Zielona Mila

Autor: Stephen King

Okładka wydania

Zielona Mila

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Buffy1977

Do bloku śmierci trafia pewien niezwykły człowiek, który został skazany za zabicie dwóch małych dziewczynek. Główny klawisz Paul Edgecombe podejrzewa jednak, że jest on niewinny, a w tym przekonaniu upewnia go niezwykła zdolność skazańca do uzdrawiania ludzi.

 

Po raz pierwszy książka "Zielona mila" wydawana była w sześciu odcinkach, jednakże ja miałam okazję przeczytać całość za jednym zamachem:) Chyba każdy zna popularny film Franka Darabonta z 1999 roku, jest to dzieło wprost fenomenalne, jedna z nielicznych filmowych wersji twórczości Stephena Kinga, która jest godna swojego literackiego pierwowzoru. Ale przejdźmy do powieści. Na początku muszę zaznaczyć, że wbrew jej autorowi, który zasłynął jako mistrz literatury grozy "Zielona mila" jest swego rodzaju opowieścią obyczajową z elementami fantastycznymi. Nie ma za zadanie straszyć, ale zwyczajnie grać na emocjach czytelnika, przede wszystkim współczuciu i wzruszeniu. Czytelnikowi jest żal głównego skazańca, Johna Coffey'a, a co za tym idzie automatycznie opowiada się przeciwko karze śmierci. Myślę, że King w ten zawoalowany sposób chciał dać nam do zrozumienia, że kara śmierci może mieć swoje negatywne strony i że nie wszystko jest takie, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka.

 

"Zabił je ich miłością, ich wzajemną miłością. Teraz pan widzi jak to jest. Tak jest codziennie... na całym świecie."
"Jestem zmęczony szefie. Zmęczony wędrówką, samotnie jak jaskółka w deszczu. Zmęczony tym, że nigdy nie miałem przyjaciela, żeby powiedział mi skąd, gdzie i dlaczego idziemy. Głównie zmęczony tym, jacy ludzie są dla siebie. Zmęczony jestem bólem na świecie, który czuję i słyszę... Codziennie... Za dużo tego. To tak jakbym miał w głowie kawałki szkła. Przez cały czas."

 

Te dwa cytaty wzruszają mnie, ilekroć mam okazję jeprzeczytać. Stephen King w tych urywkach wykazuje przenikliwą znajomość ludzkiej natury. Może i wyczuwamy tutaj pewien pesymizm, ale nie zmienia to faktu, że dokładnie tak jest w istocie i dlatego właśnie ten przekaz ma tak ogromną siłę i tak bardzo oddziałuje na nasze sumienia. Postać Johna Coffey'a jest całkowicie pozytywna - biedny człowiek, niesłusznie skazany tylko dlatego, że chciał pomóc. Posiadając swoje niezwykłe zdolności uzdrawiania ludzi jedynie chciał przywrócić do życia dwie małe dziewczynki, a w zamian władze ukarały go w najgorszy z możliwych sposobów. Tymczasem John wcale nie okazuje się tak do końca tragiczną postacią, śmierć okazuje się dla niego wybawieniem od ciągłego cierpienia egzystencjonalnego. Ale zawsze zostaje Paul - człowiek, który do końca życia będzie musiał zmagać się ze świadomością tego, że zabił "cud Boży" i to on jest w tym przypadku bohaterem całkowicie tragicznym, którego czytelnikowi również jest żal.

 

Stephen King w swojej książce porusza również kwestię nastrojów społecznych, które miały miejsce dawniej. Otóż, w jasny sposób daje do zrozumienia, że wówczas czarnoskóry nie miał szans na uczciwy proces, wystarczyło jedynie podejrzenie, że jest winny zbrodni, aby skazać go na śmierć. Smutne, ale prawdziwe. Tą powieścią King udowadnia, że nie tylko horror jest jego główną domeną, że potrafi napisać również prawdziwie wzruszającą historię, której największą siłą jest niebywała wręcz znajomość autora odnośnie ludzkiej natury. "Zielona mila" bazuje głównie na uczuciach, a jej podstawowym zadaniem jest wywoływanie w czytelniku całej gamy negatywnych emocji, które zostaną w naszej pamięci na długo po przeczytaniu tej lektury. Niezwykła opowieść niezwykłego pisarza.

Madlen

Kto z nas nie słyszał o Stephenie Kingu? To nazwisko zna chyba każdy, niezależnie od tego czy czyta nałogowo, czy też omija książki szerokim łukiem. Wszak to jeden z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie. Jego książki rozeszły się w milionach egzemplarzy, a poszczególne tytuły cieszyły niejednego czytelnika. Sama nie mogę w to uwierzyć, że Zielona mila jest pierwszą książką Kinga, jaką dane mi było przeczytać. Dlaczego tak długo zwlekałam? Bo przecież zwlekałam odkładając z premedytacją jego książki na lepszy moment, inny dzień, odpowiedni nastrój... oj sama nie wiem dlaczego... Być może paraliżowało mnie to jego znamienite nazwisko, nazwisko klasyka gatunku, wszędobylskie peany na jego cześć. No ale stało się, King wreszcie mnie dopadł, a oto co z tego wyniknęło.

 

Akcja powieści rozgrywa się w Ameryce lat trzydziestych, podczas Wielkiego Kryzysu, kiedy w państwie szaleje bezrobocie, głód i bieda. Paul Edgecombe jest szefem bloku śmierci w więzieniu stanowym. Na co dzień ma do czynienia z najbardziej niebezpiecznymi przestępcami, którzy mają na sumieniu niejedną zbrodnię, a przed sobą już tylko kilka dni życia, po tym jak sąd skazał ich na karę śmierci na krześle elektrycznym, pieszczotliwie zwanym Starą Iskrówą. Co łączy tych zbrodniarzy oprócz nieczystego sumienia? Każdy z nich przed śmiercią przemierzy tę samą drogę, tak zwaną zieloną milę – wyłożony zielonym linoleum korytarz bloku E. Ale zanim to nastąpi zdążymy poznać niejednego więźnia i o każdym z nich będziemy mięli szanse wyrobić sobie opinię. Niepozorny i łagodny Eduard Dalacroix, porywczy i niebezpieczny William Wharton, czy potulny jak baranek wielkolud John Coffey. Każdy z nich jest inny, każdy ma swoją historię, a przy tym każdy jest na tyle wyrazisty, że nie sposób o nim zapomnieć. Podobnie sprawa wygląda z klawiszami więzienia. Już po kilku stronach mamy swoich ulubieńców, a każdy czytelnik, jak przypuszczam, z całego serca nienawidzi Percego. Wizerunek bloku E zdecydowanie ociepla rezolutna myszka, która zjednuje sobie sympatię więźniów, strażników i czytelników oczywiście też.

 

Historia Johna Coffey, bo to głównie o niego tu chodzi, przedstawiona jest z perspektywy Paula, który opowiada ją będąc pensjonariuszem domu spokojnej starości. Chociaż Paul jest już zmęczonym i schorowanym staruszkiem, nad wyraz skrupulatnie przedstawia nam swoje wspomnienia, dzięki czemu jesteśmy sobie w stanie wszystko dokładnie zobrazować, zwłaszcza, że Pan King nie szczędzi w opisach.

 

Jak już wspominałam było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Kinga, a więc trudno mi porównywać Zieloną milę do innych jego książek. Jeśli jednak wziąć pod uwagę tylko Zieloną milę, to uważam, że jest to kawał świetnej lektury. Dowodem na to może być film zrealizowany na jej podstawie, dodam bardzo dobrze zrealizowany, niemalże dokładnie odpowiadający książce, co niezmiernie rzadko się zdarza. Na filmie płakałam jak bóbr rzewnymi łzami, przy książce było nie lepiej, a to w mojej ocenie o czymś jednak świadczy. Podsumowując, Zielona mila to książka od której warto zacząć przygodę z Kingiem, gwarantuję, że się nie zawiedziecie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: