Wypędzony Jacek Inglot

Wybierz opinię:

Palanee

Rok 2012 pokazał, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na rozliczenie z przeszłością. Że ciemne karty historii chcemy zapomnieć i zagrzebać gdzieś głęboko, by nikt więcej nie odkopał dramatycznych wydarzeń. „Pokłosie" czy w mniejszym stopniu „Obława" pokazywały drugie oblicze Polaków, już nie tak krystaliczne a ludzkie często wręcz brutalne i agresywne, nie pasujące do wizerunku męczenników. Filmy wszczęły dyskusję, a „Pokłosie" wręcz wywołało burzę. Choć książka jak się okazuje nie ma takiego przebicia, „Wypędzony" porusza podobną tematykę. Próbuje oddać głos nie tylko Polakom – narodowi pokrzywdzonemu, ale również tym, którzy w teorii odpowiadają za tę krzywdę.

 

Jacek Inglot wpisał się dobrze w modę jaka zapanowała wśród polskich twórców. Zamiast po raz kolejny ukazywać nieskazitelne oblicze Polaków, spróbował zajrzeć w dusze osób, które stały po drugiej stronie barykady. Bo w końcu w wojnie uczestniczyli nie tylko fanatycy i sprzymierzeńcy Hitlera, ale również żołnierze, którzy musieli wykonać swoje obowiązki wobec ojczyzny. Jak obywatele każdego innego kraju, który brał udział w wojnie. Jednak Jacek Inglot wziął pod lupę nie cały naród niemiecki, nie wojnę, a konkretne miejsce w konkretnym czasie.

 

Wrocław, choć tuż po II wojnie jeszcze Breslau. Miasto niemieckie zniszczone doszczętnie podczas oblężenia. Radzieckie wojska dokończyły dzieła, paląc i niszcząc to, co zostało. Krajobraz miasta jest przerażający: kamienice pozbawione ścian, gruz zalegający na ulicach, powybijane okna, pozawalane budynki... Śpiewu ptaków nie słychać, a w powietrzu unosi się zapach spalenizny. Tylko posągi niemieckich bohaterów stoją niewzruszone i patrzą z góry na miasto.

 

W tych resztkach miasta buszują szabrownicy – Polacy, którzy „okradają" mieszkania, wywożą wózkami znaleziska, handlują nimi na targu. Choć te praktyki zakazane, nikt się tym nie przejmuje – bo w końcu grzech nie skorzystać... Gdzieś w tle pojawiają się Niemcy – napadani, gwałceni, pozbawiani dorobku życia. Żyją w strachu o życie, o przyszłość, o dom. Nikt nie wie, jakie czeka ich jutro. Jacek Inglot starannie opisuje rzeczywistość powojenną, przywiązując wagę do mało znaczących szczegółów, przenosząc nas tym samym w zgliszcza i atmosferę tamtego okresu.

 

Na głównej scenie obok zniszczonego miasta, staje uciekający przed UB Jan Korzycki – patriota, były akowiec. Do Wrocławia przybywa dzięki pomocy znajomych. Tam też udaje mu się dostać pracę jako milicjant, który ma zaprowadzić porządek, przynajmniej pozorny, w jednej z dzielnic Wrocławia. Jego oczami oglądamy miasto. Poznajemy coraz więcej wątpliwości, mieszanych uczuć, a także niegodziwości jakie dokonują się na jego oczach i to przez jego rodaków. I choć nie pała wielką miłością do niedawnych wojennych wrogów, czyli Niemców, stara się zrozumieć ich punkt widzenia. Nie przekreśla obcego narodu, nie obrzuca ich błotem na każdym kroku. Z drugiej strony krew go zalewa, gdy słyszy jęki nad niesprawiedliwością losu, które wygłaszają obywatele niemieccy. Tak, jakby Hitler sam przebywał na froncie w tysiącach w cieleń i sam trzymał broń, by zabijać niewinnych.

 

Akcja książki nie spieszy, nie gna do przodu. Pisarz zamiast skupiać się na śledztwie, które jest gdzieś w tle prowadzone, skupia się na ludziach, na pojedynczych jednostkach jak i całych zbiorowościach. Nie przyjmuje jednego punktu widzenia, oddaje głos przegranym jak i wygranym. Takie rejestrowanie rzeczywistości może nużyć, gdyż trudno liczyć tu na spektakularne pościgi czy morderstwa (choć pojawia się kilka scen niczym z filmów sensacyjnych), dzięki lekkiemu pióru pisarza, szybko docieramy na koniec. Pełni wątpliwości i zwątpienia w rodaków, a przyjaźniej spoglądający na zwykłych niemieckich obywateli z tamtego okresu. Bo choć każdy z nich znalazł się po przeciwnej barykadzie, to każdy z nich był również zwykłym człowiekiem posiadającym rodzinę i dom, który nagle zostaje mu odebrany. Wysiedlenie Niemców z Ziem Odzyskanych okazuje się procesem bardzo trudnym, pełnym emocji i jak się okazuje nie do końca... sprawiedliwym. Bo choć Niemcy zawinili, to czy pojedyncze rodziny także? Pytań w książce powstaje wiele, jednak na mało które otrzymujemy odpowiedź. A czy istnieje jedna, właściwa? Jednak jedno pytanie budzi najwięcej wątpliwości: kto tak naprawdę jest wypędzony? Jan Korzycki? Niemieckie rodziny? A może samo miasto, w którym odrzuca się starą tożsamość, na rzecz nowej, polskiej? Aby Wrocław powstał, Breslau musiało umrzeć. Aby Wrocław był polski, musiało z niego zniknąć wszystko co niemieckie – nazwy ulic, pomniki a przede wszystkim rodziny.

 

„Wypędzony" to powieść rozliczeniowa. Stawiająca trudne pytanie, opisująca trudną przeszłość i równie niepewną przyszłość. Jest to powieść obyczajowa, społeczna, psychologiczna, gdzie pozostałe wątki stanowią jedynie przerywnik, urozmaicenie, niemal wtrącenie. Jackowi Inglotowi udała się ta powieść – bo nie da się jej zamknąć, nim dojdziemy do końca. A kiedy tam się znajdziemy, tkwi jak drzazga za paznokciem. Uwiera i boli. A przecież to nasza przeszłość. Nasza historia.

Moni_sz

 „Wypędzony" Jacka Inglota to powieść obok której nie można przejśc obojętnie.Jest kontrowersyjna, wzrusza, może wzbudzać protesty jednak po lekturze tejże pozycji nie można nie mieć zdania na jej temat.

 

Jeżeli chodzi o mnie to książka pana Inglota wywarła na mnie ogromne wrażenie. Tak jak każdy doskonale wiem, że Wrocław przed wojną był niemiecki. Przecież uczono tego w szkole. Jak każdy znam historie ludzi na siłę wysiedlanych ze wschodu. Tego także uczono w szkole.

 

Jednak nigdy ale to nigdy (przyznaję się bez bicia) o powrocie Wrocławia do Polski nie myślałam jak o tragedii Niemców, którzy od pokoleń tam własnie żyli. Znaczy i mnie nie ominęło sztampowe myślenie Polaków kładące nacisk tylko i wyłącznie na krzywdę naszego narodu pomijając jakoś odruchowo takie "niuanse" jak wysiedlenia Niemców... .I tu mam pretensje do autorów podręczników historii – o tym nas nie uczyliście...

 

Po lekturze "Wypędzonego" długo nie mogłam dojść do siebie.Takie lektury pozostawiają po sobie ślad na bardzo długo.

 

Pomijam tu celowo wątek kryminalny, który nawiasem mówiąc był świetny i skupiam się wyłącznie na powojennym Breslau. Tak się złożyło, że Wrocław znam dość dobrze ale patrząc na powojenne zgliszcza odkrywałam go na nowo oczyma autora. To była naprawdę fascynująca wędrówka. Jeszcze dotąd nie zdarzyło mi się czytać o mieście tak znanym i obcym jednocześnie. I choć wiem ,że "Wypędzony" to książka, której bohaterem jest Korzycki to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę bohaterem powieści jest właśnie Wrocław, a losy Jana mają na celu tylko uwypuklenie obrazu tragedii jaka spotkała to miejsce.

 

Książka wstrząsa - powtórzę to pewnie jeszcze nie raz. Przyzwyczajona do czytania mocnej literatury nie zawsze (przyznaję ze wstydem) byłam poruszona scenami przemocy jednak jedna ze scen tak bardzo utkwiła mi w pamięci, że do dziś nie potrafię pozbyć się jej z głowy. Może Wam wyda się to zabawne, ale do dziś myślę o zagłodzonej małpie(bodajże szympansicy), która wraz ze swoim młodym wyłoniła się z ruin. I ta niemoc Korzyckiego kiedy już chciał ją nakarmić jednak ona w panice uciekła i spowodowała wybuch zaminowanego budynku...

 

Bezsensowna śmierć zwierzęcia od razu skojarzyła mi się z bezsensowną zagładą wielu istnień ludzkich...

 

Czytając "Wypędzonego" zaczynamy zdawać sobie sprawę, że wojna i okres powojenny tak naprawdę nigdy nie były czarno- biała. To nie było tak ,że wszyscy Polacy byli dobrzy, a Niemcy źli. OK. Teoretycznie każdy z nas zdaje sobie z tego sprawę i w wielu książkach można doczytać się tego między wierszami. Jednak nie u Inglota. On ukazał wszystkie odcienie szarości rzeczywistości tamtych czasów. Autor nie koloryzuje - on raczej stara się przedstawić ówczesne realia i udało mu się to genialnie. Nie ma tu żadnych upiększeń, gloryfikacji Polaków czy gnojenia Niemców. Są ludzie - nie Niemcy, nie Polacy, a właśnie ludzie, których krzywda ukazana jest oczyma Korzyckiego. Byłego akowca, który choć mówi, że cały naród niemiecki musi ponieść karę jednak nie do końca na to przystaje...

 

Choć "Wypędzony" napisany jest świetnym językiem i czyta się go doskonale nie można powiedzieć, ze jest to lekka lektura. Wręcz przeciwnie - zmusza czytelnika do myślenia, refleksji oraz niejednokrotnie przewartościowania swoich poglądów. Bo tak naprawdę kto był zwycięzcą, a kto przegranym...

 

Polecam każdemu, kto dojrzał do takiej lektury. Jest to książka, do której na pewno nie raz jeszcze powrócę.

Beatrice

Zaczynając wypada wspomnieć, że nie bez powodu wybrałam do przeczytania właśnie tę książkę. Od jakiegoś czasu interesuję się historią przesiedleń ludności w okresie powojennym, a że książka ukazuje właśnie sytuację migracji (przymusowej) do Wrocławia (ówczesnego Breslau), nic dziwnego, że właśnie ta książka wpadła w moje ręce. Czy szukałam książki historycznej, czy po prostu ciekawej historii? Prawdopodobnie obu tych czynników, mogę wiec szczerze powiedzieć, że waśnie w tego powodu książka przypadła mi o gustu.

 

„Wypędzony" ukazuje historię człowieka, który, jak sama nazwa wskazuje, został wypędzony ze swojego rodzinnego miasta i zmuszony do przyjazdu do Wrocławia które stało się jego nowym domem. Czy jednak można to określić mianem domu? Dom jest czymś, z czym jesteśmy emocjonalnie związani, jak więc miejsce z góry nam narzucone możemy określić tym mianem? Czy możemy się przyzwyczaić do takiego miejsca i spokojnie w nim żyć, jak gdyby nigdy nic? W powieści możemy znaleźć odpowiedzi na te pytania i przynajmniej w pewnym stopniu „poczuć" jak to jest (prawdopodobnie niewielu z nas, czytelników, doświadczyło podobnej sytuacji).

 

Sytuacja historyczna ma ogromne znaczenie, zauważmy że akcja ma miejsce w 1945 roku, kiedy Wrocław zostaje przywrócony do Polski (z tego powodu ma tu miejsce zmiana nazwy miasta z Breslau na Wrocław). Koniec wojny, główny bohater- Jan Korzycki, porucznik AK- musi uciekać przed służbami UB, więc pod przybranym nazwiskiem przybywa do Wrocławia, wiedząc, że może okazać się to jego ostatnią szansą na przetrwanie i aktywne działanie. Nie łatwo jest jednak przyzwyczaić się do nowego miasta i życia wśród jego mieszkańców (wielu przesiedlonych podobnie jak on). Stawia przed sobą jedno zadanie: obronić mieszkańców miasta przed bezprawiem, szabrownikami i niedobitkami nazistów. Dla ludności Wrocławia wojna wcale nie skończyła się w roku 1945, trwała nadal, tym razem jednak na nieco innych zasadach.

 

Główny bohater już z samego początku jest ukazany jako patriota, jest w końcu porucznikiem Armii Krajowej i chce wziąć aktywny udział w walce z bezprawiem i nowymi rządami. Chociaż sytuacja w której się znalazł mogłaby być dla wielu powodem załamania, on okazał się silny i przezwyciężył nie tylko własny strach, ale i samotność oraz niepewność, którą czuje człowiek, który zostaje pozbawiony domu. Wypada wspomnieć, że momentami może wydawać się on nadmiernie wyidealizowany, ogólnie jednak jest bardzo pozytywną postacią, która pozwala nam zrozumieć sytuację, w jakiej znalazła się ludność w roku 1945.

 

Powieści „Wypędzony" nie jest jak każda powieść historyczna, a słowo „historyczna" często odstrasza czytelników. Książka obfituje w akcje, dramatyczne sytuacje i wszelkiego rodzaju emocje, co zdecydowanie jest jej plusem. Inglot pokazuje nam, że historia nie musi być nudna. Przekazuje, że to nie tylko lekcja o datach, ale przede wszystkim o ludziach, o wydarzeniach które w niezwykły sposób wpływają na poszczególne jednostki. Że właśnie my tworzymy historię.

 

Muszę dodać, że książkę czyta się przyjemniei choć może nie zaliczę jej do moich ulubionych, z pewnością jeszcze bardziej zachęciła mnie do poszukiwania informacji na temat przesiedleń ludności. I temat i wykonanie jest naprawę dobre, więc z pewnością mogę ją polecić z czystym sumieniem. Nawet jeśli określenie „historia" jest dla wielu odstraszające, wystarczy zerknąć do książki Jacka Inglota, aby przekonać się, że owa historia wcale nie musi być nudna. Jest wręcz przeciwnie!

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Wypędzony

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)