Dziewczyny Z Hex Hall Tom 1 Rachel Hawkins

Wybierz opinię:

Odcień purpury

Po niezbyt udanym zaklęciu miłosnym rzuconym na balu maturalnym Sophie Mercer trafia do specjalnej szkoły dla osób obdarzonych talentem magicznym do której uczęszczają czarownice, zmiennokształtni oraz elfy. Jednak nawet w kręgu magicznym nie jest to zwyczajna szkoła, ponieważ trafiają do niej tylko osoby wykazujące brak kontroli nad własną mocą, bądź – co zdarza się częściej – używające jej w niewłaściwych celach. Tak oto Sophie nie mająca zbyt wielkiego pojęcia na temat spraw magicznych i dodatkowo nie utrzymująca praktycznie żadnych kontaktów ze swoim ojcem, po którym odziedziczyła talent, trafia do miejsca w którym wszystko, począwszy od mebli przybierających wygląd adekwatny do nastroju osoby patrzącej, po tereny otaczające umiejscowioną na wyspie w Georgii Hekate Hall przesiąknięte jest potężną magią.

 

Na miejscu czeka Sophie nie małe zaskoczenie, okazuje się, że oprócz wspomnianych czarownic, zmiennokształtnych i elfów na terenie Hekate pobiera nauki również wampirzyca, w celu zbudowania niejakiej nici pokoju, pomiędzy odrzucanymi dotąd przez resztę magicznej społeczności wampirami. Na dodatek dziewczyna wyraźnie, pomimo swojej mrocznej natury lubuje się we wszystkich odcieniach różu, o czym dość szybko dowiaduje się dzieląca z nią pokój Sophie. Jednak przyjaźń rodząca się między dziewczynami zostaje poddana ciężkiej próbie, gdy dochodzi do serii ataków na młode czarownice, a rany na ciele zdają się wskazywać na robotę wampira. Na domiar złego okazuje się, że to nie pierwsza tego typu sytuacja, a poprzedni atak zakończył się śmiercią ofiary.
Początkowo z lektury można odnieś wrażenie, że to kolejna z książek w której obok niezbyt rozgarniętej i trzymającej się na dystans dziewczyny, królują namiętne miłostki i istna lawina uczuć na widok „tego jedynego". Rzeczywiście w książce pojawia się przystojniak na którego widok drżą serca dziewczyn i przy którym powoli mięknie i Sophie, jednak stanowi to jedynie urozmaicenie całej historii. Mercer, pomimo trudności z dopasowaniem się do nowego miejsca wykreowana jest, na silną dziewczynę, uparcie dążącą do poznania prawdy na temat swojego ojca i tajemniczego ugrupowania o nazwie L'Occhio di Dio, zajmującego się polowaniem na czarownice. Pozostała nić fabuły skupia się na odkrywaniu kolejnych faktów na temat zdolności magicznych głównej bohaterki, zostajemy wprowadzeni w historię powstania magii oraz, co najważniejsze, będziemy niepokojeni coraz to nowymi atakami na uczniów, których sprawca nie jest do końca znany.

 

Miałam pewne obawy dotyczące dość drastycznego łączenia ras, jak chociażby występowanie obok siebie wampirów i skrzydlatych elfów. Na całe szczęście pomimo początkowego dyskomfortu, okazało się, że autorka bardzo zgrabnie zlała wszystko w jedną całość do tego stopnia, że każdy element powieści zdaje się idealnie pasować do drugiego.

 

W ogólnym rozrachunku oceniam „Dziewczyny z Hex Hall" bardzo dobrze. Książka jest wciągająca, napisana z humorem oraz naszpikowana różnymi informacjami, które autorka umiejętnie odsłania przed czytelnikiem sprawiając, że z przyjemnością zagłębiamy się w magiczną historię zamkniętą w ponurym gmachu Hekate Hall. Gorąco polecam.

 

Książkę otrzymałam od portalu Sztukater / wydawnictwo Otwarte

Sihhinne

Wampiry i wilkołaki bardzo często pojawiają się literaturze o tematyce paranormal romance. Teraz czas przyszedł na czarownice. Najlepszą dotąd książką, o takiej tematyce, jaką przeczytałam będzie ,,Przynieście Mi Głowę Wiedźmy". Ale może nadszedł czas na zmianę faworyta?

 

Grzeczne dziewczynki idą do szkoły, niegrzeczne – do Hex Hall Czy jesteś grzeczną dziewczynką?
Sophie Mercer zdecydowanie nie jest. Zbyt często wpada w tarapaty. Wreszcie „dla własnego dobra" trafia do Hex Hall, czyli szkoły z internatem dla czarownic, wilkołaków i elfów. W końcu Sophie to córka czarnoksiężnika. I wtedy zaczynają się prawdziwe kłopoty. Życie „nowej" nie jest usłane różami. Zwłaszcza gdy najprzystojniejszy chłopak w szkole jest już zajęty. A jego dziewczyna, choć śliczna i słodka, potrafi zaleźć za skórę jak mało kto. Jednak najgorsze wciąż przed Sophie. Ktoś zaczyna atakować uczniów, a podejrzenie pada na jej jedyną przyjaciółkę.

 

Sam pomysł jest dość ciekawy, choć zmieniłabym kilka rzeczy. W wielu książkach główne bohaterki nie wiedzą kim naprawdę są, a to z czasem robi się coraz to bardziej denerwujące. Samo ukrywanie tożsamości przed innymi- to rozumiem; ale ukrywanie prawdziwej tożsamości danej osoby przed nią samą jest już nudny.

 

Autorka przedstawia pochodzenie Progidium (wampirów, wilkołaków, elfów, czarowników) jako potomków aniołów. Elfów! Jest to najsłabszy punkt książki, ponieważ coś takiego miało już miejsce w ,,Błękitnokrwistych" (bardzo słaba książka). Ale autorka ten błąd zrównoważyła Okiem, przewspaniałym pomysłem na złoczyńców, którzy chcą wybić Progidium. Samo pojawienie się w książce demonów także zasługuje na pochwały.

 

Narracja jest narracją pamiętnikarską, prowadzoną przez Sophie. Wszystko ładnie, zgrabnie, ale mam już dość myślenia dziewczyn. A może tak autorki wreszcie odczepią się od narracji pamiętnikarskiej, i na nowo powrócą do mojej ukochanej trzecio osobówki. Bynajmniej była równowaga pomiędzy wątkiem miłosnym a akcją, a nie wszystko skupiało się na jednym.

 

Bohaterowie byli poprawnie skonstruowani, ale. Zawsze musi być jakieś ale. Sophie użalała się nad sobą. Te jej rozpacze, itd. Archer natomiast nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jakie powinien. Przerysowany jest trochę. Jenna natomiast jest bardzo fajną postacią, pomimo tego, ze jest wampirem. Elodie jest z charakteru wiedźmą, ale nie powinno ją spotkać to, co wydarzyło się na końcu powieści. Mam nadzieję, że w następnej części poznam ojca Sophie, bo coś czuję, że go polubię.

 

I na koniec zostawiłam zakończenie. Było za krótkie! Ogólnie cała książka była za krótka! 304 to o wiele za mało. Bynajmniej zakończenie jest jak dla mnie najlepszą częścią powieści. Dowiadujemy się tam prawdy o Archerze i Sophie, która wpada na pomysł by zrobić coś, czego nie powinna. Żal ścisnął mi serce, na to co się z nią wydarzyło. Autorka miała naprawdę dobrą inwencję twórczą. Krew się lała...

 

,,Dziewczyny z Hex Hall" nie rzuciły mnie na kolana, ponieważ czytałam o wiele lepsze paranormale, ale i tak plasują się w czołówce. Naprawdę miło spędziłam przy niej czas i uważam, że jeśli jeszcze się za nią nie wzięłyście, powinniście to nadrobić. Jak większość książek, ma wady, ale mam nadzieję, że w następnej części nie będą one tak raziły, lub znikną. A teraz pewnie pójdę się cieszyć ,,Diablim Szkłem" w ebooku, i postaram się jak najszybciej napisać recenzję;)

Dm1994

Sophie Mercer to nastoletnia czarownica, które wiecznie popada w liczne tarapaty. Gdy podczas swojej studniówki dziewczyna rzuca nietrafione zaklęcie, Rada, na której czele stoi jej ojciec podejmuje decyzję o umieszczeniu jej pewnego rodzaju poprawczaku dla wszystkich istot magicznych (elfów, czarodziejów, czarownic, a nawet wampirów), który nosi nazwę Hekate Hall.

 

"Hekate Hall jest za długie, wszyscy mówią Hex Hall"
Podczas pobytu w tej nietypowej szkole główna bohaterka dowiaduje się, że niedawno miało tam miejsce morderstwo z którym wiąże się udział złych mocy. Jednak prócz tej niepokojącej informacji w nowym miejscu czeka na nią więcej niespodzianek - trzy najpopularniejsze dziewczyny (i czarownice zarazem) w szkole za wszelką cenę chcą jej skomplikować życie; chłopak, który jej się spodobał okazuje się zajętym przez jej największego wroga; a jej korzenie sporo namieszały w swoich czasach. Jak Sophie poradzi sobie z tymi problemami?

 

Jak zawsze podkreślam do pozycji młodzieżowych powiązanych tematyką z magią, lub jakimikolwiek nadprzyrodzonymi istotami podchodzę dość sceptycznie i uważam, że choć ich wszyscy autorzy starają się być oryginalnymi i świeżymi bardzo rzadko udaje im się to uzyskać. Książka Rachel Hawkins jako jedna z niewielu praktycznie w całości obala ten stworzony przeze mnie mit.

 

Przede wszystkim w książce "Dziewczyny z Hex Hall" mamy do czynienia z bardzo ciekawą fabułą i przepełnioną wydarzeniami akcją - przez co autorka nie pozwala każdemu czytelnikowi się nudzić, a tym bardziej oderwać się od lektury. Wielkim, a może wręcz największym atutem i znakiem rozpoznawczym tej powieści jest postać głównej bohaterki. Sophie Mercer jest osobą bardzo wyrazistą i zarazem przyjazną odbiorcy, a jej skłonność do wpadania w kłopoty sprawia, że staje się ona dla nas bardziej realna i czasem możemy się z nią nawet utożsamić.
Język i styl pisarki jest bardzo prosty i łatwy w odbiorze, co również wpływa na to, że książkę można nazwać rasowym czytadłem - gdy już po nie sięgniesz, odłożysz dopiero wtedy, gdy skończysz czytać z zapartym tchem jego ostatnią stronę.

 

Reasumując, książki tej niestety nie mogę zaliczyć do tych najambitniejszych i najlepszych z tych które przeczytałam w całym swoim życiu. Jednak z czystym sercem stwierdzam, że jest to dobra, świeża powieść młodzieżowa. "Dziewczyny z Hex Hall" Rachel Hawkins to lektura zabawna, ciekawa i przede wszystkim bardzo wciągająca. Polecam, głównie miłośniczkom/miłośnikom fikcyjnych światów podobnych do tych stworzonych przez min. Stephanie Meyer, czy J.K.Rowling.

Tristezza

"Hekate Hall jest za długie, wszyscy mówią Hex Hall"

 

Rachel Hawkins, zanim została pisarką, uczyła angielskiego w szkole średniej w Alabamie. Teraz pracuje nad kolejnym tomem trylogii o Hex Hall. Rachel twierdzi, że nie jest czarownicą, choć jej byli uczniowie mogliby się z nią nie zgodzić... Jej pierwsza powieść została wydana przez Hyperion w marcu 2010.

 

Sophie Mercer choć żyje wśród ludzi, nie jest taka jak inni. Jest czarownicą, i po tym jak na studniówce rzuca zaklęcie, które wymyka się spod kontroli trafia do poprawczaka dla istot magicznych. Szesnastolatka dowiaduje się, że jakiś czas temu miało tam miejsce niewyjaśnione morderstwo, w które najpewniej zamieszane były mroczne siły. Jednak poza fizycznym zagrożeniem czeka ją wiele więcej, trzeba zapamiętać, że trafia do szkoły pełnej czarownic, zmiennokształtnych i elfów. Najpopularniejsze dziewczyny próbują uprzykrzyć jej życie jak się da, zaś przystojniak, który jej się podoba jest już zajęty i chodzi z jej największym wrogiem. Sophie jest w prawdziwych tarapatach.

 

Hekate Hall znajduje się na wyspie Graymalkin, pośród drzew. Odbywa się tam szkolenie elfów oraz istot zmiennokształtnych i magicznych, których ujawnione zdolności doprowadziły do różnorakich szkód. Uczniowie trafiają tam, gdyż stanowią niebezpieczeństwo dla społeczności Prodigium. Według Panny Mercer budynek Hex Hall przypominał skrzyżowanie dworu ze starego horroru z nawiedzonym domem według Disneya. To miejsce mogło się wydawać absurdalne i przerażające jednocześnie.

 

Fabuła powieści jest bardzo ciekawa, a akcja toczy się przez cały czas. Czytelnik nie ma czasu na wytchnienie, zasypywany nowymi wydarzeniami. Autorka swym lekkim stylem pisania wspomaga czytelnika w szybkim i nieprzerwanym zapoznawaniem się z sytuacją. Zwroty akcji umieszcza w najmniej spodziewanych momentach, wykorzystując chwilowe skupienie na czymś innym. Całą historię przypieczętowuje humorem, który towarzyszy bohaterom powieści.

 

"Dziewczyny z Hex Hall" są bez wątpienia warte uwagi. Lekki styl pisania, zaskakująca fabuła i niesamowity humor, to jest to czym ta opowieść może się szczycić. Powinniście poznać dziewczynę, dokładniej czarownicę, która widząc wilkołaka, który próbuje się na nią rzucić, potrafi wykrztusić tylko: "Zły pies". Nie jest to jednak ambitny utwór, a jedynie środek na oderwanie się od rzeczywistości na kilka godzin. Tę pozycję polecam osobom, które szukają książki, z którą przyjemnie spędzą czas, oddalając się od zmartwień oraz nie szukają lektury od której będą wiele wymagać.

Lilien

Magia. Czarownice. Elfy, wilkołaki, zmiennokształtni. Pomyślałaby, kto - świat rodem z „Harry'ego Potttera". Zabierając się za „Dziewczyny z Hex Hall" tak właśnie myślałam. Po kilku rozdziałach śmiałam nawet wyrobić sobie, jako takie zdanie – niekoniecznie pozytywne, ale mimo to czytałam dalej.

 

Książka opowiada historię Sophie – szesnastoletniej dziewczyny, która w wyniku niezapanowania nad miłosnym zaklęciem, zostaje skazana do szkoły Hekate Hall, – w której musi zostać aż do swoich osiemnastych urodzin. Na pierwszy rzut oka jest to pewnego rodzaju poprawczak dla wiedźm i innych magicznych stworzeń, lecz po bliższej styczności czytelnik ma wrażenie, że to po prostu dalekie do ideału odwzorowanie Hogwartu. W Hex Hall Sophie nie próżnuje – już w kilka dni udało jej się zdobyć więcej wrogów, niż ktokolwiek przez całe swoje życie. W dodatku okazuje się, że nic nie wie ani o swoim pochodzeniu, ani o magii. Oczywiście, żeby tego było mało na jej drodze pojawia się zabójczo przystojny chłopak i jego słodka, acz upierdliwa dziewczyna, która wraz ze swoim sabatem zrobi wszystko, by zniszczyć Sophie...

 

Książkę zdobyłam dzięki jednej z wymian. Zabierałam się do niej przez dłuższy czas, a mimo to coś mi mówiło, żeby jej nie czytać. Ale koniec końców po nią sięgnęłam. Przeczytałam ją w zasadzie kilka godzin (z przerwami), lecz ogólnie rzecz biorąc przez większość powieści byłam zawiedziona. Nawet bardzo. Co prawda autorka pisze bardzo ciekawym językiem, rozdziały są krótkie, acz treściwe, to mimo wszystko... No cóż. Według mnie jej styl pozostawia sobie wiele do życzenia. Wciąż miałam nieodparte wrażenie, że czytam nie powieść młodzieżową, a raczej jeden, wielki fanfick rodem z „Harry'ego Pottera" i „Władcy Pierścieni". Za dużo tutaj porównań do innych znakomitych powieści, a za mało indywidualizmu, przez co książka zwyczajnie nie porywa. Spodziewałam się po niej czegoś lepszego. Naprawdę. Niekiedy wszystko wydawało mi się bardzo ciekawe, a niekiedy wręcz nieprawdopodobne i dziecinne. Elfy płaczące skrzydłami? Oko? Latające miotły? No dobrze, to ostatnie jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo to akurat jeden z podstawowych atrybutów czarownic, więc nie dziwota, że większość go wykorzystuje. Ale reszta?
Przykro mi było czytając historię Sophie, że jest tak nierealna – żeby nie powiedzieć naciągana. I jakim wielkim moim zdumieniem był fakt, ze przez ostatnie pięćdziesiąt stron akcja nareszcie nabrała niesamowitego tempa i tego, czego było mi potrzeba – oryginalności. Gdyby całość była, jak te ostatnie kilka rozdziałów to przyznaję, że zachwycałabym się nią i wychwalała ponad inne powieści. A tak mogę tylko powiedzieć, że fakt faktem jest ciekawa. Z początku nudzi i jest przewidywalna, ale koniec końców nieziemsko intryguje. Zwłaszcza finał.

 

Będąc w połowie pierwszego tomu, miałam w głowie nieodparta myśl, że po jej skończeniu za nic nie ruszę kontynuacji. Jednak, gdy dobrnęłam do końca, postanowiłam dać tej serii jeszcze jedną szansę i z nadzieją, że druga część okaże się tak wspaniała, jak końcówka pierwszego, postanowiłam przy najbliższej nadarzającej się okazji ją przeczytać. Jeśli więc chcecie poczytać pewnego wieczora coś lekkiego, lecz z zaskakującym finałem, to jest to z pewnością powieść dla Was.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Dziewczyny Z Hex Hall Tom 1

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)