka roztrzaskuje się na małe szkiełka. Zarówno sukienka, jak i tło, na którym znajduje się dziewczyna zaczyna się sypać. Okładka cudownie pasuje do angielskiego tytułu powieści czyli "Shatter me", co może oznaczać "Roztrzaskaj mnie", jak i "Zniszcz mnie". Postać Julii i jej daru jest niezwykle trafionym pomysłem, jednak tło do jej historii nie pozostaje puste i bez wyrazu.

 

Znajdujemy się w świecie, w którym rządzi Komitet Odnowy, jak sama nazwa wskazuje - miał poprawić warunki życia mieszkańców, a zrobił coś kompletnie innego. Mamy do czynienia z wymierającymi zwierzętami, brakiem żywności i kolorów. Gdyby się dobrze przyjrzeć to cała książka jest jednym wielkim zimnym kolorem, nie znajdziemy tutaj akcentu w postaci czerwieni - zarówno jeśli chodzi o barwę, jak i o jakikolwiek komizm, który mógłby przełamać grobową powagę tej książki. Jednak właśnie to, że autorka nie naszpikowała jej komizmem, ale stonowała się do poważnych relacji międzyludzkich, sprawiło, że ta książka tak bardzo mi się podobała. Przy niej możemy pogrążyć się w zadumie nad naszym nieuniknionym losem. Czy rzeczywiście nasz świat może w przyszłości tak wyglądać? To tylko jedno z wielu pytań, jakie towarzyszyły mi przy książce.

 

Jestem zachwycona bohaterami tej książki. Autorka w cudowny sposób przedstawiła nam osobę, która przez dłuższy czas siedziała w zamknięciu i musi nauczyć się żyć jak normalny człowiek. Ze względu na to, że mamy do czynienia z pierwszoosobową narracją możemy dokładnie śledzić myśli, rozterki i zachowania Julii. Największym zaskoczeniem w tej powieści było dla mnie właśnie zachowanie głównej bohaterki - Julia bowiem odczuwała lęk przed samą sobą, bała się tego, co może zrobić.. Nieczęsto mamy styczność w książce z taką postacią, przez co zaczęłam niesamowicie szanować autorkę. Pani Mafi idealnie kreuje nam przed oczami obraz osoby niepewnej, strachliwej i zagubionej, a w kolejnych rozdziałach pokazuje jak trudno przyzwyczaić się do normalnego życia. Możemy również zaobserwować przemiany zachodzące w mózgu młodej dziewczyny, która, mimo młodego wieku, tak wiele przeszła w swoim życiu. Oprócz postaci Julii (i Adama, w którym zakochałam się na zabój!) urzekł mnie Warner. Nie mogę powiedzieć, że jestem w nim zakochana, bo to byłaby przesada, ale szalenie podziwiam autorkę za stworzenie takiego charakteru.
Powieść cechuje naprawdę fantastyczna forma, która może przypominać poezję - znajduje się tutaj tyle przenośni, metafor i wielu innych środków stylistycznych, których nie powstydziłby się prawdziwy poeta. Pani Mafi ma naprawdę pięknie rozbudowany język i wykazuje się niezwykłym kunsztem literackim, który sprawia, że od razu można zakochać się w jej powieści. Niektóre opisy mogą wydawać się zawiłe i niezrozumiałe, ale jednak jeśli zagłębimy się w nie bardziej, odkryjemy uczucia, które towarzyszyły autorce przy pisaniu książki.

 

Nie ma słów, które mogą określić moje uczucia względem tej książki. Czytałam ją i czytałam, aż w jeden wieczór doszłam do końca przygód Julii. Autorka stworzyła miejsce, w którym, pomimo wszystkich niedoskonałości, chciałabym zamieszkać. Miałam ochotę otulić się tą rzeczywistością i zatracić się w niej, mogąc śledzić z bliska wszystkie losy moich ulubionych bohaterów. Polecam ją dosłownie wszystkim, bo książka przełamuje wszystkie bariery i zakochają się w niej wszyscy - od miłośników powieści historycznych po zakochanych w horrorach. Jest to pozycja obowiązkowa i nawet nie wyobrażam sobie takiej możliwości, żebyście jej nie przeczytali. Kupcie, wypożyczcie, ukradnijcie, ale przeczytajcie!

 

"- Za to ty twierdzisz, że tak dobrze mnie znasz.
Zaciskam zęby, nie ufając sobie na tyle, żeby się odezwać.
- Przynajmniej jestem szczery - dodaje.
- Dopiero co przyznałeś, że jesteś kłamcą!
Unosi brwi.
- Przynajmniej jestem szczery co do tego, że jestem kłamcą."

Aga

Każdy z nas jest inny, na swój sposób wyjątkowy. Posiadamy talenty i predyspozycje dzięki, którym w pewnych dziedzinach życia możemy osiągnąć więcej niż pozostali. Zdolności pomagają nam zrealizować zamierzone cele, ale czy zastanawiacie się kiedyś jakby to było posiadać dar,który przysparza więcej wrogów niż przyjaciół i sprawia że nawet najbliżsi odwracają się od nas ?

 

Dotyk Julii zabija, nikt nie wie dlaczego tak się dzieje, a przeprowadzone badania nie dają jasnych odpowiedzi. Dziewczyna jest samotna, odtrącona przez rodziców, którzy nie potrafią zaakceptować jej odmienności i obdarzyć bezwarunkową miłością, a kiedy nadarza się okazja chętnie umieszczają córkę w zakładzie dla obłąkanych. Julia spędza w zamknięciu prawie rok i przyjmuje swój los z pokorą. Pewnego dnia do jej celi 'wprowadza się" Adam i burzy spokój dziewczyny, ale nawet ona sama nie przypuszcza jak bardzo nowy współwięzień odmieni jej życie.

 

Powieść zabiera czytelnika do świata, w którym nadmierna eksploatacja zasobów i działalność człowieka doprowadziły do zniszczenia warstwy ozonowej. Ludzkość ma problemy z wyżywieniem się, wymierają zwierzęta i roślinność, a pogoda płata figle Do włazy dopuszczono Komitet Odnowy, który obiecywał przywrócenie dobrze znanego nam porządku świata, ale jak to z władzą bywa po przejęciu sterów zmieniły się priorytety. Niestety autorka była bardzo oszczędna w opisywaniu wykreowanej rzeczywistości i ograniczyła do minimum informacje dotyczące mechanizmów i praw rządzących tym światem. Czytelnik w zasadzie nie może dobrze rozejrzeć się po okolicy, gdyż dostaje zbyt mało komunikatów na ten temat

 

Autorka przede wszystkim skupia się na bohaterach, ich przeżyciach i wzajemnych relacjach. Wydarzenia śledzimy z punktu wiedzenia Julii, mamy dostęp do jej myśli wrażeń i odczuć, co bardzo ułatwia zrozumienie jej postępowania. Ciekawym zabiegiem było przekreślanie zdań i pojedynczych słów, co bardzo obrazowo odzwierciedlało wewnętrzne konflikty i dylematy dziewczyny. Wybór między pragnieniami a powinnościami. Sama bohaterka przedstawiona jest w bardzo wiarygodny sposób, czytelnik nie ma problemów z odbiorem jej stanów emocjonalnych. Julia bardzo często posługuje się liczbami, przelicza godziny, słowa i uderzenia serca, wydaje się to dziwne, ale śledząc jej życiową drogę łatwo pojąć, dlaczego tak się dzieje. Natomiast Adam został pozbawiony wad, a jego zachowanie jest zbyt idealne, co trochę mi przeszkadzało i sprawiło, że nie potrafiłam w niego uwierzyć. Przeciwieństwem pan perfekcyjnego jest Warner, nie mający skrupułów przywódca, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój zamysł i on w swojej roli sprawdził się bardzo dobrze.

 

Na uwagę zasługuje piękny i malowniczy język, jakim posługiwała się autorka, bogaty w metafory, porównania i epitety i choć nie przepadam za poetyckim stylem, w tej powieści zupełnie mi to nie przeszkadzało.

 

„Dotyk Julii" to książka, która porusza wiele ważnych problemów takich jak: samotność, odrzucenie i brak akceptacji. Pozwala spojrzeć na świat oczami osoby wyróżniającej się z tłumu, która nie wzbudza podziwu, a wręcz przeciwnie- wywołuje najgorsze uczucia takie jak strach, przerażenie, które popychają najbliższe otoczenie do określonych działań i reakcji.

 

Powieść nie jest pozbawiona wad. Pomysł na fabułę jest moim zdaniem świetny, ale brak doświadczenia autorki sprawił, że rozwój wypadków był przewidywalny, niektórym bohaterom zabrakło charakteru, a świata przedstawionego było zdecydowanie za mało. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że jest to debiut literacki, łatwiej mi wybaczyć pewne braki i niedociągnięcia. Czas spędzony z tą lekturą na pewno nie był dla mnie stracony, gdyż przeżyłam interesującą przygodę, spodziewałam się więcej, ale mam nadzieję, że w miarę rozwoju warsztatu pisarskiego Tehereh Mafi, książki spod Jej pióra będą mi sprawiać coraz więcej przyjemności. Sami musicie zdecydować, czy chcecie bliżej poznać Julię i „wejść" do Jej świata.

 

Medium

Kiedy to w sferze blogerów książkowych aż huczy od zapowiedzi drugiego tomu „Dotyku Julii",(czyli „Sekret Julii") ja zajęłam się nadrobieniem zaległości, czyli tomem pierwszym. Już dawno dawno, przy premierze części pierwszej słyszałam wiele opinii na temat tej książki, ale jakoś nie mogłam się za nią zabrać. Może za sprawą tego, że nie wszystkie recenzje były pochlebne, może któraś mnie zraziła. Jednak, kiedy nadarzyła się okazja przeczytania tej pozycji, nie zawahałam się i sięgnęłam po nią. Czynu mego nie żałuję, jestem zaskoczona, w pozytywnym i negatywnym tego słowa znaczeniu, ale o tym za chwilę.

 

Julia jest zamknięta w wariatkowie, nigdy nie zaznała ciepła innej osoby, jej dotyku. Wszyscy wmawiali jej, że jest potworem, że nie ma prawa normalnie żyć. Wszystko za sprawą jej przekleństwa/daru. Ponieważ Julia zabija swoim dotykiem. W zamknięciu towarzyszy jej tylko notatnik, aż do chwili, gdy w jej celi pojawia się współwięzień, chłopak, który wygląda dla Julii bardzo znajomo. Jednakże nie wszystko jest takie, jakim chcemy, aby było nie każdy jest tym, za kogo się podaje, albo nawet ma potrójne oblicze. Julia musi stawić czoła swoim lękom, pragnieniom i nie poddać się w ciężkiej walce o jej własne JA.

 

Wspomniałam wcześniej, że byłam zaskoczona książką pozytywnie i negatywnie. Może najpierw zaczniemy od negatywów. Julia jest dość młodą osobą, sporo czasu spędziła w zamknięciu, wiele rzeczy działo się, kiedy była mała. Jednakże ma wręcz nadnaturalną pamięć. Częściowo mnie to denerwowało, mówiłam do książki, no, jakim cudem ona to pamięta, ile miała wtedy lat kilka. Julia ma też bardzo wybujałą, wykształconą wyobraźnię, niektóre porównania stosowane przez nią były wręcz nierealne, co było strasznie irytująca, jak można porównywać coś do rzeczy, o której tak naprawdę nie ma się pojęcia, nigdy się jej nie widziało, a w tamtym świecie, tak mi się wydaje nawet jej nie było(nie będę Wam podawała konkretnych przykładów, abyście sami mogli je odkryć). Minusowo, co do całości byłoby chyba tyle.

 

Moje pozytywne zaskoczenia. Sama fabuła trochę przypominała mi książki, w których jakiś okres dobiega końca i rozpoczyna się drugi, mam tu na myśli np. trylogii „Delirium" czy „Igrzyska śmierci", ktoś ma władzę, a rebelianci rosną w siłę, taki schemat, niemniej jednak ja takie książki uwielbiam, więc "Dotyk Julii" czytało mi się bardzo przyjemnie. Sposób pisania autorki też był ciekawy, te wykreślone zdania nadawały całości pewnego charakteru, tworzyły coś, z czym jeszcze do czynienia nie miałam. Sposób, w jaki Julia opisuje to, co się z nią dzieje, to jak toczy się cała akcja, było fenomenalne, nie licząc tych nieszczęsnych porównań. Tahereh Mafi wykreowała trzy genialne postacie. Po pierwsze, jak już wyżej wspomniałam, Julia, dziewczyna, która nigdy nie chciała siać zniszczenia i troszczyła się o ludzi bardziej niż ktokolwiek inny. Po drugie Adam, który pod pokrywą mięśni i maską pozbawioną uczuć, jest tak naprawdę młodym człowiekiem walczącym o przetrwanie swoje i tych, których kocha. Po trzecie, ostatnie i moje ulubione, Warner, psychol nie z tej ziemi, który pragnie władzy najbardziej na świcie i sięga po nią w dość ostry sposób, uwielbiam takie postacie i bardzo spodobało mi się to, w jaki sposób był stworzony.

 

Jak na Moondrive przystało nie znalazłam żadnej literówki. Sama książka jest dobrze wydana. Klimatyczna okładka, która niektórymi elementami oddaje to, co dzieje się w głowie Julii. Dość dobry opis z tyłu książki, chociaż nie najlepszy. Całość trzyma w napięciu do prawie ostatniej strony, na końcu, kiedy już mamy kolorowe motyli i tęczę robi się trochę nudnawo, ale co do początku i środka zarzutów nie mam, książka skończyła się za szybko i pozostawiła w mojej głowie niedosyt i chęć sięgnięcia po część drugą.

Martyna x

Każdemu z nas zdarza się czasami czuć samotnym. Na pewno wszyscy też miewamy dni, w których chcielibyśmy odizolować się od świata i zamknąć w czterech ścianach. Jest to nasz własny wybór, ale co gdyby tę decyzję podjął za nas ktoś bliski? Jak byśmy się czuli, gdyby wszyscy, których znamy odwrócili się od nas i skazali nas na życie w samotności?

 

Czy myśleliście kiedyś jak by to było żyć, nie mogąc nikogo dotknąć? Julia Ferrars myśli o tym każdego dnia, ponieważ zmuszona jest zmagać się z tym problemem od wielu lat. Dodatkowo od 264 dni przebywa w szpitalu dla psychicznie chorych. Zamknięta. Sama. Tylko ona, cztery ściany i jej notes. Każdego dnia zastanawia się nad tym, czy rzeczywiście jest szalona i marzy o wolności. Wszystko zmienia się, kiedy w jej cali zostaje umieszczony współwięzień Adam. Powoli, stopniowo, między dwójką rodzi się nić porozumienia, jednak chłopak nie wie jednej bardzo ważnej rzeczy. Nie ma pojęcia o tym, że dotyk Julii zabija...

 

"Dotyk Julii" to pierwsza powieść napisana przez dwudziestoczteroletnią Tahereh Mafi. Jest to również pierwszy tom trylogii, opowiadającej o nastoletniej dziewczynie, która przez swoje nietypowe zdolności została odrzucona przez rodzinę, rówieśników i całe społeczeństwo. Od premiery tej książki było o niej niezwykle głośno. Na blogach aż wrzało od pozytywnych recenzji i każdy, kto choć trochę lubuje się w literaturze tego typu, dodawał tę pozycję do listy MUST HAVE. Dlaczego? Bowiem autorka stworzyła historię perfekcyjną. Zagadkową i nieprawdopodobnie intrygującą. Już na początku przenosimy się do świata, w którym panuje tajemnicza atmosfera, a klimat powieści udziela się czytelnikowi od niemalże pierwszego zdania.

 

Bohaterka jest odrobinę szalona, ale przy tym również inteligenta i wrażliwa. Lekki obłęd, którym Julia jest ogarnięta, czyni z niej postać wyróżniającą się na tle setki innych bohaterów literackich. Niemożliwie oryginalna, chwilami mroczna i niezrównoważona, wprowadza nastrój fenomenalny.

 

Akcja książki nie rozwija się może w zabójczym tempie, ale przemyślenia bohaterki i jej sposób rozumowania sprawiają, że z każdym przeczytanym zdaniem jesteśmy coraz bardziej ciekawi. Autorka zrobiła kawał dobrej roboty przy tworzeniu tej persony.

 

Pióro pani Mafi jest fantastyczne, a zastosowanie wielokrotnych powtórzeń wyrazowych w zdaniach jest mistrzostwem świata. Również przekreślanie myśli bardzo przypadło mi do gustu, ponieważ pozwalało w większym stopniu wczuć się w myśli i uczucia dziewczyny. Ach... Prawdziwy majstersztyk.

 

Głównymi atutami powieści są niewątpliwie opisy i okładka. Rzadko zdarza mi się być do tego stopnia zachwyconą oprawą graficzną. Co do opisów, ich zaletą jest to, że wpływają one na wyobraźnie czytelnika niczym obrazy. Dawno nie miałam w głowie tak dokładnego wizerunku postaci i miejsc. Po lekturze tej powieści czułam się jak po obejrzeniu filmu, ponieważ precyzja z jaką autorka opisała wszelkie zdarzenia, wprawiła moje wyobrażenia w życie.

 

W "książce nie brakuje fenomenalnych bohaterów, odrobiny humoru i wątku miłosnego. Mało tego, znajdziemy tutaj nawet uwielbiany przez wszystkich trójkąt! :) Nie jest to jednak typowe połączenie, co bardzo, bardzo mnie cieszy.

 

Kreacja dwóch głównych męskich postaci również zasługuje na pochwałę. Adam jest jednym z tych bohaterów, o których marzę dniami i nocami, ponieważ jest niebywale męski i jednocześnie wrażliwy, troskliwy i opiekuńczy. Werner natomiast jest w równej mierze zimnym draniem, co małych, pokrzywdzonym chłopcem.

 

"Dotyk Julii" to powieść o samoakceptacji, samotności, miłości i nadziei. Jej przesłanie jest oczywiste, ale również głębokie. Kocham tę pozycję za milion rzeczy, ale nie sposób ich wszystkich wymienić.

 

Polecam i z ogromną niecierpliwością oczekuję kontynuacji, która pojawi się już za kilka dni! :)

 

Sophie Carmen

Julia posiada niezwykły dar - dotyk, który zabija. Niektórzy uważają że to prawdziwy i niepowtarzalny dar. Julia jednak przystaje przy swoim, i uważa że to przekleństwo. Dziewczyna spędziła 264 dni w odosobnieniu. Jednak w jednym dniu do jej celi zostaje przydzielony współwięzień - Adam Kent.

 

To wszystko wydaje się takie dziwne... Po kilku dniach, odkąd Adam był z Julią w celi dzieje się rzecz niesamowita. Zabierają Julię do Komitetu Odnowy. Między parą byłych współwięźniów zaczyna iskrzyć. Co z tego wyniknie?

 

Książkę miałam na półce od... hmmm... kwietnia? Jakoś tak. Dotyk niekoniecznie mnie przyciągał. Nie wiem dlaczego. Ale kiedy zrobiło się głośno o serii, bo ostatnio miała premierę druga część (Sekret Julii), większość blogerów zabrała się za czytanie Dotyku. W tym i ja. Więc, - bądźmy szczerzy - na początku, miałam ochotę książkę odłożyć. To było tak niesamowicie nudno, że aż brak mi słów. Ciekawie zaczęło się robić dopiero kiedy Julia i Adam udali się Komitetu Odnowy...

 

Książka jest pisana na ogół prostym w odbiorze językiem. Strasznie mnie wkurzało niekiedy nawet dwudziestokrotne powtarzanie jednego słowa. Nie wiem jak innych ale mnie to strasznie poirytowało. Po okładce wiele dowiedzieć się nie można, chociaż zmusza ona do sięgnięcia po książkę. Na okładce znajduje się Julia, która swoje ręce opiera na lustrze, bądź szybie, jednak pod wpływem jej zabijającego dotyku, lustro/szyba pęka.

 

W książce najbardziej zawiodła mnie Julia. Nieśmiała, dziwna, a z czasem także z lekka wredna. Najbardziej z jej cech przypadło mi do gustu to w jaki sposób okazywała miłość. Miłość. No tak, Adam Kent. Czuły i wrażliwy chłopak, który w razie czegoś mógłby oddać życie za Julię, jak i cierpieć za jej błędy, byle by tylko ona była bezpieczna. Książe z bajki, i powiedzmy sobie szczerze - zakochałam się w tym bohaterze literackim. Co chyba jest normalne. To teraz czarny charakter. Warner - w zasadzie to jego nazwisko, a nie imię, ale co tam. Ohydnie wredny, samolubny głupek. Szczerze go nienawidzę.

 

A więc. Książkę czyta się prosto, ale na początku mi się ciągnęło. Najlepiej ją przeczytać w wakacje, ale i od razu zaopatrzyć się w drugą część. Książka jest niesamowita, i zaopatrzona w śliczną oprawę graficzną.

 

„Przeżyłam miłość i stratę z powieści historycznych, doświadczyłam dojrzewania przez analogię. Mój świat jest utkaną ze słów pajęczyną, splatającą kończyny, kości i ścięgna, myśli i obrazy. Jestem istotą złożoną z liter, postacią stworzoną przez zdania, wytworem wyobraźni, fikcją."

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: